Dodaj do ulubionych

ParoMerck - mój początek....

01.01.10, 18:51
Witam wszystkich, jestem tu nowy, choć kilka razy już tu zaglądałem. Od
jakiegoś czasu zacząłem odczuwać dosyć silne stany depresyjne, tzn delikatny
nastrój "depresyjny" trwał już Kilka lat, ale w ostatnim czasie troszkę mi się
"pogorszyło", po konsultacji lekarz stwierdził, że mam depresje egzystencjalną
i przepisał mi paromrck. Postanowiłem, że zaczną go brać od nowego roku, ale
jakoś nie mogę się zdecydować, trochę się naczytałem na forach o różnych
skutkach ubocznych brania tego leku między innymi, TYCIE i to jest powód dla
którego nie chcę brać tego leku, po prostu nie chce przytyć. Moje epizody
zdarzają się rzadko, to co jest częste to przygnębienie wieczorami, chodzę na
psychoterapię, więc zastanawiam się czy lekarz aby się nie zagalopował z tym
lekiem. Obawiam się też pierwszych tygodni z paromerckiem, ponoć są ciężkie.
Doradzcie coś.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: ParoMerck - mój początek.... 01.01.10, 19:17
      no ale przeciez nikt za ciebie nie moze zdedcydowac. to ty wiesz, czy dejsz
      rady, ty wiesz,na ile ci potrzebne, ty znasz rowniez ryzyko. a zatem musisz
      postawic zalety i wady na szali i zdecydowac. i to niestety musi byc twoja decyzja
    • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 01.01.10, 23:45
      Mysle ze przygnebienia wieczorem maja swoja przyczyne. Moze byc to
      brak aktywnosci wieczorem, samotnosc, niepokoj, itp.
      Piszesz ze boisz sie brac lekow bo mozesz przytyc. Dla mnie decyzja
      o branie lekow to akceptacja ze problem jest natury biologicznej a
      nie psychologicznej i ze tylko leki moga pomoc.
      Bardzo wiele osob tak robi, uwaza ze leki sa w stanie zmienic
      nastroj, spowodowac ze beda sie czuli szczesliwsi, ze znikna zle
      mysli.
      Pisze na tym forum od lat i nie spotkalem sie z nikim kto po lekach
      rozwiazal swoje problemy, stal sie szczesliwy albo pozbyl sie
      depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 00:00
        pisało tutaj wiele osób ktore po podjęciu leczenia powrociły do normalnego
        funkcjonowania, te osoby już tu nie pisują bo prowadzą normalne życie i nie mają
        już powodu do pisania na tym forum.
        Znam osobiście 4 osoby z reala które dzięki farmakoterapii wróciły do zdrowia,
        nie mają już żadnych objawów depresji.
        Niestety leki nie są skuteczne w każdym przypadku, i jedni odczuwają skutki
        uboczne mniej inni bardziej,ale to kto i jak powinien się leczyć to już jednak
        powinni ustalać lekarze a nie Ty.
        • dala.tata Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 00:36
          a to ciekawe. lekarz ma ustalac, czy ja mam sie leczyc? co za kompletna bzdura,
          lucyna! nie wierzysz w to nie?

          dopoki nie jestem ubezwlasnowolniony o wszytstkim decyduje ja, a lekarz
          powienien zrozumiec moje potrzeby sie do nich dostosowac. decyzja ktora
          podejmuje lekarz to zaproponowanie mi opcji terapii zgodnie z moimi potrzebami,
          przedyskutowanie ich ze mna, wyjasneinie za i przeciw i ewentualnie pomoc w
          decyzji.

          nawiasem mowiac, dzisiaj opracowuje sie pomoce w decyzji. zestaw pytan, na ktore
          odpowiada pacjent (rowniez lekarz), ktore maja mu pomoc w uswiadomieniu potrzeb
          i podejciu decyzji. tu link do takiego wlasnie projektu badawczego, ktorego
          celem jest oprcowanie takiego materialu pomocowego:

          tinyurl.com/yzjas4a
          to, czy sie lecze i jak sie lecze, zdecydowanie nie jest decyzja lekarza, ale
          moja. lekarz ma prawo pewnego weta oczywiscie - moze mi nie przepisac lekow, ale
          nic wiecej. jego zadaniem jest wspomaganie mnie w MOJEJ decyzji. to, ze
          rzeczywistosc skrzeczy, nie wplywa na to, ze wlasnie tak powinna wygladac rola
          lekarza.
          • dala.tata PS 02.01.10, 00:39
            tu wiecej o tym projekcie:

            tinyurl.com/yg7fbhn
        • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 01:57
          Mysle ze Ty rowniez wrocilas do normalnego zycia, pracujesz,
          wychowujesz dziecko, masz zycie rodzinne chociaz Twoje stare
          problemy ciagle istnieja.
          Mysle ze wiele osob ktore wrocilo do normalnego zycia zachowalo
          wiekszosc swoich starych problemow. Udalo sie im tylko przerobic te
          problemy ktore nie pozwalaly im pracowac i prowadzic normalnego
          zycia.
          Czesto leki w takim przypadku pomagaja bo przynosza poczucie
          bezpieczenstwa, wierzy sie w to ze pomoga, ochronia. Bez poczucia
          bezpieczeenstwa bardzo trudno sobie poradzic z jakimkolwiek
          problemem.
          Leki nie przynosza radosci, sensu, dobrego samopoczucia. Musza byc
          powody do radosci, do sensu zycia czy dobrego samopoczucia.
          Lek moze Ci pomoc wejsc do windy, na ulice bo chwilowo oslabi strach
          ale pozbyc sie mozesz go tylko sama.
          Nie ma innej drogi, trzeba przejsc przez lek przestac sie bac samej
          siebie i odczuc somatycznych wlasnego ciala.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 12:27
      Dala.tata napisal
      >to, czy sie lecze i jak sie lecze, zdecydowanie nie jest decyzja
      >lekarza, ale moja. lekarz ma prawo pewnego weta oczywiscie - moze
      >mi nie przepisac lekow, ale nic wiecej. jego zadaniem jest
      >wspomaganie mnie w MOJEJ decyzji.
      Tyle ze potrzebna jest duze zrozumienie depresji a takze siebie aby
      moc podjac wlasna decyzje na temat leczenia.
      Kiedy pojawia sie ambiwalencja to jest ona typu czy leki nie
      spowoduja ze utyje ale nawet na to pytanie lekarz nie zawsze jest w
      stanie odpowiedziec jednoznacznie.
      Troche inaczej to wyglada kiedy psychiatra jest psychoterapeuta.
      Wtedy pacjent moze otrzymac duzo szersza propozycje i wiekszy wybor.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • sineite Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 13:01
        mskaiq napisał:

        > Kiedy pojawia sie ambiwalencja to jest ona typu czy leki nie
        > spowoduja ze utyje ale nawet na to pytanie lekarz nie zawsze jest w
        > stanie odpowiedziec jednoznacznie.
        > Troche inaczej to wyglada kiedy psychiatra jest psychoterapeuta.
        > Wtedy pacjent moze otrzymac duzo szersza propozycje i wiekszy wybor.

        a najlepiej jeśli uda się pacjentowi trafić
        na kurację marchewkowo biegową
        a psychiatra jest nie tylko lekarzem
        psychoterapeutą, pacjentem, ale również maskiem

        serdeczne pozdrowienia
      • dala.tata Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 13:14
        mysle ze przesadzasz troche ze zrozumieniem siebie i i mitologizujesz to, ale
        rzeczywiscie pomoc w podejciu decyzji powinna byc prirytetem u psychiatry.
        niestety psychiatrow sie tego w ogole nie uczy. tak zresta jak sie nie uczy ich
        wywiadu psychiatrycznego, ale to zupelnie inna bajka.

        natomiast masz racje, ze psychiatra pscyhoterpeuta daje potencjalnie szersza
        propozycje terapeutyczna.
    • evee1 Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 14:23
      Czy powinienes brac leki, to juz tylko Twoj lekarz i Ty najlepiej wiecie. Jezeli
      juz nie dajesz rady i nie moze funkcjonowac, to byc moze faktycznie leki sa
      potrzebne.
      Ja bralam paroksetyne (ona jest lwasnie substancja czynna w paromercku) wiele
      lata z przerwami, ale nigdy nie powodowala u nie tycia. To, ze pierwsze tygodnie
      sa ciezkie, to faktycznie prawda, ale to podobno natura lekow z grupy SSRI.
      Ale ja zauwazam juz poprawe po jakichs 3 tygodniach.
      • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 19:11
        No właśnie wydaje mi się, że nie powinienem, bo na co dzień czuję się dobrze,
        jedynie wieczory od czasu do czasu mnie trochę męczą. Jednakże boję się epizodów
        depresyjnych, które są silne, a które pojawiają się różnie 1,2 razy w miesiącu,
        prosiłem lekarza o coś doraźnego, ale przepisał mi paromerck, przyznał jednak,
        że sam muszę sobie poradzić z egzystencją, a później dodał, że dzięki temu
        spectfikowi będzie coraz lepiej. Po wizycie czułem się trochę "poplątany" od
        jego rad i właściwie sam nie wiem co robić. dzisiaj jest super, ale nie wiem co
        będzie jutro, za tydzień.
        • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 19:50
          1-2 dni depresyjne w miesiącu, ja to bym uznała że jestem zdrowa jak koń,
          chcialabym po lekach mieć takie samopoczucie jak Ty bez.
          rozważ jednak jakąś zmianew stylu życia zanim się wpakujesz w prochy, nei w
          jestem pewna czy ma sens dla tych kilku gorszych dni w miesiącu brać codziennie
          psychotropa.
        • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 21:51
          Epizody depresyjne, nie pojawiaja sie same. Jest zawsze jakas
          przyczyna a jesli jej nie ma to zwykle jest to bezczennosc ktora
          oznacza nude albo zle samopoczucie ktore przynosi cialo.
          Bardzo prawdziwe jest stare stwierdzenie ze w zdrowym ciele zdrowy
          duch. Zeby cialo bylo zdrowe potrzebna jest zdrowa dieta z duza
          iloscia owocow, surowych warzyw i regularne cwiczenia fizyczne bo to
          pomaga.
          Mysle ze bardzo wazna jest swiadomosc siebie, trzeba rozumiec co
          przynosi epizody depresyjne. Jesli to wiesz to mozesz dzialac w taki
          sposob aby nie dopuszczac do ich pojawiania sie.
          Wiedza o sobie jest niezwykle istotna, pozwala unikac tego co
          wywoluje problemy. Wazne jest rozumienie strachu a ogolniej
          negatywnych emocji i wplywu ich na stany depresyjne.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 02.01.10, 23:00
            na szczęście wiem co je wywołuje :), chodzę na psychoterapię (jeszcze trzeba
            będzie trochę poczekać na efekty), poszedłem do lekarza by mi przepisał coś
            doraźnego, a ten od razu walnął lek antydepresyjny. Ze snem nie mam żadnych
            problemów, czasem odczuwam niepokój przed zaśnięciem. Najgorsze jednak są
            ewentualne epizody, podczas których najzwyczajniej mówiąc - męczę się i nie mogę
            sobie pomóc. wychodzi na to, że jednak jeszcze raz odwiedzę lekarza i
            definitywnie poproszę o coś doraźnego, uspokajającego. Pozdrawiam wszystkich
            • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 12:40
              lekarze neichętnie wypisuję leki uspokajające solo, być może stąd ta propozycja,
              może jednak lekarz widzi więcej niż Ty sam chcesz przyznać?
              branie doraźnei lekow uspokajających może się skończyć braniem ich coraz
              częściej a w koncu codziennie. Te pogorszenia to na czym polegają na tzw "dolku"
              czy to są jakieś inne objawy napady lęku np?
              • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 21:51
                tak, wszystko zaczyna się od tzw doła, który po prostu staje się nie do
                wytrzymania i trwa przez kilka dni, później na około 3 tygodnie jest spokój i
                znowu to samo.....
                • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 21:59
                  często przed atakiem stanu depresyjnego odczuwam jakiś dyskomfort psychiczny,
                  niepokój, nie wiem czy to jest lęk.
                  • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 22:42
                    No nie wiem czy na dołek pomoże Ci coś doraźnego, leki działające krotko acz
                    szybko po podaniu to leki o działaniu uspokajającym, skuteczne przy stanach
                    lękowych, napadach paniki, co gorsza wszystkie uspokajacze mają raczej tendencję
                    do obniżania nastroju, a brane dłużej lub nadużywane mogą wręcz sprzyjać stanom
                    depresyjnym. Taki schemat najpierw gorka a potem zjazd, więc nei bardzo chyba
                    przyniosłyby ulgę.
                    Dziwne że to tak nagle przychodzi i po kilku dniach sam mija, może faktycznie
                    coś jest na rzeczy a może po prostu tak reagujesz np na stres lub niewyspanie?
    • berta-live Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 12:50
      Skoro boisz się efektów ubocznych tego leku, to porozmawiaj z lekarzem, żeby
      przepisał Ci coś innego. Powiedz na wstępie czego oczekujesz po leku i jakich
      efektów ubocznych wolałbyś uniknąć.
      • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 12:53
        chyba normalne że każdy chcialby uniknąć wszystkich efektów ubocznych, a nie ma
        antydepresantu wolnego od nich. Jeden łyka jak cukierki innego skręci już przy
        połowie dawki a lekarz nie prorok nie jest w stanie przewidzieć indywidualnej
        reakcji.
        • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 03.01.10, 21:56
          Na ulotce paromercku nie ma nic o tyciu, jest za to o możliwości utraty apetytu.
          Zasugerowałem się jedynie osobami, które udzielają się na różnych forach o
          tematyce depresyjnej, a które to osoby od tego leku rzekomo przytyły.

          Swoją drogą zastanawiam się, czy leki same w sobie powodują tycie, czy też
          zwiększają łaknienie, co skutkuje częstymi wizytami w kuchni i tym samym tyciem?
          • evee1 Re: ParoMerck - mój początek.... 04.01.10, 05:16
            > Swoją drogą zastanawiam się, czy leki same w sobie powodują tycie,
            czy też
            > zwiększają łaknienie, co skutkuje częstymi wizytami w kuchni i tym
            samym tyciem
            Wlasnie sama sie nad tym jakis czas temu zastanawialam. W moim
            przypadku oba antydepresanty, z ktore bralam (biore) w ogole nie
            maja wplywu na stan mojego apetytu.
            • only_bluszczowa Re: ParoMerck - mój początek.... 04.01.10, 18:13
              Biorę paroksetynę już ładnych parę miesięcy ale pewnie gdybym nie miała lęków i
              intensywnych myśli s. nie zdecydowałabym się na tak silny antydepresant, którym
              paroksetyna niewątpliwie jest.Muszę powiedzieć, że znacząco poprawia nastrój i
              dodaje chęci do życia ale są dni kiedy nic nie czuje, nie mogę sklecić jednego
              zdania, odczuwam totalną obojętność.Z odstawieniem też nie jest za lekko jakiś
              miesiąc temu próbowałam ale pojawiły się takie lęki, że musiałam wrócić do
              łykania.Jeżeli nie ma się jakiejś tragicznej depresji to chyba lepiej poprosić
              lekarza o coś słabszego.
              • evee1 Re: ParoMerck - mój początek.... 05.01.10, 00:18
                > nie zdecydowałabym się na tak silny antydepresant
                A dlaczego oceniasz go jako silny? I w porownaniu z jakim?
                Zreszta czy "sila" leku nie zalezy tez od jego dawki? Dla mnie
                wystarczajaca dawka bylo 20mg, ale wiem ze sa ludzie, ktorzy musza
                brac wiecej.
                • only_bluszczowa Re: ParoMerck - mój początek.... 05.01.10, 11:52
                  To nie ja go tak oceniam, za taki jest ogólnie uważany wśród leków antydepresyjnych.
                  Osobiście mogę go porównywać do sertraliny, którą brałam dość długo pod różnymi
                  nazwami i rzeczywiście jest widoczna różnica.
                  Zapewne kwestia dawki jest zasadnicza - łykam 40mg i może stąd moje takie a nie
                  inne spostrzeżenia.
                  Uważam, że autor wątku powinien wiedzieć na co się decyduje niezależnie od tego
                  jaką dawkę miałby przyjmować.Ostatecznie to będzie i tak jego decyzja - no i na
                  szczęście.
                  • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 05.01.10, 14:04
                    bo ja wiem czy ogólnie się uważa ssri za silne leki, chyba nie za bardzo.
    • wyjdeztego Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 01:25
      Ja nie rozumiem ludzi, ktorzy boja sie wziac leki, ale ida do psychiatry... To
      po co poszedles do psychiatry? Jak sie naprawde tak zle czujesz, ze nie ma juz
      dla Ciebie wyjscia bez lekow, to nie ma sie nad czym zastanawiac chyba. A jesli
      sie zastanawiasz, to moze nie jest najgorzej i czujesz ze dasz rade... no nie
      wiem. Ja nie mialam dylematu :wziac leki czy nie wziac, bo mialam powazne plany
      samobojcze i duzo fizycznych objawow depresji, ktore w zasadzie nie pozwalaja
      funkcjonowac czy pojsc sobie na psychoterapie, wiec w przeblysku jakims
      doczolgalam sie doslownie do lekarza po leki i wzielam je od razu, zeby sie ratowac.
      Jak nie jestes pewien diagnozy psychiatry to idz do innego po druga opinie, nie
      mowiac nic, ze byles juz u jednego. A psychoterapeuta twoj co radzi?
      • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 11:16
        ja za pierwszym razem też tak jak Ty, resztką sil doczolgałam się do
        najbliższego gabinetu i już w aptece łyknęlam tabsy, efekt był taki że omal nie
        położyłam się i zasnęłam na ławeczce pod domem, na szczęście mąż w tym czasie
        wrocil do domu i zobaczył mnei przez okno i zawlokł do chaty. To była ulga
        niesamowita, po 6 miesiącach prawie bez snu z ogromnymi lękami, po prostu
        dowlokłams ie do domu, rzuciłam na wyrko zasnęłam kamieniem. Niewiele pamiętam z
        pierwszego tygodnia leczenia. Zaczęłam się bać lekow po tym jak na następny lek
        bardzo źle zareagowalam, przedtem łykalam wszystko bez czytania ulotek, teraz
        też jestem tchórzem obwąchuję nieufnie każde nowe opakowanie.
        • wyjdeztego Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 19:17
          straszne to lucyna, 6 misiecy wytrzymalas bez snu (ja po 2 miesiacach bylam
          gotowa sie zabic juz i w ogole zaczelam tez chorowac non stop na jakies
          przeziebienia, bole wszystkiego, no ale spac nie moglam, a jak udalo mi sie
          zdrzemnac lekko na chwile, to budzil mnie ten lęk wlasnie i wtedy przychodzily
          mysli o smierci, masakra, jak sobie przypomne...).
          A to ze teraz obwachujesz kazdy lek, to zdrowy objaw, znaczy ze nie jest juz ci
          tak wszystko jedno i nie dasz sie otruc byle czym:)

          Do zalozyciela wątku:
          jaką decyzję podjąłeś w koncu? wziąles ten lek?daj znac, jak tam sie czujesz.
          • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 20:32
            no koszmar był, nikomu nie życzę, sen po godzine dwie na dobę i pobudka z lękiem
            po prostu paraliżującym, w ciągu dnia tak samo lęk wolnopłynący, totalna
            rozwałka. Na szczęście leki wtedy pomogły natychmiast bo mieszkałam w 16
            piętrowym wieżowcu i mało mi brakowało, bardzo mało. W takim stanie już nic
            prawie do człowieka nie dociera, ani to że rodzina, ani że może wyzdrowieje, ani
            wieczne potępienie, chce jednego, już nie czuć nic.
            Ogólnie stearam się nie przypominać tego sobie, a to byl w sumie efekt takiego
            przekonania jak Mskaiq tu rozpowszechnia że człowiek sobei zawsze da radę sam,
            że wystarczy mieć silną wolę, ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Mnie takie
            kozaczenie że jestem silna, dam radę, omal do grobu nie wpędzilo a spustoszenia
            po tym koszmarze są do dziś ogromne, choćby w postaci fobii która się wtedy
            pięknie mogła rozwinąć a teraz nadal komplikuje mi życie.
            Nie twierdzę że każdy i zawsze musi brać od razu leki, ale gdy nei da się
            normalnie funkcjonować to nie ma na co czekać, chyba tylko na to że będzie coraz
            gorzej i leczenie będzie trwało dłużej.
          • billie_1912 Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 20:56
            Wziąłem lek, pierwsza noc była nieciekawa - czułem się jakbym był po niezłej
            imprezie alkoholowej, a w tej chwili jest ok, ani źle, ani dobrze = normalnie.
            • lucyna_n Re: ParoMerck - mój początek.... 06.01.10, 21:00
              no i git, trzymam kciuki, jak nie będzie źle będzie dobrze.
            • wyjdeztego Re: ParoMerck - mój początek.... 07.01.10, 01:03
              no to bardzo dobrze, mam nadzieje, ze po 3, 4 tygodniach zobaczysz juz jakies
              poprawy nastroju i zacznie ci sie lepiej zyc.
              nie ma sie czego bac, na pewno ci nie zaszkodzi, a pomoc moze.
              trzymaj sie tam i daj znac pozniej, jak sie bedziesz czul i czy pomaga. pa
    • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 07.01.10, 13:32
      lucyna_n napisała:
      > ja za pierwszym razem też tak jak Ty, resztką sil doczolgałam się
      > do najbliższego gabinetu i już w aptece łyknęlam tabsy, efekt był
      > taki że omal nie położyłam się i zasnęłam na ławeczce pod domem..
      Po wzieciu tabletek poczulas sie po raz pierwszy od pol roku
      bezpieczna i zasnelas. Bardzo wiele osob wierzy w dzialanie leku a
      bo nie potrafi uwierzyc sobie.
      Ja zrobilem inaczej, nauczylem sie wierzyc ze jestem bezpieczny a to
      pozwala zasypiac kiedy ma sie na to ochote.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • evee1 Re: ParoMerck - mój początek.... 07.01.10, 23:53
        > Bardzo wiele osob wierzy w dzialanie leku a
        > bo nie potrafi uwierzyc sobie.
        > Ja zrobilem inaczej, nauczylem sie wierzyc ze jestem bezpieczny
        > a to pozwala zasypiac kiedy ma sie na to ochote.
        Bzdury gadasz Mask. Takie wlasnie gadanie robi czasem wiecej zlego
        niz dobrego. Ja przez 12 lat "wierzylam w siebie". Efekt jest taki,
        ze zmarnowalam sobie 12 lat zycia.
        Ostatnio znowu postanowilam "wierzyc", ze moge bez lekow i po prawie
        roku bez lekow i 3 miesiacach chodzenia po scianach (mega stany
        lekowe, i brak snu podobnie jak u Lucyny), kiedy bylo coraz gorzej i
        gorzej (mimo pscyhoterapii), to grzecznie znow wrocilam do brania
        antydepresantow.
        Nie kazdy moze wyleczyc sie sama wiara. Cukrzykom tez bys radzil,
        zeby zamiast brania insuliny "wierzyli", ze moga byc zdrowi?
    • frantic-fanatic zmiana nazwy leku z ParoMerck na ParoGen 08.01.10, 10:01
      ta sama firma, opakowanie nawet podobne
      ino się przechrzcili w nazwaniu
      jak powyprzedają zapasy z aptek i hurtowni
      parogen łykać będziecie
    • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 08.01.10, 11:19
      > Ja przez 12 lat "wierzylam w siebie". Efekt jest taki,
      > ze zmarnowalam sobie 12 lat zycia.
      > Ostatnio znowu postanowilam "wierzyc", ze moge bez lekow i po
      > prawie roku bez lekow i 3 miesiacach chodzenia po scianach (mega
      > stany lekowe, i brak snu podobnie jak u Lucyny), kiedy bylo coraz
      > gorzej i gorzej (mimo pscyhoterapii), to grzecznie znow wrocilam
      > do brania antydepresantow.
      Nauczyc sie wierzyc w siebie to trudna sztuka. O wiele latwiej jest
      uwierzyc w leki.
      Piszesz o psychoterapii. Psychoterapia moze co najwyzej uswiadomic
      ze ma sie problemy z lekami albo ze nie potrafi sie wierzyc w siebie
      ale cala prace trzeba wykonac samemu.
      Trzeba przekonac siebie ze sie jest bezpiecznym ale aby to zrobic
      trzeba zmienic podejscie do zycia, siebie i ludzi. To wielka praca
      i wielka zmiana.
      Serdecznee pozdrowienia.
      • evee1 Re: ParoMerck - mój początek.... 09.01.10, 07:29
        > Trzeba przekonac siebie ze sie jest bezpiecznym ale aby to zrobic
        > trzeba zmienic podejscie do zycia, siebie i ludzi.
        A cztm sie charakteryzuje podejscie do zycia, siebie i ludzi swiadczace o tym,
        ze ktos sie czuje "bezpieczny".
        PS. Ja tam sie czuje bezpieczna i zycia sie nie boje, wrecz przeciwnie. I co z tego?
        • mskaiq Re: ParoMerck - mój początek.... 09.01.10, 14:00
          Jesli czujesz sie bezpiecznie to po co Ci antydepresanty, po co
          srodki na sen. Czlowiek ktory czuje sie bezpieczny nie ma lekow, ani
          niepokoju i zasypia bez problemow.
          Czesto ludzie wmawiaja sobie ze wszystko jest dobrze, wypieraja zle
          uczucia, mysli, strach. Wtedy zyje sie bardzo trudno, wtedy
          potrzebne sa antydepresanty i srodki na sen.
          Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka