megie.7
17.01.13, 10:14
wczoraj uswiadomilam sobie co mi jest.. Cierpie na dystymie prawie cale zycie... przez wiele lat chcialam umrzec..ale nie umialam..pozniej doszlam do wniosku ze i tak nie mam sily aby umrzec i nie mam sily aby zyc..
zyje..jakos tak przez palce..albo zycie w pelni jest gdzies ale nie u mnie..ciagle go szukam..
mam 33lata! meza i 2 synow..ale nie zyje tak jak powinnam!
Jestem dzieckiem doroslym, dzieckiem nie chcianym..
Jestem na terapii, pracuje z ksiazka * powrot do mojego wewnetrznego domu* i w uswiadomilam sobie, ze tak naprawde nikt mnie nie chciel..rodzice czekali tak dlugo na mojego mlodszego brata..a ja im nie bylam potrzebna....bylam niechciana i chcialam byc niewidzialna..nie mam do nich zalu, ale mam duzo smuku i zlosci w sobie, ze nie umiem sobie poradzic z tym wszystkim i ciagle jestem nieszczesliwa..unieszczesliwie moich synow
chcialam tak to napisac, tak bardzo potrzebuje milosci, zrozumienia, kilka slow otuchy od kazdego kto sie pojawi..czuje ze jedyne co mam w sobie to wielka pustka! jak mam z tej pustki dac milosc moim dzieciom?