Dodaj do ulubionych

depresja a osobowość

IP: *.mnc.pl 20.03.01, 14:41
Mam prblem otóż coraz częściej mi się zdarza że mam ochote wstrzyknąć sobie w
żyły amoniak i dać sobie delej spokój z moin pogmatwanym życiem mam straszne
dołki psychiczne z powodu szkoły i niwwiem jak sobie z nimi poradzić gdzie się
zgłosić na terenie miasta Łodzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Budda Re: depresja a osobowość IP: *.unl.edu 20.03.01, 20:18
      Sluchaj Uzi. Twoj problem polega na utozsamianiu sie z otoczeniem, szeroko
      pojetym. Zapomniales kim jestes, TY NIE JESTES SZKOLA ani najmniejsza czescia
      tego co to pojecie obejmuje. Twoja swiadomosc zamiast "stac jak struna
      wyprostowana" wygina sie tam gdzie "cie okolicznosci zaniosly". Zyjesz na
      peryferiach samego siebie, i zamiast byc obserwatorem tych procesow, ktore
      dzieja sie wokol Ciebie, jestes uczestnikiem. Dlatego cierpisz. Buddysci
      poleciliby Ci powrot do swego centrum, zlapanie dystansu od czegokolwiek co
      sie dzieje i z niezmiennym spokojem obserwowanie wydarzen. Poza tym pamietaj
      o prostej zasadzie na jakiej to wszystko sie dzieje. Najpierw DOSWIADCZASZ
      czegos, potem doswiadczenie zmienia sie w PAMIEC o tym co sie stalo, z pamieci
      eksploduje potok MYSLI, ktore to mysli prowokuja nowe AKCJE, ktore to akcje
      sa baza Twoich DOSWIADCZEN, i tak w kolko. Jestes wiezniem tego kola, i Twoim
      zadaniem jest przerwac je. Nie amoniakiem. Swoja wlasna swiadomoscia o tym
      KIM jestes i co sie dzieje wokol. Postaraj sie znalezc dobry podrecznik
      medytacji i sprobuj.
      Pozdrowienia Uzi, sa metody na to, wiem ze potrafisz.
      Budda.
    • Gość: zofia Re: depresja a osobowość IP: 198.209.97.* 21.03.01, 23:10
      mam 50 i tak samo myslam jak ty pare lat temu- jak przerwac to pasmo niepowodzen i uciec od tego co sie
      dzieje. Budda ma racje - potrzebna jest inna percepcja tego co widzimy zeby inaczej przetworzyc - bo to co
      myslimy to to powiduje jak my sie czujemy. zaczelam terapie 4 lata temu i teraz jestem innym czlowiekiem,
      mam dystans to otaczajacego swiata - BUdda nazywa to obserwowaniem , ja to nazywam detachment with
      love. nie wiem jak to przetlumaczyc ale wiem ze to pomaga mi byc soba , tworzyc calosc i nie oddawac
      wlasnej energii na zewnatrz tylko zatrzymac ja dla siebie. akceptowac wszystko co sie wokol mnie dzieje , to
      slowo nie znaczy awsze APROBOWAC.znaczy akceptowac to co nie moge zmienic i nie probowac z tym walczyc
      , nawet jezeli jest to bolesne dla mnie musze zaakceptowac ze jest tak a nie tak jak bym chciala i isc dalej.
      oszczedza mi to duzo energii . walka emocjonalna jest bolesniejsza i konsumujaca bardziej walka fizyczna. nie
      wdaje sie w dyskusje z fanatykami, ludzmi ktorzy " zawsze maja racje " - uciekam przed takimi , lub takimi ktrzy
      moga mi powiedziec jak ja sie czuje lub co jest dla mnie dobre. bo tylko ja jedna moge to powiedziec. mam
      teraz spokoj umyslu ale rowniez wybieram ludzi ktorzy sa spokojni , uciekam przed tymi ktorzy emanuja
      negatywizmem , zloscia , nerwowoscia - bo to jet jak wirus . czuje sie chora obok chorych ludzi.
      czy szkola nie ma psychologa? czy on /ona nie mogla by polecic poradni? wszystkiego dobrego, moje serce jest
      z toba - nie rezygnuj- moze byc lepiej TYLKO NIE WALCZ SAM. SIEGNIJ PO POMOC. ZOFIA
    • Gość: Do Uzi Re: depresja a osobowość IP: 212.191.70.* 22.03.01, 15:09
      W Lodzi jest przychodnia dla studentow przy ul
      Pomorskiej pomiedzy Sterlinga i 17 stycznia. Moze tam
      skieruja do wlasciwej placowki. A moze zapytaj
      zwyczajnie w przychodni rejonowej o psychiatre.
    • Gość: les Re: depresja a osobowość IP: *.tnt14.phl1.da.uu.net 28.04.01, 15:38
      Wielu wspaniałych ludzi miało problemy ze szkołą, a najgenialniejsi
      albo ich nie kończyli, albo z trudem.
      Szkoła zabija osobowość, uczy biernego trzymania się kanonów,
      reguł, posłuszeństwa. Zresztą to zależy na jakiego człowieka-nauczyciela
      trafisz. Już siódmą klasę oblałem, bo wolałem muzykę.
      Szkołę trzeba przetrwać. A wybierać tylko te dziedziny które
      pociągają emocjonalnie. Reszta osobowości będzie wówczas z radością
      służyć takiemu rozwojowi.I poczujesz bycie sobą.
      A wystarczy jeden nauczyciel o ludzkim sercu, żeby zapalił iskrę.
      Gdyby nie pomoc jednej nauczycielki, nigdy bym chyba nie zdał
      podstawówki. Pamiętaj, to nasz system edukacyjny jest chory.
      Możesz przetrwać, żeby być może coś zmienić w przyszłości.
      Sam system oceniania jest durny i stresujący. W Stanach,
      gdzie chodziłem potem do Collegu, nigdy nie miałem żadnego stresu.
      Narzekają,że w Stanach tylu analfabetów, a tak naprawdę
      narzekacze boją się stracić władzę dominowania nad innymi.
      Nie daj się stłumić. Ale póki jesteś zależny i słaby, nie
      ujawniaj się zbytnio ze swoim indywidualizmem, bo wszelki system i instytucja,
      będą chciały go zdławić. Rozwijaj swoje pasje, zainteresowania.
      To ci pomoże zdystansować się wobec szkoły, która nie jest
      żadną ostatecznością i, co najważniejsze, przemija.
    • Gość: Krzysiek Re: depresja a osobowość IP: 194.92.234.* 28.04.01, 21:05
      Moge Ci dac numer bardzo dobrej pani psychiatry w
      Lodzi. Umow sie na wizyte:
      0501380260
    • Gość: Krystyna Re: depresja a osobowość IP: 212.244.27.* 28.04.01, 22:41
      Gość portalu: Uzi napisał(a):

      > Mam prblem otóż coraz częściej mi się zdarza że mam ochote wstrzyknąć sobie w
      > żyły amoniak i dać sobie delej spokój z moin pogmatwanym życiem mam straszne
      > dołki psychiczne z powodu szkoły i niwwiem jak sobie z nimi poradzić gdzie się
      > zgłosić na terenie miasta Łodzi.

      Bardzo współczuję dzisiejszej młodzieży. Wygląda na to, że w mojej szkole (30 lat
      temu) było sielankowo w porównaniu z dzisiejszymi patologiami (agresja,
      narkotyki, stresy i coraz gorsze warunki życia).Ale wtedy nie było tylu słodyczy.
      A w reklamach TV zachęcają:"Jest ci smutno? Zjedz budyń (czyt. skoncentrowane
      węglowodany); Chcesz poprawić sobie nastrój? Zjedz batonika jakiegoś tam, albo
      ciasteczko o wpół do dziesiątej na śniadanie (???). To nie czekolada poprawia
      nastrój, to cukier zjadany we wszystkich posiłkach, a właściwie w ustawicznym
      przegryzaniu uzależnia, a gdy go nie dostarczymy stajemy się nerwowi i
      nadpobudliwi i wtedy faktycznie zjedzona czekolada nas uspokaja. Tak samo jest z
      uzależnieniem od papierosów (też rzekomo uspokajają), alkoholu i narkotyków.
      Życie zaczyna nam się gmatwać, gdy tracimy kontrolę nad własnym organizmem, gdy
      nasza odporność psychiczna na stresy systematycznie się obniża, a konflikty
      narastają. Zanim zrobisz jakieś głupstwo sięgnij po zupełnie inne rzeczy, niż te
      zalecane: napij się tłustej śmietany (30%!), zjedz na śniadanie 3-4 jajka na
      maśle, czy jak Anglicy: na boczku, czy bekonie. Nie bój się jeść tłustego mięsa,
      ale ogranicz wszystkie skoncentrowane węglowodany (cukry)- tzw. zapychacze
      żołądka (chleb, kluski, makarony itp.). Już po kilkunastu dniach "zmieni Ci się
      osobowość" a na serio- odzyskasz spokój i pewność siebie, a depresja roztopi się
      jak śnieg na wiosnę. Takie doświadczenia mam za sobą, więc dlatego pozwalam sobie
      na taką, dla niektórych kontrowersyjną, poradę. Pozdrawiam. Optymalna Krystyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka