durne standardy

08.10.10, 18:33
Rozmawiałam dzisiaj z.. pewnym panem o niekwestionowanym autorytecie i wlascwie mimochodem pojawil sie temat prozy dzisjeszego zycia.
Klasyczny model to:
wykształcenie, ale nie filologiczne, tylko takie co daje prace.., po lekcjach angielski, tydzień w Grecji jako podroż poślubna, telewizor 40 calowy, praca-im więcej pracujemy tym lepiej, 2 dzieci (parujemy), praca na studiach, choby darmowa - zeby potem bylo łatwiej znalezc prace!...

A i uzależniamy sie dosyć szybko.. od pracy, godzin w niej spędzonych, po internet i seks...

Jestem w tej chwili na etapie.. ze studia już, drugie studia tez, certyfikat tez, prawo jazdy tez, rozgadam się za mieszkaniami (takimi dla rodziny, na przyszłość), a i jeszcze specjalizacja, i rozwój w pracy.. potem zacznie sie oszczędzanie na emeryturę, wcześniej fora oszczędzania na slubie... oszczędzania czasu i oszczedzania wszystkiego innego kosztem siebie. Co zaoszczędzony to zaoszczędzone! Doskonale wkomponowałam sowje życie w te wszystkie modele.
Bo Wy wicei, ze zyjemy wg modeli danej epoki. Nasza epoka zostanie podsumowana, dopiero wtedy gdy przeminie, a ja uwazam ze bedzie to epoka standardu, do ktorego dojscie zabierze nam cale zycie.... Wszelkie odstępstwa np. rzucanie pracy i wyjechanie do lasu, by tam meiskzac i zyc, beda postrzegane jako wariactwo.. Teraz na topie sa kredyty, albo praca, praca, praca i wyjazd w gory na urlop. Wiem ze nie psob uwolnic sie choćby od mody, ale to jest straszne.... Czasy wymuszają na nas wyższe wykształcenie i podróżowanie.. wymuszaja 2 dzieci.. wymuszaja aktywnosc zawodowa i to nie ldatego, ze nie przeyjemy, ale ze takie sa dzisiaj te standardy=normalnośc.

Post chyba najlepiej odpowiada temu forum.......... Moja sytuacja jest... taka.. ze musze gonić, pędzic, ze wstyd nic nie robic.. ze musze wciaz cos robic chociaz m isie nie chce.........
    • kara.mija Re: durne standardy 08.10.10, 20:51
      Problem polega na tym, że dopóki nie musisz się w to kitować to o tym nie wiesz bo myślisz, że tak ma być, zę zrobisz karierę, zarobisz pieniądze itd i że to najlepsza droga w Twoim zyciu a potem kiedy masz już tego dosyć i poszłabyś inną drogą siedzisz już po uszy w kredytach, dzieciach i nie masz innego wyjścia więc musisz brnąć w to dalej .......
      • awanturka Re: durne standardy 10.10.10, 16:46
        Wielu ludzi wpada w taką pułapkę trochę bez wyjścia. Dlatego warto już na początku własciwie ustawić swoje priorytety.
      • awanturka Re: durne standardy 10.10.10, 16:54
        I dlatego ważne jest by wchodzić w dorosłe życie wiedząc czego się chce w życiu trzymać i mając już przynajmniej z grubsza ustalone priorytety. Inaczej mozna wpaść w taką pułapkę z której wyjście jest skrajnie trudne.
        • awanturka powtarzam się, przepraszam.... 10.10.10, 16:56
    • lucyna_n Re: durne standardy 09.10.10, 00:11
      no ja ci się w ten schemat nie wpasuję:)
    • berta-live Re: durne standardy 09.10.10, 01:55
      No cóż, konformizm ludzka rzecz. Ale to nie jest kwestia epoki tylko specyfika naszego kraju. Gdzie indziej nie jest tak nienormalnie.
    • canoine Re: durne standardy 09.10.10, 08:40
      na szczęście niczego w życiu się nie musi. a przynajmniej niewiele.
      • awanturka Re: durne standardy 10.10.10, 16:52
        Tak własnie, to iluzja, którą wielu żyje, że tak wiele się musi. A prawda jest taka, że przeważnie się nie musi tylko chce (przeświadczenie, że się musi to dobra przykrywka, żeby nie brać odpowiedzialności za własne wybory).
    • mskaiq Re: durne standardy 09.10.10, 12:05
      Kiedys wyznawalem takie standardy. Nie wiele z nich zostalo, tylko praca ale
      i w niej juz nie chodzi o to co kiedys czyli pieniadze czy pozycja, dzisiaj to co
      robie cieszy, przynosi wiele satysfakcji a pieniadze czy pozycja zeszly na drugi
      plan.
      Zbuntowalem sie kiedy nic innego nie zostalo do zrobienia jak wybudowanie
      nowego i wspanialego domu. Mial pokryc pustke i brak jakiegokolwiek sensu
      w zyciu, mial zastapioc milosc.
      I tak sie zaczela moja choroba.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • awanturka Re: durne standardy 10.10.10, 16:49
      Piszesz o sobie, ewentualnie o ludziach z Twojego otoczenia.

      Jest wielu ludzi, którzy nie wpisują się w te standarty i takich co nie potrafią i takich co poprostu nie chcą trzeba tylko popatrzeć trochę dalej a nie tylko blisko wokół siebie (znajomych wybieramy sobie podobnych do nas).

      Nikt nikogo nie zmusza aby żył w ten sposób - to wybór.

      Oczywiście wybory kosztują, czasem niemało - zawsze jest coś za coś.

      Wszystko zależy od życiowych priorytetów i wewnetrznej wolności (np. uniezależnienia się od opinii innych, uwolnienia się od stereotypów)
    • melania.po2 Re: durne standardy 10.10.10, 18:00
      Podpisuje sie pod awanutrka.Wlasciwie wyjela mi to z ust.U mnie tez jedynym standartem, wymogiem zostala praca.I wcale nie placze z powodu, ze nie bylam tam czy siam na wakacjach(czy podrozy poslubnej), albo ze nie mam skorzanej kanapy, albo, ze moje dzieci nie chodza tu czy tam, i nie mam butow za 1000 zl ITP...I gdybym mogla to wcale bym nie pracowala, naprawde moglabym siedziec w domu i bylabym mega szczeskiwa.Lata spedzone z dziecmi na urlopach wych. byly jak do tej pory najlepsze w zyciu moim i chyba mojej 2.Chociaz slyszlam glosy zyczliwch, ze juz dosc sie nasiedzialam w domu, ze czas do ludzi-te pierdoly mnie wkurzaly.I mam zal do siebie, ze nie odpalilam cos odpowiedniego w tamtych chwilach!
      • lafiorka-z Re: durne standardy 10.10.10, 19:36
        Melanio, bardzo ci współczuję. Naprawdę nie ma nikogo, kto mógłby cię utrzymywać, żebyś mogła siedzieć sobie w domu i być mega szczęśliwa?
        Czego ten świat wymaga od ludzi? Kto to słyszał, żeby człowiek musiał pracować na swoje utrzymanie...
        • lafiorka-z Re: durne standardy 10.10.10, 19:56
          A jak można przeciwstawić się tym durnym standardom?
          Lubię gotować i nawet umiem, ale od lat wracam do domu ostatnia, więc rodzina nie czeka na moje obiady, tylko podaje mi obiad.
          Czasami pytam perfidnie moje dziecko, czy chciałoby żebym mu sprzątała i gotowała?
          Absolutnie by nie chciało.
          A ja bym chciała. Tak sobie wstać rano, zrobić kawę, potem wstawić pranie, zrobić zakupy, ugotować obiad, coś posprzątać, coś poukładać.
          Tylko, że nie chcę biedować, więc jestem wierna i lubię moją pracę.
          • lucyna_n Re: durne standardy 11.10.10, 09:42
            każdy ma inną sytuację i inne potrzeby psychiczne, moim zdaneim w idealnym świecie powinno być tak że kobieta wychowjąca dzieci powinna mieć wybor czy chce z nimi zostać w domu i że tak powiem spełniać się strzegąc domowego ogniska czy realizować się w pracy zawodowej.
            często branie opiekunek, szukanie żłobka i szybki powrót do pracy stoją w gwaltownej sprzeczności z tym co dana kobieta czuje, jest wtedy nieszczęśliwym pracownikiem z przymusu i czuje się rozdarta między pracę zawodową a dziecko. Tak nie powinno być w tej naszej jakże ponoć szcześliwej i dogodnej cywilizacji. Normalne przez tysiące lat było że małe dziecko było przy matce i rodzinie do czasu aż powoli wkraczało w swój własny świat o własnych siłach, a teraz na trzy cztery trzeba zostawić male często kilkumiesięczne dziecko w obcym środowisku, niezawsze specjalnie komfortowym, z obcymi babami. Dla mnei to nie jest ok, i ja bardzo się stresowałam że musialam takie małe dziecko zostawiać, bardzo bardzo. Nikomu ten stres na dobre nei wychodził. Wszystko było w stanie permanentnej rozpierduchy, ale trudno, trzeba było, zwlaszcza że jak wielu ludziom obecnie nie przysługiwały mi z racji braku stałej umowy o pracę żadne platne urlopy macierzyńskie a już wychowawcze to wcale.
            Gdybym ze spokojem mogła ten pierwszy rok, dwa poświęcić dziecku byłabym o wiele spokojniejsza, ale to jest luskus dla wybranych.
            • melania.po2 Re: durne standardy 12.10.10, 11:39
              Na urlop macierzynski i wychowawczy po prostu sobie zapracowalam ucziwie.To bylo ladnych pare lat pracy, na kazde skinienie kolejnych kierownikow.
              • lucyna_n Re: durne standardy 12.10.10, 15:24
                ja za to kradłam, wiesz?
                Pracowałam 12 godzin dziennie z sobotami włącznie prawie do końca ciąży.
                o tym że nie każdy ma umowę o pracę to pewnie nie słyszałaś? i że kilkanaście lat temu umowa zlecienie też była bez zusu i ubezpieczenia. Czyli bez prawa do żadnego nawet jednodniowego urlopu czy chorobowego, o luksusach w stylu macierzyński i wychowawczy nie wspomnę.
                • awanturka Re: durne standardy 12.10.10, 15:49
                  Związane z tematem poruszonym przez lucynę. Długie. Nie związane z tematyką forum, ale związane z kilkoma ostatnimi postami.

                  Szkoła ponadgimnazjalna, młoda nauczycielka zatrudniona na etat. Ciąża, długie L_4 urlop wychowawczy, macierzyński, powrót do pracy na kilka miesięcy, urlop dla poratowania zdrowia, następna ciąża, następne L_4, macierzyński , wychowawczy, któtki powrót do pracy, znowu urlop dla poratowania .... Minęło 8 lat...

                  W między cza sie zatrudniono na zastępstwo inną młodą nauczycielkę. Truchlała z kazdym końcem semestru czy nie straci pracy bo ta którą zastępowała wróci. Zresztą było tak, że na kilka miesięcy pracę traciła bo tamta na kilka miesięcy wracała. Co roku truchlała od nowa czy dyrektor ją znowu zatrudni. W międzyczasie urodziła dwoje dzieci - za kazdym razem na ostatnich nogach do pracy aż do porodu, macierzyński i zaraz powrót do pracy, dziecko do żłobka, potem drugie dziecko - rano, przed pracą jedno do żłobka drugie do przedszkola. I tak minęło 8 lat...

                  Po ośmiu latach tej "wyurlopowanej" zachciało się wrócić do pracy. Więc co robi dyrektor? Za przeproszeniem "kopa w dupę" tej co harowała przy dwójce dzieci w szkole jak wół przez 8 lat i przyjmuje tę "wyurlopowaną" - tamta zostaje bez pracy i z poczuciem krzywdy. Wszystko tak jak chcą przepisy chroniące kobiety powracające z urlopów wychowawczych....


                  Z tą ochroną kobiet w ciąży czy mających małe dzieci to jest tak, że jest to ochrona pewnej grupy kobiet, które już na starcie mają łatwiej (stała umowa o pracę). Natomiast ta ochrona krzywdzi inną grupę kobiet (te bez pracy lub na umowach czasowych).
                  • lafiorka-z Re: durne standardy 12.10.10, 21:16
                    Nic z tego nie rozumiem.
                    Czy planując moje życie mam liczyć, że ktoś mi pomoże, będzie na mnie łożył, fundował mi ubezpieczenie? Kto mnie zmusi żeby pracować przez osiem lat bez umowy na czas nieokreślony? To jakaś rażąca nieudolność.
                    Nigdy nie będę współczuła zdrowej osobie. Musi sobie radzić sama.
                    Natomiast wiem, że choroba może przekreślić wszystkie plany największych optymistów.

                    Narodowy Fundusz Zdrowia przysłał mi właśnie informację, że mój wniosek o dofinansowanie kosztów ortezy stałej, zostanie rozpatrzony w ciągu trzech miesięcy. Fundusz zastrzega sobie prawo przedłużenie tego terminu.
                    Formalnie od trzech tygodni jestem inwalidką, ale na zwolnieniu nie byłam ani jednego dnia.
                    Nie liczę na NFZ, tylko na siebie. Ze świadomością, że to kiedyś taka silna już nie będę.

                    • lafiorka-z Re: durne standardy 12.10.10, 21:41
                      Dzisiaj słyszałam, jak pani psycholog w telewizji mówiła - przy okazji tej strasznej tragedii na drodze, że rodziny koniecznie muszą mieć możliwość wyrażania swojego żalu, bo inaczej skamienieją w rozpaczy.
                      Mam wrażenie, że jestem przykładem osoby skamieniałej. Czasami bardzo silnej, a czasami bardzo słabej.
                      • lucyna_n Re: durne standardy 12.10.10, 22:57
                        nie życzę Ci Lafiorko poznać co to jest nie moc pracować, nei móc zająć się dzieckiem, sobą, nie móc nic.
                        Wolalabym (jakby był jakiś wybor) tyrać i 15 godzin dziennie ale mieć siły to robić niż przeżyć to co przeżyłam, bo bedąc młodą i głupią przecenilam swoje siły. Wtedy też mi się wydawało że ci co nie pracują to wszyscy lenie, życie mi zweryfikowało. No i jeszcze wydawało mi się że ciężko pracując w koncu do czegoś czlowiek dojdzie choćby do stałej umowy o pracę, ale połowa lat dziewięćdziesiątych to był pod tym względem koszmar, było naprawdę trudno znaleźć jakąkolwiek pracę w ramach jakiejkolwiek umowy na papierze, no i wyszło mi mniej więcej jak tej opisywanej przez Awanturkę nauczycielce. Koszmarny brak stabilizacji. No i wszystko sama, bo nie było wsparcia w rodzinie choćby żeby się poradzić, czy wygadać, a znajomi z liceum żyli na koszt starych i studiowali sobie spokojnie, więc moje problemy były dla nich abstrakcyjne.
                        Nie to że chcę się licytować kto miał ciężej, kto ma gorzej, bo ostatecznie jakoś to wszystko minęło, i żyję, coś tam w życiu własnymi rękami zbudowałam i cieszę się tym jak umiem ale nie dam sobiei powiedzieć że to tak w cywilizowanym państwie powinno wyglądać, i że jestem, albo kiedykolwiek byłam leniem i że jakbym pracowala solidnie tobym ten urlop macierzyński miała jak tu święta Melania od nowenny mi wmawia.
                    • awanturka Re: durne standardy 13.10.10, 12:22
                      Chyba kompletnie nie zrozumiałas mojego posta. Własnie piszę, że państwo opiekując się jednymi kobietami skazuje inne na poważne, niezwinione kłopoty. Nauczycielka o której piszę nie straciłaby pracy (była bardzo dobrą nauczycielką) i świetnie by sobie poradziła, gdyby nie parasol ochronny nad tą, która przez 8 lat nie pracowała. O to mi chodziło. O tę niesprawiedliwość -jak wsyscy mają radzić sobie sami to wszyscy, bez wyjątków. Chroniąc jednych dokopuje się innym.

                      Rażąca nieudolność? - w mieście praiw z 20% bezrobociem? Wiesz co to znaczy - co piata osoba bez pracy? Pewnie jesteś z Warszawy....
                      • lafiorka-z Re: durne standardy 13.10.10, 13:37

                        Awanturko, zrozumiałam tyle, że nauczycielka o której piszesz przez osiem lat nie zdołała zmienić swojego położenia i godziła się na ośmioletnią pracę bez stałej umowy.
                        Mnie to trochę wygląda, jak bajka, bo z tego co pamiętam, to przepisy były takie, że po dwukrotnym zatrudnieniu na czas oznaczony, trzecia umowa musiała być już na czas nieoznaczony.



                        • awanturka Re: durne standardy 13.10.10, 14:32
                          Jej to nie dotyczyło, bo była zatrudniona na zastępstwo (a to inny rodzaj umowy) w takiej sytuacji pracodawca nie może nawet jakby bardzo chciał zatrudnić innej osoby bo musi trzymać etat dlal tej na urlopie(a tutaj własnie tak było,bo wspomniana osoba była świetną nauczycielką).
                  • lucyna_n Re: durne standardy 12.10.10, 23:02
                    i to jest bardzo celny wpis jeśli chodzi o równość w dostępie do świadczeń tzw socjalnych.
                    Też znam kilka pań z których jedna rekordzistka przez 10 lat przepracowala może łącznie 8 miesięcy, a potem dziecko po dziecku i cały czas jest z dziećmi w domu objęta ową ochroną i płatnymi urlopami, ubezpieczeniem zdrowotnym, chorobowymi itd.
                    ona sobei bardzej zasłużyła? bardziej niż kto?
                    Po prostu miała znajomości dzięki którym przyjęto ją do takiej firmy gdzie socjal jest rozbudowany i każdemu przysługuje jak psu zupa. To tyle jej zasług.
        • babetschka Re: durne standardy 10.10.10, 19:57
          lafiorka-z napisała:

          > Melanio, bardzo ci współczuję. Naprawdę nie ma nikogo, kto mógłby cię utrzymywa
          > ć, żebyś mogła siedzieć sobie w domu i być mega szczęśliwa?
          > Czego ten świat wymaga od ludzi? Kto to słyszał, żeby człowiek musiał pracować
          > na swoje utrzymanie...

          jak pedofil siedzi za moje podatki w wiezieniu albo zakladzie "leczniczym" i nie pracuje to nikt nie fika
          a jak depresyjny woli w domu siedziec niz isc do pracy bo i tak bylby tak malo wydajny to juz larum...
          • lafiorka-z Re: durne standardy 10.10.10, 20:26
            > a jak depresyjny woli w domu siedziec niz isc do pracy bo i tak bylby tak malo
            > wydajny to juz larum...
            W porządku, tylko nie należy dorabiać do niewydolności i lenistwa żadnej ideologii.
            • babetschka Re: durne standardy 11.10.10, 21:59
              lafiorka-z napisała:

              > > a jak depresyjny woli w domu siedziec niz isc do pracy bo i tak bylby tak
              > malo
              > > wydajny to juz larum...
              > W porządku, tylko nie należy dorabiać do niewydolności i lenistwa żadnej ideolo
              > gii.
              niewydolni z lenistwa ktorzy odwiedzacie nalogowo to forum - reka w gore
              • lucyna_n Re: durne standardy 12.10.10, 09:36
                no jak depresyjna nie rozumie depresji i uważa że to niewydolność z lenistwa to ja już się poddaję.
                • lafiorka-z Re: durne standardy 12.10.10, 11:47
                  Może powinnam rozdzielić niewydolność i lenistwo, ale znany jest mi świetnie i jeden stan
                  i drugi.
                  Masę czasu zmarnowałam zmuszając się codziennie do wyjścia do pracy, pracując, jak mi się wydawało ponad siły i zazdroszcząc kobietom niepracującym.
                  Oczywiście wydawało mi się, że każdy na moim miejscu tak by się czuł.
                  Okazało się, że wcale nie. Jestem na tym samym miejscu, tylko zdrowsza i jakoś tak mi się sporo chce, choć leniwa jestem w dalszym ciągu:)
                  Chętnie zostałabym rentierem, ale większość ludzi po prostu musi pracować i nie ma o co kopii kruszyć.


                  • lucyna_n Re: durne standardy 12.10.10, 14:46
                    jest o co, jakbym nie musiała ciągnąć swego czasu dwóch etatów przy mocno niesypiającym dziecku to może do dziś byłabym szczęśliwą matką i mężatką,a nie 14 lat deprechy, w tym kilka epizodow takich, że na wspomnienie romi mi się słabo. a taka byłam szczęsliwa że będę mamą, zabrakło sił, tych fizycznych. Płakałam jak wychodzilam do pracy, w dwa lata poźniej sama bym pewnei wyszła z tablicą "przyjmę każdą pracę, ale nie jak dziecko było małe. Też myślałam że to się da pogodzić skoro tyle kobiet daje sobie radę to i ja dam, a tu zonk, ja nie dałam.
          • melania.po2 Re: durne standardy 11.10.10, 08:46
            dzieki babetschka
          • lucyna_n Re: durne standardy 11.10.10, 09:45
            nawet nie depresyjny, ale dlaczego mając np trzójkę dzieci nie ma się tej możliwości, przecież to jest ogrom pracy żeby takie dzieci wychować na ludzi, stworzyć im ciepły bezpieczny dom. To im potem procentuje na całe życie, a te "zaradne" dzieci co samopas latały bo rodzice w pracy to się potem tułają po takich forach jak to. Ja bylam takim zaradnym samodzielnym dzieckiem, i wszystko świetnie tylko gdzie moje dzieciństwo jak od zawsze musialam być odpowiedzialna i samodzielna? nie ma, za to problemy z psychiką i brakiem poczucia bezpieczeństwa są.
    • melania.po2 Re: durne standardy 13.10.10, 11:56
      I powiem wam jeszce cos-po powrocie z urlopu wychowwczego rzucilam sama ta prace w pierwszym tygodniu, choc mialam jak piszecie socjal i bylam swieta krowa z url.wychowczego.Jakos nigdy nie mialam wyrzutow, ze ja na zwolnieniu(urlopie), a ktos za mnie robi.W przeciagu 2 tygodni znalazlam nastepna(calkiem inna-mniej odpowiedzialna), nawet lepiej platana.Tylko nie mam tego luxusu"na czas nieokreslony"-ale teraz nikt nie jest tego pewien.I jakos prace na czarno mnie na szcescie omijaly.Wiem wiem napiszcecie zaraz ze mam szczescie, znajomosci czy co tam jeszcze.A ja mysle ze to opatrznosc boza.Bo czego jak czego ale modlitwy nie bylo malo w moim zyciu i nie jest.Teraz tez bylam tydz na zwolnieniu z powodu anginy i jakos nikt mnie za to nie wyrzucil.
      A i ta praca" z socjalem" sprawiala ze nie bylo mnie w domu ok.10-12 godz dziennie.Ta po zmianie trwa 8 godz, w tym 0.5 przerwy. W dwoch ciazach pracowalam do konca 8 miesiaca.Przed ciaza pracowalam 5 lat w tej samej firmie.
      • lucyna_n Re: durne standardy 13.10.10, 18:02
        to ty nic nie rozumiesz,
        ja nie uważam że te na urolpie to święte krowy tylko że każda kobieta powinna mieć prawo do takiego urlopu
        jestem ostatnia co by gonila młode matki do pracy jeśli tego nie chcą, bo uważam że opieka nad malutkim dzieckiem to ciężka praca.
        czy ty czytasz czasem innych czy tylko samą siebie?
        może ścisz radio...
        • lafiorka-z Re: durne standardy 13.10.10, 18:54
          W domu rodzinnym mojego męża nie było takich problemów. Teść, oficer lotnictwa, pojął teściową za żonę, gdy miała 18 lat. Następnie umieścił ją w swoim domu i wielbi od 50 lat. Ona urodziła mu trójkę, wielbiąc go jeszcze bardziej. Teść jest na emeryturze od trzydziestu pięciu lat, teściowa nigdy nie pracowała. W sumie oni w ciągu 50 lat małżeństwa byli czynni zawodowo 15 lat. Potem otrzymywali wysoką emeryturę.
          My w ciągu 23 lat małżeństwa przepracowaliśmy w sumie 46 lat i żadnej emerytury nie widać.
          Kiedyś byłam tym naprawdę sfrustrowana, a teraz mam to w nosie.
          Moi rodzice nie dożyli emerytury.
          • melania.po2 Re: durne standardy 13.10.10, 22:56
            ech takie czasy, takie czasy...:)
    • poor_madlen Re: durne standardy 14.10.10, 12:09
      z własnego doświadczenia powiem tak: durne standardy zaczynają się w dzisiejszych czasach bardzo wcześnie a dokładniej już w gimnazjum. Aby byc uznanym za "fajnego" powinieneś miec "fajne" towarzystwo, byc zawsze wyluzowanym, chodzic po imprezach (wtedy masz duzo znajomych i jestes ok), miec konto na facebooku i nk, gg - i obowiązkowo udzielac się tam! Najlepiej byc szczupłym miec markowe ciuchy i zajebisty styl. Jeżeli jest inaczej - nie istniejesz. Oczywiście nie mówię o wszystkich ludziach, ale o tym co się teraz dzieje w polskich szkołach. Wiem, bo przerabiam to od 6 lat (teraz kończę liceum) i próbuję iśc pod prąd, bo nie zamierzam się oszukiwac i udawac kogoś kim nie jestem. Naprawdę nie jest łatwo.
Pełna wersja