Dodaj do ulubionych

ciągle wykolejenia

09.09.12, 15:33
moje całe życie to życie pod górkę. Rok bez choroby, depresji, problemów domowych, pieniężnych, rodzinnych, śmierci, długów nie był by rokiem. Jeszcze w życiu nie przeżyłem roku, który byłby w miarę normalny. I nie chodzi mi o samą depresję. Bo ile można? Dostane prace to trace mieszkanie, rozkręcenie się w naucę, kurs przerwany, oddział rozwiązany, ustępuje depresja wchodzi nadciśnienie. Ustępują problemy u mnie, bach problemy rodzinne matka na ulicy, jej siostre leje mąż, dziecko w szpitalu. Załatwiony wyjazd, np. za granicę wszystko się sypie. po prostu mam dość ciągłego życia pod górkę. Jako całkowity ateista dochodzę do wniosku, że jestem przeklęty nawet doszedłem do wniosku że zostaje mi albo samobójstwo albo zamknięcie się w klastorze- i pisze to całkiem poważnie. Ile można? Gdzieś czytałem że dzieci z ciężkim dziecinstwem, przemocą w rodzinie, wychowane bez ojca i przed toskyczną matkę są po prostu ciągle są narażone na wykolejenia, niepowodzenia. Zawsze staram się za 5 a innym to przychodzi łatwiej, bo zawsze są komplikacje. To samo tyczy się znajomych i związków. Nie mam znajomych bez deprechy, zaburzeń psychicznych. Z normalnymi ludzmi to tylko służbowo. Moi znajomi to tak na prawdę ludzie wykolejeni, homoseksualiści, alkoholicy, itd, ludzie pokrzywdzeni przez los, życie, trochę odrzuceni. Co najlepsze osoba gdy ją poznaje wygląda całkime normalnie, po prostu znajdujemy wspólny język, dopiero po dłużej znajomości dowiaduje się że jedziemy na wspólnym wozie. To samo związki po prostu toksyczne, nie umiem być z kimś normalnym, chociaż normalność to pojęcie względne...
Obserwuj wątek
    • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 09.09.12, 15:39
      przepraszam napisałem nienormalne może napiszę, żeby było bardziej poprawnie politycznie co się tak promuje na zachodzie, osoby odstające od przyjętej normy i heteronormatywnej większości ...
      • a.g.g.a Re: ciągle wykolejenia 09.09.12, 16:31
        Dziś jestem w takim nastroju,lęk,lęk,lęk,niech ten dzień już się skończy,że napiszę ci,że ja też się zastanawiam,dlaczego ja mam całe życie pod górę i muszę się w pocie czoła nawalczyć o to,co inni mają ot tak sobie.Można by powiedzieć,takie życie,jedni mają lepiej,drudzy gorzej.Mozna by napisać grunt to nastawienie,że nie bardzo zależy od nas co dostajemy,ale od nas zależy co z tym robimy.I można by powiedzieć,nie porównujmy się do innych.Ja czasem tez mam dość ciągłej walki.Na szczęście bywa i lepiej,a nawet bywa że czuję się szczęśliwa.
        Może masz psyche zaprogramowaną na ciągłe przeciwności,na ciągle pod górę,na ciągłe wspomnienie przeszłości.Może to te śmieci,które uniemożliwiają się pełne zycie.Nie wiem
    • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 09.09.12, 18:59
      nie wiem. ehhh po prostu mam dość. Czasami myślę że ratunkiem jest zachorowanie na coś, np. nowotwór i poddanie się eutanazji w krajach Beneluksu, które znam i znam język tym bardziej, że prawo tam staje się coraz bardziej liberalne już dziecko można poddać takiemu zabiegowi, środki lekarz może kupić w aptece czyli może dokonać zabiegu w domu, rząd debatuje nad możliwością dokonania takiego zabiegu jeśli ktoś jest zdrowy ale po prostu nie chce już żyć w ciągu paru dni zebrano chyba 40tys. podpisów żeby taka debata doszła do skutku. Wiem, że to może być nie fair względem innych, którzy chcą żyć a są zdrowi. O to chodzi jest to po prostu ciągła walka i zdobywanie czegoś trudem, coś co innym przychodzi łatwo. A lęk? sądzisz że ja go nie mam? owszem też mam chwile normalności że ciesze się ale jest to krótka chwila, wszystkie moje związki są patologiczne, toksyczne a jak jest z kimś normalnym, bez depresji itd to jest zbyt normalnie i jestem oziębły. Gdzieś czytałem że oziębłość to wynik braku miłości rodzicielskiej dajemy to co sami dostaliśmy, albo po prostu zle czuje się w otoczeniu osób bez zaburzeń?
      • a.g.g.a Re: ciągle wykolejenia 09.09.12, 20:01
        Nie można wszystkiego zwalać na to,co działo się w naszym domu rodzinnym.Mam wrażenie,że ciągle się tym podpierasz i tłumaczysz.Wiadomo,że jak się pochodzi z dysfunkycjnej rodziny to jest trudniej,ale to nie znaczy że nasze zycie odgórnie skazane jest na porażkę.Moi rodzice tez mi dali więcej złego niż dobrego,a mimo to wychowuję swoje dziecko w zupełnie innym klimacie,a mam jeszcze trudniej,bo mój mąż naduzywa alkoholu.Mimo to mój syn ma duże poczucie bezpieczeństwa,jest otwarty na ludzi i pogodny.Potrafiłam wskrzesać w sobie ogromną miłość do dziecka.
        Tez mam tendencję do tego,by czuc się pewniej w towarzystwie ludzi,którzy mają jakies problemy ze sobą.Świadczy to o braku pewności siebie.Na tle tych normalnych wypadamy mniej korzystnie,tak możnaby pomysleć.Znajomych mam nielicznych,oni nie mają poważniejszych problemów zni ze sobą ani ze swoimi współmałzonkami.Ja mam "najgorzej".Nachodzą mnie myśli "dlaczego ja?".Na to nie ma odpowiedzi.
        Nie wiem czy dasz radę sobie sam ze sobą poradzić.Aż sie prosi o solidną terapię.Każdy musi znależć swój własny sposób na odklejenie sie od przeszłości.
        • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 09.09.12, 22:12
          a widzisz twój mąż nadużywa alkoholu, nie sądzisz że podświadomie wybrałaś mężczyznę z pewną dysfunkcją, np. tendencją do nadużywania alkoholu. To jest to o czym mówię. Moja mama to samo każdy normalny facet jej przeszkadzał, coś ją w nim raziło, odtrącało, a ten w którym się zakochała mógł ją rzucać o ścianę i było pięknie. Pomyśl czemu np mąż innej znajomej nie nadużywa alkoholu a twój tak, czemu na jego trafiłaś i ci się spodobał. Może coś w tym faktycznie jest, że to nie jest zrzucanie czegoś na sytuację rodzinną w przeszłości. Czytałem obszerny artykuł na takiej belgijskiej stronie gdzie było podane, że dziewczynki wychowane bez ojca częściej zaczynają współżycie seksualne, wybierają niedopowiednich mężczyzn, częściej się rozwodzą. I coś w tym jest jak się słucha o toksycznych rodzinach to dzieci z tych rodzin również są toksyczne, a to mąż alkoholik, a to dziecka nie umiemy wychować, a to rozwód, a to coś tam, nie mając podstawy mimo chęci nie umiemy normalnie funkcjonować. Było jeszcze wiele innych przykładów które miały coś w sobie, że faktycznie miały odniesienie do rzeczywistością. To jak z chorobą sierocą. Może robić wszystko, udawać że jest okej ale zawsze to się za tobą ciągnie jak smród. To jak ofiara gwałtu, osoba która przeżyła wojnę, to jest pewnego rodzaju rysa na psychice, coś co zawsze wraca, ciągnie się jak smród. A co te terapie dają? moja znajoma też wychowała się w takim domu, wybrała męża który ją lał, chlał, przeszła terapie, wydawało się że uwolniła się od przeszłości, odeszła od faceta, spotkała nowego wydawał się okej przy pierwszej kłótni jej przywalił. To jest jakaś tendęcja której już nie zmienimy. I może masz rację, że zwalam na dzieciństwo ale mam powody. To jak homoseksualizm, wszystkie terapie nic nie dają, taka osoba nie uśpi w sobie pociągu do tej samej płci, to jak alkoholizm, możesz to uciszyć ale jak znów sięgniesz po kieliszek to zachlasz się na śmierć.
          • a.g.g.a Re: ciągle wykolejenia 10.09.12, 17:02
            Dokładnie tak.Gdybym miała normalny dom to zapewne miałabym innego męża.To akurat on mnie wybrał,więc tu podobieństwa się się przyciągnęły.
            Jesteśmy w pewien sposób naznaczeni,lepszego słowa nie znjaduję.Ja miałam porypany dom,ktoś w tym czasie umierał na raka,a ktoś żył sobie jak pączek w maśle.Takie jest życie,po prostu.Smród wcale nie musi się za tobą ciągnąć,za to mam wrażenie,że ty go ciągle przytrzymujesz,wyszukując argumenty ,że MUSISZ mieć ciężkie życie.
            Terapie coś dają.To ja będę dla ciebie przykładem że dają.Gdyby nie terapia mąż by sie zachlał,ja skończyłabym jak chronik w szpitalu psychiatrycznym,a dziecko trafiłoby nie wiem gdzie.I to jeszcze nie koniec terapii,jeszcze cos moge zmienić.
            Generalnie chodzi o to,by zostawić przeszłość,a zająć się terazniejszością i spojrzeć w przyszłość,nawet jeśli towarzyszy nam smrodek.
    • canoine Re: ciągle wykolejenia 11.09.12, 17:21
      jakby się tak bliżej przyjrzeć, to by się mogło okazać, że większości ludzi to idzie w życiu na opak i pod górkę.
      poza tym - im dłużej żyję, tym większego nabieram przekonania, że to, jak siebie człowiek postrzega, ma niebagatelny wpływ na jego losy.
    • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 11.09.12, 23:41
      psycholog powiedzial mi ze osoby z depresją i ciezkimi przeżyciami gorzej znoszą porażki i niepowodzenia, inna osoba szybko się pozbiera a dla nas to np duży cios i zawód. Może coś w tym jest, gorzej znosze niepowodzenia wiem ze mam przeszłość jaką mam i na to zwalam.
      • canoine Re: ciągle wykolejenia 12.09.12, 00:10
        to smutne zamykać całego siebie w jednym zaledwie słowie "depresja". smutne też ograniczać swoje życie ciężką przeszłością. po latach doszłam do wniosku, że największe ograniczenia w życiu nakładamy sami na siebie.
        • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 17:03
          canoine napisała:

          > to smutne zamykać całego siebie w jednym zaledwie słowie "depresja". smutne też
          > ograniczać swoje życie ciężką przeszłością. po latach doszłam do wniosku, że n
          > ajwiększe ograniczenia w życiu nakładamy sami na siebie.
          >
          dlatego już go nie ograniczam swoją przeszłością. Moja psychoterapeutka powiedziała mi ze mam napisac list w ktorym napisze wszystkie swoje żale, przeżycia, bardzo szczerze, wziasc jakies zdjecie rzecz ktora kojarzy mi sie z tym okresem i mam to spalić. Taki rytuał oczyszczenia to cos takiego jak pozbywanie się rzeczy po zmarłej osobie, rytuał uwolnienia. Sądzicie że to dobry krok? wiele juz sie zmieniło po wyżaleniu sie w moich pierwszych postach około roku/pół roku temu i wykrzyczeniu wszystkiego matce. Nasza relacja jest lepsza, czysta, prawie normalna, natomiast "demony" przeszłości czasem wracają.
          • lucyna_n Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 17:21
            wszystkiego taki list nie załatwi, ale spróbuj, mi ta metoda (zresztą sama ją sobie wymyślilam już dawno temu przy okazji palenia ogniska ) co jakiś czas zastosowana przynosi całkiem niezle uczucie zrzucenia garba. Do niektórych spraw rzeczywiście już przestałam wracać myślami. Nie mówiąc już o tym że samo ognisko to po prostu rewela, uwielbiam.
            • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 17:50
              lucyna_n napisała:

              > wszystkiego taki list nie załatwi, ale spróbuj, mi ta metoda (zresztą sama ją s
              > obie wymyślilam już dawno temu przy okazji palenia ogniska ) co jakiś czas zast
              > osowana przynosi całkiem niezle uczucie zrzucenia garba. Do niektórych spraw rz
              > eczywiście już przestałam wracać myślami. Nie mówiąc już o tym że samo ognisko
              > to po prostu rewela, uwielbiam.
              no ja wiem ale cos w naszym umysle takiego jest, że ludzie potrzebują jakiejsc ceremoni czy rytuału. Stąd w kosciele te wszystkie chrzty, sluby, pogrzeby psalmy i to widac w krajach skandynawskich, beneluksu ktore są już post-chrześcijanskie, bardzo ateistyczne, z 3 % spoleczenstwa praktykuje, zamyka się koscioły ale chęć ceremoni/rytuału pozostaje. Stąd świeckie ceremonie, sluby cywilne,świeckie pogrzeby, przy głupich związkach partnerskich ktore wymagają tylko 2 podpisów ludzie chcą gości, prezentów, itd. my tego potrzebujemy. kiedys tego próbowałem niewiele dało moze trzeba dojrzeć albo odciążyć sie na jakiś czas. NO a kto nie lubi ogniska. Wczoraj leciał w telewizji Kogel Mogel i przypomniał mi się jeden wątek związany z tym filmem na forum :)
          • canoine Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 19:06
            schizy20 napisał:

            > dlatego już go nie ograniczam swoją przeszłością.

            Twoje posty w tym wątku nie odzwierciedlają tego za bardzo.
            • lucyna_n Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 20:58
              ale odzwierciedlają proby dążenia we właściwym kierunku, z czasem się uda, tak myślę
              wydaje mi się że jest taki mechnizm kiedy się miało bardzo kiepskie dzieciństwo i młodość że kiedy się coś nei uda, coś pójdzie nei tak, to pierwsza myśl jest taka że to z pewnością dlatego że się miało te złe początki i człowiek nadmiernie szuka przyczyn w tej odleglej przeszłości, jakiegoś związku przyczynowo skutkowego i zasadniczo jest to tak bogaty temat że zawsze uda się coś dopasować. Jak ktoś miał to dzieciństwo w miarę szczęśiwe, to wogóle nie bierze pod uwagę szukania w nim przyczyn niepowodzenia, rozkminia raczej sytuacje w życiu na bieżąco. Np zwolnili mnie z pracy bo jest kryzys i redukują stanowiska, to się mogło zdarzyć każdemu, DDA pomyśli, zwolnili mnie bo jestem nieudacznikiem, bo od początku mam popaprane życie i to piętno już zawsze będzie na mnie ciążyło. itd. To takie widzenei wszystkiwgo przez krzywą szybkę. Czasem łatwiej jest tak myśleć niż zmienić swoje zachowanie, zwiększyć nakład pracy nad swoim bytem.
              • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 21:45
                lucyna_n napisała:

                > ale odzwierciedlają proby dążenia we właściwym kierunku, z czasem się uda, tak
                > myślę
                > wydaje mi się że jest taki mechnizm kiedy się miało bardzo kiepskie dzieciństwo
                > i młodość że kiedy się coś nei uda, coś pójdzie nei tak, to pierwsza myśl jest
                > taka że to z pewnością dlatego że się miało te złe początki i człowiek nadmier
                > nie szuka przyczyn w tej odleglej przeszłości, jakiegoś związku przyczynowo sku
                > tkowego i zasadniczo jest to tak bogaty temat że zawsze uda się coś dopasować.
                > Jak ktoś miał to dzieciństwo w miarę szczęśiwe, to wogóle nie bierze pod uwagę
                > szukania w nim przyczyn niepowodzenia, rozkminia raczej sytuacje w życiu na bie
                > żąco. Np zwolnili mnie z pracy bo jest kryzys i redukują stanowiska, to się mog
                > ło zdarzyć każdemu, DDA pomyśli, zwolnili mnie bo jestem nieudacznikiem, bo od
                > początku mam popaprane życie i to piętno już zawsze będzie na mnie ciążyło. itd
                > . To takie widzenei wszystkiwgo przez krzywą szybkę. Czasem łatwiej jest tak my
                > śleć niż zmienić swoje zachowanie, zwiększyć nakład pracy nad swoim bytem.
                po prostu mnie powaliło. ty powinnas byc psychologiem!!!! normalnie to powinni walnąć jako cytat. Bardzo prawdziwe nigdy tak na to nie patrzałem.
                • lucyna_n Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 22:45
                  mieszkam z człowiekiem o wzorcowo zdrowej psychice, i jak sobie tak porównam czasem nasze reakcje myśli i odczucia na jakiś konkretny temat to widzę w czym tkwi różnica, w interpretacji.
                  ale czy to taka prawdziwa prawda czy tylko moje osobiste wrażenie to Ci nie powiem.
                  • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 23:41
                    jedno jest pewne nasza wizja i postrzeganie świata jest bardzo mocno skrzywione. ja tez obserwując normalnych jak to ich nazywam widze zupełnie inne reakcje. I wystarczy zobacz dzieci dziecko małe ktore wychowuje sie w normalnej rodzinie a nie patologi tez inaczej odbiera różne bodzce i się zachowuje.
                    • lucyna_n Re: ciągle wykolejenia 17.09.12, 23:46
                      to prawda
                      • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 00:11
                        ale właściwie zastanawiam się co to znaczy mieć zdrową psychikę i normalne reakcje. Wystarczy zobaczyć na osoby głuche oni nazywają nas słyszakami i dziwią się naszym reakcjom, zachowaniom, wystarczy zobaczyć ludzi ogarniętych różną ideologią, np. polityczną, religijną, zobaczmy na to co sie dzieje w krajach islamskich. Obrazili mahomeda wszędzie mordują, wszystko palą, demolują, jak by tak obrażona papieża przypuszczam że większość ludzi miała by to w tyłku,albo by były pokojowe demonstracje ale na pewno nikt by nie zginął i nie poszło by pół warszawy z dymem. Osoby prawicowe każdego by gazowały i utylizowały bo femnistki be, pedały fuj, ateiści to heretycy, a lewacy wszystko co dziwne wynoszą na ołtarze jak by mogli to by promowali związki partnerskie ze zwięrzętami i pedofilie. Więc co to te normalne reakcje i zachowanie? sam już nie wiem nie trzeba miec depresji zeby mieć skrzywiony obraz świata.
              • canoine Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 01:00
                no właśnie ja tu dostrzegłam raczej lekkie manowce niż dobry kierunek, w tym sensie, że autor co i rusz odwołuje się do tej swojej przeszłości, przez którą mu obecnie ciężej, dzieli ludzie na "takich jak on" i "normalnych" (to już jest samo-się-ograniczanie we własnych dysfunkcjach poniekąd, a więc ich przed sobą podkreślanie) itd. na mnie ten post zrobił wrażenie "kroku wstecz" w stosunku do tego, co autor już osiągnął i osiąga (choć brak mi danych do zweryfikowania tej tezy, opieram się jeno na wrażeniu, jakie odebrałam z tych słów tutaj).
                a mechanizm, o którym piszesz, owszem powszechny w przyrodzie i żadne wielkie odkrycie. ma związek z poczuciem własnej wartości, poczuciem sprawstwa oraz wewnątrz- albo zewnątrzsterowności w swoim życiu.
                • lucyna_n Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 08:44
                  żeby zmienić coś trzeba sobie najpierw uświadomić,
                  są etapy, początkowe, pośrednie i końcowe, nie poganiajmy batem:)

                  jak możesz umniejszać moje wielkie gienialne myśli - foch!
                • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 12:18
                  canoine napisała:

                  > no właśnie ja tu dostrzegłam raczej lekkie manowce niż dobry kierunek, w tym se
                  > nsie, że autor co i rusz odwołuje się do tej swojej przeszłości, przez którą
                  >
                  mu obecnie ciężej, dzieli ludzie na "takich jak on" i "normalnych" (to już
                  > jest samo-się-ograniczanie we własnych dysfunkcjach poniekąd, a więc ich przed
                  > sobą podkreślanie) itd. na mnie ten post zrobił wrażenie "kroku wstecz" w stos
                  > unku do tego, co autor już osiągnął i osiąga (choć brak mi danych do zweryfikow
                  > ania tej tezy, opieram się jeno na wrażeniu, jakie odebrałam z tych słów tutaj)
                  > .
                  > a mechanizm, o którym piszesz, owszem powszechny w przyrodzie i żadne wielkie o
                  > dkrycie. ma związek z poczuciem własnej wartości, poczuciem sprawstwa oraz wewn
                  > ątrz- albo zewnątrzsterowności w swoim życiu.
                  >
                  a ja się nie zgodzę. dzielenie się jest wg mnie czymś normalnym. Zawsze jest taki etap my ( uczniowe ) kontra wy ( nauczyciele), ja pracownik kontra pracodawca, my chrześcijanie kontra ateiści, my geje kontra homofoby, my kontra chory system, my rakowcy kontra choroba. to chyba stwierdzenie faktów że osoby z chorą psychiką normalne do konca nie są. Nie mogę zrównać się do kogos zdrowego bo to straszne przekłamanie. Tak jak nie mogę zrównać bandyty do siebie. Dla mnie to coś normalnego chociaż rozumiem twój punkt widzenia.
                  • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 12:19
                    może to ja kontra normalny miało jakiś wydzwięk jak bym siebie piętnował ale to nie prawda po prostu to dla mnie pewne okreslenie.
                    • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 12:20
                      na pewno lepiej założyć ze nie jestem do konca normalny i obserwować osoby nie z depresją nie po ciężkich przejściach ich reakcje itd, szukac przyczyny pewnych zachowan, reakcji niż zrównac się z nimi. To jest troche motywujące. ale to tylko moja wizja
                      • canoine Re: ciągle wykolejenia 18.09.12, 18:40
                        być może stosujemy po prostu różne strategie radzenia sobie w życiu i podejścia do niego. i to jest OK. powyżej opisałam przecież jedynie swoje wrażenia, a te, jak wiadomo, są w swej istocie subiektywne.
              • evee1 Re: ciągle wykolejenia 19.09.12, 00:37
                Zgadzam sie z Lucyna.
                Ja jestem przykladem wlasnie takiej osoby, ktor dziecinstwo miala bardzo dobre. Kochajacych rodzicow, zadnych powazniejszych chorob, dobrze sie uczylam, zawsze malam duzo kolezanek i kolegow. Swego czasu ktos mi nawet zarzucil, ze to nie moze byc prawda - albo mam trupy w szafie, alebo nie mam nerwicy.
                A mimo to cos sie zdarzylo i - lup! - nerwica. U mnie to raczej PTSD, z ktorym nie potrafilam sobie poradzic, a nikt tego nie rozpoznal wtedy (internet wtedy raczkowal) i pieknie to wszystko rozkwitlo :-(.
                Wracajac do tematu. Ja nie mam wytlumacznia, ze jak cos mi nie idzie, to wina przeszlosci. Byc moze to mi wlasnie pomoglo i zamiast zamykac sie w swojej chorobie brnelam przez zycie i cos tam powoli osiagalam. To tez owocuje tym, ze mam poczucie wlasnej wartosci.
                Moja choroba zawsze byla jakby obok mnie. To jest tylko jedna z moich cech, ale nie jedyna i nie determinowuje mojego zycia.
                • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 19.09.12, 17:52
                  dobrze :) zamknijmy ten temat już
    • gazeta_mi_placi Re: ciągle wykolejenia 19.09.12, 21:06
      Śmierć nas ostatecznie wyzwoli.
      • schizy20 Re: ciągle wykolejenia 20.09.12, 14:48
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Śmierć nas ostatecznie wyzwoli.
        żeby ino i na pewno xD
    • larusse schizy, zmienisz wreszcie ten paskudny nick? :) 22.09.12, 20:33
      a to o znajomych było naprawdę niezłe.
      uśmiałam się. :)
      • schizy20 Re: schizy, zmienisz wreszcie ten paskudny nick? 23.09.12, 19:07
        larusse napisała:

        > a to o znajomych było naprawdę niezłe.
        > uśmiałam się. :)
        >
        Nie ( foch ! ) :) :) :) :) :D
    • mskaiq Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 09:33
      Dzieci z ciężkim dzieciństwem mieli rodziców,którzy sami nie potrafili radzic sobie
      dobrze w zyciu, często radzili sobie dokładnie w taki sposwób jak ich dziecko.
      To normalne ze rodzice przekazują dzieciom swój sposób widzenia swiata i
      reagowania na niego.
      Możesz to zmienic, wszystkie klęski i niepowodzenia pokazują Ci że Twoje
      podejście do świata jest nieprawidłowe. Czy będzie perawidłowe zależy od
      Ciebie, od rozumienia co jest ważne w życiu.
      Napisałes że nie masz znajomych bez depresji i zaburzeń psychicznych. Tak
      się dzieje bo sam szukasz takich ludzi. Podobieństwa się przyciagaja. Gdybyś
      zaczął mieć kontakty z "normalnymi" ludźmi to nie potrafiłbyś ich akceptować
      bo Twój sposób widzenia świata jest inny.
      Dla nich swiat jest bezpieczny, ma sens, maja zaufanie, są gotowi pomagać
      innym, unikają krytyki, są przyjacielscy.
      Jeśli zmienisz siebie aby tak mysleć jak oni wtedy zaczniesz mieć kontakty z
      ludźmi myślącymi w podobny sposób do Ciebie. Zniknie również pasmo
      niepowodzeń.
      Serdeczne pozdrowienia.




      • gazeta_mi_placi Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 11:49
        Zmienić to można koło w samochodzie albo tampona, a nie siebie.
        • mskaiq Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 16:33
          Im wiecej leku tym trudniej się zmienić. Lęk łatwo przekonuje ze nic nie mozna zmienić,
          albo że nic nie ma sensu, albo że się nie uda.
          Mozesz sobie pokażać że możesz zmienisz siebie. Uda Ci sie ale pod warunkiem że
          poradzisz sobie ze swoim lękiem.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • gazeta_mi_placi Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 21:02
            Gdyby ludzie sobie radzili to by nie mieli depresji, uzależnień ani innych zaburzeń psychicznych. Nie byłoby samobójstw ani psychicznych schiz i panowałby psychiczny raj na ziemi.
            Pozdrawiam.
            • mskaiq Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 23:33
              Wiekszość osób nie ma depresji, ani zaburzeń psychicznych. Ludzie nauczyli się
              radzić ze swoim lekiem. Wiele osób radzi sobie z nim za pomoca alkoholu albo
              narkotyków i stąd biorą się uzależnienia.
              Inni nauczyli sobie radzic w inny sposób, mniej dystrukcyjny i te osoby potrafią
              żyć inaczej, bez schiz bez samobójstw.
              Serdeczne pozdrowienia.


              • gazeta_mi_placi Re: ciągle wykolejenia 25.09.12, 10:00
                Mówię o mniejszości.
      • iso_1 Re: ciągle wykolejenia 24.09.12, 21:05
        mskaiq 6 lat temu myślałem że udajesz kretyna
        dziś jednak uważam że myliłem się
    • atalia12 Re: ciągle wykolejenia 01.11.12, 22:54
      schizy20 napisał:

      > moje całe życie to życie pod górkę. Rok bez choroby, depresji, problemów domowy
      > ch, pieniężnych, rodzinnych, śmierci, długów nie był by rokiem. Jeszcze w życiu
      > nie przeżyłem roku, który byłby w miarę normalny. I nie chodzi mi o samą depre
      > sję. Bo ile można? Dostane prace to trace mieszkanie, rozkręcenie się w naucę,
      > kurs przerwany, oddział rozwiązany, ustępuje depresja wchodzi nadciśnienie. Ust
      > ępują problemy u mnie, bach problemy rodzinne matka na ulicy, jej siostre leje
      > mąż, dziecko w szpitalu. Załatwiony wyjazd, np. za granicę wszystko się sypie.
      > po prostu mam dość ciągłego życia pod górkę. (...)
      Zawsze staram się za 5 a innym to przychodzi łatwiej, bo
      > zawsze są komplikacje. To samo tyczy się znajomych i związków. Nie mam znajomyc
      > h bez deprechy, zaburzeń psychicznych. Z normalnymi ludzmi to tylko służbowo. M
      > oi znajomi to tak na prawdę ludzie wykolejeni, homoseksualiści, alkoholicy, itd
      > , ludzie pokrzywdzeni przez los, życie, trochę odrzuceni. Co najlepsze osoba gd
      > y ją poznaje wygląda całkime normalnie, po prostu znajdujemy wspólny język, dop
      > iero po dłużej znajomości dowiaduje się że jedziemy na wspólnym wozie. To samo
      > związki po prostu toksyczne, nie umiem być z kimś normalnym, chociaż normalność
      > to pojęcie względne...

      Wszystko obraca się wokół Ciebie, to całe twoje materialne życie. To Twój własny egoizm ciągnie Cię na dno. Czasem trzeba sięgnąć głębiej. Nie dostrzegasz tego co naprawdę cię otacza, środowisko, cała przyroda. Trzeba się otworzyć wewnętrznie aby znaleźć właściwa drogę. Polecam stronęzdrowieducha.pl/ oraz artykuły zdrowieducha.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=116:sens-ycia-&catid=38:artykuy&Itemid=92 i zdrowieducha.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=108:zmie-program&catid=38:artykuy&Itemid=92
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka