Dodaj do ulubionych

znowu Wam pomarudze

01.03.04, 10:09
Ostatni tydzien przed pojsciem do szpitala.
Unikam trudnego tematu.
Patrze na mame i tak mi jej zal, to musi byc dla niej wielka porazka takie
dziecko.
Trzyma sie jakos, ale czuje, ze jest na granicy i zaraz jej puszcza nerwy.
Zostawiam wszystko na ostatni moment.
Nie kupilam sobie nawet pizamy, brakuje mi bielizny, musze zaplacic za
telefon, wynajmowany pokoj, zgubilam karte do bankomatu, najprostszych rzeczy
boje sie robic. Chce sie schowac i duzo spac.
Nie musiec wychodzic z domu, nie musiec z nikim rozmawiac i CHCIALABYM
ZNIKNAC.
BOJE SIE ROZMAWIAC ZE ZNAJOMYMI.
Jestem w pracy i BARDZO SIE BOJE.
Wszystkie dzwieki, glosy ludzi mnie denerwuja.
Wbijajaj mi sie w czaszke.
Jestem jakas przymulona, jak za wielka szyba, nic do mnie nie dociera.
I ja mam od przyszlego tyg. ciezko nad soba pracowac, jak ja nawet z trudem
rano biore prysznic i gratuluje sobie jak umyje wlosy ?
Rano budze sie z potwornym lękiem i najchetniej zostalabym w lozku caly dzien.
Chcialabym juz do domu, byc sama, wylaczyc telefon, wylaczyc mozg, nic nie
musiec.
Co sie, k......, ze mna stalo?

pozdrawiam Was i przepraszam za kolejna porcje miauczenia, przeciez Wam tez
jest ciezko.
Obserwuj wątek
    • morgana_le_fay Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 10:55
      Miałcz nam kochana ile dusza pragnie, az nam wreszcie ze szczęscia zamiałczysz,
      co daj Boże amen.

      Nie mam w tej chwili wiele czasu, ale opowiem Ci chociaż to:

      Kiedy jechałam na studia do Anglii droga na lotnisko była moją drogą na
      szafot. Wszystko czego wówczas pragnęłam, to zakutać się w gruby koc i zniknąć
      i zeby nikt mnie nie znalazł. Gdybym umiała płakać pewnie bym się wtedy
      odwodniła na śmierć. Do samolotu wsadzili mnie własciwie na siłę. Zostawiłam
      wiele niedokończonych spraw. Miałam wrażenie, że nie dośc, że sama zginę, to
      jeszcze nie będe miała do czego wracać, bo beze mnie moja rodzina i całe
      otoczenie sczeznie marnie. Pierwszy okres pokonałam jak w transie. Nie
      wierzyłam, że robię to co robię, że mówię to co mówię. Poźniej, własciwie
      dotąd nie wiem jak to się stało zaczęłam myśleć po angielsku.
      Nie wyobrażam sobie dzisiaj mojego zycia, bez tych doświadczeń, bez tego
      stresu i bólu.
      Mówię Ci, człowiek jest elastyczny. I chory i zdrowy. Nie byłam na takim
      oddziale jak ty, ale parę razy musiałam dać się "pokroić". To jest koniec
      świata, ale tylko do momentu kiedy stanie się nowym początkiem. To BĘDZIE Twój
      nowy początek. Liczę na Ciebie. Powodzenia.
      • katara Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 13:28
        karajanie i nowy początek, to mi przypomina dezintegracje pozytywną K.D. Myślę,
        że jest w tym coś. Ale teoretycznie czy jak się już ktoś zdezintegruje, pokroi,
        rozklei itp. to czy może się już nie poskładać. Albo poskładać nie tak jak
        potrzeba? Albo co gorsza dalej się dezintegrować...NIECH KTOŚ NAPISZE, ŻE WIE
        ŻE NAPEWNO BEDZIE DOBRZE!!!Proszę.
        • morgana_le_fay krajanie i składanie... 01.03.04, 14:58
          Droga Kataro,

          Pisząc o krajaniu miałam na myśli dosłowne akurat, literalne krajanie.
          Wprawdzie rzeczywiście chodziło o głowę, ale trochę w innym sensie. Jeśli to
          cię również zainteresuje, to w moim przypadku poskładanie głowy wyszło bardzo
          dobrze. Przynajmniej ja nie odczuwam dolegliwości, choć otoczenie może mieć
          inne zdanie. Ale to trzeba by zapytać otoczenia.

          Ogólnie zapewniam Cię skwapliwie, że NA PEWNO BĘDZIE DOBRZE (!!!).

          Jeśli chodzi o dezintegrację pozytywną, to się nie wypowiem, bo się nie znam.
          Ale będzie dobrze, jeśli wypowie się znawca tematu, który gdzieś tu z pewnością
          na forum jest.

          Serdecznie cię pozdrawiam.

          morgana
          • katara Re: krajanie i składanie... 01.03.04, 16:26
            to, że dosłownie chodziło o krajanie, to jestem w stanie z postu odczytać,
            wprawdzie rozkojarzenie moje jest wielkie, ale co nieco jeszcze potrafię
            rozszyfrować...a tak to jest, że każdy z własnej beczki zawsze coś dokłada. Za
            będzie dobrze ślicznie dziękuje, ale jakoś straszny ze mnie niewiarek. A jeśli
            chodzi o głowę, to z postów wynika, że poskładali ją całkiem dobrze, wobec
            czego gratuluję i ....może ja też sobie rozstrzaskam łepetyne. Hihi. Pozdr.
        • aneta10ta Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 19:50
          Człowiek jest stawaniem, tak najkrócej można ująć koncepcje K.D.
          Codziennie jesteśmy inni; gubimy jedne, wypuszczamy nowe liście.
          To męczące i trudne. Jest wybór; można być przydrożnym kamieniem, który
          obserwuje zdarzenia, ale się nie zmienia. Jego wnętrze jest zawsze zamknięte i
          niezrozumiałe dla potencjalnych gości. Pisała o tym Szymborska.
          Sadzę, że lepiej podejmować ciągle na nowo trud przeistoczenia, ból rodzenia
          się nowym człowiekiem.
          Pozdrawiam
          Aneta
    • carlabruni Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 18:24
      PLANASANO TRZY,AJ SIĘ. TO DOBRZE, ZE IDZIESZ DO SZPITALA. NAWET NIE WIESZ JAK
      TO DOBRZE, ŻE MASZ TAKĄ KOCHANĄ MAME, KTÓRA MARTWI SIĘ O CIEBIE. POZDRAWIAM I
      ŻYCZE DUŻO ZDROWIA.
      • planasana Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 19:10
        Dziekuje Kochani, za cierpliwosc, tyle serdecznosci i empatii.
        Moze jak wreszcie "zejde z siebie", bede lepszym partnerem i towarzyszem dla
        Was.

        Znalazlam dzisiaj forum CHAD mirona i troche poczytalam.

        pozdrawiam wszyskich Was Bardzo
    • rumiankowa Re: znowu Wam pomarudze 01.03.04, 19:33
      planasana napisała:

      > Ostatni tydzien przed pojsciem do szpitala.
      > Unikam trudnego tematu.

      No nie do konca, jak widac :) I b. dobrze. To naturalne, ze sie boisz - KAZDY
      mialby obawy. A idziesz tam by pracowac, owszem, ale nikt nie powiedzial, ze ta
      praca ma byc ponad Twoje realne sily. To moze byc praca nad odprezeniem, nad
      poczuciem bezpieczenstwa, nad dobrym snem - tam powinnas dostac rowneiz
      wsparcie. Nie ma co myslec, ze zle sie czujesz i to jest najmniej odpowiedni
      moment na leczenie - widzisz jak to brzmi? ;)

      POWODZENIA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka