Dodaj do ulubionych

Chore zwierzątko

13.02.13, 00:37
Czy ktoś z was chorujących na nerwice i depresje musiał sie zmagać z chorobą i prawdopodobną śmiercią waszego zwierzątka domowego?Nasza świnka morska od kilku dni choruje a leczenie nie daje na razie żadnych efektów. Każdej nocy nie mogę spać bo boję się że jak wstanę naszej świnki już nie będzie:/Wszyscy moi bliscy którzy umarli umierali nagle więc nie musiałem nigdy obserwować cierpienia. Może to i głupie ale kiedy widzę męczącą się świnkę morską to nie moge powstrzymać łez. Odbieram to tak samo jak cierpienie ludzi i nie mogę się z tym pogodzić. Razem z narzeczoną przywiązaliśmy się bardzo do naszej świnki która jest z nami odkąd mieszkamy razem we Wrocławiu. Była z nami przez najtrudniejszy okres w moim życiu w którym było dużo cierpienia z powodu lęków i depresji. Trudno mi sobie wyobrazić sobie że mogłoby jej zabraknąć a nie chcę żyć nadzieją bo boje się rozczarowania.

Mam nadzieję że nikt nie wyśmieje tego co napisałem
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 01:05
      ja
      4 świnki morskie dawno temu (przesłodkie zwierzaki, ale przez alergię już więcej świnek nie było) i rok temu 2 szczurki.
      Ostatniego szczurka (dokładnie rok temu zresztą) musialam sama zanieść do weterynarza do uśpienia żeby się nie męczył.
      Bardzo bardzo to dla mnie było trudne i smutne, razem z panią weterynarz uronilyśmy łezkę (no ja trochę więcej) bo zwierzak był bardzo przyjacielski i oswojony. Zapewniłam mu spokój i bezpieczeństwo do ostatniej chwili, i choć bardzo było mi żal i ciężko na sercu pozwoliłam mu odejść bez cierpienia. Przywiązuję się bardzo do zwierząt i dla mnie to było jak strata przyjaciela. Współczuję i wcale nie uważam że to że chce ci się płakać z powodu cierpienia zwierzaka jest godne wyśmiania.
      • mifune85 Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 01:31
        lucyna_n napisała:

        > ja
        > 4 świnki morskie dawno temu (przesłodkie zwierzaki, ale przez alergię już więce
        > j świnek nie było) i rok temu 2 szczurki.
        > Ostatniego szczurka (dokładnie rok temu zresztą) musialam sama zanieść do weter
        > ynarza do uśpienia żeby się nie męczył.
        > Bardzo bardzo to dla mnie było trudne i smutne, razem z panią weterynarz uronil
        > yśmy łezkę (no ja trochę więcej) bo zwierzak był bardzo przyjacielski i oswojony. Zapewniłam mu spokój i bezpieczeństwo do ostatniej chwili, i choć bardzo był
        > o mi żal i ciężko na sercu pozwoliłam mu odejść bez cierpienia. Przywiązuję si
        > ę bardzo do zwierząt i dla mnie to było jak strata przyjaciela. Współczuję i wc
        > ale nie uważam że to że chce ci się płakać z powodu cierpienia zwierzaka jest g
        > odne wyśmiania.

        Nie lubię takich sytuacji. Wole utrzymywać dystans, trochę cynizmu i nie lubię się rozklejać. Robie tak bo uważam że to lepsze dla mojej psychiki ale przez cierpiącą świnkę morską strasznie się rozkleiłem. Postanowiłem spędzić z nim troche czasu tej nocy i położyć się jak najpóźniej. Leżał przez chwile na kocyku kawałek ode mnie ale po chwili sam przyszedł i się przytulił. Bardzo bym chciał zeby jeszcze trochę pożył ale jego stan jest cięzki:/
        • lucyna_n Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 01:39
          Trudno patrzeć na cierpienie, zwłaszcza że te zwierzątka okazują przywiązanie, okazują emocje.
          Posiedź z biedakiem, niech się czuje bezpiecznie skoro już nie można mu inaczej pomóc.
          • mifune85 Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 01:42
            lucyna_n napisała:

            > Trudno patrzeć na cierpienie, zwłaszcza że te zwierzątka okazują przywiązanie,
            okazują emocje.
            > Posiedź z biedakiem, niech się czuje bezpiecznie skoro już nie można mu inaczej
            > pomóc.

            Jego los nie jest jeszcze przesądzony i mam nadzieje że z tego wyjdzie. Byłem bardzo nadwrażliwym dzieckiem i całe zycie staram się by tak już nie było ale ciężko mi patrzeć na cierpienie małego zwierzątka:/
              • mifune85 Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 11:18
                To była ciężka noc. Około 3 zadzwoniłem do weterynarza bo świnka zaczęła ciężko oddychać. Weterynarz powiedział że trzeba świnkę uśpić by się nie męczyła. Strasznie się z narzeczoną popłakaliśmy i pojechaliśmy w środku nocy by uśpić świnkę. Na miejscu weterynarz stwierdził że nie jest jeszcze tak z nim źle by go usypiać. Jego stan od tamtego czasu ani się nie pogorszył ani nie poprawił:/
    • eliza106 Re: Chore zwierzątko 13.02.13, 14:00
      Nie tylko, że nie wyśmieję - ale w pełni rozumiem Twoje przeżycia. Sama mam psa - śliczną Misię , jak tylko coś się dzieje z nią, też bardzo przeżywam. Niedawno dławiła się kością i myślałam, że to koniec. Ludzie, którzy kochają swoje zwierzątka są z reguły lepsi od innych, bardziej wrażliwi / co niestety w niektórych aspektach życia trochę przeszkadza. Kiedyś, dawno straciłam kota i też ryczałam, nie wstydź się i płacz!!!
      • niutaki Re: Chore zwierzątko 14.02.13, 10:35
        Rozumiem i bardzo wspolczuje, dla mnie zwierze to przyjaciel, czy to malutka swinka, czy tez troche wiekszy psiak, jak dziecku padly rybki, bo byly chore i pewnie cierpialy to mialam ochote plakac.
        • mifune85 Re: Chore zwierzątko 14.02.13, 11:27
          Świnka odeszła wczoraj w nocy:/Pod koniec już bardzo cierpiała i udusiła się zanim zdążyliśmy ją zawieźć do weterynarza i uśpić. Gdy już było blisko końca chciała od nas uciec byśmy nie widzieli jej cierpienia. Dla mnie jednak nie w końcowym akcie cierpienia jest sens tylko w życiu które się przeżyło w którym cierpienie było tylko małą cząstką. Tak chciałbym zapamiętać naszego ukochanego zwierzaczka
          • tlenoterapia Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 00:17
            Współczuje.
            Wiele razy niestety musiałam sprostać takim sytuacjom.
            Nie wiem czy usypianie jest dobrym rozwiązaniem, zamiast w ciszy spokoju odejść, zwierzak ma stres przed śmiercią, a usypianie w gabinecie weterynaryjnym przypomina mordowanie - zwierzęta stawiają opór....maszynka do golenia wycinają włosy...nie mogą wcelować z żyłę, zagęszczona krew w agonii uniemożliwia działanie środka ,wbijają się w w brzuch w otrzewną, albo prosto w serce.
            Traumatyczne mam doświadczenia nawet w tedy gdy weci byli wezwani do domu - zawsze należy spytać jak metodę eutanazji stosują bo są różne i nie dać się wypraszać do innego pomieszczenia.
            No już mnie poniosło na ten temat ,nie będę dłużnej pisać ale to takie przerażające przeżycie, na które nie sposób się uodpornić. Bardzo dużo myślałam i czytałam jak złagodzić zwierzakom ostatnie chwile....Środki relaksacyjne, głupie jasie ,narkozy.

            Pocieszającą myślą jest to ze zwierzaki nie maja świadomości tak jak ludzie i nie myślą "mam nieuleczalna chorobę, umieram,jutro juz mnie nie będzie, co się stanie z moimi bliskimi..."

            • mifune85 Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 02:05
              tlenoterapia napisała:

              > Wiele razy niestety musiałam sprostać takim sytuacjom.
              > Nie wiem czy usypianie jest dobrym rozwiązaniem, zamiast w ciszy spokoju odejść
              > , zwierzak ma stres przed śmiercią, a usypianie w gabinecie weterynaryjnym prz
              > ypomina mordowanie - zwierzęta stawiają opór....maszynka do golenia wycinają wł
              > osy...nie mogą wcelować z żyłę, zagęszczona krew w agonii uniemożliwia działani
              > e środka ,wbijają się w w brzuch w otrzewną, albo prosto w serce.
              > Traumatyczne mam doświadczenia nawet w tedy gdy weci byli wezwani do domu - za
              > wsze należy spytać jak metodę eutanazji stosują bo są różne i nie dać się wy
              > praszać do innego pomieszczenia.
              > No już mnie poniosło na ten temat ,nie będę dłużnej pisać ale to takie przeraża
              > jące przeżycie, na które nie sposób się uodpornić. Bardzo dużo myślałam i czyta
              > łam jak złagodzić zwierzakom ostatnie chwile....Środki relaksacyjne, głupie jas
              > ie ,narkozy.


              To czy zwierzęta nie mają świadomości choroby jest tylko naszym przypuszczeniem które wynika z punktu widzenia człowieka bo dla nas świadomośc nadchodzącej śmierci jest straszne. To raczej typowe dla człowieka myślenie życzeniowe nie mające oparcia w niczym. Ja chciałem uniknąć usypiania mojej świnki i do prawie ostatnich chwil życia nie wiedziałem czy tak by nie było lepiej. Niestety moja świnka się prawdopodobnie udusiła i miała konwulsje co tak mnie zszokowało że nawet nie mogłem płakać jak na to patrzyłem. Jeśli usypianie zwierząt wygląda tak jak opisałaś to jest to chyba nawet straszniejsze i ciesze się ze do tego nie doszło. Eutanazja w przypadku ludzi jest bardziej humanitarna bo wynika z decyzji samego chorego i człowiek jest na to się w stanie przygotować. W przypadku zwierząt nie można im tego wytłumaczyć i zwierze do samego końca nie jest tego świadome. Dzień wcześniej moja świnka zaczęła mieć kłopoty z oddychaniem i o 3 w nocy zadzwoniłem do weterynarza który stwierdził że lepiej ją uśpić. Strasznie wtedy płakałem i kiedy brałem o razem z klatką to on patrzył się na mnie i czułem się jakbym zawiódł zupełnie jego zaufanie i że wiozę go do weterynarza by go zabić:/Na miejscu weterynarz stwierdził że jego stan nie jest jeszcze tak zły i że warto jeszcze powalczyć. Niestety nie udało się ale wole fakt że zmarł u nas w domu prawie do końca będąc spokojnym.
              • lucyna_n Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 12:13
                ja z panią weterynarz chwilę o ym rozmawiałam i doszłyśmy do wniosku że niektórzy ludzie litują sie nad sobą bardziej niż nad zwierzęciem upierając się żeby go nie usypiać nawet jak pies czy kot ma jakieś raczydło i widać że cierpi, a nic już nie da się zrobić. Chcą sobie oszczędzić bólu i tego okropnego uczucia że się zwierze neisie na śmierć kosztem tej bolesnej agonii zwierzaka. Uznałyśmy że to jest postawa egoistyczna jednak, bo właściciel niby chce żeby zwierzak jak najdłużej żył, niechce zawieść zaufania zwierzęcia, ale on chce tego tak naprawdę dla siebie.
                • mifune85 Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 12:50
                  lucyna_n napisała:

                  > ja z panią weterynarz chwilę o ym rozmawiałam i doszłyśmy do wniosku że niektó
                  > rzy ludzie litują sie nad sobą bardziej niż nad zwierzęciem upierając się żeby
                  > go nie usypiać nawet jak pies czy kot ma jakieś raczydło i widać że cierpi, a n
                  > ic już nie da się zrobić. Chcą sobie oszczędzić bólu i tego okropnego uczucia ż
                  > e się zwierze neisie na śmierć kosztem tej bolesnej agonii zwierzaka. Uznałyśmy
                  > że to jest postawa egoistyczna jednak, bo właściciel niby chce żeby zwierzak j
                  > ak najdłużej żył, niechce zawieść zaufania zwierzęcia, ale on chce tego tak nap
                  > rawdę dla siebie.

                  Tylko w przypadku naszej świnki nie było wiadomo czy uśpić czy nie uśpić. Weterynarz miał obiekcje i mówił że jest jeszcze na to za wcześnie. W momentach kiedy trzeba podjąć decyzję
                  jest to tak naprawde mieszanina egoistycznych myśli o sobie i żalu i smutku nad losem zwierzęcia. A to czy naprawdę nic się nie da zrobić prawie nigdy do końca niewiadomo
                    • mifune85 Re: Chore zwierzątko 17.02.13, 15:29
                      lucyna_n napisała:

                      ee, ja tak ogólnie napisalam, nie o Tobie (narcyz)
                      > zresztą napisałeś że byłeś u weta i dawał nadzieję.

                      Ja też odpowiedziałem ogólnie i to nie była riposta na twoją odpowiedź. Nadal ja i moja narzeczona mamy doła z tym związanego ale chyba trzeba przejść przez żałobę
            • lucyna_n Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 12:08
              Masz wyraznego pecha do traumy. W przypadku moich zwierzaków to wyglądało tak jeden zastrzyk nasenny żadne tam trafianie w żyłę czy golenie, domięsniowo dostawały, kiedy uśnie, tak zwyczajnie uśnie to wtedy dopiero podawany jest ten który zatrzymuje prace serca. Trzymasz biedaka na rękach i czekasz aż zaśnie po pierwszym zastrzyku, bez żadnego dla niego stresu, a potem to już nie wie co i jak. Podejrzewam że w tej chwili wszystkie zwierzęta usypia się taką procedurą, a jak nie to powinno się. Jest to oczywiście stres dla właściciela, ale czy nie jest stresem oglądanie agonii, która nawet w przypadku małych zwierząt może trwać nawet kilka dni?
              • mifune85 Re: Chore zwierzątko 15.02.13, 12:59
                Ja w momencie śmierci czy to zwierząt czy to ludzi nie potrafie nigdy płakać. Nie wiem z czego to wynika. Czy to efekt szoku bo dopiero po kilku-kilkunastu godzinach jestem w stanie płakać. Mam jedną traumę z dzieciństwa kiedy zmarła siostra naszej babci ale ona o tym nie wiedziała i akurat przyszła do nas. Na powitanie rzuciłem jej że wiemy wszystko w dość nonszalancki sposób a moja babcia spytała się zdziwiona "Co wiemy?" i powiedziałem że jej siostra nie żyję. Do dziś mam wyraz jej twarzy przed oczami bo nikt się nie spodziewa usłyszeć takiej informacji w ten sposób. Z czasem niewiele się chyba zmieniło bo kiedy musiałem przekazać bratu i siostrze informacje o śmierci członka naszej rodziny to zamiast smutku czułem takie lekki podniecenie jak wtedy kiedy przekazuje się jakąś ważną informację która zrobi ogromne wrażenie. Wiem że bardzo wielu ludzi na wieść o czyjejś śmierci jest w stanie szoku i zachowują się w dziwny sposób. Ja zawsze w takich momentach staram się przerwać ten stan wyrzucając z siebie to w zupełnie nieodpowiedzialny sposób czego później się bardzo długo wstydzę.
              • tlenoterapia Re: Chore zwierzątko 16.02.13, 00:29
                Niestety procedury eutanazji są różne... i różne środki są stosowane. Nie wiem jak ze szczurkami ale generalnie problem jest w tym, ze tego typu środki na różne zwierzaki inaczej działają.

                Idealne by było gdyby stosowano środki po których by zwierzak wyluzował i przysną, ale takich nie stosują. (Dawka uspakajająca dla psa to az 5mg relanium na kg.ciała).Za drogo?
                Zresztą mało jakie leki są testowane przez badaczy pod katem przydatności dla zwierząt nie ma na to finansów.
                W przypadku kotów środki psychotropowe działają często nie przewidywalnie, a
                stosowany powszechnie sedalin (psy, koty) w opinii krytyków wywołuje zwiotczenie mięśni co właściciela utwierdza, ze jest skuteczny, lecz na EEG mózg działa jak szalony...

                Sami weci często dają próżną nadzieje .Albo nie zauważają, ze jest już bardzo źle. W przypadku raka stosują drogie leczenie, które przedłuża życie o 3 miesiące w cierpieniu.

                Od czasu kiedy wpuściłam babę do domu do kota, który był w agonii, ledwo przytomny, i ta 3 razy szla naciągać strzykawkę, bo za mala dawka wstrzyknęła ( w tym czasie kot się szarpał i dusił), to coś we mnie pękło jeśli chodzi o zaufanie do wetów. Uświadomiłam sobie, ze w innych przypadkach eutanazji tez było daleko do doskonałości.

                Było tez tak, ze gdybym nie podała psu przed uśpieniem kilku opakowań relanium to by inny wet zrobił mu horror.. jakoś tez tak się złożyło ze 3 razy się wbijał z kolejnymi dawkami..
                Ale to nie pech do traumy ,tylko większość ludzi nie wgłębia się tak w temat.






                • lucyna_n Re: Chore zwierzątko 16.02.13, 01:00
                  coś mi się wydaje że tutaj bardzo dużo od weterynarza zależy. Oprócz swoich gryzoni byłam dwa razy jako wsparcie duchowe z właścicielami kota i psa i nigdy nie wyglądało to tak dramatycznie jak zdarzyło się w przypadku Twoich zwierzaków. Może niektórzy lekarze oszczędzają na lepszych środkach i dlatego tak się dzieje? Bardzo to przykre i współczuję takich przeżyć, dla mnie i bez tego było to zawsze bardzo trudne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka