czarne-slonca
23.11.11, 21:39
To taka notka z rodzaju: powiedzcie, co mi jest. Trochę pomędzę i poprzynudzam, więc ostrzegam.
Byłam ostatnio u psychiatry, wcześniej kilka razy u psychoterapeutów. Trudno mi nawiązać kontakt z drugim człowiekiem w najbardziej prozaicznej, jak i nieprozaicznej komunikacji werbalnej, jak w sklepie, urzędzie albo u lekarza właśnie. Mam wrażenie, że nie przedstawiam moich problemów należycie, całościowo (szczerze?) i nie uzyskałam właściwej diagnozy. Boję się oceny i samo-ośmieszenia, też tutaj i mimo że jestem anonimowo, to i tak brak mi dystansu i wszystkie opinie śmiertelnie poważnie wezmę do siebie.
Myślę sobie teraz, czy nie jest to zwykła hipochondria, rys osobowości i lenistwo, a życie jest po prostu gó....ane i nie da się nic z tym zrobić.
Moje objawy:
1. Historia: od okresu dojrzewania skrajnie niska samoocena, brak akceptacji siebie i swojego ciała, nadmierna samoświadomość albo egotyzm, nieśmiałość/strach przed ludźmi, jadłowstręt (dwa lata), bulimia (cztery lata), amfetamina (rok) Rodzina: toksyczni rodzice, zaburzone więzi emocjonalne, brak szczerych uczuć i prawdziwego kontaktu, nadopiekuńczość, uwiązanie, ciągłe poczucie winy itd
2. Obecnie (po 30') brak już zaburzeń jedzenia (wyszłam z tego sama bez niczyjej pomocy, a były skrajne), ciągłe przygnębienie i smutek (nieumiejętność cieszenia się czymkolwiek); niezadowolenie z siebie i ze swojego wyglądu, ciągłe myślenie o sobie i użalanie się; wszystko sprawia mi problem, staje się ogromnym problemem; wszystko wywołuje stres i zdenerwowanie; nawet najprostsze sprawy, najmniejsza rzecz albo niepowodzenie realne jak i wyimaginowane (np czyjeś spojrzenie, słowa) potrafią mnie pociągnąć w dół rozpaczy;
3. częsty marazm i inercja; problem z zebraniem się: myślenie o pracy, wyolbrzymianie zadania zamiast robienie; gubienie wątków w czasie mówienia, zapominanie, częste roztargnienie, nieogarnięcie własnych spraw; obsesyjne sprzątanie mieszkania i niesłychana szybkość robienia bałaganu; częstsze niż normalnie przemeblowywanie mieszkania;
4. nieumiejętność podejmowania decyzji, częsta zmiana zdania w sprawach prozaicznych; niekontrolowanie emocji - rozchwianie; przewrażliwienie i nadmierna łatwość wzruszania się/ rozdrażnienia/ a najczęściej przygnębiania; często czuję się jak bezradne dziecko i mam infantylne emocje;
5. ciągłe poczucie bycia ocenianą, w tłumie: poczucie bycia gorszą, inną, „trędowatą”; lęk przed zmianami; złe samopoczucie w większej grupie ludzi; strach przed wystąpieniem publicznym (praca: ogromne źródło stresu), lęk przed ośmieszeniem;
6. brak głębokich relacji z ludźmi (oprócz, od niedawna, narzeczonego – dzięki niemu te wszystkie problemy widać wyraźniej i bardzo „psują” związek); częste "tiki" nerwowe (rozdrapywanie uszu do krwi);
7. lubię topić smutki w alkoholu; okresowo skłonność do fantazjowania, wyobrażania sobie siebie w innej wyimaginowanej roli, niekiedy w scenerii „baśniowej”, też fantazje o charakterze erotycznym albo raczej romantycznym.
4. Z rodzicami obecnie: bez zmian. I tu jest pewnie największa przyczyna.
Według mojej oceny, chyba nie mam depresji, a jedynie takie skłonności i typ osobowości. Może materiał na terapię, ale nie będzie z tym pewnie łatwo.
Psychiatra przepisał mi Wellbutrin, ale to chyba się zupełnie dla mnie nie nadaje (?) Żadnych środków (oprócz suplemencików „na nastrój” itp, jak 5htp, acetyl l-karnityna, no i amfa w młodości) nie brałam.