Dodaj do ulubionych

Do Radnego - pomysł na brud

10.09.05, 15:59
Przyszedł mi do głowy pomysł na opanowanie wszechpanującego brudu w naszym
mieście. Zatrudnić dwóch bezrobotnych, wyposażyć ich w worki i odpowiednie
narzędzie i wysłać w teren do zbierania wszystkich śmieci. Myślę, że w tydzień
obeszliby dokładnie całe miasteczko. I co tydzień (a może częściej) od nowa
obchód. Po 2-3 tygodniach Ząbki lśniłyby czystością.
Wydaje mi się, że nie uszczupliłoby to budżetu miasta (dużo większe pieniądze
są marnotrawione w bezsensowny sposób), a korzyść byłaby dla wszystkich. Może
nasz forumowy Radny podsunął by komu trzeba ten zarys pomysłu.
Obserwuj wątek
    • mamamarka Re: Do Radnego - pomysł na brud 10.09.05, 19:41
      No właśnie, ja jakiś czas temu wymyśliłam, że tacy bezdomni mogliby segregować
      śmieci. Pewnie robiliby to za obiad i dach nad głową jakikolwiek.
      Ale wiesz jak to jest, nagrane przetargi dla znajomych firm sprzątających,
      kolesiostwo itp... W Polsce najprostrze pomysły nie są rozpatrywane :)
    • radnyzabek Re: Do Radnego - pomysł na brud 12.09.05, 10:55
      Pomysł pieknie brzmi, zresztą nie jesteś pierwszy, który coś takiego wymyślił.
      Sam parę lat temu byłem zwolennikiem takich rozwiązań, zresztą nadal mam do
      tego sentyment. Tyle, że to utopia.
      Z tego co słyszałem były podobne próby, ale okazywało się, że tak zatrudnione
      osoby nie są rzetelne, no i ciężko wogóle kogoś zachęcić do takiej pracy. Nie
      jesteśmy chyba miastem, w którym są bardzo zdesperowani bezrobotni.
      Pomyślmy trochę z innej strony. Przecież nasz zakład komunalny (MZK) ma spore
      zasoby ludzkie, a ten zakład jest odpowiedzialny za utrzymanie czystości w
      mieście. Jeśli zdejmiemy to zadanie z MZK to zakład zwolni parę osób, i one
      będą mogły być właśnie tymi potencjalnymi bezrobotnymi do sprzątania. Ale
      wybaczcie nie o to chodzi! Zadajmy sobie raczej pytanie dlaczego działania
      zakładu wydają się niewystarczająco skuteczne?
      Czyż wniosek nie jest oczywisty? Zakład do tej pory był fatalnie zarządzany.
      Stanowiska rady nakłaniające burmistrza do zmiany kierownictwa były przez niego
      ignorowane (oczywiście rada nie ma kompetencji odwoływania kierowników czy
      kogokolwiek i mogliśmy tylko grzecznie prosić burmistrza). W ostatnim czasie
      jest promyk nadziei na zmiany. Kierownik MZK zmienił się w końcu! Nowy robi
      dosyć dobre wrażenie, ale czy naprawi funkcjonowanie zakładu to je nie jestem w
      stanie ocenić. W każdym razie planuje reformy.
      • matmir Re: Do Radnego - pomysł na brud 12.09.05, 14:02
        Jeśli nie zatrudniać bezrobotnych to zlecić to do wykonania jakiejś firme. A
        firme można rozliczać z postawionych obowiązków. Wariantów pomysłu może być
        kilka. Tylko trzeba coś robić, a nie czekać, że problem się sam rozwiąże.
        Zawsze można znaleźć winowajcę, jak w tym przypadku starego kierownika MPK.
        Tylko od tego czyściej nie będzie.
        • radnyzabek Re: Do Radnego - pomysł na brud 12.09.05, 14:11
          Zgadzam się. Tak czy inaczej sprawa wraca do tego samego punktu, czyli
          odpowiedzialnego za czystość w mieście MZK. Zatrudnienie firmy zewnętrznej
          zlecone może być własnie przez MZK. Radni nie maja na to (tak jak na całą część
          wykonawczą władzy) bezpośredniego przełożenia, a jedynie pośrednie, przez
          burmistrza.
          Tak jak pisałem, naprawdę jest szansa na zmiany. Nowy kierownik MZK zapowiada
          je. Myślę, że zajmie się też organizacją pracy, a to jest klucz do rozwiazania
          tego problemu.

          • matmir Re: Do Radnego - pomysł na brud 12.09.05, 15:02
            radnyzabek napisał:

            > Zgadzam się. Tak czy inaczej sprawa wraca do tego samego punktu, czyli
            > odpowiedzialnego za czystość w mieście MZK. Zatrudnienie firmy zewnętrznej
            > zlecone może być własnie przez MZK. Radni nie maja na to (tak jak na całą
            część
            >
            > wykonawczą władzy) bezpośredniego przełożenia, a jedynie pośrednie, przez
            > burmistrza.
            > Tak jak pisałem, naprawdę jest szansa na zmiany. Nowy kierownik MZK zapowiada
            > je. Myślę, że zajmie się też organizacją pracy, a to jest klucz do
            rozwiazania
            > tego problemu.

            Jeżeli nowy kierownik MZK dopiero planuje reformy to, jak znam życie, efekty
            tych reform będą (jeżeli w ogóle będą !) najwcześniej na wiosnę. Inercja w
            zarządzaniu jest przerażająca. Do tego czasu utoniemy w brudzie. Przejedź się
            ulicami Drewnicką i Kochanowskiego to zobaczysz jak w wygląda ulica i otoczenie
            po kilkumiesięcznym niesprzątaniu. Kierownik MZK niech przeprowadza reformy,
            ale tu jest potrzebne działanie doraźne.
            • matmir I co dalej? 15.09.05, 08:26
              Jakoś nasz Radny nabrał wody w usta. Napisał kilka zdań, z których nic nie
              wynika dla rozwiązania problemu i zamknął temat. Jeżeli tak mają wyglądać
              kontakty radnych z wyborcami ("Wy sobie załatwcie sami, bo ja radny, wasz
              przedstawiciel, mam inne ważniejsze zadania ...." - być może przejaskrawiona
              wypowiedź Radnego z innego wątku, ale sens zachowany) to ja przestaję chodzić
              na wybory samorządowe. Szkoda czasu i fatygi. O pieniądzach na utrzymanie
              radnych już nie wspomnę, bo na to nie mamy niestety wpływu.
              • dandar2 Re: I co dalej? 15.09.05, 12:52
                matmir napisał:

                > Jakoś nasz Radny nabrał wody w usta. Napisał kilka zdań, z których nic nie
                > wynika dla rozwiązania problemu i zamknął temat. Jeżeli tak mają wyglądać
                > kontakty radnych z wyborcami ("Wy sobie załatwcie sami, bo ja radny, wasz
                > przedstawiciel, mam inne ważniejsze zadania ...." - być może przejaskrawiona
                > wypowiedź Radnego z innego wątku, ale sens zachowany) to ja przestaję chodzić
                > na wybory samorządowe.
                I to będzie najwiekszy błąd. Bo wtedy nawet nie powinieneś narzekać, bo osoby,
                które uczestniczyły w wyborach mogą byc przecież zadowoleni ze swoich
                przedstawicieli (może one lubia brud...). Ludzie, którzy sa wybierani muszą
                wiedzieć, że to nie na całe zycie a z tego co zrobili są rozliczani własnie na
                kolejnych wyborach.


                Szkoda czasu i fatygi. O pieniądzach na utrzymanie
                > radnych już nie wspomnę, bo na to nie mamy niestety wpływu.

                Masz wpływ, masz głos który możesz na kogos oodać, a moszesz również sam
                startować w wyborach...
                60% (tych nie głosujących) powinno sie nauczyc, że nie głosując zgadzają się z
                wyborem zorganizowanych mniejszości. Sami pozbawiaja sie praw publicznych.
                Wyobraź sobie , że do głoswania idzie 95% uprawnionych, wtedy to na pewno
                wybory byłyby reprezentatywne.
                • matmir Re: I co dalej? 15.09.05, 14:46
                  Oczywiście masz rację. Tylko jest coś takiego jak zniechęcenie. Podam na
                  przykładzie wyborów parlamentarnych, bo to najbardziej rzuca się w oczy.
                  Zauważ, że 2 miesiące po wyborach zwycięzcy całkowicie tracą pamięć -
                  zapominają co mówili w kampanii wyborczej. Zaczynają prowadzić taką politykę
                  jaka im jest wygodna, a nie starać się wywiązać z tego co obiecywali. I to
                  występuje po każdych wyborach jak sięgam pamięcią wstecz. To samo można
                  powiedzieć o wyborach samorządowych. Wszyscy obiecują cuda, byle tylko dorwać
                  się do tej władzy. Jak już ją mają to "załatwcie sobie sami, bo my jesteśmy do
                  wyższych celów stworzeni". Ile razy można wierzyć?
                  Na pieniądze nie mam wpływu. Bo najchętniej na takich radnych nie dałbym ani
                  grosza. Ale podatki płacić muszę i na tym moja rola się kończy. Dalej podział
                  jest za moimi plecami.
                  • dandar2 Re: I co dalej? 15.09.05, 22:45
                    matmir napisał:

                    > Oczywiście masz rację. Tylko jest coś takiego jak zniechęcenie. Podam na
                    > przykładzie wyborów parlamentarnych, bo to najbardziej rzuca się w oczy.
                    > Zauważ, że 2 miesiące po wyborach zwycięzcy całkowicie tracą pamięć -
                    > zapominają co mówili w kampanii wyborczej. Zaczynają prowadzić taką politykę
                    > jaka im jest wygodna, a nie starać się wywiązać z tego co obiecywali. I to
                    > występuje po każdych wyborach jak sięgam pamięcią wstecz. To samo można
                    > powiedzieć o wyborach samorządowych. Wszyscy obiecują cuda, byle tylko dorwać
                    > się do tej władzy. Jak już ją mają to "załatwcie sobie sami, bo my jesteśmy
                    do
                    > wyższych celów stworzeni". Ile razy można wierzyć?
                    > Na pieniądze nie mam wpływu. Bo najchętniej na takich radnych nie dałbym ani
                    > grosza. Ale podatki płacić muszę i na tym moja rola się kończy. Dalej podział
                    > jest za moimi plecami.

                    Ale nie głosując nie można miec nawet pretensji. A tak może przy którys
                    wyborach wybierze się osobę zaangażowaną w działalność na rzecz innych. Dlatego
                    też trzeba realnie patrzeć na slogany wyborcze. Chyba najlepiej bedzie głosować
                    na osobę z poza układów czyli tzw nie związaną z żadną partią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka