abyss0
24.07.04, 22:39
miewam tak: stoi/siedzi sobie ktos kolo mnie lub podchodzi do mnie i trza
zaczac gadac.ja jednak nie umiem gadac o dupie maryny, nie umiem/nie moge
cieszyc geby jak narzucaja normy spoleczne.zaczyna sie cisza,im dluzej ona
trwa tym powietrze bardziej gestnieje.nawet jak cos zagadam to dalsza
konwersacja sie nie klei bo o ile drugi temat by podtrzymac gadke o dupie
maryny sie jeszcze znajdzie to trzeciego juz nie ma.
a ludzie gadaja,gadaja,gadaja.o niczym.jak oni to robia?