planasana
01.03.04, 10:09
Ostatni tydzien przed pojsciem do szpitala.
Unikam trudnego tematu.
Patrze na mame i tak mi jej zal, to musi byc dla niej wielka porazka takie
dziecko.
Trzyma sie jakos, ale czuje, ze jest na granicy i zaraz jej puszcza nerwy.
Zostawiam wszystko na ostatni moment.
Nie kupilam sobie nawet pizamy, brakuje mi bielizny, musze zaplacic za
telefon, wynajmowany pokoj, zgubilam karte do bankomatu, najprostszych rzeczy
boje sie robic. Chce sie schowac i duzo spac.
Nie musiec wychodzic z domu, nie musiec z nikim rozmawiac i CHCIALABYM
ZNIKNAC.
BOJE SIE ROZMAWIAC ZE ZNAJOMYMI.
Jestem w pracy i BARDZO SIE BOJE.
Wszystkie dzwieki, glosy ludzi mnie denerwuja.
Wbijajaj mi sie w czaszke.
Jestem jakas przymulona, jak za wielka szyba, nic do mnie nie dociera.
I ja mam od przyszlego tyg. ciezko nad soba pracowac, jak ja nawet z trudem
rano biore prysznic i gratuluje sobie jak umyje wlosy ?
Rano budze sie z potwornym lękiem i najchetniej zostalabym w lozku caly dzien.
Chcialabym juz do domu, byc sama, wylaczyc telefon, wylaczyc mozg, nic nie
musiec.
Co sie, k......, ze mna stalo?
pozdrawiam Was i przepraszam za kolejna porcje miauczenia, przeciez Wam tez
jest ciezko.