Dodaj do ulubionych

Pies a depresja

06.12.10, 21:33
Przypominam Wam ten wątek.
forum.gazeta.pl/forum/w,99,111715433,112192866,Re_Depresja_a_pies.html
No i mam psa. W między czasie zdarzyło się jeszcze kilka rzeczy, które zdołowały mnie bardziej, ale pies i przymusowe spacery + sertagen dawka 150 mg + topamax i ketrel. Dały niezły efekt. Psa mam już dorosłego, uratowanego z łańcucha, pięknie wychowanego, spokojnego w domu i szalonego na spacerach charta rosyjskiego. To starszy pies, ale przylepa i wdzięczny nad wyraz. Uznał mnie za przewodnika stada, ale też ja musiałam znaleźć siłę by nie dać sobie wejść na głowę.

Teraz wiem, jeśli leczysz się i chcesz wsparcia, motywacji, a zawsze marzyłeś o psie (może innym zwierzaku), masz warunki i nie boisz się zbierać psich kup po swoim pupilu - weź. Niekoniecznie szczeniak. Jeśli odpowiada Ci charakter (nie wygląd!!!) jakiejś rasy - poszukaj w schronach są i rasowe.

Tylko proszę pamiętać: "Jesteś na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś"
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Pies a depresja 07.12.10, 07:49
      Moj pies przez wiele lat pomagala mi wyciagajac na codzienne spacery, bardzo czesto
      4 kilometrowe i dluzsze.
      Wiele mu zawdzieczam, wtedy nie rozumialem tego chociaz lubilem te spacery.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kara.mija Re: Pies a depresja 07.12.10, 07:52
        Pamiętam wątek - brałam w nim czynny udział :) Bardzo się cieszę, że pomagacie sobie nawzajem :)
    • nihil-istka Moze czasem pies jest OK 07.12.10, 16:41
      Moze w niektorych sytuacjach pies jest OK. Ale staje sie to tragiczne , jezeli pies jedynym towarzyszem. Ludzie lubia ludzi.
    • tlenoterapia Re: Pies a depresja 07.12.10, 18:10

      -Myslalam ze to pies ma depresje :)


      Jak jesteś teraz psiara to oglądaj koniecznie w piątki o 21.00 w pr.National Geographic "zaklinacza psów"
      Myślę ,ze się do wojowania z psem o przywództwo nie nadaje i wole upieprz z kotami + ketrel.

      "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
      • useless00 Re: Pies a depresja 08.12.10, 19:17
        Zaklinacz psów niestety nie odzwierciedla mojej filozofii pozytywnego szkolenia.. On pacyfikuje psy. Ale co tam, jadę teraz na dawkach leków dość dużych i chcę wyzdrowieć, nie uważam depresji jako mojej jedynej przyjaciółki, choć umiem teraz z nią żyć. Ludzie...hmmm...mam niewielu przyjaciół i zawsze byłam outsiderką, szerokie kontakty towarzyskie mnie nudzą i denerwują. Chciałabym wrócić do czasu kiedy małe rzeczy sprawiały mi przyjemność, kiedy życie potrafiło mnie cieszyć, a ciało było posłuszne mojej woli. To wszystko było zanim...

        A teraz będzie po...wierzę w to.
        • tlenoterapia Re: Pies a depresja 08.12.10, 23:31
          > Ludzie...hmmm...mam niewielu przyjaciół i zawsze byłam outsider
          > ką, szerokie kontakty towarzyskie mnie nudzą i denerwują.

          Nuda ze zdenerwowaniem sie raczej wyklucza :)
          Niemożne być tak żeby czuć jedno i drugie :)
          Chyba ze strata czasu na kontakty z ludźmi denerwuje i masz coś ekstra innego co nie nudzi i nie denerwuje .

          To okropne co powiem ale bez ludzi nie da się żyć,nawet jak jest się samemu to siedzą w wyobraźni .
      • berta-live Re: Pies a depresja 08.12.10, 19:40
        To dopiero trzeba być psycholem z sieczką zamiast mózgu, żeby się zabawiać w walkę o dominację w stadzie z psem. No ale dla niektórych to jedyna radość życia, że może kogoś maltretować i jeszcze ma przyzwolenie tzw autorytetów. A te programy są robione tylko dlatego, że dobrze się sprzedają, bo ludzie lubią corridę. I nie mają nic wspólnego z tym jak naprawdę pies się zachowuje, co myśli i jak można z nim koegzystować.
        • tlenoterapia Re: Pies a depresja 08.12.10, 23:35

          --Bercia ty zawsze przesadzasz jak moja babcia :)

          Chciała bym zobaczyć jak fruwasz na końcu smyczy na spacerze za 50 kg psem.
          Miała bym z tego radochę nie jedyna w życiu ale radochę..

          "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
          • nihil-istka Re: Pies a depresja 09.12.10, 11:49
            Ludzie lubia ludzi. Zwierzeta lubia zwierzeta
          • berta-live Re: Pies a depresja 09.12.10, 12:01
            A na cholere komuś 50kg pies? Chyba tylko po to, żeby miał pretekst to maltretowania go w imię własnego i innych bezpieczeństwa. 2kg ratler też jest bardzo sympatyczny. Nie mówiąc o tym, że nawet te 50kg są zazwyczaj łagodne i nieszkodliwe. Biegają sobie po parkach i innych wybiegach luzem i nic się nie dzieje.
            • nihil-istka pies w miescie to gowniany interes 09.12.10, 12:07
              Te polskie blokowiska. Ludzie slizgajacy sie w gownach. Psie bydalki zasmaradzajace male betonowe mieszkanka i wyjace przez 10 godzin jak wlasciciel w robocie. I gdzie niegdzie zabiedzone dzieci przeslizgujace sie miedzy wypasionymi bydlakami.
              Boze wybacz Polakom , bo nie wiedza co czynia.
              • lafiorka-z Re: pies w miescie to gowniany interes 09.12.10, 18:23
                A ja lubię ludzi, którzy lubią psy. Psy też bardzo lubię, ale to jest raczej tania czułostkowość, więc nie szanuję u siebie tej cechy.
              • berta-live Re: pies w miescie to gowniany interes 09.12.10, 22:27
                Czyżby żona Asia nie chciała psa dołączyć do waszej licznej gromadki? A podobno dzieci się lepiej chowają wśród zwierząt.
                • nihil-istka Re: pies w miescie to gowniany interes 10.12.10, 11:27
                  Mamy kanarka i kroliczka.
            • lucyna_n Re: Pies a depresja 09.12.10, 13:04
              nic się nie dzieje? a skąd w szpitalach ludzie dotkliwie pogryzieni przez psy?

              Noi jak widzę te luzem latające po parku brytany co chcą się ze mną bawić i są łagodne oraz nie reagują na żadne wolanie właściciela to mi się coś robi, ja sobie nie życzę być obskakiwana, obszczekiwana i obwąchiwana przez jakiekolwiek obce mi zwierzę które nikogo nie słucha i jak zechce użreć to co ja mam zrobić? zastrzelić? kogo?
            • tlenoterapia Re: Pies a depresja 09.12.10, 16:24
              Nie opiekowałaś sie i nie czułaś sie odpowiedzialna zwierzęta to i wymyślasz bzdurki.

              • berta-live Re: Pies a depresja 09.12.10, 22:26
                Właśnie wiem co mówię i dlatego nie daję się omamić medialnym głupotom.
        • lucyna_n Re: Pies a depresja 09.12.10, 12:58
          pie...cie koleżanko Berto od rzeczy
          jak zwykle zresztą:)
      • jael53 Re: Pies a depresja - nieco z boku 10.12.10, 10:44
        Tlenoterapio, zdarzyło się nam pomyśleć o tym samym tak samo :-). I przynajmniej co do zwierzów skłonności mamy pokrewne. Pozdrowienia dla Gąb Włochatych (miauczących i żarłocznych).

        Zwierze, tak poza ich własnymi przymiotami, bywają świetnym czynnikiem integracyjnym.
    • useless00 Re: Pies a depresja 09.12.10, 20:17
      No tak jak tylko zacząć mówić o psie to zaraz wychodzą na jaw gówna, szczanie i dominacja polane sosem pogryzień. A winni są zawsze ludzie, nikt inny. To ludzie wybierają psy i ludzie po nich sprzątają. Ja sprzątam, nie pozwalam sikać przy klatce schodowej i wychodzę na długie spacery. A jak ktoś nie umie dobrać charakteru rasy do warunków i swojego charakteru (np. husky w bloku) to ma problem z sobą.

      Ale ja nie o tym. Czy kontakty międzyludzkie mogą nudzić i denerwować zarazem. Mogą. Napisałam szerokie - mając na myśli wszelkiego rodzaju imprezy, spotkania z innymi ludźmi z którymi muszę rozmawiać, uśmiechać się. Nie czuję się wtedy swobodnie. Nic nowego w moje życie nie wnoszą, a stracony czas denerwuje. Konwenanse zaś nie pozwalają trzasnąć drzwiami i uciec. Ech...
      • kara.mija Re: a mnie wkurza 10.12.10, 13:29
        a mnie wkurza ten przykład "husky w bloku". Husky może mieszkac w bloku tylko musi mieć zapewnioną odpowiednią porcję ruchu i towarzystwo. Nie może wychodzić na 3 spacery dziennie po 10 minut i siedzieć po kilkanaście godzin sam chociaż jak raz na jakiś czas tak wyjdzie ze spacerami czy siedzeniem to też zazwycaj nie ma problemów. Poza tym każdy husky jest inny ... Husky sąsiada miał piękny duży ogród ale co z tego jak nikt się nim nie zajmował i nikt z nim nie wychodził na spacery .... zaczął uciekać bo szukał wrażeń i towarzystwa .... na szczęście znalazł nowy dom gdzie nie czuje się już samotny. My mieszkamy w małym bloku, pies ma do dyspozycji duży balkon na który wychodzi kiedy chce o każdej porze roku. Prawie codziennie jest na co najmniej jednym godzinnym spacerze na łące gdzie biega lub ciągnie mnie w marszobiegu (ostatnio niestety czekając na mnie pod pocztą zjadł z nudy swoje szelki) plus oczywiście kilka normalnych krótszych spacerów. Umawiamy się też z innymi psami z którymi może poszaleć. Mimo, że jest łagodny to puszczam go zawsze w kagańcu właśnie ze względu na osoby które nie lubią i boja się psów oraz dlatego, że czasami faktycznie nie chce się od razu posłuchać i wrócić. Wraca zawsze na gwizdek ale nie zawsze od razu. W domu zostaje sam - nie niszczy, nie wyje - zazwyczaj śpi. Ma też do towarzystwa kota - czasem się kotłują dla zabawy ale przy dłuższych wyjściach zapewniam mu dodatkowe atrakcje. Porozrzucane i pochowane smakołyki, kula smakula, kong lub wielka kość. Jestem pewna, że nie jest nieszczęśliwy z tego powodu, że nie ma dużego ogrodu i że mieszka w bloku.
        • useless00 Re: a mnie wkurza 17.12.10, 00:01
          Kara, żeby to wszyscy myśleli jak Ty. Mówiłam o niedopasowaniu psa do właściciela - u Ciebie widać miłość do rasy. :)
    • eastern-strix Re: Pies a depresja 09.12.10, 22:27
      proponowalabym jednak adopcje doroslego spokojnego psa o submisywnym charakterze.

      ze szczeniakami jest duzo pracy, one wyczuwaja ludzki strach ir ezygnacje, wtedy instynktownie chca przejac wladze w stadze i niestety, ale jesli szczeniak jest z rodzaju urodzonych przywodcow mozna sobie wychowac przewodnika stada ;)
      • berta-live Re: Pies a depresja 09.12.10, 22:30
        Ludzie, przestańcie się wreszcie kompromitować powtarzaniem tych bzdur o psie, który o niczym innym nie marzy jak tylko o zdominowaniu właściciela i o tym jak to jedyną rzeczą jaką trzeba psu zrobić to jest go zdominować. Przecież to nie dość, ze skończony prymitywizm to jeszcze paranoja i mania prześladowcza.
        • lucyna_n Re: Pies a depresja 09.12.10, 23:29
          zaprzeczasz jakoby pies byl zwierzęciem stadnym?
          i nie wierzysz w ustalanie hierarchii w stadzie?
          to jestmyślenie życzeniowe, pies nawet najfajniejszy jest zwierzakiem o określonych potrzebach do pewnago stopnia zebiegającymi się z ludzkimi dlatego pies został oswojony, ale w jakiejś części ma swoje psie potrzeby i swoją psią naturę. Nie każdy pies ma charakter dominujący i nei każdy wymaga jakiegoś specjalnego treningu, ale niektore mają i jak właściciel nie wie jak postępować to ma wielki problem zamiast towarzysza i te napiętnowane przez Ciebie programy są o tych problematycznych przypadkach, a nie o każdym jednym psinie. Trudno żeby zdominować psa wziętego ze schroniska co i tak wszystkim i wszystkiemu schodzi z drogi, ale warto wiedzieć co zrobić żeby mu pomóc przelamać traumę i lęk i te programy są też o tym. Nie widziałam żeby namawiano do złego traktowania czy okrucieństwa wobec zwierząt, więc nie wiem o co ci chodzi. Dziecko też trzeba wychowywać a nie tylko mieć, czy się to człowiekowi podoba czy nie, bo na tym polega odpowiedzialność.
          • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 10:44
            Bardzo madre slowa lucyna_a.
          • berta-live Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:29
            Bzdura do potęgi n-tej. Pies nie traktuje człowieka jak części swojego stada tylko jak część ekosystemu, w którym żyje. On doskonale wie, że jest psem a człowiek to nie pies. Nie mówiąc o tym, że nawet w stadzie nikt nikogo do niczego nie zmusza, każde zwierze jest tam z własnej woli i w żadnym wypadku nie jest siad łapa leżeć i nie musi chodzić przy nodze ani wykonywać poleceń szefa stada. Nawet wracać na noc nie musi. Co najwyżej ryzykuje tym, że zmarznie albo go coś zeżre. Nie mówiąc o tym, że chętnych na szefa stada też nie ma zbyt wielu, bo to mimo wszystko bardzo ryzykowna funkcja. Komu by się chciało narażać i np samodzielnie skierować uwagę wroga na siebie, żeby reszta zwierząt mogła uciec. Dlatego więc te wszystkie tresury to nauka jakiś cyrkowych sztuczek stosując klasyczne metody przemocowo-maltretujące co jest zwykłym okrucieństwem, do którego osoba ze zdrowym mózgiem nie byłaby zdolna.
            • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:42
              Pies jesli nie ma wpoblizu innych psow, wyksztalca wiez z czlowiekiem.

              jesli czlowiek bylby tylko czescia ekosystemu, pies nie wyksztalcalby tak silnej wiezi z czlowiekiem jak nie wyksztalca z innymi elementami ekosystemu. Wlasnie ta wiez swiadczy o tym,ze czlowiek to czesc stada.

              prawda, niewiele psow aktywnie dazy do przejecia wladzy. Ale ludzie poprzez swoje bledy zmuszaja psy do tej roli. dlatego,ze psi instynkt nakazuje,zeby nie bylo w stadzie anarchii. jesli wiec pies czuje,ze czlowiek nie potrafi sprostac zadaniu, moze przejac role przewodnika bo tak mu nakazuje instynkt.

              Niestawianie granic i zostawianie psa samemu sobie to dopiero jest przemoc bo zmusza psa do zajecia pozycji dominujacej, ktora wiaze sie z odpowiedzialnoscia i ktorej wiekszosc psow nie chce.

              Tak jak z dziecmi - niestawianie granic powoduje,ze dzieci musza wychowywac sie same a to jest ciezar zbyt duzy na dzieciece barki.
        • tlenoterapia Re: Pies a depresja 10.12.10, 01:28
          berta-live napisała:

          > Ludzie, przestańcie się wreszcie kompromitować powtarzaniem tych bzdur o psie,

          To nie bzdury tylko opinie doświadczonych hodowców ,bzdury to paplają bercie co psy przez okno tylko widza .
          Opieka nad psem to nie tylko ustalanie hierarchii nie każdy pies ma zapędy do panowania i bycia alfą.
          Myślę ,ze popełniłam kilka błędów wychowując psa- w rezultacie myślał, ze rządzi ,a ze mu to rządzenie ludźmi nie wychodziło to nerwiczki dostawał.
          Ale rowniez nad jego ekscytacja nie panowalam ,a o tym duzo jest w programie z Sizarem -jak zmienic stan umyslu psa żeby był spokojnym i zrównoważonym .Mnie sie program i pomysł podoba ale to nie jedyne źródło wiedzy o psach i metodach prowadzenia zwierzaków.
          • berta-live Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:17
            Tak, bo przecież głupka by w tv nie pokazali. I jak ktoś twierdzi, że trzeba się nad psem znęcac to z całą pewnością ma rację i trzeba go słuchać, bo nieprawdopodobne, żeby miał w tym czysty interes i chciał kogoś wydymać.
            • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:32
              Znecac?

              znecanie moja droga nie ma z wychowaniem psa nic wspolnego. Twoim zdaniem dziecka tez nie nalezy wychowywac bo to znencanie jest?

              Oczywiscie, ze pies ma swoje potrzeby uwarunkowane genetycznie i hierarchia stada jest naturalna potrzeba psa. Nigdy w swojej pracy nie podnioslam nawet glosu na psa nie mowiac o jakichkolwiek karach cielesnych. I recze Ci, ze zaden szanujacy sie trener tak nie robi.

              A przez takie osoby jak Ty nieulozone psy laduja w schroniskach. Bo agresja ujawnia sie dopiero u psow okolo 3-letnich (tzn w calej okazalosci,ze tak powiem). I wtedy nagle okazuje sie,ze misiaczek sie bez powodu zmienil w potwora i nikt sobie z nim nie radzi.

              Obecnie wlasnie rpacuje nad takim psem. Gdybysmy ja i moj maz go nie wzieli, zostalby uspiony jako pies zbyt dominujacy i bez szans na adopcje. A to dlatego,ze zamiast postawic granice, jego wlasciciele traktowali go jak czlowieka. To w polaczeniu z dominujacym charakterem i specyfika rasy (mieszaniec dobermana) doprowadzilo do takiego a nie innego zachowania psa. I pies zaplacil za glupote i brak wiedzy wlascicieli.
              • berta-live Re: Pies a depresja 10.12.10, 15:03
                Bla, bla, bla. Nie ma bardziej agresywnych psów niż te szkolone. Agresja jest objawem jakiś zaburzeń lękowych, więc w normalnych warunkach pies nie ma powodu, żeby być agresywnym. Natomiast te tresowane zazwyczaj są ogłupiałe, zaszczute i znerwicowane. I tylko szukają okazji, żeby na kims odreagować swoje frustracje. Dokładnie tak samo ja te cyrkowe. Od czasu do czasu w każdym cyrku zdarza się, że zwierz wpadnie w szał i rozszarpie tresera czy kogokolwiek kto znajdzie się w pobliżu, albo będzie próbował. A te tresury i preteksty do niej to zwykłe dorabianie teorii do jakiś swoich sadystycznych zachcianek. A psycholi na świecie nie brakuje, tak więc i biznes tresurowy się kręci.
                • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 15:45
                  Po pierwsze, ostroznie z epitetami typu 'psychole' bo tak sie sklada, ze w dyskusji internetowej takze obowiazuja pewne zasady. Poki co to jedyne,co widze, to ze w Tobie Berta jest duzo agresji.

                  Tak sie sklada,ze byc moze masz wrazenie,ze agresywne psy to te tresowane. A to dlatego, ze agresywne psy wymagaja pracy, bez ktorej zwykly nieco flegmatyczny pies sie obejdzie.

                  Zaden z psow z ktorymi mialam do czynienia nie byl nigdy uczony niczego przez wlascicieli. Wierze,ze sporo psow dozywa tak swoich dni w domu rodzinnym. Ale te, zktorymi ja mialam do czynienia pogryzly dzieci albo wnuki wlascicieli albo zagryzly inne psy. Bo niestety ale jakis procent psow to sa urodzeni przywodcy i po prostu bronia miejsca w stadzie, a ludzkie bledy doprowadzaja do sytuacji,ze swoje miejsce uwazaja na czele grupy.

                  Potem laduja w schronisku albo co gorsza sa usypiane. I placa za bezmyslnosc wlascicieli.
                • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 15:59
                  jaki biznes tresurowy? przeciez wiekszosc osob robi to za darmo. ja na przyklad po to,zeby psy, ktore ludzie skrzywdzili nieodpowiedzialnoscia dostaly druga szanse. i dostaja.

                  psychopaci to sa osoby, ktore innych ludzi i zwierzeta traktuja jak zabawki albo laleczki dla swojej przyjemnosci i nie lubia ponosic odpowiedzialnosci. czyli: najpierw pieska rozpuscimy a jak ugryzie,to oddamy do schroniska bo 'ma problemy behawioralne' (na pewno genetyczne ;P) i kupimy sobie nowego. w koncu jest szansa,ze nowy agresji nie rozwinie.

                  najczesciej psy nie sa agresywne,co nie oznacza,ze nie maja swoich wlascicieli gleboko w d*pie. jesli to jest pinczerek to ok, ale jesli to jest owczarek niemiecki terroryzujacy psy sasiadow, to zaczynaja sie schody.

                  a Tobie Bercia radze: trzymaj sobie te swoje ratlerki gdzie chcesz, nawet kapiel mozesz z nimi brac. nic mi do tego. ale jak ktos tak traktuje owczarka niemieckiego albo dobermana jak Ty swoje ratlerki to niestety ale wczesniej czy pozniej moze miec powazne problemy. innymi slowy, to,ze Tobie sie upieklo nie oznacza,ze to sluszna teoria. tak samo jak fakt,ze niektore zaniedbywane dzieci wyrastaja na ludzi nie oznacza,ze mozna dzieci zaniedbywac.
                  • lucyna_n Re: Pies a depresja 10.12.10, 17:27
                    mam znajomą która kocha psy i umie postępować z psami, od zawsze jest posiadaczka bardzo dużych ras uważanych za tzw niebezpieczne, nigdy nie czułam strachu będąc u niej w domu bo wiedziałam że sytuacja jest absolutnie pod kontrolą
                    Najbardziej sterroryzowana bylam u znajomego ktory posiadał ratlerkę rozpuszczoną i znerwicowaną, rzucającą się na każdą wchodzącą osobę z zębami, potem jej wypadły chyba od słodyczy, ale i tak do końca swych dni próbowala gryźć chociaż mogła tylko zamymlać wroga na śmierć. Jakby mu tak przyszło do głowy swego czasu nabyć kaukaza to chyba sterroryzowałby i pozagryzał pół osiedla.
                  • berta-live Re: Pies a depresja 10.12.10, 19:49
                    Psychopaci to osoby mające hopla na punkcie dominacji w stadzie. I jak czują, że nie wyrabiają z równymi sobie, to przerzucają się na dzieci i zwierzęta. A jak nawet tego nie mogą to popadają we frustracje i depresje. Nic dziwnego, że sporo świrów funduje sobie zwierzaki a potem je maltretuje. A zwierzęta nie są agresywne. Tylko w trzech przypadkach atakują. Jak polują, jak bronią swojego terytorium, albo jak na skutek maltretowania im odbija, wpadają w szał i rzucają się na kogo popadnie. W przypadku ataku zwierząt domowych w 99% mamy do czynienia z przypadkiem nr 3.

                    I jeszcze się nie spotkałam z przypadkiem, żeby pies dobrze traktowany i nietresowany rzucił się na kogoś. Natomiast tym rozdrażnionym i znerwicowanym szkoleniami dość często się to zdarza. Człowiek też by się stał agresywny jakby go ktoś traktował jak zdalnie sterowaną kukłe, która ma być siad łapa leżeć przez 24h/dobę.
              • lucyna_n Re: Pies a depresja 10.12.10, 15:49
                a Berta na to - niemożliwe
                i weź pęknij nie przetłumaczysz
        • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 10:38
          A ile psow w zyciu przeszkolilas, berta, ze masz takie radykalne poglady? Bo ja sporo.

          Owszem, sa psy z natury zajmujace miejsce nizej w hierarchii i z takimi nie ma problemu. W krajach wysokorozwinietych na skutek hodowli to okolo 90 do 100% kazdego miotu.

          Natomiast zdarzaja sie psy z o charakterze wynitnie dominujacym. Jesli dodatkowo jest to rasa bojowa, to brak treningu moze doprowadzic do eskalacji agresji i czesto takie psy sa usypiane, choc moim zdaniem nie powinny. Nikomu nie bedzie przeszkadzac dominujacy ratlerek ale jesli to jest mastif albo pitbull to sprawy sie komplikuja.

          Pies to jest zwierze stadne, hierarchia w stadzie jest zawsze jasno okreslona. Pozycji dominujacej nie zdobywa sie przemoca i krzykiem ale jasnym wyznaczaniem granic, konsekwencja i spokojem.

          Poczytaj sobie troche o treningu posluszenstwa psow, moze o Cezarze Millanie. Trening nie ma nic wspolnego z przemoca, wlasciwie przeciwnie. Nie mozna uzywac wobec psa przemocy. Ale szczesliwy pies to pies, ktory zna swoje miejsce w stadzie, bo taki jest jego instynkt:

          www.dogbreedinfo.com/articles/humandog.htm




          • berta-live Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:19
            > A ile psow w zyciu przeszkolilas, berta, ze masz takie radykalne poglady? Bo ja
            > sporo.

            Znaczy, że zawodowo zajmujesz się maltretowaniem zwierząt i nawet ci do głowy nie przyjdzie, ze robisz źle. Prawdopodobnie masz tak spaczoną psychikę, że nic cię nie przekona. Może poza ustawą, która zabroni tego typu procederów.
            • eastern-strix Re: Pies a depresja 10.12.10, 11:38
              Psy ktore zostaly wlasciwie zsocjalizowane nie laduja w schroniskach. W schroniskach laduja psy, ktorych wlasciciele albo nie stawiali zadnych granic albo probowali je egzekwowac przemoca. W obu przypadkach czesc psow zacznie manifestowac agresje.

              Mozesz sobie swojego ratlerka trzymac na kanapie i nakrywac mu do stolu jesli chcesz, to Twoje zycie. Ale wiem,ze taka taktyka w polaczeniu z predyspozycja genetyczna powoduje,ze wiele psow broni swej pozycji uzywajac zebow i laduje w schroniskach. Najczesciej cierpia na tym dzieci.

              Karmienie dwa-trzy razy dziennie o regularnych porach, wlasne miejsce do spania, zabawa, ruch, trening komend trudno chyba nazwac przemoca? Natomiast zaniedbywanie psa, brak umyslowej stymulacji, brak ruchu, nieodpowiednia dieta - to jest nieodpowiedzialnosc.
            • eastern-strix dodam jeszcze... 10.12.10, 12:12
              ...ze nie biore za to pieniedzy. tak sie sklada,ze sa ludzie wrazliwi na krzywde zwierzat. nie lubie jak zwierzeta laduja w schroniskach przez bledy wlascicieli. dobrze jest dac im druga szanse.

              co do psychiki, ktorej nic nie przekona, to poki co Ty wydajesz sie glucha na rzeczowe argumenty, wiec nie projektuj prosze swoich cech na innych :) nie pochwalam, ale rozumiem ten mechanizm - zaprzeczanie i projekcja czynia zycie latwiejszym.

              Pozdrawiam
            • kara.mija Re: Szkolenie 10.12.10, 14:07
              A Ty Berta nigdy nie słyszałaś o pozytywnym wzmocnieniu? Uważasz, że nagradzanie psa smakołykami, ciepłym słowem czy pieszczotą za wykonanie polecenia lub dobre zachowanie to maltretowanie?
              • lucyna_n Re: Szkolenie 10.12.10, 15:55
                może miała pecha i trafila ze swoim psem na jakiegoś debila ktory mienił sie trenerem?
                ja tam byłam pod wrażeniem jak dobrze "zagubione" i nieszczęśliwe psy reagowały na obedience, sama radość życia, a te pieski kanapowe traktowane jak dziecko to generalnie smuteczek, nuda a jedyna rozrywka to żarcie, często zresztą szkodzące psu, bo ludzkie, np czekolada.
                • eastern-strix Re: Szkolenie 10.12.10, 16:03
                  Problem w tym, ze o ile nawet najbardziej rozpieszczony ratlerek jest ciagle jeszcze jakos tam latwy do kontrolowania, to traktowany tak samo cane corso albo husky szybko zmieni zycie wlascicieli w pieklo. Nawet jesli nie bedzie agresywny wobec ludzi, to demolka mieszkania, terroryzowanie innych psow, ucieczki i totalny brak kontroli wlasciciela nad psem moze doprowadzic do tragedii. Na przyklad pies zagryzie innego albo ucieknie i przejedzie go samochod.

                  No ale oczywiscie wtedy pieska sie oddaje i zwala wine na 'geny'. Piesek albo idzie do uspienia albo szybko umiera w schronisku a my bierzemy nowego bez defektu.

                  Smieszy mnie, ze zawsze najwiecej do powiedzenia w sprawie treningu psow okazujacych zachowania destrukcyjne maja wlasciciele kanapowych ratlerkow i pudelkow ;)
                  • nihil-istka wszystkie dogi na hot dogi 10.12.10, 16:30
                    Wszystkie dogi na hot dogi, Takie jest zdanie normalnego czlowieka.
                    Ludzie kochaja kudzi. Zwierzeta kochaja zwierzeta
                    • kara.mija Re: wszystkie dogi na hot dogi 10.12.10, 17:09
                      Budkę z chińskim żarciem prowadzisz? :)
        • kara.mija Re: Dominacja 10.12.10, 13:58
          Ale to prawda, że prawie każdy pies będzie chciał dominować. Przy czym dominacja nie oznacza agresji a brak dominacji nie oznacza posłuszeństwa. Moje wszystkie dwa psy były/są dużymi indywidualistami - raczej posłuszne ale nie zawsze, czasem olewcze , nigdy agresywne wobec ludzi.... Są takie 3 zasady które polecam: 1/ pies nigdy nie przechodzi pierszy przez drzwi i wąskie przejścia - zawsze Ty masz pierszeństwo - jak się nauczy to sam czeka aż wejdziesz np. do domu, co mnie dziwi do tej pory jak np. mam zajęte ręce zakupam i chcę żeby wszedł przede mną :) 2/ pies nigdy nie dostaje pierwszy jeść - musi widzieć, że Ty jesz a dopiero potem on - musisz wziąć chociaż gryza ale tak żeby widział - niestety czasem z wygody się o tym zapomina. 3/ pies nie ma wstępu na Twoje legowisko ( Ty na jego zazwyczaj się nie kładziesz więc jeśli on może na Twoje to coś to oznacza, prawda?) Jeżeli chodzi o tą regułkę to mój cały czas próbuje ją łamać niby w zabawie i to też jest próba dominacji (niby się bawimy a ja i tak robię co chcę). Ale myślę, że to po cześci z powodu kota, któremu wolno spać na łóżku - pies nie chce być niżej w hierarchii i jest zazdrosny :) Dodatkowo zauważam ślady wskazujące na to, że pod naszą nieobecność urzęduje na kanapie w salonie (sypialnie są zamykane) Stosowanie się do tych zasad nie oznacza, że pies nie będzie co jakiś czas sprawdzał czy coś się nie zmieniło i na ile może sobie pozwolić ale są to takie podstawy, które np. w przypadku mojego huszczaka dały duże rezultaty.
          • berta-live Re: Dominacja 10.12.10, 15:30
            Przecież to jakieś totalne głupoty książkowe, wymyślone nie wiadomo przez kogo. Bo nawet w stadzie psy się tak nie zachowują. Wszystkie jedzą razem, śpią razem i nikt nikomu nie ustępuje pierwszeństwa w drzwiach. A muszą jeść razem, bo zazwyczaj polują razem. A jak tak to upolowana zdobycz jest za duża żeby ją połknąć w jednym kawałku, więc muszą ją wspólnymi siłami rozszarpać na drobne części. I to rozszarpać wspólnie, bo pies nie jest w stanie pogryźć surowego mięsa. I tym sposobem chcąc nie chcąc wszystkie jedzą na raz. Natomiast jak polują na drobniejszą zwierzynę, czy znajdują sobie jakąś padlinę czy korzonki, to jest ona tego kto sobie znalazł czy upolował. Zazwyczaj nawet świadków nie ma, bo każdy jest zajęty swoimi sprawami. Śpią też wszystkie razem na kupie, bo tego wymaga bezpieczeństwo i ochrona przed zmarznięciem. Noce potrafią być zimne. A jak gdzieś idą to biegną całą kupą. Zwierze alfa tylko dlatego biegnie pierwsze, że najczęściej najszybciej potrafi biec i jest najodważniejsze, więc przeciera szlaki. Inne nie trzymają się z tyłu z powodu szacunku do szefa. I szefowi też to zwisa czy ktoś idzie mu przy nodze czy nie.

            Wszystkie moje psy, mające przeróżne osobowości, jadły ze stołu, spały w łóżku, przechodziły pierwsze przez drzwi, miały własne legowisko, na którym nikomu innemu nie wolno było siadać, nie miały kagańców, kolczatek ani gwizdków. Prądem też nikt ich nie traktował. Ciasteczka dostawały, żeby im było miło a nie dlatego, że jakąś sztuczką sobie coś użebrały. Przy nodze nie chodziły, szalały z innymi psami, wracały na zawołanie jak im się zachciało a jak im się nie zachciało to wracały chwilę później. Nigdy nie były szkolone, nie potrafiły aportować, siadać ani podawać łapy. Jak im się coś nie spodobało to potrafiły kielony wyszczerzyć. Nigdy nikogo nie pogryzły, nigdy niczego w domu nie poniszczyły. Załatwiały się też na zewnątrz, mimo iż nikt ich nie uczył, że w domu nie wolno. Ogólnie bardzo przyjacielsko nastawione do świata. Świat też do nich był przyjacielsko nastawiony. Ostatni nawet meneli lubił. I nie były to żadne odosobnione przypadki. Wszystkie psy w sąsiedztwie i okolicy były identycznie traktowane. I te duże i te małe. I nawet te uważane za groźne rasy. I też nie sprawiały żadnych kłopotów. Na wybiegu to może ze dwa razy zdarzyło mi się spotkać jakiegoś świra tresującego psa. I tacy ludzie od razu padają ofiarą ostracyzmu i żaden psiarz się nie chce z nimi zadawać. Wszyscy stoją w kupce czekając aż psiaki się wybawią a treserzy stoją sami z boku. Nawet jak pies podbiegnie do takiego tresowanego to tylko patrzą, żeby go stamtąd jak najszybciej zabrać.
            • eastern-strix Re: Dominacja 10.12.10, 15:50
              Brakuje Ci chyba podstaw biologii.

              Przewodnik stada zawsze dostaje najlepsze miejsce do spania. Albo w srodku grupy jesli sa mrozy albo najchlodniejsza nore jesli jest goraco. Pierwszy wybiera. Pierwszy tez je. Wilki wspolnie rozrywaja zwierzyne,ale przywodca stada pierwszy wybiera sobie kawalek, ktory zje. Jak sie naje, jedza drudzy w kolejce. Na koncu jedza osobniki slabe i chore. Taka naturalna selekcja. Jaka pozycje kto sobie wywalczy, taka ma.

              Na skutek odpowiedzialnej hodowli udalo sie osiagnac taki stan, ze 90%-100% miotow to psy bez genetycznego uwarunkowania na przywodztwo. Ale jest jeszcze instynkt, ktory mowi,ze w grupie potrzebny jest przywodca. Te rozjazgotane male pieski to najczesciej tacy przywodcy z bozej laski, ktorym ludzie oddali pierwszenstwo,ale one wcale go nie chca. I po prostu rozwija sie u nich nerwica.

              Z reszta co ja bede z Toba dyskutowac. Nie masz ani edukacji kierunkowej, ani doswiadczenia a jedyne Twoje argumenty to wyzywanie innych od psychopatow. Radze popracowac nad wlasna asertywnoscia i agresja :) Koniec dyskusji jak dla mnie.
              • berta-live Re: Dominacja 10.12.10, 19:39
                Dla mnie też koniec dyskusji, bo oprócz bezmyślnego powtarzania jakiś medialnych bzdur, nie masz nic na swoje usprawiedliwienie. O znajomości biologii nawet nie wspomnę. Ktoś coś sobie umyślił, powtarza to jak dogmat a cała reszta za nim. Wcale nie tak wygląda życie w wilczym i psim stadzie. To ludzie mają hopla na punkcie dominacji, nie zwierzęta.
    • kara.mija Re: Podsumowując 10.12.10, 17:06
      Pewnie prawda jest gdzieś po środku. Nie można przeginać w żadną ze stron. Uważam jednak, że jakieś podstawowe przeszkolenie pies mieć powinien tym bardziej jak w domu są dzieci. Mały piesek też potrafi mocno ugryźć a najlepszym przykładem domowych terrorystów są jamniki. Ja swojego zbytnio nie męczę tresurami - nauczył się parę rzecy jak był mały, bardzo chętnie biegał po torze z z przeszkodami i sprawiało mu to wyraźną przyjemność. Z poprzednim psem było podobnie - nosił smycz w zębach i gazetę z kiosku, zdejmował czapkę i przynosił kapcie - sam chciał i bardzo mu się to podobało. Na pewno nie tresowałabym psa jak moi sąsiedzi - co z tego, że jak Pan krzywo spojrzy to on się kuli i słucha jeśli daje dyla przy każdej nadarzającej się okazji. Poza tym jest też różna podatność konkretnych ras na tresurę jedne są bardziej podatne a inne bardziej oporne. Prawda jest taka, że wszystko zależy od właścicieli - na pewno tam gdzie jest dużo miłości i zaufania jest łatwiej ale pies to jest tylko pies i zawsze trzeba o tym pamiętać.
      Przykłady dziwnych zachowań właścicieli i ich psów można dwoić i troić. Jak np. właściel się boi kontaktów z innymi psami to i pies zalękniony co może wyrażać np. poprzez agresję. I faktycznie zazwyczaj najgorsze są psy małe - zaczepne, agresywne. Przez to mój średni pies - uważany za dużego nie moze być spuszczany ze smyczy albo musi mieć kaganiec. Przez to nauczył się też warczeć na inne psy - jako malec i podlotek był bardzo ufny i został nie raz obszczekany i poturbowany - nawet przez suki. Jak podrósł przyjął niestety postawę "warczę od razu na wszelki wypadek" i chociaż nigdy żadnego psa nie ugryzł ani nie zaatakował to przez te swoje warki uznawany jest za nieprzyjaznego. Faktem jest, też to że psy na smyczy zachowują się inaczej niż puszczone luźno - psy puszczone, po zapoznaniu się, często zmieniają wrogość w obojętność lub chęć do zabawy a psom na smyczy zdarza się to ale nie tak często - prędzej zaczną się kotłować bo właściciel pełen obaw odciaga je na siłę zachęcająć w ten sposób do ataku. Niestety nie wszyscy właściele psów to rozumieją. Generalnie jest to temat rzeka a ja ze swoich obserwacji mogłabym tak pisać i pisać ......
      • kara.mija Re: eastern-strix 10.12.10, 17:08
        Czy mogłabym poradzić się Ciebie w pewnej sprawie na maila?
      • berta-live Re: Podsumowując 10.12.10, 20:01
        Agresja u psa jest wynikiem lęku jaki przeżywa. Zresztą tak jak i u ludzi. Agresja i lęk to dokładnie ta sama emocja tylko inaczej wyrażana. Nic dziwnego, ze najbardziej agresywne są te na smyczy i w kagańcu albo te za płotem. Jedne i drugie mają świadomość, że w razie jakiegoś ataku nie mają możliwości ani się bronić ani uciekać. No to nadrabiają szczekaniem i warczeniem, żeby profilaktycznie odstraszyć potencjalnego wroga. Podobnie jest z małymi rasami. One też doskonale wiedzą, że nie mają najmniejszej szansy wobec jakiegoś ataku, więc też profilaktycznie udają bardzo groźne. I od szczekania i warczenia do pogryzienia kogoś czy zagryzienia to daleka droga.
        Generalnie pies, który sobie biega luzem po znanym mu terytorium nie jest agresywny. I pies, który sobie może biegać luzem też nie ma skłonności do ucieczek czy nieprzychodzenia na wołanie, bo ta zabawa nie jest dla niego jakąś aż tak wielką atrakcją, żeby nie chciał z niej za nic w świecie zrezygnować. I jak opiekun ma choć trochę oleju w głowie to sam zauważy że nie taki pies straszny jak go co poniektórzy malują i spokojnie może dać psinie święty spokój i przestać ją dręczyć.
        • kara.mija Re: Podsumowując 10.12.10, 20:10
          Pytanie tylko czy pozostali właściele psów przestaną dręczyć tego co ma trochę tego oleju w głowie .......
          • berta-live Re: Podsumowując 10.12.10, 21:14
            Większość ludzi jednak jest normalna. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby ktoś kto sam ma psa miał pretensje do innego psiarza, że pies biega bez smyczy i kagańca albo że podbiega do ludzi żeby się przywitać, czy szczeka na jego psa.

            Pilnują zazwyczaj tylko tego, żeby duże psy bawiły się z dużymi a małe z małymi. I też nie z powodu jakiejś psiej agresji, tylko najzwyczajniej w świecie w ferworze zabawy taki duży pies może przygnieść małego, np poślizgnie się i przewróci na niego, albo go rozdepcze.
            • kara.mija Re: Podsumowując 11.12.10, 12:53
              ja niestety mam niefart do spotykania ludzi nienormalnych pod tym względem .... pretensje, groźby kijem albo cegłą tylko na wszelki wypadek bo jakiś inny pies kiedyś pogryzł ich psa itp. Dlatego dla spokoju puszczam psa w kagańcu a i tak niektórzy nie są zadowoleni że biega luzem. Mój poprzedni pies te kilknaście lat temu miał lepiej ... nie było takiej nagonki i nietolerancji
              • berta-live Re: Podsumowując 11.12.10, 18:27
                To gdzie ty mieszkasz? Ja mam przed oknami zielony teren, który robi za psi wybieg i jeszcze nie widziałam ani jednego psa w kagańcu i na smyczy. Wszystkie biegają luzem i nikt się nie czepia. Być może dlatego, że to z sąsiedztwa psy i wszyscy wszystkich znają. Jak chodziłam ze swoim na spacery to też wszystkie biegały luzem. W końcu nie po to pies idzie na spacer, żeby na smyczy i w kagańcu siedzieć. I większość osób zdaje sobie z tego sprawę. Jak komuś przeszkadzają psy to nie idzie w miejsce gdzie się one zbierają.
                • kara.mija Re: Podsumowując 11.12.10, 20:03
                  Sama się zastanawiam gdzie mieszkam. Niby kulturalne miejsce -małe uliczki, domy lub małe zamknięte osiedla a nieopodal duży niezagospodarowany teren który nazywamy łąką lub polem - tam puszczamy psy żeby się wybiegały. Częśc właścicieli też znam - z niektórymi się omijamy bo psy się nie lubią - mamy kilku zaprzyjaźnionych do zabawy i rozpoznajemy już z daleka kilku świrów których trzeba unikać. Niektóre małe pieski nie potrzebują aż takiego terenu do wybiegania ale właściciele chodzą tam z nimi na spacery bo uznali, że na takim polu to nie trzeba po psie sprzątać ..... boją się większych psów które tam szleją i stąd awantury między innymi ale są też przypadki walniętych właścicieli dużych psów - naprawdę niektórzy Ci ludzie mnie załamują
    • chenowith Re: Pies a depresja 11.12.10, 18:40
      nie masz siły - pies cierpi
      niecierpliwisz się - pies cierpi
      nie ma cię - jak wyżej
      spóźniasz się - też
      starasz się, niewystarczająco - zgadnij
      zwiniesz się na łóżku, zamiast potarmosisz - ...

      pies? może na zdrowienie
      ale nie na okolice dna
      • useless00 Re: Pies a depresja 17.12.10, 00:06
        Dlatego psa mam dopiero od momentu, kiedy terapia zaczeła działać, kiedy wiedziałam, ze dam radę. Wcześniej nie miałabym siły nawet o tym pomyśleć, a co dopiero zrobić.
        • terza10 Re: Pies a depresja 31.12.10, 02:00
          Swietna rozmowa! Nawet w moim smutnym smutku parę razy się roześmiałam.Lubię być wśród ludzi z pasją.Czy mogę podsumować?... Myślę,żekażdy ma takiego psa, na jakiego zasługuje. w moim stadzie nasza sunia była przywódcą stada i było nam wszystkim z tym dobrze.To były piękne lata.Wśród zwierząt i roślin bardziej wierzę w Boga.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka