Dodaj do ulubionych

Pomocy!! Terapia analityczna...

04.05.10, 16:51
Pytam osoby, które korzystały z takiej terapii lub znają się z innych powodów.
Czy takie odczucia są normą w t. analitycznej?
Czytałam dużo, dużo, dużo teorii. Ale w praktyce...

Mam myśli samobójcze z powodu kryzysu w terapii, który się ciągnie od wielu
miesięcy (nie dni czy tygodni). Chodzę na t. analityczną niecały rok i jest mi
coraz gorszej. Ale, co ważne, nie jest mi gorzej z powodu odkrywanych o sobie
prawd i poruszaniu bolesnych tematów, ale z tego powodu, że nie bardzo widzę
sens dalszej pracy nad sobą z terapeutą, jeśli ma ona wyglądać tak, jak wygląda...

Gdy poruszam istotny temat to t. milczy, za długo. Nie drąży tematu, który
przepada jak kamień... Przykładowo, jakiś czas temu musiałam pokonać bardzo
duże opory i lęki, aby poruszyć bolesną i wstydliwą sprawę. Odważyłam się,
powiedziałam, nawet sama poanalizowałam, a tu... Cisza. Milczenie. Jego
spuszczone powieki (odczuwam to jak brak kontaktu). Jego zamyślenie. Cisza.
Jest tam kto...? Po długiej chwili usłyszałam jakąś krótką nic nie wnoszącą
wypowiedź typu „Trudno Pani, bo nie ma Pani tego z kim dzielić...”. I tyle. No
trudno mi, trudno. A ja myślałam, że dotkniemy ważnego tematu... Że zareaguje.
Nic. Posłuchał, pomilczał. Trochę sama pociągnęłam temat i poanalizowałam (tak
nieporadnie), a potem z nerwów zaczęłam mówić o czymś mniej istotnym, a on
milczał... Temat (ważny!) przepadł. Zaczęliśmy rozmawiać o duperelach. Miałam
pod koniec sesji poczucie bezsensu, że nie warto pokonywać oporów, bo i tak z
tego nic nie wychodzi. Powiedziałam, że jestem zła na niego, bo nie pomaga mi
– równie dobrze mogę sama analizować w domu. Palnęłam, że to jego wina, że
zmarnowałam sesję. Uśmiechnął się. Ja w tym wypadku nie widzę różnicy między
autoanalizą a gadaniem przed milczącą osobą. Różnica jest za to finansowa...

Rzadko reaguje, gdy z lęku uciekam od ważnych tematów... Gdybym nie uciekała
od samej siebie i potrafiła przepracować temat bez ucieczki i samooszukiwania
to robiłabym to (i robię) w domu, autoanaliza. Terapeuta chyba od czegoś
jest...? Od czego? (wiem teoretycznie...).

Powtarza się ze starymi „interpretacjami”, to już nudne. Co ważne, nie
odrzucam ich jak na pniu. A poza tym są dość banalne. Wiem, że czuje się
nieważna, samotna, przerażona. Bo takie one właśnie są „Pani czuje się
nieważna, zła na mnie, samotna...”. Wiem, że tak się czuję - z powodu tych
uczuć przyszłam na terapię przecież!

Nie zadaje mi ważnych pytań (tj. kiedyś - już mu się nie chce?). Prawie
przestał stawiać pytania... Na początku terapii słyszałam pytania, które wiele
mi dawały. Których nigdy nie postawiłabym sobie sama (w końcu po to jest
terapeuta!). BRAKUJE mi ich bardzo! Czuję, że nie jest zaangażowany...

Od czasu do czasu się spóźnia parę minut, a ja zdenerwowana czekam pod
drzwiami. Ok, uprzedza, i potem przedłużamy sesję. Ale czuję się ciut
lekceważona... Nie wyłącza telefonu kom. podczas sesji (ja zawsze to robię),
czasem więc moje intymne zwierzenia przerywa głośne dzwonienie. Rozprasza mnie
to. I złości. I wtedy przestaję analizować temat, o którym mówiłam i ogarnia
mnie złość za telefon. Grrr.

Czasem ma na twarzy uśmiech, gdy się denerwuję na niego, gdy złoszczę się (a
odczuwanie złości jest dla mnie dyskomfortem i bólem, tak samo jak przyznanie
się do niej wobec kogoś). Mówiłam, że to mnie blokuje i że czuję się trochę
lekceważona. Ale bez zmian. Nie jest to oczywiście wyśmiewanie się,
absolutnie, ale postrzegam to jako dość nieadekwatne reakcje... Przewrażliwienie?

Samopoczucie i funkcjonowanie po prawie roku:
Wszystkie objawy na swoim miejscu i silne. Czuję się źle, często mam
pogorszenia przez myśli: „Nie da się mi pomóc, choć się staram”, a nie przez
poruszane tematy. Czuję coraz większy chaos i mętlik (zamiast rozjaśnienia).
Czuję się coraz bardziej zaburzona, jakby mi się psychika kawałkowała...
Żadnego światełka w tunelu, wręcz odwrotnie – zaczynam się upewniać, że
terapia mi nie pomoże. Niecały rok to może za krótko, aby przestać czuć
bolesny bezsens życia, ale ja tracę poczucie sensu pracy w tej terapii, bo
czuję się pozostawiona samej sobie na sesji. Brakuje mi ważnych pytań, brakuje
pomocy w drążeniu wnoszonych tematów, aktywności, pokazywania tego, czego sama
bym nie dostrzegła, powagi dla moich stanów emocjonalnych... Nie czuję sensu
mojej pracy... Nie chodzi nawet o efekty w sensie lepszego nastroju, ale w
sumie w ciągu tylu miesięcy (sesje kilka razy w tygodniu) nie przepracowaliśmy
ani jednego tematu tak głębiej, ani jednego konfliktu wewnętrznego, nic mnie
nie poruszyło tak do szpiku kości, aby zapłakać...

Bilans:
Na początku tej terapii miałam jeszcze ochotę na spotkania z ludźmi od czasu
do czasu, a teraz mam gigantyczną niechęć do jakichkolwiek kontaktów, żyję w
99% wyizolowaniu, zamknęłam się nawet na rodzinę. Idąc na tę terapię miałam
sporo nadziei, że pomoże po paru latach, a teraz mam ochotę położyć na sobie
krzyżyk, dosłownie... Miałam dużo determinacji do codziennej pracy nad sobą,
teraz to straciłam – bo czuję, że drepczę w tym samym miejscu i nie wiem, jak
samej (właśnie: samej) z tego wyjść... Podczas tej terapii zaczęłam się na
serio ciąć żyletką, wcześniej autoagresja nie przybierała takiej formy. Od
początku terapii schudłam ok. 10 kg, mam niedowagę. Sama sobie analizuję ten
spadek wagi, jakie lęki pod tym się kryją i motywy, a t. nic w zasadzie nie
dodaje i nadal mam problem z jedzeniem. Moje samoanalizy się wyczerpały, męczę
się, a on nie dociera do moich uczuć...

Nie chcę się użalać, nie po to piszę.
Chcę konstruktywnego spojrzenia.
Chcę sobie pomóc, ale sama nie potrafię!
Zastanawiam się o dłuższego czasu:
Czy to tylko mój opór?
Moja dewaluacja?
Tyle, że trwa już z 5 miesięcy...
Moje „korzyści” z choroby?
Ucieczka?
Jestem skończonym borderline’m, który upatruje się samych minusów?
(Z drugiej strony NIE rzucam terapii impulsywnie lub w gniewie).
Czy znowu trafiłam na niekompetentną osobę?
A może kompetentną, tylko brakuje tej „chemii” między nami?
Czy z kimś innym będzie ta „chemia?”
.......................

Żyć mi się nie chce, bo nie wiem, co mam robić.
Wytrwać w tej terapii?
Coraz trudniej mi się zwlekać z łóżka, bo nie widzę, żeby to do czegoś
zmierzało...
To faktycznie „zła” terapia czy mój opór? Jak to odróżnić?

Bardzo chciałabym przeżywać terapię emocjonalnie, być głęboko poruszona
tematami, a to dla mnie takie suche intelektualne analizowanie moich uczuć.
rozumienie, nie przeżywanie. Moja wina? Nie płakałam ani razu na sesji, a
brakuje mi takiego przeżywania. Co ma mnie poruszać? Intelektualne
analizowanie moich snów? Nieświadomych motywów? Zazdroszczę tym, którzy płaczą
przez trudne tematy... Ja płaczę w domu, z poczucia bezsensu takiej pracy...

Czy moje intelektualizowanie to mój problem czy także i terapeuty? On mi nie
zwraca uwagi na tę formę obrony, nie mówi „Broni się Pani teraz teoretyzując,
ucieka Pani od tego tematu...”. Nie mówi tak. Więc jak sama się nie przyłapię
na tym mechanizmie to mogę teoretyzować do woli...

Musze podkreślić, że o tym wszystkim, co powyżej – MÓWIĘ na sesji.

Ok, mój t. ma też pozytywne cechy.
Jest wyrozumiały, dość ciepły, miły, uprzejmy.
Cierpliwy wobec mojej krytyki, manipulacji.
Potrafię mówić mu o uczuciach do niego.
Wiem, że bardzo pomógł innym pacjentom.
Czy nie wzięłam tego pod uwagę przez opór i dewaluację?
Czy dlatego, że te cechy na „-„ są mocniejsze?
NIE WIEM.

Pomóżcie...
Konstruktywnie.
Liczę na pytania, które mi pomogą w rozeznaniu.
Mimo wszystko jeszcze chcę uratować tę terapię...
Nie chce się zabić, choć nie widzę wyjścia...

Plizzz, help mE
Obserwuj wątek
    • dul-cynea Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 17:13
      Nie wiem, co Ci napisać, bo moja terapia nie należy do udanych. Co Twój
      terapeuta odpowiada, gdy mu mówisz o swoich odczuciach w związku z terapią?
    • berta-live Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 17:31
      Pomyśl o leczeniu farmakologicznym u psychiatry. Rozprawianie o pierdołach
      jeszcze nikogo z niczego nie wyleczyło. Jak masz potrzebę żeby się wywnętrzać to
      kontynuuj terapię, ale nie zamiast zażywania leków, tylko jako uzupełnienie.
      • elzbieta007 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 17:59
        Berta, skocz na bambus, co? Kompletnie nie kumasz istoty problemu. Myślisz, że
        pigułami można rozwiązać każdy problem? Stuknij się w głowę!
      • dala.tata Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 18:22
        bercia, wyleczylo i dosc wiele osob. i mysle z skakanie na bambus rzeczywiscie
        niezle ci zrobi.
        • berta-live Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 19:49
          A ile osób zgubiło? Zastanawiam się kto powinien na ten bambus skoczyć.
          • dala.tata Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 00:09
            bardzo jednak watpie, zeby psychoterapia doprowadzila do sambojstw. SSRI tak.
            chcesz sie dalej licytowac?

            berta-live napisała:

            > A ile osób zgubiło? Zastanawiam się kto powinien na ten bambus skoczyć.
            • lucyna_n Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 13:26
              nie wprost ale mogła doprowadzić np dlatego że była nieskuteczna, depa się
              poglebila i w rezultacie taka osoba nie widząc dla siebie ratunku popełnia.
              Tylko o tym już terapeuta się nie dowie bo po prostu uzna że dana osoba
              zrezygnowala z terapi i tyle.
              Nigdy nie byłam tak bliska popełnienia jak właśnei po wyjściu z niezbyt
              szczęśliwie wybranej sesji z psychologiem/psychoterapeutą. Uczucie usunięcia się
              ostatniego skrawka ziemi spod nóg i zerwania wątłej niteczki nadziei dość
              intensywne i trudne do wytrzymania.
    • canoine Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 17:34
      nie wyłączenie i odebranie telefonu komórkowego przez terapeutę, specjalistę od
      zaburzeń osobowości ponoć, było kiedyś przyczyną, dla której moja pierwsza sesja
      była zarazem u niego ostatnią. plus podobna podstawa na tamtym pierwszym/jedynym
      spotkaniu.

      nie znam się. ale mam tak, że muszę człowieka 'poczuć'. musi być w nim coś, co
      stanowić będzie choć cień możliwości, by się poczuć bezpiecznie. coś takiego
      mojego poczucia bezpieczeństwa nie budzi.

      pomóc Ci nie pomogę chyba. bo ja to ja. a Ty to Ty. podejrzewam, że już dawno
      bym się z czegoś takiego urwała. ale to żaden przepis dla Ciebie.
      • miriam1980 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 19:23
        Annarichia...jesli w ogole doczytasz mojego posta (zdaje sobie sprawe, że mozesz
        tego nie zrobić, choć bardzo bym chciała; taka prywata...)- to jest troche nie
        to forum, nie ta grupa ludzi, nikt tutaj chyba nie wie, jak Twoja sytuacja
        wyglada trochę głebiej. I jedyne, co z wyżej wymienionych powodó usłyszysz to:
        lecz się prochami, terapia o koant dupy potluc i td. Podejrzewam jednak, że
        napisałas tutaj w desperacji. I bardzo mnie Twój post poruszył. Tak pobieżnie i
        bez wdawania się w szczegóły: troszkę sobie sama odpowiedziałas na pytanie,
        dlaczego jest źle. Byc moze (grubymi nićmi szyta hipoteza) nie chcesz przżywać,
        a intelektualizowaniu jesteś na pogtranicznu genialności. Tylko co z tego?
        Niewiele da samo analizowanie, ale to juz wiesz (ale znowu umysłem).
        Bardzo głeboko wierze, że terapia jest dla Ciebie, pomoże Ci w ostatrznym
        rozrachunku, byc może potrwa to, jak sama wiesz, jakiś czas i podejrzewam też,
        że t. jest w porządku. Być może taki etap w terapii, tylko że bardzo trudny do
        zniesienia.
        trzymaj sie, kochana. naprawdę w Ciebie wierzę
    • mauamee Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 04.05.10, 21:43
      dlaczego zdecydowałaś się na analityczną?
    • tlenoterapia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 00:31
      Problem jest taki ze ,zamiast zmienic terapeute jeszcze chcesz 50 razy pujsc i
      za kazdym razem upewniac sie ,ze jest okropnie.

      Gdyby nie kontakt z psychoterapeutka psychoanalityczna nie wiedziala bym ,ze
      jestem zdolna do nienawisci -mordowac mialam ja ochote.
      W tym nurcie tak pracuja i tak sie zachowuja jak opisujesz -to moze
      zloscic.Podobno efekty takiej terapii maja wystapic po jakims dluzszym czasie
      ...Rezygnuj z tego co Ci niepasuje.
    • awanturka Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 11:52

      Z tego to co opisujesz to normalny etap psychoterapii psychoanalitycznej, łącznie z tym obniżeniem nastroju...

      Niektórzy tego obniżenia nastroju nie wytrzymują i dlatego taka psychoterapia nie jest dla każdego.

      Zastanów się nad wizytą u psychiatry i ewentualnymi lekami (psychoanalityka nie pytaj o zdanie - psychoanalitycy z zasady są przeciwnie farmakoterapii).

      Nie mam pojęcią jak u Ciebie jest ale tak zupełnie nie można wykluczyć sytuacji, że to nie depresja wynika z jakichś Twoich problemów ale te problemy wynikają z depresji. Tak też bywa i wtedy skuteczność tej formy psychoterapii jest niska.

      Inna sprawa, że przeważnie te dwa przypadki nie występują w czystej formie i nawzajem się przenikają.

      Tak naprawdę nie wiadomo jak jest z Tobą, ale wzięłabym też tę drugą ewentualność pod uwagę (tzn depresja =>) i spróbowała wizyty u psychiatry i leków, których przyjmowanie najprawdopodobniej Ci zleci.

      A poza tym mysli samobójcze są absolutnym wskazaniem do wizyty u lekarza!

      Gdybyś zdecydowała się zakończyć terapię (do czego Cię nie namawiam, ale też nie odradzam) to pomyśl o terapii poznawczej lub poznawczo behawioralnej - wprawdzie nie sięga ona specjalnie głęboko ale jest skuteczna w wyciąganiu z depresji w stosunkowo krótkim czasie.

      I jeszcze pytanie na koniec : masz borderline? bo coś o tym wspominasz, ale nie wynika to wyraźnie z tego co napisałaś



      • canoine Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 22:42
        > A poza tym mysli samobójcze są absolutnym wskazaniem do wizyty u lekarza!

        serio? to bym musiała się chyba co tydzień u psycha meldować.. myśl o tym, by
        się zabić bywa u mnie równorzędna z rozważaniem w co się ubrać do pracy.
        • mauamee Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 22:59
          myśli myślom nierówne

          jeśli prowadzisz filozoficzne rozważania nad sensem twojego istnienia, to
          spokojnie możesz się ubrać i udać do pracy

          jeśli wybierasz narzędzia i sposoby z deadlinem w samo południe, to warto o 11
          wpaść po cukierki znieczulające
          • canoine Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 06.05.10, 00:14
            sposób, miejsce i narzędzia wybrałam już dawno. próbowałam się już zabić tyle
            razy, że wysiliłam się na wymyślenie sobie furtki-sposobu, którego nie powinnam
            już przeżyć. sprowadza się to więc bardziej do rozważań o pozamykaniu
            konkretnych spraw, co by burdlu zanadto po sobie nie zostawiać.
            • mauamee Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 06.05.10, 11:44
              canoine napisała:

              > sprowadza się to więc bardziej do rozważań o pozamykaniu
              > konkretnych spraw, co by burdlu zanadto po sobie nie zostawiać.

              grzeczna dziewczynka z Ciebie
    • elzbieta007 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 12:27
      Mogę skomentować Twojego posta, ale tylko na privie i tylko wtedy, jeśli
      będziesz sobie tego życzyła.
    • mskaiq Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 12:44
      Mysle ze Twoja swiadomosc tak jak kazdego czlowieka jest zwiazana z
      roznymi strumieniami rozwojowymi.
      Ktos moze miec swiadomosc na bardzo wysokim etapie rozwoju jesli
      chodzi o moralnosc, poznanie, idee dobra, kreatywnosc, altruizm, itp
      a na bardzo niskim etapie jesli chodzi emocje, radosc, zdolnosc
      komunikacji, otwartosc, duchowosc.
      Psychoanaliza zajmuje sie trzema etapami rozwoju tzn psychoza,
      borderline i neurotycznoscia i stara sie pomagac z reguly yylko na
      tych etapach.
      Jesli jestes w jakims strumieniu rozwojowym na wyzszym etapie
      rozwoju na przyklad na etapie patologii skryptu czy na etapie
      wylanienia sie ego introspekcyjne to problemy takie adresuje terapia
      poznawcza.
      Jesli ktos jest jeszcze wyzej na poziomie self centaurowym jak to
      czasem jest nazywane to problemy tymi zajmuje sie psychoterapia
      humanistyczna.
      Dlasze etapy rozwojowe zwiazane sa psychologia transpersonalna.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • elzbieta007 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 13:04
        Mask, znów napisałeś coś, co się kupy nie trzyma i ma się nijak do tematu wątku.

        Na szczęście autorka wątku ma większą od Twojej wiedzę, więc ten bełkot jej nie
        zaszkodzi.
        • mskaiq Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 14:42
          Mysle ze ma sie calkiem dobrze do tematu watku. Nie wszystkie
          problemy z jakimi spotyka sie czlowiek daja sie rozwiazac za pomoca
          terapii analitycznej.
          Jego rozwoj mentalny moze byc na znacznie wyzszym poziomie, podczas
          gdy jego umiejetnosc radzenia sobie z emocjami moze byc na przyklad
          na poziomie borderline.
          Czlowiek moze miec wiele problemow natury poznawczej, moralnej, z
          otwartoscia, komunikowaniem sie z ludzmi ktore wynikaja na przyklad
          z patologia skryptu.
          Ta patologia jest zwiazana z rozwojem dziecka pomiedzy 6 a 12
          rokiem. W tym stadium wylania sie umysl, dziecko uczy sie zasad
          spolecznych, wchodzenie w role innych ludzi, empatii.
          Takimi problemami nie zajmuje sie terapia psychoanalityczna bo
          obejmuje ona tylko patologie od 1-6 roku zycia dziecka.
          Mysle ze warto poczytac troche o psychologii integralnej ktora
          dostrzega te rozne poziomy rozwojowe czlowieka.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • elzbieta007 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 18:02
            > Mysle ze warto poczytac troche o psychologii integralnej ktora
            > dostrzega te rozne poziomy rozwojowe czlowieka.
            Rozumiem, że Ty przeczytałeś (i zrozumiałeś) "Psychologię integralną" Kena
            Wilbera. A jego "Niepodzielone" masz w małym palcu;P

            Gdybyś uważnie przeczytał post autorki wątku, wiedziałbyś, iż jej problemy są
            problemami poziomu persony. Tak jak znakomitej większości ludzi, przynajmniej na
            tym forum.

            Posługiwanie się tu pojęciami psychologii integralnej, kierunku bardzo słabo
            znanego i rozpowszechnionego, chyba nie jest najwłaściwsze. Wprowadza zamęt w i
            tak już mało przejrzystym obszarze, jakim są tradycyjne szkoły psychologii i
            psychoterapii.
      • dala.tata Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 05.05.10, 15:27
        siwadomosc zwiazana ze stroumieniami rozwojowymi? ale ze sie rosschodzi o co?
        • mskaiq Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 06.05.10, 16:19
          Wedlug psychologii swiadomosc czlowieka sklada sie strumienii lub
          linii rozwojowych.
          Kazdy czlowiek ma wiele takich linii rozwojowych, na przyklad takimi
          liniami moze byc rozwoj emocjonalny, poznawczy, moralny, muzyczny,
          religijny, itp.
          Ktos moze byc geniuszem muzycznym z diagnoza borederline, albo
          psychoza bo jego linie rozwojowe dotyczace emocji czy socjalizacji
          sa na takim etapie ale na zupelnie innym etapie jest jego rozwoj
          muzyczny.
          U takiego czlowieka kiedy zajmuje sie muzyka zanikaja problemy
          emocjonalne, znika strach, to jest jego ucieczka na przyklad ze
          stanow psychotycznych.
          Podobnie jesli ktos interesuje sie sztuka, filmem, poezja, nauka,
          itp to kiedy sie tym zajmuje jest na zupelnie innym etapie
          rozwojowym, nie jest borderlne, psychotykiem czy neurotykiem, jest
          czesto genialny.
          Kiedy przychodzi sie mu kontaktowac z ludzmi, kiedy ma wyjsc na
          ulice wtedy moze byc neurotykiem ktory nie radzi sobie z takimi
          zadaniami.
          O wiele gorzej jest kiedy u czlowiek wszystkie linie rozwojowe sa
          slabe, kiedy nie ma gdzie uciec bo jego strumienie rozwojowe sa na
          podobnym etapie rozwoju i przynosza bol zamiast radosci.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • dala.tata Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 06.05.10, 17:35
            no bardo sie ciesze, ze tak napisales, ze z tego sie sklada swiadomosc. bardzo
            watpie jednak, ze wedlug psychologii tak jest. podejrzewam, ze, jesli w ogole,
            to jest taka koncepcja w psychologii. watpie, bo jak dla mnie stwierdzenie ze
            swiadmosc sklada sie z linii rozwojowych nie ma wiekszego sensu.

            reszty nie chce mi sie komentowac, bo wlasciwie pomieszales wszystko ze
            wszystkim i wyszlo pare frazesow.
          • elzbieta007 Errata 06.05.10, 18:31
            Jest: " Wedlug psychologii"
            Powinno być: "Według psychologii integralnej", bo już np. wg nurtu
            psychodynamicznego tak nie jest. Z takim poglądem nie zgadza się również żaden
            inny nurt psychologii.

            Pisałam Ci, Mask, 2 posty wyżej, że wprowadzasz zamieszanie pojęciowe.
    • big-insomia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 06.05.10, 18:34
      Wlasciwie Twoje odczucia wydaja mi sie dosyc naturalne, jesli chodzi o terapie
      analityczna (tez mam takie doswiadczenie), a takze , jesli masz borderline-to
      tez to wydaje sie naturalne. Z tym ze zaniepokoily mnie dwie rzeczy w Twoim
      opisie dotyczace Twojego terapeuty, a tyczace sie faktow, a nie odczuc na jego
      temat:
      1. ze odbiera tel. w czasie-wydaje mi sie to niedopuszczalne, tym bardziej dla
      psychoterapeuty w tym nurcie pracujacego
      2. ze sie spoznia- j.w.

      Zaniepokoilo mnie tez to ze malo komentuje, interpretuje, ale biore pod uwage,
      ze to moze byc Twoje odczucie; moze np. go zagadujesz itd, a on glownie
      konteneruje Twoje emocje? Nie wiem, to wydaje mi sie niejasne.

      Czy mowilas mu o odbieraniu tel. i spoznieniach?

      Waham sie pomiedzy taka rada, zebys nie uciekala, nie niszczyla ziazku, a jednak
      zmiana na innego terapeute, ale po wyjasnieniu z tym Twoich watpliwosci.

      Poruszyl mnie bardzo Twoj post. mialam odczucie deja wu. Nawet pzrez moemnt
      zastanawialam sie czy nie chodzisz do terapeuty, do ktorego ja kiedys
      chodzilam...Mam pokuse zeby zapytac cie o nazwisko, moze byc na prive'a. Ale nie
      musisz , jesli nie chcesz...

      Pozdrawiam cieplo
    • annarchia Do wszystkich 06.05.10, 20:37
      Dziękuje wszystkim za uwagi, skorzystałam z każdej wypowiedzi.
      Mam już swoje przemyślenia...
      Odpowiem po kolei.

      dul-cynea napisała:

      >> Nie wiem, co Ci napisać, bo moja terapia nie należy do udanych. Co Twój
      >> terapeuta odpowiada, gdy mu mówisz o swoich odczuciach w związku z terapią?

      Słucha (słucha, nie: słyszy – trzeba mu to przyznać), przyjmuje je i
      interpretuje, komentuje. A ja mówię, co o tym myślę, co czuję. Tak było i na
      ostatniej sesji. Nie doszliśmy do jednoznacznych wniosków, odczuwam jeszcze
      większy chaos i mętlik, bo już sama nie wiem, czy do dupy jest ten „realny
      człowiek” czy „obiekt przeniesieniowy”(ha!), a może i jedno i drugie, a może do
      dupy jest każda analityczna takiego zaburzenia jak BPD... Skutek: przerażenie i
      odjazd od rzeczywistości. Cena za wyleczenie czy tylko misz-masz w psychice?
      Ostatnio stawiam na to drugie...

      berta-live napisała:

      >> Pomyśl o leczeniu farmakologicznym u psychiatry.

      Leczenie farmakologiczne to ja mam od lat. Jako mysz doświadczalna nawpieprzałam
      się psychotropów z każdej grupy, w wielu zestawieniach, w różnych dawkach.
      Skutek farmakoterapii: żaden lek nie ugasił skutecznie myśli samobójczych i
      depresyjnego myślenia, droga berto. Zalecenie psychiatrów(!): psychoterapia jako
      podstawa, wspierana lekami.

      berta-live napisała:

      >> Rozprawianie o pierdołach

      Moje problemy i życie to pierdoły?
      W sumie ciągle myślę właśnie w ten sposób, choć równocześnie Twoje stwierdzenie
      lekko mnie wkurzyło. Niepokoi mnie, że tylko lekko...

      lucyna_n napisała:

      >> nie wprost ale mogła doprowadzić np dlatego że była nieskuteczna, depa się
      >> poglebila i w rezultacie taka osoba nie widząc dla siebie ratunku popełnia.

      No więc właśnie o to mi chodzi. Objawy się pogłębiają i niedługo nie będzie (z
      powodu: wyczerpania, samobójstwa, derealizacji, dysocjacji, stanu
      psychotycznego) tego, kto ma chodzić na terapię. Niekoniecznie dlatego, że jest
      skuteczna bądź nie, ale, że wytrzymałość psychiczna ma swoje granice.

      canoine napisała:

      >> nie wyłączenie i odebranie telefonu komórkowego przez terapeutę

      Tym niewyłączeniem parę razy mnie ostro wkurzył. Ale nie jest na tyle bezczelny,
      aby odebrać, nigdy tego nie zrobił. Przypomina mi się jednak, że w książce
      „Uratuj mnie” (jako border pewnie ją znasz) terapeuta odebrał kiedyś telefon na
      sesji autorki książki i odbył przy niej krótką rozmowę o innej pacjentce, co
      wkurzyło autorkę (atak gniewu), a mimo to chodziła nadal. I ten terapeuta (ten,
      który odebrał telefon!) bardzo jej pomógł, wyleczyła się. Kwestia elastyczności?
      Przymknięcia oka na takie „wady”? Nie wiem... Przecież to wkurza.

      miriam1980 napisała:

      >> dlaczego jest źle. Byc moze (grubymi nićmi szyta hipoteza) nie chcesz przżywać,
      >> a intelektualizowaniu jesteś na pogtranicznu genialności. Tylko co z tego?
      >> Niewiele da samo analizowanie, ale to juz wiesz (ale znowu umysłem).

      No ale w moim odczuciu mój t. to analizowanie nasila. Analizuje i analizuje. W
      końcu terapia „analityczna”... W głowie huczy od myśli, a serce puste i boli.
      Jeśli sama potrafiłabym dopuścić do siebie emocje, to nie potrzebowałabym terapeuty.

      mauamee napisała:

      >> dlaczego zdecydowałaś się na analityczną?

      A jaką? Próbowałam behawioralną (i inne) - nie chcę całe życie stosować technik
      (swoją drogą nieefektywnych na mnie) i radzić sobie z objawami (czyli nadal je
      mieć). Chciałam skupić się na przyczynach, na doświadczaniu relacji z drugim
      człowiekiem, na emocjach pod objawami.

      tlenoterapia napisała:

      >> Problem jest taki ze ,zamiast zmienic terapeute jeszcze chcesz 50 razy pujsc i
      >> za kazdym razem upewniac sie ,ze jest okropnie.

      A czy lepszym wyjściem jest zmieniać terapeutów 50 razy, aż się trafi (albo i
      nie) na tego dobrego-kompetentnego?
      Pamiętam, jak zrywając wcześniejszą terapię powiedziałam sobie: „Nie wiem, czy
      zrywam kontakt z tą babą przez mój opór czy przez faktyczną niekompetencję tej
      kobiety. Pójdę do kogoś innego i jeśli znowu będzie mi coś nie pasować to
      przychylę się do opcji, że problem może tkwić w mojej postawie, zobaczymy...”
      Ok, poszłam do obecnego...

      >> Gdyby nie kontakt z psychoterapeutka psychoanalityczna nie wiedziala bym ,ze
      >> jestem zdolna do nienawisci -mordowac mialam ja ochote.

      Ale wiesz, to mogło świadczyć o efektywności tamtej terapii.
      Mówię to na serio i bez ironii.
      • annarchia Re: Do wszystkich 2 06.05.10, 21:14
        awanturka napisała:

        >> Z tego to co opisujesz to normalny etap psychoterapii psychoanalitycznej, łączn
        >> ie z tym obniżeniem nastroju...

        >> Niektórzy tego obniżenia nastroju nie wytrzymują i dlatego taka psychoterapia n
        >> ie jest dla każdego.

        Muszę Ci powiedzieć, że Twoje słowa dodały mi trochę otuchy. Choć nadal nie
        wiem, z czego to pogorszenie wynika... Wynik skutecznie prowadzonej terapii i
        moich oporów czy załamanie jej nieskutecznością? A może obrona psychiki przed
        (możliwą..) dezintegracją?(fuck!)

        >> Zastanów się nad wizytą u psychiatry i ewentualnymi lekami (psychoanalityka nie
        >> pytaj o zdanie - psychoanalitycy z zasady są przeciwnie farmakoterapii).

        Nie chodzę do ortodoksyjnego psychoanalityka (psychoanalizy nie wytrzymałabym za
        cholerę, to już musi być totalna rzeź psychiczna...). Psychiatrę mam obowiązkowo.

        >> Nie mam pojęcią jak u Ciebie jest ale tak zupełnie nie można wykluczyć
        sytuacji , że to nie depresja wynika z jakichś Twoich problemów ale te problemy
        wynikają
        >> z depresji.

        W moim przypadku na pewno jest odwrotnie. Już od małego miałam problemy
        osobowościowe i trudności w relacjach z ludźmi. Na pewnym etapie (związanym z
        koniecznością określenia się w różnych sferach: relacji z ludźmi, kształcenia
        się, zawodu, światopoglądu, religiopoglądu, preferencji, partnera, wartości,
        celów w życiu itd.) zaczęłam wariować, bo nagle się okazało, że kompletnie nie
        wiem (nie czuję) kim jestem! Żadnych celów, poczucia tożsamości, psychicznej
        autonomii (do tej pory sterowana przez rodzinę, państwo, społeczeństwo), mocno
        skonfliktowana - psychika w szale. "Depresja" jako trwałe głębokie obniżenie
        nastroju pojawiła się najpóźniej z objawów (a było ich trochę) i ja odczuwam ją
        jako mechanizm obronny – aby nie zwariować przez kompletne skonfliktowanie i
        niedookreślenie „musiałam” prawie wszystkie sfery zdewaluować, unieważnić,
        popaść w pół-sen... A teraz z tego pół-snu robi się coraz gorszy koszmar, a
        zarazem... określić się nadal nie mogę i to jest Tragedia! Śnić koszmar to
        wielkie cierpienie, a obudzić się nagle to czyste szaleństwo. To się nazywa
        sytuacja patowa! Lampka alarmowa bije <myśli samobójcze, depra, ciągła panika,
        depersonalizacja>, a ja nie wiem, jak z tego wyjść! Może faktycznie życie takiej
        osoby sensu nie ma, potencjału nie realizuję, społeczny nieużytek, słabe ogniwo
        ewolucji, to jestem zbędna :( U zwierząt słabsze osobniki giną śmiercią
        naturalną albo są zagryzane, to może moje szarpanie się jest nienaturalne? :(
        Ktoś taki nie nadaje się na przekazywanie DNA, lepiej aby wyginęło coś takiego
        :( Prawa tego świata są okrutne!

        >> A poza tym myśli samobójcze są absolutnym wskazaniem do wizyty u lekarza!

        Byłam ostatnio. Myśli samobójcze to ja mam od hoho... i chronicznie. Musiałabym
        co dwa dni chodzić do psychiatry. Gdy pojawia się myśl i plan, że teraz-zaraz to
        ratuję się Xanaxem, telefonem do bliskiej osoby i pewnymi myślami. Chciałabym
        się poratować pracą nad sobą i terapią...

        >> I jeszcze pytanie na koniec : masz borderline? bo coś o tym wspominasz, ale nie
        >> wynika to wyraźnie z tego co napisałaś

        Mam to świństwo. Stwierdzone przez x lekarzy i terapeutów.

        elzbieta007 napisała:

        >> Mogę skomentować Twojego posta, ale tylko na privie i tylko wtedy, jeśli
        >> będziesz sobie tego życzyła.

        Ja już doszłam do ważnych wniosków. Przeanalizowałam terapię, moje nastawienie,
        to, co napisałam i dlaczego akurat tutaj napisałam. Ok, t. idealny nie jest, ale
        wiem, po co dewaluuję. Wnioski mnie przerażają do szpiku kości i czuję, że nie
        dam rady: BPD to chyba za duży demon, aby można było pracować w takiej terapii,
        inaczej psychika aż tak by się nie broniła. Ból, emocje i głębsze analizy
        powodują u mnie niebezpieczne stany: czasem odrywam się od reala i tracę
        świadomość (a jest to poza moją wolą), a wtedy nie ma „ego”, które może
        uczestniczyć i się leczyć. W BPD przejście w stany psychotyczne jest realną
        potencjalnością (inaczej niż u neurotyka, który ma silny lęk przed chorobą
        psychiczną, ale nieuzasadniony) i pewnie przed tym psychika się broni. Jak wejdę
        w to głębiej to totalnie stracę krytycyzm, „ja”, a wtedy to już totalnie będzie
        po ptakach z moją psychiką. Załamka.Muszę z nim o tym pogadać.
        Chętnie poznam Twoje uwagi.

        mskaiq napisał:

        >> Psychoanaliza zajmuje sie trzema etapami rozwoju tzn psychoza,
        >> borderline i neurotycznoscia i stara sie pomagac z reguly yylko na
        >> tych etapach.
        >> Jesli jestes w jakims strumieniu rozwojowym na wyzszym etapie

        Nie jestem, Mask. Jestem „niżej w rozwoju”. Poziomie borderline podobno, czyli
        bardzo prymitywnych mechanizmów obronnych, gdzie mi tam w górę strumienia...
        P.S. Odróżnij psychoanalizę od t. analitycznej.
        P.S.2. Przerzuciłeś się z tłumienia, marchewki i kija na Wilbera?? Nieźle...

        big-insomia napisała:

        >> 1. ze odbiera tel. w czasie-wydaje mi sie to niedopuszczalne

        Nie odbiera.

        >> 2. ze sie spoznia- j.w.

        To mój nr1, gdy dewaluuję. Jedyna obiektywna rzecz, do której mogę się
        przyczepić. Te kilka razów... Grrr.
        Ale... wcześniejszym terapeutom, tym-co-się-nie-spóźniali, brakowało b.wiele z
        tego, co on ma. Może powinnam sobie ustalić priorytety.
        • lucyna_n Re: Do wszystkich 2 06.05.10, 21:29
          Mnie się zdaje że taka głęboko analityczna terapia to jest może i nawet ciekawa
          jako samopoznanie ale nie w momencie trwania nasilonych objawów, właściwie to
          jeżeli już bym taką podjęła to chyba tylko w momencie jako takiej stabilności i
          nie jako szybkie remedium, a nawet wcale nie z nastawieniem że to ma mnie
          wyleczyć tylko że jakoś tam dotrę do tego o co mi wogóle w życiu chodzi, i ze
          spokojem, długo i powoli będe sobie bez presji układać taką niezobowiązującą
          układankę z tysięcy puzelków. W sumie jakbym miała dużą kasę może bym i z
          ciekawości się skusiła, ale terapeuta musiałby mi jednak mocno imponować nie
          tyle nawet samą fachowością, chociaż wiadomo to podstawa, co osobistym
          charakterem, bez tego szybko by mi się znudziło, i przypuszczam nie przyjęłabym
          do siebie sugestii czy też interpretacji. Tak sobie właśnie gdybam, bo
          behawioralną to każdy potrafi na sobie wymóc, jeżli nie walczy się z pojedynczą
          fobią to efekty nie są trwałe, bo po każdym nawrocie depresji trzeba wszystko
          zaczynać od nowa.
      • mauamee Re: Do wszystkich 06.05.10, 21:16

        > A jaką?
        psychodynamiczną?
        taką, w czasie której pada ze strony terapeuty więcej niż 10 słów na sesję?
        taką, w której człowiek nie czuje się jak myszka z laboratorium i nie szuka w
        każdym najmniejszym geście i słowie drugiego dna?

        ciężko mi przyjąć, że to co teraz przechodzisz to "normalny kryzys"
        ja, mając na uwadze poprzednie doświadczenia, uciekłabym
        i poszukała kogoś innego

        chyba że rzeczywiście najbardziej zależy Ci na stworzeniu więzi z drugim
        człowiekiem - wtedy trzeba zagryźć zęby i trwać

        w którymś z Twoich postów pisałaś pewnej mamusi dlaczego jej córka po
        przeczytaniu objawów bpd nagle nie doznała olśnienia i nie nastąpiło jej
        radykalne uleczenie
        argumentowałaś to faktem, że dziewczyna może rozumieć sam mechanizm, ale nie
        może się z niego wyrwać, bo jej potrzeby z okresu dzieciństwa w dalszym ciągu
        nie są zaspokojone i dlatego cały czas zachowuje się jak dziecko
        a terapia może być momentem, w którym doświadcza się takiej więzi, traktowania
        przez drugiego człowieka, jakiego nie było wcześniej
        i człowiek zdrowieje

        myślisz, że Twój obecny terapeuta zaspokaja Twoje potrzeby? że relacja jest
        warta tego zamieszania w głowie, którego doświadczasz? (oprócz tego, że jest
        stabilna)
        mnie by to frustrowało
    • mskaiq Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 04:29
      elzbieta007 napisała:
      > Powinno być: "Według psychologii integralnej", bo już np. wg nurtu
      > psychodynamicznego tak nie jest. Z takim poglądem nie zgadza się
      > również żaden inny nurt psychologii.
      Napisalem o psychologii integralnej po to aby uprzytomic ze w
      psychologii, czy w badaniach nad ludzka swiadomoscia zostalo
      zrobione znacznie wiecej niz to co zostalo odkryte przez
      psychoanalize.
      W psychologii czy filozofii pojwil sie behavioryzm, orientacje
      humanistyczne, psychologia transpersonalna, egzystencionalizm,
      psychologia poznawcza, wiele roznych psychologii azjatyckich i wiele
      innych.
      Psychologia integralna nie tworzy zadnych nowych teorii. Jej
      wielkosc polega na tym ze dostrzega wsJesli chodzi zystkie
      istniejace teorie i nie przekrasla zadnej.
      Celem psychologii integralnej jak napisal K. Wilber jest proba
      uwzglednienia i uszanowania kazdego autentycznego aspektu ludzkiej
      swiadomosci.
      Jesli chodzi o strumienie rozwojowe czy linie rozwoju to te pojecie
      nie nie zostalo wprowadzone przez psychologie integralna. Sa one
      pojeciami psychologii rozwoju czlowieka, jednego z najstarszych
      dzialow psychologii.
      Piszesz ze z takim podejsciem nie zgadza sie zaden inny nurt
      psychologii. Czy moglabys podac te nurty i z czym sie nie zgadzaja.


      annarchia napisała:
      >Nie jestem, Mask. Jestem „niżej w rozwoju”. Poziomie borderline
      >podobno, czyli bardzo prymitywnych mechanizmów obronnych, gdzie mi
      >tam w górę strumienia...
      >P.S. Odróżnij psychoanalizę od t. analitycznej.
      >P.S.2. Przerzuciłeś się z tłumienia, marchewki i kija na Wilbera??
      >Nieźle...
      Czy zawsze stosujesz prymtywne mechanizmy obronne ? Ja nie widze
      zadnych prymitywnych mechanizmow kiedy chcesz rozmawiac z terapeuta
      o istotnych problemach. Starasz sie cos zrozumiec, analizowac
      siebie, swoje zachowanie.
      To nie jest ucieczka przed soba, chcesz rozmawiac o sobie, Ty juz
      nie czujesz sie zagubiona opisujac wlasna osobowosc. Rowniez Twoje
      wypowiedzi na temat na przyklad Matki nie sprowadzaja sie do
      stwierdzenia typu "moja matka to typowy przyklad matki" ktora to
      stwierdzenie uznawane jest za typowa odpowiedz osoby z borederline.
      Ty w roznych miejscach napisalas bardzo wiele o Sobie i o Swojej
      Matce.
      Kiedys terapia psychoanalityczna jak napisalas dawala Ci wiele,
      mysle ze odkrylas dzieki niej wiele swoich mechanizmow obronnych,
      dzieki niej jestes ich swiadoma i probujesz sobie jakos z nimi
      radzic.
      Za to pojawily sie inne problemy, przestalas sie kontaktowac z
      innymi ludzmi, uwierzylas ze nie da się Tobie pomóc, choć się
      starasz, czuję coraz większy chaos i mętlik, utrata sensu zycia,
      pracy, itp.
      Takie problemy moze miec rowniez osoba z poziomu neurotycznego czy
      innych wyzszych etapow rozwoju ktorych nie obejmuje psychoanaliza.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • annarchia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 09:31
        mskaiq napisał:

        > Czy zawsze stosujesz prymtywne mechanizmy obronne ? Ja nie widze
        > zadnych prymitywnych mechanizmow kiedy chcesz rozmawiac z terapeuta
        > o istotnych problemach.

        Myślisz, że nie można z kimś chcieć rozmawiać, gdy się go idealizuje, dewaluuje,
        rozszczepia i projektuje na niego siebie?

        > Starasz sie cos zrozumiec, analizowac
        > siebie, swoje zachowanie.
        > To nie jest ucieczka przed soba

        Jeśli rozumienie i analizowanie siebie przyjmuje formę intelektualizacji,
        teoretyzowania i odcina od emocji - to paradoksalnie jest to ucieczka przed sobą.

        > nie czujesz sie zagubiona opisujac wlasna osobowosc.

        Od strony teorii to ja się zagubiona nie czuję, bo czytać ze zrozumieniem
        potrafię. Ale porzucając teorie, mądre słówka, nadal nie czuję, kim jestem.

        > wypowiedzi na temat na przyklad Matki nie sprowadzaja sie do
        > stwierdzenia typu "moja matka to typowy przyklad matki" ktora to
        > stwierdzenie uznawane jest za typowa odpowiedz osoby z borederline.

        Co ty mówisz? Dasz namiar na źródło? Typowe jest raczej to, że na ważną
        emocjonalnie osobę (matka, partner, terapeuta, itd.) naprzemiennie lecą ku*wy i
        wrzuty, a za chwilę jaka ona dobra i kochana. Zagadka: jaki to mechanizm obronny?

        > Takie problemy moze miec rowniez osoba z poziomu neurotycznego czy
        > innych wyzszych etapow rozwoju ktorych nie obejmuje psychoanaliza.

        Chyba Ci się program zawiesił, więc jeszcze raz powtórzę: odróżnij psychoanalizę
        od t. analitycznej. Mam nadzieję, że Twoja wiedza nie ogranicza się do tego, że
        to pierwsze jest na kozetce, a drugie face2face.
        • madzia410 Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 10:58
          Od jutra zaczynam terapię , przyznam się ,że mam niesamowite opory,samobójstwo w
          ostateczności.
    • mskaiq Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 14:01
      annarchia napisała:
      > Myślisz, że nie można z kimś chcieć rozmawiać, gdy się go
      >idealizuje, dewaluuje, rozszczepia i projektuje na niego siebie?
      Ale znasz mechanizm, wiesz co robisz a taka swiadomosc pomaga sie
      bronic przed tym.
      Znam wiele ludzi ktorzy nie sa borderline ktorzy nawet nie sa
      neurotykami ktorzy dewaluja i idealizuja a takze projektuja. Robia
      to zwykle nieswiadomnie, Ty wiesz, Ty mozesz juz zmieniac to co
      robisz.

      Jesli chodzi o rozumienie i analizowanie siebie to intelektualizacja
      nie jest juz prymitywny mechanizm obronnym. Daje ona znaczna sile
      ego pozwalajaca myslec racjonalnie w sytuacjach naladowanych
      emocjami.
      Czy to jest ucieczka przed soba, mysle ze nie, jest to ucieczka
      przed emocjami. Z czasem, pracujac nad strona afektywna bedziesz w
      stanie je przetworzyc i nie bedzie potrzeby izolacji afektu.

      > Od strony teorii to ja się zagubiona nie czuję, bo czytać ze
      > zrozumieniem potrafię. Ale porzucając teorie, mądre słówka, nadal
      > nie czuję, kim jestem.
      U mnie tez bylo wiele takich uczuc, przerobialem te emocje
      wielokrotnie az przestaly mnie niepokoic i wywoluja strach.

      > Co ty mówisz? Dasz namiar na źródło? Typowe jest raczej to, że na
      > ważną emocjonalnie osobę (matka, partner, terapeuta, itd.)
      > naprzemiennie lecą ku*wy i wrzuty, a za chwilę jaka ona dobra i
      kochana. Zagadka: jaki to mechanizm obronny?
      Dam namiar na zrodlo. Nancy McWilliams Diagnoza psychoanalityczna,
      ta ksiazka jest przetlumaczona na polski. Mysle ze to bardzo wazna
      ksiazka, napisana przez chyba najwiekszy autorytet psychoanalityczny
      w USA. Naprawde polecam.
      Ale wiesz co robisz, jestes swiadoma Swojego zachowania a to pozwala
      pracowac nad emocjami.
      Jesli chodzi o psychoanalize to rzadko obecnie odbywa sie ona na
      kozetce ale pewnie sa osoby ktore prowadza terapie psychoanalityczna
      na kozetce rowniez. Mysle ze sa wazniejsze roznice pomiedzy t
      analityczna a t psychoanalityczna.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • finibilo Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 21:19
      Być może jednym z Twoich problemówm jest konflikt na poziomie
      relacji świadomości z podświadomością, czyli tego co wie Twój
      organizm, jak został przez lata doświadczeń zaprogramowany i jak
      odruchowo reaguje z tym czego się dowiedział Twój umysł. Piszę -
      jednym z probemów, bo widzę, że dosyć sporo śmiecia się zebrało. Ale
      chyba matabolizm dzięki dropsom masz prawidłowy. Pytałaś się np.
      mamy w którym elemencie powierzchowności lub zachowania przypominasz
      jej, byłego męża? Może masz takie same oczy albo grymas na twarzy
      gdy się dziwisz. Pytałaś ile razy pod byle pretekstem oberwałaś za
      tatę?

      Dojrzewają pokrzywy, zamiast się ciąć możesz spróbować pieszczot z
      pokrzywami, będziesz zdrowsza.
      • majooofka Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 07.05.10, 21:28
        finibilo napisał:

        możesz spróbować pieszczot z
        > pokrzywami, będziesz zdrowsza.

        obrodziło dżołkami dzisiaj na forum
      • annarchia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 11:11
        finibilo napisał:

        > Dojrzewają pokrzywy, zamiast się ciąć możesz spróbować pieszczot z
        > pokrzywami, będziesz zdrowsza.

        Po co się chwalisz niezrozumieniem, ignorancją i niewiedzą na temat
        psychopatologii...?
        • finibilo Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 21:37
          Przepraszam, że się urodziłem, więcej się to nie powtórzy.

          Miałem w swoim życiu epizod, w czasie którego ból psychiczny
          starałem się zastąpić bólem fizycznym. Korzystałem między innymi z
          pokrzyw, nawet kilka łodyg uprawiałem na balkonie, żeby mieć je pod
          ręką w sytuacjach awaryjnych. Na poważnie myślałem o osach i
          pszczołach, ale będąc dzieckiem zostałem pokąsany przez rój
          przenoszący gniazdo (pszczoły wtedy latają w promieniu chyba 100 m,
          żądląc wszystko co się rusza, prawdopodobnie chronią dostępu do
          królowej). W każdym razie dostałem sześć bolesnych strzałów, więc
          owadom odpuściłem. W okresie który mam na myśli np. bałem się,
          naprawdę cholernie się bałem podejść do stołu i zjeść cokolwiek
          używając sztućców. Ja nie zastanawiałem się co jem, jak smakuje
          obiad czy kolacja, czy mięso jest dopieczone a warzywa świeże,
          zastanawiałem się w które oko wbić widelec. Momentami resztki
          zdrowego rozsądku mówiły mi - uciekaj, nie rób z siebie kaleki, a
          byłem już w odległości sekundy od przebicia źrenicy, i uciekałem,
          chodziłem głodny. Bałem się przejść przejść przez most, bo za każym
          razem coś ciągnęło mnie w dół, do rzeki, mówiło skocz skocz.
          Przypominam sobie teraz, jak w połowie długości jadnego mostu
          upadłem na kolana. Walczyłem z wewnętrznym przymusem przeskoczenia
          przez barierkę, naprawdę byłem blisko, ale coś mówiło - nie panikuj,
          nie ulegaj zatrutym emocjom. Więc upadłem na kolana i przeczołgałem
          się na czworaka na drugi koniec, odwrając głowę od wody i starając
          patrzeć tylko przed siebie. Nie mogłem spojrzeć w taflę wody,
          ponieważ zbyt mocno mnie przyciągała, nie panowałem nad sobą.
          Śmieszne, prawda? Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jakiego idiotę
          z siebie zrobiłem, jak ludzie na mnie patrzyli, okropne, ale żyję.
          Mam za sobą dziesiątki podobnych, mniej lub bardziej destrukcyjnych
          doświadczeń. W jakiś sposób pokrzywy, i nie tylko pokrzywy mi
          pomogły, dlatego o nich wspomniałem i dlatego podzieliłem się
          refleksją. Być może gdybym mógł, sam bym się ciął, ale widok krwi
          jest dla mnie nie do przeskoczenia, szukałem innych sposobów.
          Nieważne, chciałem tylko powiedzieć, że niektóre rzeczy możesz
          zrobić inaczej, sensowniej, mądrzej.

          Nie pisz do mnie s***alaj kretynie, do nikogo tak nie pisz.
          • annarchia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 23:10
            finibilo napisał:

            > Przepraszam, że się urodziłem, więcej się to nie powtórzy.

            chyba jesteś na mnie zły, więc demonstrujesz samoponiżanie, aby mnie ukarać
            poczuciem winy. Za co jesteś zły? Że tamta wypowiedź odebrałam jako ignorancję i
            żart?

            > Miałem w swoim życiu epizod, w czasie którego ból psychiczny
            > starałem się zastąpić bólem fizycznym. Korzystałem między innymi z
            > pokrzyw, nawet kilka łodyg uprawiałem na balkonie, żeby mieć je pod
            > ręką w sytuacjach awaryjnych.

            Tamtą Twoją wypowiedź odebrałam jako głupi żart. I nie tylko ja to tak
            odebrałam. Tak to zabrzmiało.

            > Śmieszne, prawda? Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jakiego idiotę
            > z siebie zrobiłem, jak ludzie na mnie patrzyli, okropne, ale żyję.

            Nie, dla mnie to nie jest śmieszne.

            > Mam za sobą dziesiątki podobnych, mniej lub bardziej destrukcyjnych
            > doświadczeń. W jakiś sposób pokrzywy, i nie tylko pokrzywy mi
            > pomogły, dlatego o nich wspomniałem i dlatego podzieliłem się
            > refleksją.

            Ok.

            > Być może gdybym mógł, sam bym się ciął, ale widok krwi
            > jest dla mnie nie do przeskoczenia, szukałem innych sposobów.

            A mnie chyba właśnie ten widok uspokaja. Otrzeźwia. Żyję naprawdę. Czerwone łzy
            rozpaczy. Ale autoagresja to nie tylko sposób na to, to także wyraz konfliktów
            osobowościowych, często nieświadomych. Próba niszczenia "złego obiektu"... (no,
            ale teoria teorią..)

            > Nie pisz do mnie s***alaj kretynie, do nikogo tak nie pisz.

            Gdzie to wyczytałeś? Co Ty mi zarzucasz??
            Ja tak się wobec forumowiczów nie wyrażam.
            • finibilo Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 14.05.10, 18:08
              annarchia napisała:

              > chyba jesteś na mnie zły, więc demonstrujesz samoponiżanie, aby
              mnie ukarać poczuciem winy. Za co jesteś zły?

              To był tylko żart, zwykły żart, jestem ostatnią osobą zdolną do
              karania kogokolwiek, nie mam takich potrzeb (obecnie).

              > Gdzie to wyczytałeś? Co Ty mi zarzucasz??
              > Ja tak się wobec forumowiczów nie wyrażam.

              Miałem na myśli podtekst Twojej wypowiedzi, własną interpretację,
              komunikat jaki odebrałem. Z mojej perspektywy sytuacja wyglądała,
              gdybym chciał w przybliżeniu zobrazować jej formę, mniej więcej tak:

              www.youtube.com/watch?v=iE7rUFtmuCQ&feature=related
              Jakie to wszystko nonsensowne i głupie
              Dzień po dniu pełzniemy po krawędzi ostrej brzytwy
              I nikt nie wie po co.
              • lafiorka-z Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 14.05.10, 18:44
                Ilu członków terapii analitycznej potrzeba do wymiany żarówki?
                Żadnego.
                Wystarczy grupa wsparcia pod nazwą: "Jak radzić sobie z ciemnością".:)
    • awanturka Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 10.05.10, 17:57
      forum.gazeta.pl/forum/f,35861,Borderline_BPD.html
      Znasz to forum? Może tam bardziej Ci pomogą.
      Borderline to świństwo - psychoterapię daje niewielkie efekty, leki nie rozwiązują problemu...

      Na pocieszenie Ci napiszę, że objawy zanikają z wiekiem
      • annarchia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 11:06
        awanturka napisała:

        > forum.gazeta.pl/forum/f,35861,Borderline_BPD.html
        > Znasz to forum? Może tam bardziej Ci pomogą.

        Na gazeta.pl egzystuję głównie na nim.

        awanturka napisała:

        > Borderline to świństwo - psychoterapię daje niewielkie efekty

        W chwili, gdy na 100% uwierzę w to zdanie udam się na drzewo ze sznurem.
        Bo z "tym" absolutnie nie da się żyć (psychicznie wytrzymywać tortury własnego
        umysłu i funkcjonować w życiu). Próbowałam - nie da się. Pewnego poziomu bólu
        człowiek już znieść nie może.

        awanturka napisała:

        > Na pocieszenie Ci napiszę, że objawy zanikają z wiekiem

        Wyczytałaś to może na www.szybkanauka? (Ta strona powinna być zbanowana, bo
        głosi wiele bzdur. Grrr...).

        A pocieszenie to nie jest żadne, bo mi TU i TERAZ jest piekielnie źle, nie do
        wytrzymania już.
        • tlenoterapia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 19:59
          Tez cos slyszalam ,ze po 30 stce wyrasta sie nieco z tego .Leczone czy nie
          leczone .Ludzie sie zmieniaja.
          • annarchia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 11.05.10, 23:15
            tlenoterapia napisała:

            > Tez cos slyszalam ,ze po 30 stce wyrasta sie nieco z tego .Leczone czy nie
            > leczone .Ludzie sie zmieniaja.

            Ale do tej trzydziestki czasem można nie dożyć, bo się nie wytrzymuje ze sobą i
            z ludźmi :(
            Dziwne te dane swoją drogą, wiele osób ok.30stki dopiero zaczyna przejawiać
            poważniejsze objawy borderline. BPD można stwierdzić dopiero w okresie
            dorosłości. Wybucha w takim momencie życia, gdy człowiek musi się zdefiniować,
            określić w różnych sferach życia, albo gdy rozwala się jakaś symbiotyczna więź.
            • tlenoterapia Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 12.05.10, 00:19
              Okropne to zycie .Fakt. Mozna niedozyc ale na takim zalozeniu niczego sie nie
              zmieni i nie zbuduje .
              --Niekiedy dojrzewa sie po 30 stce ,a po 40 juz sie kuma o co biega w zyciu,a
              po 50 czas sie zwijac,a po 60 -tce to ..?,po 70-tce ...?,po 80-tce ...?


              "Jedyna wartosc zaufania ,ktorym obdarzyl cie pacjent,jest taka,ze mozesz nim
              manipulowac"(dr.House)
    • agrandi Re: Pomocy!! Terapia analityczna... 27.01.18, 11:51
      Przeszłam terapię analityczną i rozumiem o czym piszesz. Nie wiem na jakim etapie jesteś. Jest rok 2018. Jeśli masz chęć napisz: katolsz1@wp.pl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka