eulalka82
12.10.11, 11:57
Witam,
od kilku lat prześladują mnie przerażające wizje, makabryczne, dot. moich bliskich. Mój umysł nie może się ich pozbyć, pojawiają się gdziekolwiek i o każdej porze. Najgorzej wieczorem przed zaśnięciem. Niepokoi mnie to.
Dochodzi do tego prawdopodobnie nerwica. Nie radzę sobie ze stresem, wyszukuję powody do konfliktów, które urastają do rangi życiowej, trzęsę się cała, pocę, nie ma chwili, w której czułabym choć odrobinę rozluźnienia. Jeden wielki kłębek nerwów ze mnie. Od lat kilku.
Po pierwszym dziecku (trzy lata temu) miałam problemy ze wstaniem z łóżka, zajmowaniem się maleństwem, uczuciami do niego lub czegokolwiek. Byłam odrętwiała emocjonalnie i fizycznie. Leżałam całymi dniami w łóżku, proste czynności wykonywałam mechanicznie, płacz i bezsens życia. Moi rodzice ok. dwóch latach podnieśli mnie na duchu. Zaczęłam być bardziej aktywna, zajmowałam się dzieckiem. Teraz wspólnie z mężem zdecydowaliśmy się na drugie dzieciątko i w efekcie jestem miesiąc po porodzie. Powrócił do mnie stan bezsensu i niemocy. Do tego reaguję agresją na każdą próbę zbliżenia się do mnie kogokolwiek.
Przerasta mnie to, nie radzę sobie, rozwalam małżeństwo i spokojne dorastanie starszego syna.
Gdzie zwrócić się o pomoc w małym miasteczku?
Czy lekarz rodzinny, staruszek leczący okoliczne staruszki wystarczy?