milka.7
12.09.09, 23:19
Witajcie, od pewnego czasu myślę o śmierci, tzn. nie o samobójstwie
ale ogólnie o tym, że nic nie ma sensu,że wszystko przemija
że "jesteśmy tutaj tylko przez chwilę", na nic nie mając wpływu. Ten
mój nastrój zaczął się po śmierci bliskiej osoby, która walczyła z
chorobą, ale nie udało się... Nie wiem jak sobie pomóc. Może ktoś z
Was poradził sobie z taką sytuacją, jak sobie to wszystko
wytłumaczyć. Ewentualnie gdzie sie udać, psycholog, psychanalityk, a
może psychatra?