canoine
07.05.12, 20:03
można przeżyć gwałt.
jeden, drugi, trzeci. i któryś tam też.
umiałam już liczyć, ale nie wiem czy do tylu.
można też przeżyć przerażenie, ból i samotność.
można przeżyć krzyki.
można też przeżyć wiecznie nieudane próby zaspokojenia kogoś.
i nigdy nie dokonać kiedy był najważniejszy czas.
można przełknąć strach przed wyjściem z pokoju zanim wszyscy pójdą spać.
można przeżyć wstyd.
całą hordę wstydów.
można przeżyć wszystkie dna butelek.
można też przepłynąć mgliste morze narkotyków.
wejść, utonąć i wyjść.
bez sztuczek z chodzeniem po wodzie.
można przeżyć setki ran zadawanych sobie
byle tylko nie innym.
a nawet własną śmierć można przeżyć dziesiątki razy.
zawsze z tym samym rozczarowaniem.
można zbierać wszystkie porozbijane kawałki siebie
pogubione przez lata po wielu drogach.
i można nawet skleić to w jakąś w miarę trzymającą się całość.
ale nie można już być całością.
i nie można już wziąć pełnego oddechu
bez obawy, że się ta cała sklejka od tego rozpadnie.
a, nie wiem co mnie naszło.
a może wiem, ale nie chcę nawet spojrzeć.
mimo wszystko wierzę, że może w tym życiu być fajnie.
choć może to tylko pospolity wkurw.