Dodaj do ulubionych

Ciekawy artykuł

21.03.12, 23:52
Mam dla was ciekawy artykuł :) : www.annales.gumed.edu.pl/attachment/attachment/395/01-an36-Benedysiuk.pdf , co o nim sądzicie?
Obserwuj wątek
    • czarna_wolga Re: Ciekawy artykuł 22.03.12, 11:22
      Czytałem wiele opracowań dot chorób psychicznych i farkodynamicznych właściwości substancji psychoaktywnych. Każde z nich stara się zbudować coś w rodzaju "modelu matematycznego". Jedyny słuszny wątek to to że zaburzenia psychiczne są syntezą czynników genetycznych biologicznych i środowiskowych. Odchodzi się już powoli od teorii czysto środowiskowych (negatywnych przeżyć) magicznej sily terapii lecz dalej odgrywa ważną role.
      • czarna_wolga Re: Ciekawy artykuł 22.03.12, 22:32
        W potrzasku – co stało się

        z naszym marzeniem o Wolności

        The Trap - What Happened to Our Dream of Freedom


        Pod koniec lat siedemdziesiątych R.D. Laing stanął na czele ruchu, ostro krytykującego środowiska medyczne i psychiatryczne w USA. Rezultaty tego ataku były dramatyczne, jednak zupełnie inne niż przewidywał Laing. Jego idee podważyły autorytet wszechwładnej medycznej elity, jednak zamiast wyzwolić ludzi, stały się podwaliną nowego rewolucyjnego systemu kontroli i porządku opartego na bezwzględnej władzy liczb.

        Laing stał się w tym czasie gwiazdą, stojąc na czele ruchu nazywanego ruchem anty-psychiatrycznym. Laing twierdził, że psychiatria jest oszustwem nie mającym nic wspólnego z nauką; narzędziem politycznego systemu kontroli i prześladowań wobec społeczeństwa. Twierdził, że kategorie szaleństwa i normalności opisywane przez psychiatrów nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Według niego szaleństwo było użyteczną etykietką, pozwalającą odizolować tych, którzy sprzeciwiali się systemowi. Setki młodych psychiatrów uczęszczało na wykłady Laing'a. Jeden z nich, zainspirowany jego słowami, zapragnął sprawdzić, czy to co mówi Laing jest rzeczywiście prawdą. Człowiek ten nazywał się David Rosenhan. Zastanawiał się czy psychiatrzy potrafią odróżnić szaleństwo od normalności? Aby to sprawdzić przeprowadził dramatyczny eksperyment.



        Razem z siedmioma innymi ochotnikami, którzy nigdy nie mieli żadnych psychicznych problemów, wziął udział w następującym teście. Każdy z nich w umówionym czasie udał się do określonego szpitala psychiatrycznego w USA i zgłaszając sie do dyżurującego psychiatry, oświadczył, że słyszy głos, który mówi mu „myśl”. Było to jedyne kłamstwo, które mogą powiedzieć. Następnie mają zachowywać się i odpowiadać zupełnie normalnie. Każdy z tej ósemki został zdiagnozowany jako nienormalny, a następnie zatrzymany w szpitalu. Pomio, że zachowywali się zupełnie normalnie, szpitale odmawiały ich zwolnienia. Siedmiu z nich zostało zakwalikowanych jako schizofrenicy. Każdemu podawano silne psychotropy. Uczestnicy eksperymentu, wkrótce zorientowali się że w żaden sposób nie zdołają przekonać „leczących” ich psychiatrów, że są zupełnie normalni. Jedyną drogą wyjścia było przyznanie się do swojej „choroby”, a następnie oświadczenie, że dzięki „leczeniu” czują się znacznie lepiej. Jedyną drogą wyjścia było przyznanie racji psychiatrom.



        W końcu po dwóch miesiącach Rosenhan został zwolniony ze szpitala. Nagłośnił w mediach całe zajście. Natychmiast został oskarżony o oszustwo i fałszywe oszczerstwa. Jeden ze szpitali rzucił mu wyzwanie, twierdząc, że może on podesłać do nich więcej oszustów i tym razem bezbłędnie ich rozpoznają. Rosenhan zgodził się na ten test. Po miesiącu szpital z dumą oświadczył, że rozpoznał 41 oszustów. Rosenhan odpowiedział, że nie wysyłał nikogo.



        Efekty tego eksperymentu były druzgocące dla psychiatrii w całej Ameryce. Zburzyły one mit, według którego byli oni uprzywilejowaną elitą posiadającą specjalistyczną wiedzę. Psychiatrzy nie dali jednak za wygraną. Byli przekonani, że istnieje inna metoda zrozumienia mechanizmów ludzkich emocji. Metoda dzięki której można nimi kierować. Aby to osiągnąć zwrócili się w kierunku obiektywnej matematycznej analizy. Podjęli próbę stworzenia naukowego systemu, opartego na komputerowej kalkulacji. Systemu który zmierzyłby stany ludzkiej świadomości, bez ingerencji czynnika ludzkiego. Psychiatrzy porzucili ideę, jakoby byli w stanie zrozumieć ludzki umysł, a następnie go wyleczyć. Zamiast tego stworzyli zestawy kategorii, opartych jedynie na zewnętrznych symptomach ludzkich reakcji i zachowań. Zaczęli nadawać nazwy poszczególnym kategoriom. Psychiatrzy przyznali, że nie widzą jakie sa przyczyny psychicznych zaburzeń. Przyznali, że wiedzą jedynie jakie są ich zewnętrzne symptomy. Powiedzieli: „tak wygląda depresja, tak wygląda ADHD. Czym one są i jakie są ich przyczyny? Nie ma to żadnego znaczenia. To co ma znaczenie to to, że można je zaobserwować i opisać.”



        Psychiatrzy stworzyli system, w którym to komputery stawiały diagnozę. Charakterystyki poszczególnych zaburzeń psychicznych były dokładnie określone. Następnie przedstawiano ludziom formularze w których odpowiadali oni, czy posiadają te charakterystyki. Odpowiadali po prostu tak, bądź nie. W procesie tym nie było potrzeby bezpośredniego uczestnictwa psychiatry. O tym czy człowiek jest normalny, czy nie, decydował komputer. Zbierający formularze laicy spisywali wyniki, a następnie dostarczali je do komputera, gdzie specjalistyczne oprogramowanie przedstawiało wyniki diagnozy, mówi doktor Robert Spitzer, twórca nowego systemu diagnostycznego. Kiedy prace nad systemem dobiegły końca, psychiatrzy rozesłali ankieterów po całym kraju, aby go przetestować. Setki tysięcy ludzi wybranych losowo, wypełniło formularze.



        Do tej pory psychiatrzy mieli do czynienia z ludźmi, którzy sami zwracali się do nich o pomoc. Teraz to oni wyszli i zapytali ludzi co myślą i jak się czują. Wynki badań były zaskakujące. Okazało się że ponad połowa społeczeństwa amerykańskiego cierpi na jakiegoś rodzaju zaburzenia psychiczne. Badania zostały powtórzone, jednak za każdym razem wyniki były podobne. Okazało się że miliony ludzi pod powierzchnią normalnego życia, odczuwa jakiegoś rodzaju niepokoje. Badania pomimo tego , że przez wielu przyjęte jako wybawienie, stały się przyczyną nowego problemu. Z formularzy zaczęło korzystać miliony ludzi, aby sprawdzić swoją psychiczną kondycję. Stały się one wyznacznikiem tego co normalne i tego co nienormalne. Do psychiatrów zaczeło przychodzic coraz więcej osób, z żądaniem przywrócenia do normalności. Psychiatra brał formularz, zadawał kilka pytań, stawiał krzyżyki i po chwili mówił: „Masz taką a taką chorobę psychiczną”. Pacjenci zaakceptowali zaproponowany im model normalności i kiedy nie pasowali do tego modelu, zwracali się z prośbą o „naprawienie”.
    • tlenoterapia Re: Ciekawy artykuł 22.03.12, 20:45
      W sumie to wypowiedz w języku naukowym o tym co wszyscy i tak wiedza, ze depresiaki gorzej sobie radzą ze stresem i planowym działaniem mającym rozwiązać problemy.
      A to ze więcej jest złości u depresyjnych nie oznacza, ze złość jest przyczyna depresji.
      Prawdopodobnie wszystkich negatywnych emocji jest więcej w grupie chorującej na depresje, a nie tylko zlosci..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka