heretyczkaa
20.06.12, 10:39
Witam, pewnie juz wiele tego typu maili tu bylo, ale nie mam z kim pogadac, to chociaz sobie tu napisze. Dotarlo do mnie ostatnio, ze dawno temu umarlam w srodku. Zyje tylko dlatego, ze nie chce ranic ludzi wokol. Jestem juz po trzydziestce i boje sie, ze nic juz dobrego mnie nie czeka, moze przez takie myslenie to nakrecam sama. Mialam beznadziejne zycie, od poczatku mojego istnienia na tej planecie i moze spodziewalam sie od tego zycia jakiegos zadoscuczynienia. Pracowalam nad soba, wyjechalam z kraju, zaczelam prace, beznadziejna, ale brak znajomosci jezyka to spowodowal.Teraz nie mam pracy, utrzymuje mnie facet i cholernie mi z tym zle, nie mam sily wyjsc z domu, nie mam sily jesc, choc wiem, ze powinnam zeby miec sile, bylam ulekarza, mowilam, ze zle sie czuje, ze nie spie, ale nia dal mi zadnych leku. Bylam u neurologa, nie dal mi zadnych lekow, za malo beznadziejnie chyba wygladalam dla niego, mam tylko skierowanie na badanie rezonansem...? Waze 38 kilo, ale nie moge jest. Wszystko jest nie tak, chcialabym jak pewnien indianin polozyc sie do lozka, przestac jesc i powiedziec innym, ze to moj czas juz przyszedl