3.14-roman 23.03.10, 23:29 Mam ochotę napisać sobie interaktywne opowiadanko. Będę snuł swoje zwykłe opowiastki, a na koniec każdego rozdziału przedstawię Wam parę wariantów i Wy wybierzecie, co będzie dalej (zostawię Wam trochę czasu na odpowiedź). Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:40 Akcja rozgrywa się w Polsce, a narratorem jest kot Puszek, którego właściciele okazują się wybrańcami, zdolnymi uratować świat przed zagładą. "Nazywam się Aleksander i jestem dumnym kotem syberyjskim, prawdziwym księciem w kociej arystokracji." Tak powinno zacząć się moje opowiadanie. Ale ja już nie mam sześciu miesięcy. Dorosłem i mogę zmierzyć się z bolesną prawdą. Tak naprawdę jestem zwykłym dachowcem, plebejuszem choć szlachetnego gatunku. Podobno moja babka była kotem rosyjskim, ale mama twierdzi, że babcia kłamie. -Twoja matka była zwykłą kotką na gorącym, blaszanym dachu!- Mój ojciec słyszał te słowa codziennie. Kiedy skończyłem dwa miesiące, zabrano mnie rodzicom i oddano pod opiekę trzem najbardziej nieodpowiedzialnym ludziom, jakich dane było mi spotkać. Wylądowałem w mieszkaniu należącym do dwóch dziewcząt i chłopaka. Pierwsza ze współlokatorek nazywała się Eulalia Jarzębińska. Eulalia pochodziła z rodziny prawdziwych arystokratów, którzy, jak na arystokratów przystało, spędzali cały czas na rozważaniach patriotycznych, wspominaniu dawnych dobrych czasów, piciu herbaty i wymyślaniu oryginalnych imion dla swych dzieci, żeby, Broń Boże, nikt w przyszłości nie pomylił ich z pospólstwem. W efekcie tej polityki rodzinnej moją lokatorkę nazwano Eulalia. To podobno piękne i szlachetne imię podobało się wszystkim Jarzębińskim. To znaczy- wszystkim, poza samą zainteresowaną, która w kręgu rówieśniczym musiała używać niegodnego miana "Lola". Eulalia w gruncie rzeczy była aniołem. Pomagała ubogim, każdemu oferowała swoje dobre serduszko. Dzieliła się dobrymi radami, chętnie angażowała się towarzysko. Współczuła wszystkim i wszystko głęboko przeżywała. Gdyby GUS wpadł na pomysł przeprowadzenia sondażu na temat najbardziej irytującej osoby w mieście, w naszym województwie Lola zrównałaby z ziemią wszystkich konkurentów, wliczając w to lokalnych polityków i znanego aktora z "M jak Miłość". Drugą współlokatorkę urządzono jeszcze gorzej. Rodzice Danieli nie mieli wprawdzie hrabiowskich ambicji, ale imię i tak dało jej się we znaki. Daniela nie była tak wspaniałym człowiekiem jak Lola, może dlatego bardziej ją lubiłem. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:41 Innym powodem, dla którego Daniela była moją faworytką, był fakt, że to nie ona nazwała mnie Puszek. Mon Dieu! Puszek! Tak jak w katalogu ludzkich, tak i w katalogu kocich imion istnieją IMIONA WYKLĘTE. Których sam dźwięk powoduje u każdego kota w zależności od usposobienia grymas pogardy, zjeżenie się sierści lub śmiech. A obdarzone nimi koty skazane są na wieczne męki przy przedstawianiu się, śmiech innych sierściuchów, kiedy wymawiasz to zakazane imię i ich zakłopotane wejrzenia, kiedy orientują się, że nie żartujesz. Mruczuś, Kicia, Maciuś... i Puszek. Ich właściciele są w kocich kręgach traktowani z przymrużeniem oka. Bo jak tu traktować poważnie Mruczusia? Jak tu zgodzić się na związek swojego ukochanego syna z Kicią? Jak tu spędzać całe dnie na dachu z Puszkiem? Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:42 Oczywiście, katalog imion jest otwarty i w każdym kocim zbiorowisku inne są w modzie, a inne passé. Zwierzaka, który dostał niewłaściwe imię można poznać po następującym*: -kot ma awersję do kontaktów międzykocich (okazuje strach lub jest agresywny) -kot próbuje ukarać swojego człowieka za zgotowany mu los (drapanie po twarzy, próby podgryzania żył na nadgarstku oraz odkręcanie gazu w kuchni) -kot przejawia skłonności samobójcze** (skakanie z okien jest najczęstszą formą samobójstwa- 56%, inne formy samozniszczenia to utopienie się w pralce -12%, upieczenie się w mikrofalówce- 5% i samobójstwo za pomocą serialu "Złotopolscy" puszczanego przez 48 godzin non-stop-27%) *cytuję za księgą prof. Toma Feralcata: "Imię a miejsce kota w gromadzie", wyd. Miau, W-wa, 2005 ** dane z badań Kociego Urzędu Statystycznego, rok 2004. Pragnę zauważyć, że używanie serialu "Złotopolscy" jest od 2006 roku uznane na mocy art 456 Kodeksu prawa kociego za przestępstwo i każdemu kotu przyłapanemu na posiadaniu choćby odcinka grozi do 10 lat więzienia. Jest to znacząca zmiana w porównaniu do poprzedniej wersji KPK, gdzie dozwolone było posiadanie trzech odcinków na własny użytek. Tematyka serialu została szerzej przedstawiona w dziele Misi McPussy "Złotopolscy- za i przeciw legalizacji", wyd. Kotpress, Kraków, 2007 Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:44 Prawdziwą ironią losu jest fakt, że Eulalia, która sama cierpiała z powodu imienia, postanowiła tak mnie nazwać. Może musiała odreagować? Trzeci lokator miał jeszcze gorzej. Zygfryd. Nie mam pojęcia, co strzeliło jego rodzicom do głowy, ale musiało to porządnie rozwalić im mózgi. Zygfryd był artystą. A raczej "ahrtystą", bo tak to wymawiał, kiedy w rozmaitych kawiarniach próbował zaczepiać niewiasty. Niewiasty istotnie podrywały się. Ze stołków. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:45 Ale dosyć tego przynudzania, przejdę do rzeczy. Rok 2012 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Dziennikarze TVN24 przez miesiąc ekscytowali się tym, że nad Łodzią na niebie pojawił się smok. Żywy, czerwony, a z pyska leciały mu złote iskry. Powiadali jedni, że to znak od Boga, że koniec świata, że za grzechy trzeba żałować, sekty różne powstały i nawet Lola do jednej się przyłączyła (wróciła po tygodniu z głową pełną mądrości w stylu: "Mycie zabija drobnoustroje!" i pustym kontem. Sekciarze byli widać szurnięci, ale nie głupi). Powiadali drudzy, że to pewnie kosmici, że znak od nowych cywilizacji. Powiadali inni, że nowa reklama, że nowy operator wchodzi na rynek telefonii komórkowej i chce się wybić. Powiadali, powiadali, a pewnego dnia smok zniknął. Nie pozostało po nim nic, poza ekipą "Interwencji", dziennikarzami "Faktu" i premierem, który planował zwołać tam konferencję prasową. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:46 Tak więc dziennikarze wrócili do domu, a premier zaklął szpetnie w duchu i obiecał sobie, że następnym razem nie da się wyprzedzić prezydentowi. Nie udało mu się to. Następny raz nadszedł za tydzień i to znowu prezydent był pierwszy na posterunku, dumnie przechadzając się wśród ochroniarzy i obdzielając uśmiechami krakowskich tubylców, którzy przyszli podziwiać nowe zjawisko. Krwawy deszcz. W tym dniu każda stacja telewizyjna musiała nadać specjalną audycję. Z ekspertami- zazwyczaj w pakiecie 2+1, czytaj, dwóch naukowców i jedna gwiazda sportu/muzyki/seriali, która, jak zwykle w takich wypadkach, była tą osobą, która miała najwięcej do powiedzenia. Oglądałem niektóre audycje. Wszystkie były takie same. Nudne. Pozytywnie wyróżniła się tylko audycja Dwójki, gdyż obecni w studiu naukowcy pobili się na oczach kamery i Narodu, a obecna przy tym gwiazda "M jak Miłość" dzielnie im kibicowała, aż gniew mądrych ludzi przeszedł na nią. Podobno niedawno odzyskała przytomność. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:46 Wkrótce posypała się lawina. Matka Boska łamana przez Świętego Jesiona zaczęła się objawiać ludziom na szybach, kanapkach i w kałużach. My też mieliśmy własną MB, odkrytą przez Lolę na suficie, lecz nasz entuzjazm (znaczy się Danieli i Zygfryda) zgasił telefon od sąsiadki z góry z przeprosinami za zalanie nam mieszkania. Bydło ryczało w zagrodach. Ludzie widzieli zjawy na niebie. Naczelny pewnego ultralewicowego pisma obudził się pewnego dnia ze stygmatami na dłoniach i stopach. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:47 Gdy więc tak porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym, wszyscy się martwili. Ja nie. Znałem ja ludzi i wiedziałem o ich różnych głupich wadach. Skłonności do histerii. Przesadności. Emocjonalności. Głupia podrzędna rasa, która śmie zwać się naszymi właścicielami. A fuj! W kwietniu stało się jednak coś, co zburzyło mój spokój i sprawiło, żem zaczął wierzyć w rychłe nieszczęście. Ku zdumieniu wszystkich, szczególnie dziennikarzy SE, niejaka Dorota Rabczewska wstąpiła do zakonu kontemplacyjnego. To mogło oznaczać tylko jedno- najgorsze. Odpowiedz Link
3.14-roman Re: Powieść interaktywna 23.03.10, 23:51 To jest tak zwane zawiązanie akcji, potem trochę to rozwinę i będą warianty! Odpowiedz Link