Zatoczyłam koło

31.07.12, 07:26
Po roku leczenia, czterech różnych lekach, zmianie terapeuty jestem dokładnie w punkcie wyjścia.
Dobił mnie stres ostatnich dni, jest dokładnie tak samo jak przed podjęciem leczenia, nie mam już siły ani chęci kontynuować go dalej bo nic nie dało.
    • lucyna_n Re: Zatoczyłam koło 31.07.12, 12:17
      może to tylko chwilowa obniżka formy? stress trzeba odreagować, nie da się przejść gładko nad każdym wydarzeniem. Teraz właśnie powinnaś wykorzystać wiedzę jaką zdobyłaś na terapii, bo nie chodzi o to żeby ciągle równo było i z górki bo tak nie ma nikt nawet najzdrowszy człowiek, tylko żeby wiedzieć jak się podnieść. Teraz właśnie trzeba pilnie brać leki i przestrzegać wskazówek terapeuty.
    • mskaiq Re: Zatoczyłam koło 31.07.12, 14:26
      To znaczy ze nie nadal nie umiesz radzić sobie ze stresem. Stres wywołuje
      utrate kontroli nad sobą i wtedy zaczyna sie to co było przed terapią.
      To co sie wydarzyło daje Ci szanse zobaczyć dlaczego tak mocno zareagowałaś,
      dlaczego sie nie potrafiłaś obronić przed stresem, dlaczego pojawiła sie panika.
      Jeśli jesteś na terapii to przepracuj to z terapeutą. Zobacz dlaczego tak
      zareagowałaś.
      Nie można reagować dewaluacja wszystkiego pod wpływem trudności, o tym
      musisz rozmawiac z terapeutą.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • melancho_lia Re: Zatoczyłam koło 31.07.12, 19:20
        Leki grzecznie biorę, taki dziwny ze mnie typ, że mimo że sensu nie widzę to jednak te tabletki łykam...
        Co do stresu i reakcji na stres- nie sądze bym była kiedykolwiek w stanie to przepracować. Próbowałam już, miedzy innymi dlatego zmieniłam lekarza- poprzedni wszystko sprowadzał do tego, ze to wina moich rodziców i generalnie wszystko jest winą moich rodziców. Dla mnie jest to bzdurą więc sobie od niego poszlam. Nowa nie ma na razie specjalnie pomysłu poza lekami.
        • melancho_lia Re: Zatoczyłam koło 31.07.12, 19:20
          A zresztą nie chce mi się gadać na temat moich reakcji, więc pewnie i tak to całe leczenie jest bez sensu.
    • mskaiq Re: Zatoczyłam koło 01.08.12, 01:02
      Wiem że są terapeuci którzy przypisują całą wine rodzicom i wywolują w taki
      sposób złość i niechęć do nich. Taka złość i niechęć nie pomaga a wzmacnia
      negatywne podejscie do zycia i innych ludzi.
      Prawda jest inna, rodzice mogli nie nauczyć zachowań, które bardzo przydałyby
      sie w zyciu. Dzieje się tak dlatego ze sami nie znają takich zachowań i nigdy
      nie zosali tak jak Ty ich nauczeni.
      Jednym z tych braków jest Twój brak wiary w to co robisz, łatwe zniechęcanie
      się w sytuacjach trudnych i stresowych.
      Jesteś na poczatku zmian, wielu rzeczy sie nauczyłaś chociaż nie zdajesz sobie
      z tego sprawy, np to że obwinianie rodziców niczego nie zmienia, że tylko
      pogarsza.
      Jeśli nie jestes zadowolona z terapii, szukaj nowego terapeuty, ale najpierw
      zastanów sie nad tym dlaczego nie chcesz tego terapeuty, jakie są tego przyczyny.
      Czesto jest tak że przyczyną odrzucenia terapeuty jest wewnetrzny opór który
      nie chce zmian.
      Serdeczne pozdrowienia.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja