gabrielle00
05.03.14, 23:59
Drodzy sąsiedzi, skoro poruszony już został temat psich kup, poruszmy temat jedzenia walającego się po trawnikach.
Niestety nigdy nikogo nie widziałam na "gorącym uczynku", więc nie mogę nikomu zwrócić uwagi personalnie.
Mam szczeniaka, który jak dziecko, bierze wszystko do pyska (z resztą myślę, że jedzeniem i starszy pies nie pogardzi) i obrzydzenie mnie bierze jak muszę jej wyjmować czyjąś bułkę (to pół biedy) czy kanapkę (czasem podgniłą).
Wiem, mogłabym psu założyć kaganiec, ale chyba nie do końca o to chodzi. Są tu również bawiące się na trawnikach małe dzieci.
No i trawnik to nie śmietnisko. Nie mamy tu błąkających się bezdomnych psów, które by to zjadały, więc to zalega.
O ile rozumiem okruchy dla ptaków wyrzucone zimą (które nawiasem mówiąc leżą do tej pory, widać ptaki sobie bez nas dają radę), o tyle całe bułki i kanapki to przegięcie. Jak boicie się wyrzucić do kosza przygotowaną przez żonę kanapkę (jak zobaczy, to dopiero będzie draka!), to nie rzucajcie jej (kanapki, nie żony) przez balkon, a spakujcie do teczki, którą zabieracie do pracy i wyrzućcie po drodze. Mamy rozstawione śmietniki na osiedlu. Uwaga - do ogólnego użytku.
Dziękuję i liczę na więcej myślenia i kultury w przyszłości.