Dodaj do ulubionych

może i głupie pytanie, ale...

07.05.10, 23:44
co takiego jest dla Was sygnałem, że jest już dość fatalnie, by zacząć
organizować sobie wycieczkę do psycha po pastylki lub dobre słowo?

pytam, bo od zawsze mam trudności z autooszacowaniem i ciekawam jak duże.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 01:58
      Dobre slowa sa zawsze bardzo wazne, mysle ze trzeba ich szukac
      nieustannie bo pomagaja. Bardzo wazne jest rowniez oderwanie sie od
      analizowania siebie, nieustannego zwracania na siebie uwagi.
      Warto miec cos co lubisz, co przynosi spokoj, usmierza zlosc, strach
      i odwraca uwage od siebie.
      Dla jednych czyms takim jest sport, dla drugich granie na jakims
      instrumencie muzycznym, malowanie, taniec, turystyka, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 08:17
        z całym szacunkiem Mskaiq, ale zadałam w pierwszym poście całkiem konkretne
        pytanie, więc albo odpowiadasz, albo mi nie zaśmiecaj proszę wątku po próżnicy.

        Pozdrawiam.
        • kara.mija Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 10:11
          Ja to jestem na etapie że chodzę regularnie co 2 tygodnie do psycha
          i co tydzień na terapię i na razie nie chciałabym tego zmieniać ale
          ten pierwszy raz kiedy poszłam do lekarza był wtedy jak miałam
          trudności ze wstaniem z łóżka i z opanowaniem płaczu - płakałam cały
          czas nawet jadąć tramwajem. Oczywiście duzo wczęsniej były inne
          sygnały ale je bagatelizowałam.
        • mskaiq Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 17:27
          Masz racje. Idz do psychiatry, czasem nie ma wyjscia i pastylki sa
          potrzebne.
          Serdeczne pozdrowienia.
      • annarchia Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 10:16
        mskaiq napisał:

        > Dla jednych czyms takim jest sport, dla drugich granie na jakims
        > instrumencie muzycznym, malowanie, taniec, turystyka, itp.

        Mask, darowałbyś sobie. Depresja (lub ciężka nerwica, kryzys w BPD, itd.) polega
        na tym, że te wszystkie wymienione przez Ciebie zajęcia nie mają dla cierpiącego
        ani żadnego znaczenia i sensu (skoro całe życie go nie ma), ani nie przynoszą
        satysfakcji (anhedonia), ani spokoju, ani się na nie nie ma fizycznej i
        psychicznej siły (gdyż problemem jest zwleczenie się z łóżka i zrobienie
        kanapki). Celem leczenia jest m.in. zyskanie siły i chęci do takich czynności
        oraz zdolność cieszenia się nimi. Serdeczne pozdrowienia.
        • mskaiq Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 16:36
          annarchia napisała:
          >Mask, darowałbyś sobie. Depresja (lub ciężka nerwica, kryzys w BPD,
          >itd.) polega........
          Zycie nie ma sensu kiedy przestajeny mu nadawac sensu. Nawet obecnie
          jesli trace moje poczucie sensu chocby na chwile natychmiast pojawia
          sie depresyjne mysli.
          Jesli pozwolilbym aby trwaly tam dluzej to po paru tygodniach
          pojawilaby sie anchedonia, stracilbym moje sily fizyczne, mialbym
          problemy ze zwleczeniem sie z lozka i ze zrobieniem sobie kanapki.
          Przecwiczylem to wielokrotnie, kiedy tracilem sens wtedy konczyly
          sie cwiczenia fizyczne, zanikalo dzialanie, zaczynalo sie lozkowanie
          bez jedzenia, anchedonia, mysli samobojcze.
          Kiedy wracal sens wstawalem i rozpoczynalem moje cwiczenia fizyczne,
          powracalo dzialanie, praca, plany, zanikala depresja.

          Tylko ze obok depresji byly jeszcze glosy i omamy. Walczylem z nimi
          a im wiecej z nimi walczylem tym bardziej przegrywalem.
          Wtedy zrozumialem ze nie moge tak dzialac, moja walka z nimi
          wyzwalala wielki strach, zlosc i nienawisc ktore zabija mnie, nie
          daja spac i zyc.
          Aby przezyc musialem przestac zwracac uwage na glosy, przestac
          dzialac wbrew nim albo zgodnie z tym co chcialy abym robil.
          Musialem sie nauczyc z nimi zyc, przestac sie ich bac, przepracowac
          wszystkie emocje zeby nie mogly mnie dosiegnac z tej strony.
          To wiele lat pracy, wiele bledow, wiele przegranych.
          Mysle ze w tej pracy bardzo pomogl mi przypadek, pojawila sie prosba
          o pomoc. Aby pomoc musialem pracowac i to bardzo duzo. Nie wiele
          czasu bylo na myslenie o sobie, na walke z glosami, na zlosc, strach
          czy nienawisc.
          To przynislo natychmatowa ulge, zniknelo pieklo emocjonalne ktore
          wywolywala walka z glosami, wrocil spokoj i dobre mysli.
          Jesli chodzi o muzyke, taniec, malowanie, itp to taka dzialalnosc
          przynosi wielka ulge, odrywa od trudnych emocji, pozwala zajac sie
          czyms co przynosi radosc, to azyl w ktorym nie ma strachu i zlosci.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • annarchia Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 10:10
      canoine napisała:

      > co takiego jest dla Was sygnałem, że jest już dość fatalnie, by zacząć
      > organizować sobie wycieczkę do psycha po pastylki lub dobre słowo?

      Canoine, a więc ja mam tak, że do psychiatry chodzę regularnie, a nie tylko
      wtedy, gdy sama sobie tak zdecyduję. Pod koniec każdej wizyty (moje trwają 50-60
      min) ustalamy termin następnej, mniej więcej za miesiąc. Mam też telefon od
      lekarki "w razie co". Stała opieka psychiatryczna jest w moim kontrakcie
      terapeutycznym, także nawet jakbym była bezlekowa (a nie jestem, biorę) to ok.
      raz na miesiąc musi mnie zobaczyć psychiatra. Niezależnie od tego, czy mam
      jeszcze lek czy nie, czy czuję się w miarę czy nie. A jeśli chodzi o możliwość
      rozmowy na temat tego, jak się fatalnie czuję, to mam od tego terapię (choć
      oczywiście nie polega ona na pocieszaniu i głaskaniu, wsparciem jest obecność i
      słuchanie).
    • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 10:36
      zaczynam rozważać. po paru latach przerwy. ale nie potrafię ocenić czy
      rzeczywiście zachodzi potrzeba.
      no póki co niewiele mi Wasze odpowiedzi rozjaśniły.
      ale mam nadzieję, że ten wątek jeszcze trochę pożyje.
      tymczasem dzięki Wam.
      • annarchia Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 11:22
        canoine napisała:

        > zaczynam rozważać. po paru latach przerwy. ale nie potrafię ocenić czy
        > rzeczywiście zachodzi potrzeba.

        Skoro napisałaś tego posta, to znaczy, ze czujesz się źle. I masz wątpliwości,
        czy zachodzi potrzeba odwiedzenia psychiatry i czy dasz sobie radę bez leków. Te
        wątpliwości może rozwiać dobry psychiatra, taki, który nie przepisuje leków "na
        chama". Może pozwól takiej osobie ocenić?

        A jeśli chodzi o Ciebie. To chyba zależy od Twojego poziomu cierpienia i
        funkcjonowania - pewną dawkę cierpienia można jeszcze znieść bez leków, innej
        nie. Czasem mimo objawów można jakoś funkcjonować, czasem już nie. Jeśli
        napięcie jest tak wysokie, że się nagminnie tniesz od dołu do góry, myśli
        samobójcze + bezsens życia + ból istnienia stanowią główny temat Twoich
        rozważań, i trudno Ci się zwlec z łóżka, cierpisz na bezsenność, masz silne lęki
        nie do wytrzymania i czujesz, że zaraz zwariujesz z tego cierpienia (tak
        przykładowo, nie znam Twoich objawów) - to właściwie po co się męczyć bez leków?
        • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 18:37
          że dam sobie radę bez leków, no może nie liczmy tego doraźnego clono, to jestem
          niemal przekonana. że prędzej czy później to musi przejść i że sobie poradzę.
          tylko wiem też, że strasznie przywykłam do takiego podejścia, że sobie poradzę i
          choćby było nie wiem jak, to zacisnę zęby i sobie będę jakoś radzić. a jak nie,
          to już średnio będzie co zbierać. więc to nie o poradzenie sobie jako takie
          chodzi, tylko ostatnimi czasy bywało różnie i chwilami nachodzi mnie wątpliwość
          czy jest sens się męczyć na siłę. ale może ja przesadzam i właściwie nie jest
          wcale źle, skoro względnie normalnie funkcjonuję. nie potrafię oszacować. więc
          trochę szukałam w Waszych odpowiedziach jakiegoś punktu odniesienia. choćby i na
          przyszłość.
          • mauamee Re: może i głupie pytanie, ale... 08.05.10, 19:47
            ja w takiej sytuacji wzięłam i sobie chwalę
      • mauamee psychotropowa zasada 08.05.10, 12:03
        canoine napisała:

        > zaczynam rozważać. po paru latach przerwy. ale nie potrafię ocenić czy
        > rzeczywiście zachodzi potrzeba.

        jeśli po paru latach przerwy zaczynasz wiercić się, rozmyślać, rozważać, pytać i
        zakładać takie wątki
        to znaczy, że rzeczywiście zachodzi bardzo wyraźna potrzeba

        sprawdzone
        • canoine Re: psychotropowa zasada 08.05.10, 18:22
          z drugiej strony pracuję, spotykam się z ludźmi, mniej więcej jem i równie mniej
          więcej śpię, wstaję rano, wracam pod wieczór, mam jakieś plany, nawet czasem
          robię coś w stronę ich realizacji, chodzę na terapię.. można by powiedzieć, że
          całkiem normalnie funkcjonuję.. pomimo. więc może zwyczajnie przesadzam. nie
          umiem ocenić, dlatego zapytałam celem zyskania może jakiegoś punktu odniesienia.
          • kara.mija Re: psychotropowa zasada 08.05.10, 21:40
            a z terapeutą rozmawiałaś na ten temat? Zawsze mozęsz teżpójśćdo
            lekarza porozmawiać wziąć receptęi mieć ją na wszelki wypadek.
            • mauamee Re: psychotropowa zasada 08.05.10, 22:10
              kara.mija napisał:

              > a z terapeutą rozmawiałaś na ten temat?
              terapeuta nie powie ci czy masz brać leki
              • kara.mija Re: psychotropowa zasada 09.05.10, 09:50
                nie powie ale jeśli może zauważyć że jest gorzej.
                Moja terapeutka na pewno podjęłaby taką rozmowę ze mną i na pewno
                bardzo by mi pomogła.
            • canoine Re: psychotropowa zasada 09.05.10, 02:17
              nie rozmawiałam. rozważam. aczkolwiek nie wiem co miałoby z tego wyniknąć.
    • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 09.05.10, 02:20
      pewnie się przewlokę jak zawsze do lepszych jakichś czasów o własnych siłach.
      ale chciałam mieć jakiś mglisty chociaż punkt odniesienia. bo ja samą siebie
      potrafię całkiem zgrabnie zbagatelizować, toteż i ciężko polegać na własnej
      ocenie stanu rzeczy.
      dzięki za wpisy.
      • awanturka Re: może i głupie pytanie, ale... 09.05.10, 03:52
        A nie przyszło Ci do głowy pójść do lekarza i poprostu zapytać czy to już czas? Nie każdy lekarz to przepisywacz pifguł, dobry lekarz potrafi rozpoznać kiedy pacjent bez leków powinien sobie poradzić.
        • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 09.05.10, 06:32
          Przyszło :) Ale pójście do lekarza to dla mnie całkiem spory stres, a większość
          to jednak przepisywacze piguł mam wrażenie.

          Pozdrawiam Awanturko.
    • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 09.05.10, 19:20
      może to dlatego, że zawsze łatwiej mi było zrobić sobie krzywdę niż zwrócić się
      o pomoc. zadbać o siebie jakoś.
      to mi trochę zaburza zdolność względnie obiektywnej oceny.


      (trochę się chwilami boję, że gdyby puściły mi wszystkie naprężone blokady
      mogłabym stracić kontrolę i zwyczajnie zwariować. z drugiej strony wydaje się to
      dość kuszące..)
    • evee1 Re: może i głupie pytanie, ale... 10.05.10, 05:06
      > pewnie się przewlokę jak zawsze do lepszych jakichś czasów o
      własnych siłach.
      No wiec u mnie nie ma czegos takiego jak powrot do lepszych czasow.
      U mnie po prostu jest coraz gorzej i gorzej, az wreszcie dochodzi do
      takiego stanu, ze fizycznie nie wyrabiam, bo ilez mozna nie spac.
      Jezeli nie jestem w stanie funkcjonowac, to ide do lekarza po
      tabletki.
    • canoine Re: może i głupie pytanie, ale... 10.05.10, 09:38
      nie dojechałam dziś do pracy. chyba znalazłam odpowiedź na własne pytanie.. :|
    • szarodziejka Re: może i głupie pytanie, ale... 12.05.10, 12:40
      niedająca się opanować złość
      • sorroweem Re: może i głupie pytanie, ale... 21.05.10, 22:40
        canoine jak to nie dojechałaś do pracy? Ja tez jestem teraz na etapie kiedy nie
        potrafie ocenic sytuacji czyli wiem co masz na myśli, niby cos sie dzieje ale
        jednak jak sie uspokajam to mysle "dam rade bez leków" Panika, lęki zaczely sie
        pojawiac ok 3 tyg temu w tym tygodniu było jeszcze ciezej ale nie poddaje sie,
        chodze jakos do pracy (pracuje mniej efektywnie niestety- spadła koncentracja,
        fizycznie czuje sie gorzej, bóle głowy itp, czasem wracam wczesniej) Czasem
        dochodzi do mnie "nie dam juz rady" ale podnosze sie i ide. Narazie czekam jak
        nie bedzie lepiej to pojde po jakies leki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka