07.05.12, 20:03
można przeżyć gwałt.
jeden, drugi, trzeci. i któryś tam też.
umiałam już liczyć, ale nie wiem czy do tylu.
można też przeżyć przerażenie, ból i samotność.
można przeżyć krzyki.
można też przeżyć wiecznie nieudane próby zaspokojenia kogoś.
i nigdy nie dokonać kiedy był najważniejszy czas.
można przełknąć strach przed wyjściem z pokoju zanim wszyscy pójdą spać.
można przeżyć wstyd.
całą hordę wstydów.
można przeżyć wszystkie dna butelek.
można też przepłynąć mgliste morze narkotyków.
wejść, utonąć i wyjść.
bez sztuczek z chodzeniem po wodzie.
można przeżyć setki ran zadawanych sobie
byle tylko nie innym.
a nawet własną śmierć można przeżyć dziesiątki razy.
zawsze z tym samym rozczarowaniem.
można zbierać wszystkie porozbijane kawałki siebie
pogubione przez lata po wielu drogach.
i można nawet skleić to w jakąś w miarę trzymającą się całość.

ale nie można już być całością.
i nie można już wziąć pełnego oddechu
bez obawy, że się ta cała sklejka od tego rozpadnie.

a, nie wiem co mnie naszło.
a może wiem, ale nie chcę nawet spojrzeć.
mimo wszystko wierzę, że może w tym życiu być fajnie.

choć może to tylko pospolity wkurw.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: można 07.05.12, 21:54
      chcę wierzyć że można
      nawet jeśli nie można, to może da się sobie to wmówić?
      cholera jasna jakie to wszystko jest niesprawiedliwe, jak okropnie okropnie niesprawiedliwe i straszne.
      • larusse Re: można 07.05.12, 22:10
        oj lucyna, przecież sama kształtujesz swoją rzeczywistość
        (do pewnego stopnia, oczywiście).
        chcesz się borykać, to się borykasz.

        lucyna_n napisała:

        > chcę wierzyć że można
        > nawet jeśli nie można, to może da się sobie to wmówić?
        > cholera jasna jakie to wszystko jest niesprawiedliwe, jak okropnie okropnie nie
        > sprawiedliwe i straszne.
        • lucyna_n Re: można 08.05.12, 01:12
          oj, tylko nie zacznij mnie poufale klepać po pleckach, bo oj nie wytrzymam i ukształtuję coś bardzo niemiłego w swoim życiu.
          • larusse Re: można 08.05.12, 20:53
            spoko. :) nie lubię dotykać obcych.
            taką mam ułomność.

            lucyna_n napisała:

            > oj, tylko nie zacznij mnie poufale klepać po pleckach, bo oj nie wytrzymam i uk
            > ształtuję coś bardzo niemiłego w swoim życiu.
      • canoine Re: można 07.05.12, 22:22
        a ja nie chcę, ale wiem. że można wiele. nawet wiele więcej niż się myśli (myślało), że można.
        sprawiedliwości bodaj nikt nie obiecywał nikomu (a jeśli, to kłamał).
        natomiast nie po to, by się tu spektakularnie użalać.
        tak chyba, by się przekonać, że można.
        po latach to przestaje jednak robić już takie wrażenie
        (nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę).

        koko spoko Lucy.
        • lucyna_n Re: można 08.05.12, 01:09
          prosze mi tu nie spłycać mojej wielkiej współczującej głębi:)
          duża rzecz, wiem że jeszcze kilka lat temu nie było takiej opcji, a jednak dało radę, czyli że idzie do przodu. Naprawdę zaimponowalaś mi, ja chyba jednak muszę się nieco bardziej postarać i też jakoś ruszyć z miejsca bo nie ścierpię żeby mi smarkule deptały po piętach.

          Uściski
          • canoine Re: można 08.05.12, 22:41
            nie zwykłam deptać po piętach - nie lubię jak mi coś/ktoś stoi na drodze ;P
            to nie wyścig jednakoż, acz jeśli motywacyjnie na kwestię samorozwoju - że to tak ogólnie ująć - wpływa, to jak najbardziej. na zdrowie :)

            uściski serdecznie :)
            choć dziś to mogłabym nie mieć nic przeciw, by mnie kto przytulił.
            mogłabym nawet ugładzić kolce na tę okoliczność.
            • lucyna_n Re: można 09.05.12, 00:11
              jak zwykle ja tak egocentrycznie wyciągnęlam jakąś dobroć dla siebie, bo co się ma marnować nawijanie jak to ślicznei ujęlaś flaków. Mnie to motywuje że ktoś czyni postępy bo wtedy łapię wiarę że skoro ktoś inny mógl to ja chociaż czuję się jak obcy gatunek może też jednak podlegam podobnym prawom co ludzie i też coś mi się uda na lepsze zmienić.

              Te kolce to zdaje się że są ostrymi końcami do wewnątrz, bo z zewnątrz wcale ich nie widać. co w nich może przestraszać, to że Tobie zadają ból kiedy jest się za blisko, nie zadajesz bólu innym, choć chyba tak o sobie myślisz. Takie niby przytczki ktore rozdajesz to co najwyżej powodują że nie jesteś nudna i przesłodzona dziunia.
              • canoine Re: można 09.05.12, 00:38
                mam głęboko zakodowane, że krzywdzę ludzi. często mi było powtarzane przy okazji jakiejś tam manifestacji - jak na to po latach patrzę, to nieszkodliwej społecznie w ogóle - swego ja. w sensie, że coś chciałam, czegoś potrzebowałam, coś inaczej niż oczekiwano wokół - jak więc mogłam. to fakt, wyrosłam trochę w przekonaniu, że najlepiej udawać, że mnie nie ma, bo jak się pojawiam - to krzywdzę, sprawiam problemy i same przykrości (niemal). tak mi się to wryło w mózg, a tak bardzo nie chciałam być zawsze złym człowiekiem, że latami potrafiłam sobie naprawdę czasem sporą krzywdę zrobić, byle tylko ani-ani złości nie ulać na zewnątrz, na kogoś, byle nie urazić rezygnowałam z własnych potrzeb, osiągnęłam swego rodzaju mistrzostwo w dopasowywaniu się (jak te kotki hodowane w -nomen omen - wazonach, co to kiedyś tak głośno było). i kolce na zewnątrz mam. czasem ostre bardzo. ale ten automatyzm reakcji "nie wolno ci krzywdzić, jesteś zła i musisz zacisnąć zęby, żeby nie było widać jak parszywym padalcem jesteś, bo się wszyscy odwrócą od ciebie do reszty" sprawia, że najczęściej je rzeczywiście cofam i obracam do siebie. bo tak łatwiej. swój ból można oswoić, nauczyć się nad nim panować. z czyimś bólem trudniej sobie poradzić. właściwie to cholernie męczące. ciągle się pilnować, żeby czegoś krzywego komuś nie zrobić, żeby ta parszywość nie wypełzła gdzieś ze mnie i żeby się świat nie dowiedział jaka zgnilizna we mnie siedzi.. to jedna z rzeczy, z których się nie wyleczyłam.

                a ten system motywacyjny, o którym piszesz - dobry jest. dobre jest samo przekuwanie różnych treści na coś pożytecznego dla siebie. fajna umiejętność. i do nauczenia. ja to uważam za część czegoś, co nazywam ekonomiką psycho-intelektualną :]
                • lucyna_n Re: można 09.05.12, 02:03
                  oj jak ja dobrze znam to co napisalaś o tym wewnętrznym poczuciu bycia tą złą, krzywdzicielką wszystkich porządnych ludzi, niewdzięcznicą, odludkiem, dziwaczką i co tam jeszcze.
                  Tylko jak się po latach z boku patrząc zreasumuje takie opinie wyrzucali z siebie jakże lekko jedynie ci co sami wobec innych nie byli w porządku, co krzywdzili wszystkich naokoło i jeszcze wmawiali że to inni ich krzywdzą. Im ktoś większe świnstwo zrobi tym bardziej potem nienawidzi osoby ktorą skrzywdzil i tym bardziej próbóje się wybielić i odepchnąć wszelkie zarzuty od siebie.

                  Ale ta refleksja przyszla dopiero po latach dystansowania się, kiedyś tam to ani mi do głowy nie przyszło że to nie ze mną tylko z tym co tak gadał jest coś nie tak, i teraz widzę że było źle i to jak jeszcze. Znęcacze lubią słabość, lubią spuszczoną głowę i łzy, pokazanie im choćby udawanej sił sprawia że nagle stają się tym czym są naprawdę, czyli nikim, ich słowa tracą jakąkolwiek moc i nagle wszystko co wmawiali w człowieka rozwiewa się jak duszący opar, ciosy chybiają celu.

                  Teraz staram się rozumowo przestawić myślenie na właściwe tory, które chyba zawsze jakoś instynktownie wyczuwałam ale nie dawalam wiary, że tak naprawdę to nie ze mną było coś nie tak, nie byłam niczemu winna tylko zbyt mocno wierzyłam w jedyną nadsłuszność zaburzonego człowieka. Tak bardzo chcialam akceptacji że działałam już tylko po to żeby zaspokoić czyjeś oczekiwania, ja byłam na ostatnim miejscu we wszechświecie.

                  Emocje co prawda bardzo się opierają rozumowi, mózg i organizm gnębi somatyzacją ale coś tam da się dla siebie ugrać, nawet w zakresie poczucia się pelnowartościowym, a już z pewnością w asertywnym chronieniu swojego dobrostanu psychicznego i niepowielania starych schematów myślenia a przynajmniej reflektowania się w porę i nie czekaniu biernie na kolejny kop.
                  Tak sobei myślę że może już niedługo uda mi się pewnę rzeczy na dobre zostawić, już nie będzie trzeba niczego rozpamiętywać, przepracowywać, trup nie będzie siedział w szafie tylko po prostu będę żyć tym co tu i teraz i będę się czuła sobą, taką jaką naprawdę jestem, że już uda się patrzeć co przede mną, co z moim życiem mam do zrozbienia bez oglądania się nieustannego wstecz i analizowania przez skrzywiony pryzmat. Dość już mam tego gabinetu krzywych luster.
                  • ichnia Re: można 09.05.12, 09:05
                    Takie to prawdziwe, co piszecie...
                    I te emocje, co nie chcą słuchać rozumu. Ktoś mi właśnie wzbudził i siedzą, i gryzą... no dobra, gryzłyby parę lat temu, a teraz jedynie podgryzają ;) Ale i tak mnie to wkurza.
                    • lucyna_n Re: można 09.05.12, 14:05
                      wkurz szybciej mija i nie zostawia człowieka tak sponiewieranego.
                      • ichnia Re: można 09.05.12, 14:23
                        lucyna_n napisała:
                        > wkurz szybciej mija i nie zostawia człowieka tak sponiewieranego.
                        Może i tak, ale przyczyna wkurzu (emocja) nie mija, więc i wkurz nadal jest.
                        Trza czekać, aż przejdzie... ech.
                        • lucyna_n Re: można 09.05.12, 15:06
                          weź kilka głębokich spokojnych oddechów, poiedz sobie na przekór "mnie to nie dotyczy"
                          jak nie będziesz podsycać i rozpamiętywać to minie.
                          • ichnia Re: można 10.05.12, 10:53
                            Minie, z całą pewnością. A ja wezmę swój wózek i będę pchać go dalej - jak dotychczas. Powoli i pod górkę. Innego wyjścia nie ma (niby jest, ale z dwojga złego wolę ten wózek - a nóż trafi się okazja, że wymyślą jakiś napęd i sam będzie się toczył ;))
                            Dziwi mnie (poza wkurzem) jednak , że tak mnie to rozbiło. Tyle pracy nad odpornością przed takimi sytuacjami a tu ZONK. Cóż, widocznie trafiło na mój słabszy czas.
                            • lucyna_n Re: można 10.05.12, 11:55
                              no ja też muszę przyznać że z wiekiem niestety się robię zamiast silniejsza to krucha psychicznie. Jak mnie coś zaskoczy to jednak mocno trzaśnie. Notomiast lepiej sobie radzę z sytuacjami trudnymi ale dającymi jakby czas do przygotowania się.
                        • canoine Re: można 10.05.12, 05:05
                          wkurz jest doskonałą siłą napędową do działania. wystarczy go tylko dobrze ukierunkować :)
    • larusse Re: można 07.05.12, 22:07
      można też po prostu wzruszyć ramionami.
      to tylko życie.
      nie ma się co spinać za bardzo.
      • canoine Re: można 07.05.12, 22:19
        możliwości na szczęście jest wiele.
        • larusse Re: można 08.05.12, 20:52
          tak, to przecież kwestia postrzegania.

          canoine napisała:

          > możliwości na szczęście jest wiele.
          >
      • lucyna_n Re: można 08.05.12, 01:10
        bardzo łatwo się wzrusza jak chodzi o czyjeś życie, w swoim już tak łatwo nie jest.
    • mskaiq Re: można 08.05.12, 11:14
      Pięknie to napisałaś. Można jednak z powrotem zostać całością. Można przeżyć
      bardzo wiele, chyba trzeba to zobaczyć, aby po tym odważyć się być słabym,
      uwierzyć i kochać.
      Pamietam moje cyborgowate lata, były mi potrzebne aby zobaczyć to wszystko
      co napisałaś. Tylko że to nie przynosiło spokoju. Brakowało tego co nadaje temu
      wszystkiemu sens, tego co jednoczy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • canoine Re: można 08.05.12, 15:10
        mskaiq napisał:

        > Pięknie to napisałaś.

        to dopiero sztuka - dopatrzyć się piękna w syfie.
        nigdy nie mogłam tego zrozumieć - nawijasz swe flaki na wykałaczkę, a ktoś na to: "pięknie

        > Można jednak z powrotem zostać całością.

        spróbuj zbić wazon. a potem go spróbuj posklejać. gwarantuję Ci, że choćbyś nie wiem jak dokładnie zespoił okruchy ze sobą i choćby z daleka wyglądał ów wazon jak funkiel nówka - całością nie jest i nigdy już nie będzie. kumasz metaforę? no.

        właściwie to nie wiem co mnie naszło z tym.
        mniejsza.
        • mskaiq Re: można 08.05.12, 23:51
          Może Ty dostrzegasz w tym przez co przeszłaś tylko syf. Ja widzę też
          Twoj, czy innej osoby wielki wysiłek, aby to pokonać, aby przejść
          przez ten syf. To co napisałaś chcąc czy nie chcąc podkreśla tą inną
          stronę człowieka, której nie potrafisz albo nie chcesz zobaczyc spoza
          syfu.
          A wazon można skleić cierpliwością i miłością, nie można go skleić
          złością i nienawiścią. Mi sie udało skleić siebie pomimo rozczepienia.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • canoine Re: można 08.05.12, 23:56
            jak zbijesz wazon i go skleisz miłością i cierpliwością, to Ci - jak bum-cyk-cyk - wydziergam medal z ziemniaka :D
            • lucyna_n Re: można 09.05.12, 00:00
              a ja go zawiozę Maskowi osobiście, samolotem:)
              • canoine Re: można 09.05.12, 00:09
                a przewrażliwieni Australijczycy Ci go na lotnisku nie zabiorą ;)
                (potrafią się przyczepić i zarekwirować głupie jabłko)

                zgoda! :)
                • lucyna_n Re: można 09.05.12, 00:16
                  a niech to, znaczy że clono łatwo mi przez granicę nie przejdzie, no niedobrze, niedobrze.
                  ale gęba nei cholewa, głupie 18 godzin lotu, phi.
                  • canoine Re: można 09.05.12, 00:26
                    paradoksalnie może łatwiej clono niż ten ziemniak :>

                    no rzekło się. to co? umawiamy się w listopadowy poranek w Berlinie? ;)
                    • lucyna_n Re: można 09.05.12, 02:08
                      Na razie w planach Wolin w lipcu, rowerowy, miast się boję, do tramwaju pukam i pytam czy mogę wsiąść, gdzie mi tam berlin (trzydziestych lat) co taki jest jak cały świat:)
                      • canoine Re: można 09.05.12, 02:26
                        o, to daj znać może :] gdybym się ewentualnie mogła z mym dwukółkiem jakoś przyłączyć i przy okazji zaktualizować stan mego pojęcia o Tobie w kontakcie bezpośrednim w towarzystwie np. lodów czy innego kawo-ciacha :> jeśli bym się zanadto nie wpierniczała w rodzinną wycieczkę ;>
                        • lucyna_n Re: można 09.05.12, 14:03
                          jak plany się skonkretyzują to Ci napiszę kiedy i gdzie się pojawię, fajnie byłoby się spotkać rowerowo, może się uda. Zastanawiamy się nad 7-8 czerwca, albo początkiem lipca, ten czerwiec zależy od egzamińow, jak pójdą ok to tak, a jak nie to dopiero w lipcu, w pierwszej połowie.
                          • canoine Re: można 10.05.12, 05:19
                            jak czerwiec to odpadam. 7.06. pracuję (wiem, że święto), możliwe, że po pracy pojadę na 2-3dniową konferencję (właściwie niedaleko od Wolina), poza tym obecnie pracuję na etat, studiuję dziennie i do połowy czerwca jestem przez to no-lajfem :> ale daj znać. jak nie tak to inaczej, ale fajnie by się było zobaczyć :)
            • mskaiq Re: można 09.05.12, 09:58
              Tylko że my nie mówimy o wazonie a Twojej metaforze, o kawałkach siebie.
              Te można skleić miłością i cierpliwością.
              Kiedy można już poradzić sobie z każdym bólem, kiedy można wygrać z każdą
              krytyką, z każdą nienawiścią, ze śmiesznością, zawstydzeniem to co dalej ?
              Można przeżyć wiele włsnych smierci, własnych ran, rozczarowań, nienawiść
              samego siebie ale co z tego wynika.
              Czy można kochać innych kiedy nie kocha się siebie, czy można nie krzywdzić
              innych kiedy krzywdzi się siebie ?
              Czy można złożyć częsci których sie nie lubi, nie chce, albo nie ceni ?
              Napisałaś że nie umiesz zadawać ran innym, ale czy jest możliwe nie zadawanie
              ich innym kiedy zadaje się je sobie.
              Serce potrafi shardnąć, potrafi nienawidzieć, jeśli nienawidzi siebie.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • lucyna_n Re: można 09.05.12, 15:08
                >Serce potrafi shardnąć

                ogłaszam że wygrałeś konkurs na tekst miesiąca.
              • canoine Re: można 10.05.12, 05:16
                trochę bredzisz jeśli o mnie chodzi, ale masz do tego prawo. może z Twojej strony tak to wygląda.

                czyją miłością, tak zapytam, można to niby posklejać?

                napisałam, że owszem. posklejać można. całkiem nawet zgrabnie. ale to już nigdy całością nie będzie i w miejscach spojenia zawsze będzie słabsze.

                nie napisałam też, że nie umiem krzywdzić innych. czytanie ze zrozumieniem się kłania. napisałam jedynie, że mam silny opór przeciw temu, bo mam głęboko zakodowane, że jestem złym człowiekiem, "brudnym" i obrzydliwym w swym ciele i duszy, a ponieważ ciągle dziecięco nie chcę być złym człowiekiem, to prędzej krzywdzę siebie, by uchronić innych, nawet jeśli na to zasługują, by dostać w ryj. ale to wcale nie znaczy, że nie umiem.

                nie kocham nikogo, ale też nikogo nie nienawidzę.

                > Można przeżyć wiele włsnych smierci, własnych ran, rozczarowań, nienawiść
                > samego siebie ale co z tego wynika.

                to z tego wynika, że można przeżyć silniejszym. ale też bardziej wyjałowionym z uczuć. jeśli się nie kocha, to nie znaczy, że automatycznie się nienawidzi. czasem można zostać z niczym. osobiście uważam, że jestem niezdolna do głębszych uczuć. do intensywnych - owszem. nawet bardzo. silnych, gwałtownych i stosunkowo krótkich. ale głębią to ja dorównuję przeciętnej ulicznej kałuży. takie moje upośledzenie na resztę życia. jak urwanie nogi albo ręki. jeśli już trzymamy się metafor.
    • canoine Re: można 08.05.12, 16:11
      i się nic nie stało.
      nie zawaliło się niebo.
      nie trzasnął piorun ani żaden meteoryt.
      nie poleciały gromy
      ani żadne kamienie.
      w sumie - zupełnie nic.
      i o to chyba właśnie chodziło
      cały ten czas.
      • tlustaklucha Re: można 09.05.12, 23:39
        no, tak, ja sie też przychylam coraz bardziej, z biegiem czesu do tego, że złożyć sie nie można. Nie można stać się do końca kimś innym, niż się jest. Chyba, że sie człowiek cały czas pilnuje i cały czas o tym myśli. Ale co to za życie.
        Złożyć rozłożoną osobowość jest niemożliwe. Wydaje się czasem, że można, ale to jest naprawdę bardzo złudne.
        Boże, ale bredzę ostatnio - wiem to, nie piszcie mi. Nie moge mózgu zaprząc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka