Dodaj do ulubionych

straciłam ciążę i zaczęłam pić

28.08.11, 12:28
Miesiąc temu poroniłam i od tamtej pory nie mogę się pozbierać. Nie zamykam się w czterech ścianach - przeciwnie chcę rozmawiać z ludźmi, gdzieś wychodzić, ale przede wszystkim chcę się non stop upijać. Kiedyś nie lubiłam tego, bo nawet po dwóch piwach miałam kaca i sam stan upojenia alkoholowego nie był dla mnie przyjemny. Piłam bardzo rzadko - raz na kilka miesięcy i tylko z jakiejś okazji. Zawsze wymigiwałam się od wyjścia z koleżankami na piwo, bo naprawdę bardzo nie lubiłam tego stanu. Teraz się to zmieniło. Co dziennie muszę sobie wypić minimum jedno piwo, a jak mam możliwość to dwa. Gdy jestem w pracy nie mogę się doczekać tej chwili, myślę o zapachu piwa i o tym jaką mam na nie ochotę. Rozmawiam z ludźmi jak wcześniej, może nawet bardziej radośnie niż przed poronieniem, ale w środku mam pustkę i czuję rozpacz. Moja ciąża nie była planowana ale czułam, że odmieni moje puste zycie, naprawdę czułam, że zyskam w życiu sens i przestały mnie męczyć moje lęki. Teraz myślę o tym żeby się zabić, bo naprawdę nic mi się nie chce, nie mam siły podejmować żadnych działań (oprócz picia piwa). Próbuję jakoś zapełnić tą moją pustkę ale nic mi nie daje radości. Nie wiem co ze sobą zrobić, myślę o samobójstwie i wydaje mi się to najrozsądniejszą decyzją. Nie mam siły stawiać czoła świata. A jak sobie pomyślę, że miałabym się leczyć u psychologa to jeszcze bardziej zdaje sobie sprawe jak jestem słabą jednostką i jak nie zasługuje na to, żeby żyć. Zdaje się, że nawet jeśli nie popełnię samobójstwa to i tak zawsze będę w zyciu nieszczęśliwa, ciągle sama sobie tworzę jakieś problemy, skrzywdzę mojego partnera i ewnetualne dziecko, które będzie miało pier...niętą matkę. Nie chcę tego i to jest kolejny argument ZA samobójstwem. Dziękuję za uwagę, jeśli ktoś dotarł do końca tych wypocin to mu serdecznie gratuluję, serio.
Obserwuj wątek
    • chlopieczteczanatwarzy Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 28.08.11, 14:20
      Tych argumentów ZA jest mnóstwo, codziennie będziesz odkrywała kolejne. Ale uwierz mi, zabić siebie - to wcale nie jest proste. Może lepiej spróbować nauczyć się z tym żyć. Jesteś słaba, ale to nie jest stan permanentny. Jeżeli się do tego przyznasz przed sobą, może w końcu uda Ci się to zmienić. Idź do psychologa, ja zwlekałem z tą decyzją jakieś dziesięć lat, chyba nie muszę mówić, ile życia w tym czasie przeciekło mi między palcami?
      • wiki9611 Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 28.08.11, 16:37
        Samobójstwo nie jest rozwiązaniem jestem po kilku próbach samobójczych nie stety za każdym razem ktoś mnie uratował ,ciągle mam myśli samobójcze żyję ze świadomośćią że jestem do niczego nawet zabić się nie potrafię tylko mi ktoś przeszkodzi powinnaś udać się do psychologa alkohol też nie jest rozwiązaniem od takiego picia łatwo wpaść w uzależnienie .
      • tadzionalepa Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 30.09.11, 11:44
        Staram sie postawic w Twojej sytuacji i choć ten dramat jest mi obcy, jedyne co moge Ci poradzic to dac sobie mozliwość wyżalenia się, zrobienia sobie w tym stanie przerwy ze wszystim, masz kogos bliskiego ktory Cie wspiera i pomaga ?

        Na pewno tak jak poprzednik napisal, jest to stan tymczasowy, jesli chodzi o Twoj dramat i załamanie, a na pewno nie warto się zabijać!
        Trzymaj sie
    • pillow-book Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 30.09.11, 11:56
      A ja mam kilka pytań:

      - które to Twoje poronienie?
      - czy masz dzieci?
      - co na poronienie Twój prartner?
      - co na Twoje picie Twój partner?
      - jak planujesz się zabić i kiedy?
      - czy wiesz, że jak się zabijesz to już na 100% nie będziesz miała dzieci?
      - czy wiesz, że gdyby wszystkie osoby w kryzysie (takim jak Ty jesteś) albo słabsze myślały tak jak Ty, to psychologowie i psychiatrzy pomarli by z głodu? w końcu po to są, żeby pomóc znaleźć sens albo przynajmniej pomóc ludziom nauczyć się żyć z poczuciem bezsensu...

      utrata ciąży może być bardzo traumatycznym przeżyciem. Twoja reakcja jest absolutnie w normie. zmaiast wydawać kasę na piwo - idź do rozsądnego psychologa, przeżyj to wszystko, stań na nogi i za pół roku będziesz mogła starać się znowu zostać mamą :-)

      co ciekawe - w islamie i chcrześcijaństwie samobójstwo jest największym grzechem, większym niż zabójstwo... w buddyzmie człowiek, który się sam zabija odradza się później jako ziarnko piasku na pustyni i musi zrobić kawał drogi, żeby znowu odrodzić się jako człowiek i mieć szansę na oświecenie (czyli to do czego dążą buddyści). zawsze mnie to zastanawiało... to tak skrajnie poważne podejście religii do kwestii samobójstwa.

      ps: poroniłam 4 ciąże, mam 2 wspaniałych synów
      • mskaiq Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 30.09.11, 15:32
        Ten powrot do poczatku drogi u buddystow jest ograniczony. Tylko raz
        dusza, bo o niej jest mowa ma szanse powrocic do czlowieczenstwa a
        jesli wybierze samobojstwo ponownie wtedy staje sie zagubiona energia
        we wszechswiecie.
        Samobojstwo zabija cialo, ale to co cierpi, czyli dusza przezywa i jej
        cierpienie jest kontynuowane i nieporownywalne.
        Tyle buddyzm.
        Jest tyle dzieci ktore potrzebuja pomocy. Moze warto byloby popracowac
        z nimi, pozbyc sie alkoholu bo ten bardzo czesto prowadzi do samobojstwa.
        Radosc bycia z kazdym dzieckiem jest taka sama jak radosc bycia z wlasnym.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • magnolia77 Dasz radę! 01.10.11, 20:52
      Problem jest duży, ale myślę,że jest do rozwiązania. Myślę,że należy skupić się na przyczynie poronienia, pewnie znajdziesz dobrego gina, on pomoże. Problem psychologiczny i alkoholizm uchwyć teraz póki jest w zasięgu, samobójstwo to droga na skróty, bliscy dostaną po tobie spadek a Ty skończysz w piekle. Po co Ci to?
      Masz dla kogo żyć, mężczyzna potem upragnione dziecko, dasz radę. Odczekaj tyle czasu ile trzeba, tyle ile lekarz zaleci.
      Znajdziesz w sobie sposób na te problemy, ale nie zamykaj sobie szansy na lepsze jutro.
      Moja mama mówi, że zawsze po burzy przychodzi słońce, tak tez będzie u Ciebie. Przetrwasz tą burze. Kiedyś dziecko będzie z Ciebie dumne!

      Ja też chcę mieć dziecko, miałam nowotwór, jak to będzie nie wiem, ale mam jakąś resztkę nadziei. Będziemy się wspierać w działaniach.

      Numer z alkoholem i jego nadużywaniem też próbowałam, ale nic dobrego z tego nie wychodzi.
    • berta-death Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 01.10.11, 21:23
      Alkoholizm się leczy, podobnie jak i depresję. A dzieci nie służą do tego, żeby leczyć rodzicielskie hople i nadawać życiu sens.
    • katigr Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 17.10.11, 15:38
      Moja droga. 2 razy poroniłam. Zmieniłam lekarza i okazało się że prolaktynę po obciążeniu mam 20 razy za dużą. Miesiąc brałam leki. Zmieniłam nastawienie, najwyżej wezmę jakieś maleństwo-nie każdy musi mieć dzieci. Sprawdziłam dopiero w 22 tyg czy jestem w ciąży (bo po co się denerwować). A teraz mam 2-tenią córeczkę. I chcę mieć 2 dziecko i znowu prolaktynę mam za wysoką. Zaczynam bój na nowo. Powiedz mi jedno - a jeżeli byś nie poroniła, a dziecko by było chore. To organizm twój ochronił cię od chorego zarodka. Weź się w garść. Z tym piciem i samobójstwem to ręce opadają.... Piwo...- pij bezalkoholowe. A samobójstwo - pomyśl o uśmiechniętych oczach twojego dziecka -swojego czy adoptowanego i powiedz mu że mamie się nie chciało....i zrezynowała. Mamą będziesz najlepszą jaką się da i niema innej możliwości. Kobieto zadbaj o siebie. Kup sobie fajne ciuchy, zmień fryzurę i zrób badania. Swiat jest piękny, ale to ty tym sterujesz. Ja 6 miesięcy też tkwiłam w takiej sytuacji, aż zmieniłam lekarza. (dr.Rogiewicz -Komorów-optymiasta jakich mało) Zajmij się sobą ,niech się za tobą oglądają i baw się dobrze ze swoim partnerem. A jak będziesz wiedziała już co jest przyczyną, zaczynaj od nowa. A poronienia to tylko strażnik twojego zdrowego dziecka. I w ciąży jesteś dopiero gdy minie 22 tydzień. I dawaj do przodu.....
    • katigr Re: straciłam ciążę i zaczęłam pić 17.10.11, 16:01
      a z tym piwem jeszcze. Ja mam manię słodyczy. Nie jestem w stanie z tym skończyć. Wydzielam sobie pieniądze tylko na konkretne rzeczy tak aby na nic więcej mi nie starczyło. A jak mam chęć-bo zawsze mam - tłumaczę sobie jak mogę nie kupić rzeczy niezbędnych do domu takich jak chleb - co powiem mężowi. Mam ten defekt, ale jak nie mam zamroczenia ,, słodyczowego'' staram się być sprytniejsza od mojego uzależnienia. Spróbuj coś wymyślić. Jesteś kobietą a my to potrafimy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka