anulka78
21.07.04, 14:31
pisalam niedawno moja sytuacje z tesciami zapomnialam tylko dodac ze moj maz
ma brata starszego od siebie o 7lat,on jest w ich domu na zupelnie innych
warunkach na lepszych,duzo lepszych....jemu wolno bylo prawie wszystko,a
mojemu mezowi odwrotnie,to moj maz musil sprzatac ich pokoje(!!)kiedy
braciszek wychodzil do knajpy na imprezke bo przeciez kazdy musial mu
nadskakiwac..w dniu naszego slubu byl tylko on z jego rodziny,tesciwie nie
przyjechali tylko wyslali kartke elektroniczna i zadzwonili na chwile...brat
spytal sie co bysmy chcieli dostac na slub jako prezent a mysmy
odpowiedzieli"no nic,najwazniejsze ze bedziesz nam swiadkowac"myslalam ze to
dla niego jakis zaszczyt ale widocznie sie mylilismy
a on nie wyglupiajcie sie tylko mowcie co chcecie?a moj maz odparl:no to
mozesz nam dac na przyslowiowy obrazek...no i nadszedl dzien slubu on nam
zlozyl zyczenia dal kwiaty i tyle...pomyslelismy sobie ok.fajnie ze wogle
jestes na naszym slubie.a po jakims tygodniu jak bylismy u niego bo maz
chcial sobie zabrac jakas rzecz on przychodzi i prawie rzucajac daje nam
koperte z 200$ze slowami"macie na ten obrazek"?teraz tez tesciowie sa w
polsce i nawed im przez glowe nie przyszlo aby odwiedzic moich rodzicow!dodam
ze sa to ludzie jakies srednio 12lat starsi od nich,ja jestem w idiotycznej
sytuacji bo jak mam wyjasnic rodzicom czemu tesciowie nie maja ochoty sie z
nimi spotkac(mieszkaja od siebie 10minut jazdy autem)?faktach?dodam tez jak
bylismy w domu rodzinnym meza a mieszka tam obecnie tylko brat jego to bylo
na krotko przed naszym slubem,weszlismy a tam nikogo nie bylo komp wlaczony
ktos gadal przez gadu-gadu,ma z zostal na chwile na korytarzu rozmawial z
kolega a ja weszlam pierwsza i pierwze co mi sie rezucilo w oczy to ten
wlaczony komp podeszlam bo chcialam go wylaczyc,brat meza ma czesto cos
takiego ze wyjdzie na cala noc i swiatlo,telewizor sa wlaczone non-stop,ale
mniejsza o to i co widze rozmowe jego z matka bla,bl ,bla ogolnie moglam sie
dowiedziec z tej ich gadki ze mysmy braciszkow pokzyzowali plany ze maz
wyjechal ze Stanow.bla,bla bla...ze teraz musieli sprzedac swoje nowe
mieszkanie i zamieszkac w mieszkaniu rodzinnym(niedawno byl z laska)no ize
wogle przez to ma straszna krzywde a na to ze si pobieramy
skwitowali"zobaczymy co z tego wyjdzie"!a matka no to teraz ma ja,po tych
slowach poczulam sie jakbym nie wyszla za maz tylko jakby maz sobie kupil psa!
co myslicie o tych sytuacjach?