onemama
19.02.10, 10:18
Nie dałam rady - poszłam wcześniej do mojej pani doktor - z resztą bardzo
przyjemna i kompetentna osoba. Ataki paniki i bezsenność, agresywność,
nadpobudliwość ruchowa, i co się okazało? Że jest to nie skutek effectinu a
uwypuklenie mojej choroby już z resztą mocno zakorzenionej we mnie - od tych
kilku lat. Zmiana leków - effectin nadal, ale teraz stilnox i tranxene. I dupa
- nic nie daje :( Musiałabym brać zwiększone dawki żeby było ciut lepiej.
Nadal nie śpię, nadal szalona pogoń myśli, nadal ataki paniki i lęku. Ktoś pod
moim poprzednim wpisem napisał że miał wrażenie że rzuci wszystko i wyskoczy
przez okno - też czasem mam takie wrażenie, że wstanę i z wrzaskiem wylecę.
Problemem są większe stany lękowe i fobia niż sama depresja. Ale jest też mały
sukces - przełamałam się i wzięłam L4, zadzwoniłam do szefa, powiedziałam co i
jak, choć strach niemal wytrącał mi telefon z ręki. Pewnie powrotu do roboty
nie będzie już - no bo kto chce zatrudniać wariatkę.
Jeszcze tydzień muszę "trenować" ten effectin i leki uspokajające a potem
ewentualnie zmiana. Tylko że ten obrzydliwy strach.
Ciekawe jest to że mając problemu z kontaktami z ludźmi, chorobliwą
nieśmiałość, nieumiejętność mówienia, tu piszę, nie widząc was, nie mając
kontaktu osobistego jest mi łatwiej, chyba jest jakaś potrzeba we mnie
wygadania się, ale tylko w taki sposób - anonimowo.