Dodaj do ulubionych

vanitas vanitatum... :(

11.05.04, 18:05
coraz gorzej się ze mną robi..
coraz niżej w doliny..
dziś już całkiem marnie, choć jeszcze sobie w miarę jakoś sama radzę..
dotelepałam się dzisiaj do lekarza i nawet nie musiałam za bardzo nic
tłumaczyć, bo tylko na mnie spojrzała i zaskoczyła, że do szczęścia to mi
daleko..
powiedziałam jej możliwie szczegółowo co i jak, i że jestem grzeczną
dziwczynką co bierze tabletki jak przykazano.. to mi dopisała do listy
jeszcze parę i mam już u siebie pół apteki.. :( i zaczynam się juz w tym
wszystkim gubić.. :( zaproponowała też, że może bym do szpitala poszła na
trochę, ale ja raz, że nie chcę, bo póki co jakoś daję sobie radę, a dwa może
bym i rozważyła taką opcję, ale mam teraz stos zaliczeń na karku, a zaraz
sesja..
ech, do d.py to wszystko..

[pointy nie będzie..] :(
Obserwuj wątek
    • randybvain a co z ludzikami? 11.05.04, 19:17
      A chodzisz na jakąś terapię z ludzikami? Bo jak nie i nie masz obok siebie
      jakiejś empatycznej duszy do wsparcia., to cienko będzie:^(
      Pozdrawiam
      • nevada_blue Re: a co z ludzikami? 11.05.04, 20:30
        na terapię nie chodzę, ale parę zaufanych osób w bliższym i dalszym otoczeniu
        mam i jakby co, to zawsze na kogoś z nich moge liczyć.. :)
        dzięki i pozdrowienia
        • randybvain łe no 12.05.04, 02:12
          Bez psychoterapii farmakoterapia jest równie sensowna co ćpanie heroiny albo
          chlanie wódy. Mózg tak samo tępieje. Tak uważam.
          • greta_30 Re: łe no 12.05.04, 03:18
            randybvain napisał:

            > Bez psychoterapii farmakoterapia jest równie sensowna co ćpanie heroiny albo
            > chlanie wódy. Mózg tak samo tępieje. Tak uważam.

            zgadzam się! od siebie jeszcze tylko dodam, że terapie pt' po raz setny
            przerobie publicznie historię swoje go życia" też są o kant dupy rozbić.
            Współczesna, promowana terapia pt. "rozwal aby zbudować" bardzo mi sie nie
            podoba i bywa zajebiście wyczerpująca (znam pare takich przypadków). W sobie
            trzeba to znaleźć! nikt tego za nas nie zrobi.
            greta
    • aneta10ta Re: vanitas vanitatum... :( 11.05.04, 20:14
      nevada_blue napisała:

      > dotelepałam się dzisiaj do lekarza i nawet nie musiałam za bardzo nic
      > tłumaczyć, bo tylko na mnie spojrzała i zaskoczyła, że do szczęścia to mi
      > daleko..
      Trafiłaś na bystrzachę.

      > powiedziałam jej możliwie szczegółowo co i jak, i że jestem grzeczną
      > dziwczynką co bierze tabletki jak przykazano.. to mi dopisała do listy
      > jeszcze parę i mam już u siebie pół apteki.. :( i zaczynam się juz w tym
      > wszystkim gubić.. :(
      Zanotuj sobie na kartecz: nazwa handlowa leku: 4-4-8 i tak po kolei wszystkie
      przepisane medykamenta. To wiele ułatwia.
      Sa też specjalne pudełeczka z przegródkami: rano, południe, wieczór.
      Przydatne wielce.

      > zaproponowała też, że może bym do szpitala poszła na trochę, ale ja raz, że
      > nie chcę, bo póki co jakoś daję sobie radę
      Oczywiście odpuściła Ci.
      Twoja psychia ma typowe symptomy konowalizmu.
      Pozdrawiam
      Aneta
      • nevada_blue Re: vanitas vanitatum... :( 11.05.04, 20:28
        dziękuję Ci Aneto za wskazówki :)
        co do mojej lekarki to faktycznie odpuściła, bo wie jak ważne są dla mnie te
        studia i że teraz nie mogę po prostu wypaść z obiegu na kilka nawet dni, bo
        mnie gonnią terminy zaliczeń, a sesja za rogiem.. potem niech się dzieje co
        chce, ale ja to muszę (!) zaliczyć - semestr znaczy, bo nie wrócę do "domu", a
        moi rodzice nie mają pojecia co się ze mną dzieje.. nieproste to wszystko.. :/
        pozdrawiam serdecznie,

        [nevada]
        • nevada_blue Re: p.s. Aneto 11.05.04, 20:43
          taką karteczkę o jakiej mówisz to nawet dostałam wypisaną od samej lekarki.. :)
          a i tak się już gubię co jest co - wiem, kwestia paru dni przyzwyczajenia sie
          do nowych pigułek.. :)
          pozdrawiam,
          [nevada]
          • aneta10ta Re: p.s. Aneto 11.05.04, 22:30
            Wypróbuj kieliszkowanie i kupkowanie.
            Na czymś powinnaś zaskoczyć.
            Pozdrawiam
            Aneta
    • greta_30 Re: vanitas vanitatum... :( 12.05.04, 03:21
      biedaku Ty mój. przykro mi że Ci gorzej. Spróbuj sie skupić na nauce, a jak
      wszstko pozaliczasz to przyjedziesz mi popomagać, dobra? To lepsze niż szpital.
      Zobaczysz.
      pozdrawiam i trzymam kciuki za poprawę Twojego stanu zdrowia
      greta
      • huckleberry-wild Re: vanitas vanitatum... :( 13.05.04, 08:23
        a fczym Tobie trzeba pomagać??
        Czy Nevada juz sie czuje lepiej?
        • greta_30 Re: vanitas vanitatum... :( 13.05.04, 08:27
          huckleberry-wild napisała:

          > a fczym Tobie trzeba pomagać??
          > Czy Nevada juz sie czuje lepiej?

          na przykład zdjęcia w kompie poczyścić i pozapisywać do formatu jpg, albo
          poskanować (u mnie w studio, na Grochowie). Nevada, odzywa się ale nie miałam
          czasu zorientowac się w jakiej jest kondycji... ;( dzis bedę Ją nagabywać.
          pozdrówki
          greta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka