franifrani
08.10.10, 18:33
Rozmawiałam dzisiaj z.. pewnym panem o niekwestionowanym autorytecie i wlascwie mimochodem pojawil sie temat prozy dzisjeszego zycia.
Klasyczny model to:
wykształcenie, ale nie filologiczne, tylko takie co daje prace.., po lekcjach angielski, tydzień w Grecji jako podroż poślubna, telewizor 40 calowy, praca-im więcej pracujemy tym lepiej, 2 dzieci (parujemy), praca na studiach, choby darmowa - zeby potem bylo łatwiej znalezc prace!...
A i uzależniamy sie dosyć szybko.. od pracy, godzin w niej spędzonych, po internet i seks...
Jestem w tej chwili na etapie.. ze studia już, drugie studia tez, certyfikat tez, prawo jazdy tez, rozgadam się za mieszkaniami (takimi dla rodziny, na przyszłość), a i jeszcze specjalizacja, i rozwój w pracy.. potem zacznie sie oszczędzanie na emeryturę, wcześniej fora oszczędzania na slubie... oszczędzania czasu i oszczedzania wszystkiego innego kosztem siebie. Co zaoszczędzony to zaoszczędzone! Doskonale wkomponowałam sowje życie w te wszystkie modele.
Bo Wy wicei, ze zyjemy wg modeli danej epoki. Nasza epoka zostanie podsumowana, dopiero wtedy gdy przeminie, a ja uwazam ze bedzie to epoka standardu, do ktorego dojscie zabierze nam cale zycie.... Wszelkie odstępstwa np. rzucanie pracy i wyjechanie do lasu, by tam meiskzac i zyc, beda postrzegane jako wariactwo.. Teraz na topie sa kredyty, albo praca, praca, praca i wyjazd w gory na urlop. Wiem ze nie psob uwolnic sie choćby od mody, ale to jest straszne.... Czasy wymuszają na nas wyższe wykształcenie i podróżowanie.. wymuszaja 2 dzieci.. wymuszaja aktywnosc zawodowa i to nie ldatego, ze nie przeyjemy, ale ze takie sa dzisiaj te standardy=normalnośc.
Post chyba najlepiej odpowiada temu forum.......... Moja sytuacja jest... taka.. ze musze gonić, pędzic, ze wstyd nic nie robic.. ze musze wciaz cos robic chociaz m isie nie chce.........