angharad
03.05.04, 19:47
Przeczytałam wątek, w którym ktoś łka o to, by się przytulić. Któś inny
tęskni za dotykiem. A ktoś następny nie wierzy, że można dotyku nie znosić.
Spędziłam długie godziny u terapeuty, by znależć powód mojej niechęci do tak
rozumianej bliskości. Bo to nie tyle fobia, co niechęć właśnie. Denerwuje
mnie już naruszenie pewnej granicznej odległości, odsuwam się od ludzi,
którzy lubią stać za blisko. Po podaniu ręki (trzeba, wypada) odskakuję jak
najszybciej, zapamiętując niemal każdą podaną dłoń (ciepłotę, wilgotność,
kształt). Nienawidzę fryzjerów (dotykają moich włosów - to najgorsze),
kosmetyczek i innych takich, co dotykają.
A już przytulanie? ..... Duszno, gorąco, niemal lepko. I tak mam od zawsze.
I co to jest? Prawdopodobnie odrzucenie w dzieciństwie. A może są inne
powody? Problem w tym, że ja nie dotykam nawet własnego dziecka i tym
sposobem podaję tę skazę dalej...
CO robić? CZY coś robić? CZY coś da się zrobić?