Dodaj do ulubionych

Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc?

15.01.14, 10:37
mój tata cierpi na depresję, był u lekarza, niby bierze leki... nie widze jednak poprawy, ma troszkę lepsze dni ale ogólnie - siedzi w domu, śpi, nigdzie nie chce wyjść, nic nie chce robić, nic nie mówi, praktycznie nie rozmawia... gł. powodem jego depresji jest jak sądzimy zwolnienie z pracy (62 lata).
Już nie wiemy jak mu pomóc. Pojawiły sie problemy z ciśnieniem, skurcze nóg, schudł... pewnie to spowodowane jego złym stanem psych :(
jak pomóc takiej osobie?
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 15.01.14, 10:53
      Jeżeli nei robił badań ogólnych to może wcale nie być sama depresja. Ale często tak jest że ludzie na utratę pracy tak reagują, nagle zaczynają się sypać. To co jakoś tam funkcjonowało w równym dobowym rytmie nagle rozpada się jak domek z kart i wyłażą drobne niegdyś dolegliwości ktore zaczynają się nasilać do romiaru poważnego problemu.

      Co można zrobić, być z nim, podnosić na duchu, tłumaczyć że nie zawsze tak będzie, że nawet najdłuższa depresja w końcu minie, i pomóc mu w utrzymaniu jako takiego rytmu dobowego, zatrudniać do zajęć na miarę jego sił i możliwości, żeby czuł się potrzebny, ważny, nie odstawiony na boczny tor, nie pozwolić uciec mu w nicość. Zauważać głośno nawet drobne poprawy, choćby i trochę kłamać w tym temacie.

      Przede wszystkim jednak w takim stanie farmakoterapia, warto kontaktować się z jego lekarzem, pilnować odpowiedniego brania leków, może ma za dużo uspokajaczy, lub za silne stąd ta senność i bierność. Pilnować żeby się odżywiał, dbał o higienę itp. Ogólnie to nie będzie łatwe i żadnej prostej recepty nie ma. Trzeba mieć świadomość że depresja potrafi przybrać postać choroby bardzo ciężkiej, śmiertelnej.
      • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 15.01.14, 11:14
        był u lekarza, który stwierdził depresje, zapisał leki... uważam, że powinien chodzić na normalne wizyty lekarskie, rozmowy z psychologiem w ramach terapiii, ale przestał. Wiem, ze był to lekarz prywatny, i śmiem twierdzic ze świadomośc płacenia za kazdą wizyte mogła go przygnębiac w obecnej sytuacji bez pracy :( teraz ma chodzic normalnie, na NFZ, mam nadzieje ze to coś da.
        Mówimy,tłumaczymy, próbujemy rozmawiac.... ze średnim skutkiem. Jest po prostu smutny, nie odzywa się, nie ma na nic ochoty. Po cichu licze na to, że jak minie zima, przyjdzie wiosna bedzie mial lepszy nastrój, zacznie coś robić (ogódek itd...)
        • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 15.01.14, 17:12
          długo trwa już leczenie?
    • zoliborski_goral Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 15.01.14, 22:48
      Oczywiście że to depresja reaktywna w wyniku zwolnienia. Pewnie najbardziej by mu pomogło jakieś zajęcie ale i tak chodzi o małą korektę w postawie. Przede wszystkim należy mu uświadomić że i tak niewiele mu pozostało do emerytury więc nie ma co się tak żołądkować utratą pracy bo młodzi mają gorzej. Po drugie jak już tak chce mieć tę pracę to łatwiej znaleźć będąc w formie fizycznej więc niech przynajmniej codziennie godzinę albo lepiej dwie maszeruje dla formy. Po trzecie jak mu się poprawi to może czegoś zacząć szukać.
      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 15.01.14, 23:07
        Jest to możliwe i prawdopodobne ale w przypadku depresji nic nie jest oczywiste, zwłaszcza diagnoza przez net.
        Chad też może się uaktywnić pod wpływem jakiejś traumy, a taką jest niewątpliwie obecnie utrata pracy. Znam człowieka który w wieku 65 lat zachorował na chad i to I typu z pełnymi maniami i głębokimi depresjami, przedtem nie wiedział nic na temat choćby melancholi i był okazem zdrowia fizycznego i psychicznego, co ciekawe jego brat w podobnym wieku zaczął mieć bardzo podobne do depresji objawy i został zdiagnozowany w kierunku sm, i zaczął dostawać leki na sm, jeden z tych dwóch już gryzie piach, ten z rzekomym sm, bo w depresję nikt nie chciał uwierzyć i woleli leczyć go u "normalnego lekarza nie od czubków".
    • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 16.01.14, 04:22
      nie on pierwszy i nie on ostatni, a z kazdym dniem przybywa coraz wiecej i bedzie duzo gorzej (gdzie jest Seligman jak go potrzeba ...) Ludzie poswiecaja sie pracy jakby to byl jakis kanon boski wiec jak potem ktos wyciagnie im dywanik spod nog to wielki dramat. W wieku 62 lat i tak go nikt nie zatrudni nawet na stroza (obstawione chlopakami z kwalifikacjami). To jest po prostu nastepny etap w zyciu CZLOWIEKA taki jak wypadanie wlosow, tyle ze dawniej byla gwarancja w konstytucji wiec problem nie istnial. Jest jeszcze nadzieja ze praca go sama znajdzie, to jest dosyc czeste.
      • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 16.01.14, 09:50
        ,,nie ma co się tak żołądkować utratą pracy bo młodzi mają gorzej...''
        może i tak ale jak wytłumaczyć to mojemu tacie? w zasadzie on się nie żołądkuje, nie denerwuje, po prostu jest w takim stanie że niemal nie ma z nim kontaktu, to jest nawet gorsze bo nie da sie z nim porozmawiac. Dlatego tym bardziej martwimy się o jego zdrowie (serce, ciśnienie...)
        Może i młodzi mają gorzej :) ale są młodzi, a w tym wieku nie przysługuje mu zasiłek przedemerytalny , na emeryture za wczesnie. Moze sie zarejestrowac jako bezrobotny. Dochodza do tego zobowiązania finansowe, którym teraz nie moze podołac, mama równiez jest na emeryturze, a do tego, wiadomo - codzienne życie.
        Leczenie nie trwa długo, ale myslałam, ze w końcu sie otrząsnie a on coraz bardziej podupada
        • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 16.01.14, 15:50
          Jeżeli w ciągu 2 miesięcy nei będzie ani odrobiny lepiej, nie mówię tu o powrocie do zdrowia bo to może zabrać bardzo długo, ale jeżeli nic się nie poprawi to trzeba koniecznie skonsultować to leczenie.
          Proszę uzbroić się w cierpliwośc, nie oczekujcie od niego zbyt wiele, nie wyciągajcie go na siłę, nie fundujcie mu przymusowych rozrywek, nie dręczcie gadaniem typu "młodzi mają gorzej" albo "weź się w garść" raczej starajcie się małymi kroczkami zachęcać go do tego co jest w stanie zrobić, choćby wypić razem herbatę, czy obejrzeć pogodny film, niestety w głębokiej depresji nawet zwykły spacer może być nie lada wyzwaniem, a to co do tej pory sprawiało przyjemność staje się tylko źrodłem udręki. Przypuszczam że on nie mowi wam o wszystkim co czuje, a zapewniam głęboka depresja jest straszna, po prostu piekło i nie przesadzam ani trochę, nigdy nei czułam w żadnej sytuacji ( a wiele było naprawdę kiepskich momentów) niczego straszniejszego niż właśnei w stanie głębokiej depresji, boję się tego bardziej niż śmierci.
          • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 17.01.14, 08:35
            lucyna
            • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 18.01.14, 21:24
              moja matka powiedziala kiedyś zdanie po którym już nawet nie mogłam płakać ani krzyczeć ani nawet mowić, z bezradności po prostu siadłam i zaczęlam się śmiać, po czym zrozumialam że mogę się przestać łudzić co do wsparcia w chorobie.

              Zdanie brzmiało tak: "ja rozumiem że depresję można mieć dzień, dwa, ale tydzień!!!???"
              • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 19.01.14, 02:55
                sam sie zasmialem, bo to jest naprawde przezabawne.
        • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 16.01.14, 15:55
          a tak przy okazji, ragument że mlodzi ludzie mają zawsze lepiej jest głupi, co byś wolała, zachorować w wieku 60 lat i mieć spieprzone powiedzmy ostatnie 20 lat czy zachorować w wieku 20 lat i meić przed sobą 60 lat choroby, niemocy, bez możliwości ułożenia sobie życia, pozycji zawodowej, założenia rodziny?
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzienia, ja np zazdroszczę komuś kto przeżył normalnie lat 60, ja nie przeżyłam bez depresji nawet łącznie 10 i już nigdy nie będę zdrowa i "normalna", czyli statystycznie mam przed sobą jakieś 40 lat depresji z krotkimi remisjami. Ale czy to jest jakikolwiek argument dla osoby chorej? Moje cierpienie jest jak wiadomo najmojsze, co to zmienaia w cierpieniu że ktoś gdzieś ma gorzej? nic.
          • trotylolog Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 18.01.14, 16:59
            Rozważ koncepcję oddania się Panu!
            • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 18.01.14, 18:35
              no tego by jeszcze brakowało żebym się jakiemuś pierwszemu z brzega panu oddawała, no wiesz, ja się czuję obużona i zraniona w swoich przekonaniach.
          • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 19.01.14, 02:59
            socjalni inzynierowie sobie zazyczyli inaczej i wyboru nie ma: po 50-ce zadnych szans na prace, w zadnym kraju, w zadnym zawodzie.
            • horpyna4 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 20.01.14, 12:07
              Guzik prawda, nigdy nie wiadomo. Mój ojciec na dwa lata przed emeryturą sam złożył wymówienie, bo stosunki w pracy popsuły się tak, że za dużo zdrowia go to kosztowało. I przez zupełny przypadek natychmiast znalazł spokojną pracę w swoim zawodzie, więc dociągnął do emerytury.

              Jeżeli jednak ktoś zostaje zwolniony z pracy, to ważna jest forma tego zwolnienia i w zależności od tego można różnie pomagać.

              Zwykle najcięższa depresja dotyka tych, którzy zostali zwolnieni jako nieprzydatni. Powoduje to zaniżenie poczucia własnej wartości i człowiek ląduje w głębokim dole. Ale z drugiej strony znalezienie nowej pracy, gdzie jest on absolutnie niezbędny, niweluje skutecznie ten dół.

              Czasem utrata pracy następuje z przyczyn tzw. obiektywnych, np. upada zakład. Wtedy człowiek może się początkowo aż tak nie dołuje, ale dłuższy okres bezczynności wytwarza u niego poczucie beznadziejności, które się utrwala.

              Na pewno warto starać się znaleźć takiemu zwolnionemu jakieś zajęcie, nawet nisko płatne. 62 lata to żaden wiek, jeżeli głowa i ręce działają. Nie wiemy tutaj, co robił i co potrafi ów zwolniony, ani jakie są jego zainteresowania. Bo najgorzej jest z ludźmi, którzy nie mają żadnego hobby poza pracą; inni w takiej sytuacji mówią "nareszcie mam czas na to, co lubię". A u wielu ludzi bywa tak, że ich hobby może przynosić jakieś dochody i odpada wtedy problem ubóstwa.

              Koniecznie trzeba pilnować, żeby osoba w depresji brała regularnie leki. Nie działają one błyskawicznie; na ogół trzeba dobrych kilku miesięcy, żeby nastąpiła jakaś poprawa. I nie chodzi tu o wywołanie u danej osoby jakiegoś poczucia szczęścia, tylko na przykład chęci do wstania z łóżka, umycia się, ubrania i posprzątania. Bo dla chorego na depresję wszystko staje się problemem - nie jest w stanie wykonywać zwykłych, codziennych czynności.
              • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 20.01.14, 12:19
                i w tym sęk, u mojego taty wszystko jest teraz problemem, cięzko mu wykonać zwykłe codzienne czynności, nic go nie cieszy, a raczej drażni.
                Od zawsze miał jakies hobby, sporo czasu na to poświęcał, jest typem ajsterkowicza, złotej rączki, dorywczo naprawial różne sprzęty, potrafił zrobic, naprawić różne rzeczy nei tylko w domu. Miał warsztat, w którym ciągle przesiadywał, mase sprzętów itp. Lubiał wynajdowac drobne antyki typu - radia, zegary, godzinami sie tym zajmował, naprawiał, usprawniał, odnawiał, ma u siebie cały pokój w takich sprzetach odrestaurowanych. Teraz to wszystko leży zakurzone na strychu... nawet się nie interesuje co się z tym dzieje. Stracił cały zapał.
                Zwolniono go chyba gl. dlatego, że byl najstarszy z ekipy, przyszli młodzi(może znajomi prezesa itp.) ludiz zastąpiły komputery... tata miał jednak umiejętnosci i doświadczenie, których młodzi ludzi juz nie mają i nie bedą mieli :) i to go trzymało mocno w pewności, ze go nei zwolnią.
                • waters123456 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 21.01.14, 12:56
                  Bardzo mi przykro z powodu depresji Twojego taty,
                  jedyne pociesznie, że wreszcie minie, leki w końcu zadziałają, minie ta zima/ nie zima,
                  coś się wydarzy, co doda mu skrzydeł,
                  a wasza rodzina będzie przy nim, będzie go wspierać, bez narzucania się, tylko tak z miłości i zrozumienia.
                  Ostatnio zaczytuję się w tym, co pisał Antonii Kępiński, a on potrafił w sposób tak sugestywny i zrozumiały, dostępny opisać, na czym polega ludzkie życie :)

                  CYTATY :

                  >Czas depresji jest złym czasem, od którego chciałoby się uciec, ale nie ma gdzie; chory jest w nim zamknięty, przegnieciony przeszłością, teraźniejszością i bez perspektyw przyszłości. W czasie tym niewiele się dzieje; przeżycia monotonnie obracają się koło tych samych wątków: beznadziejności, poczucia winy, lęku przed katastrofą itp.

                  Człowiek jest jedyną istotą zdolną do tworzenia, ale też do bezmyślnego niszczenia.
                  (...) człowiek pociesza się, że jutro będzie inaczej. W poczuciu zmienności tkwi zawsze nadzieja lepszego. Poczucie to broni człowieka przed beznadziejnością nawet w tych sytuacjach, które, obiektywnie biorąc, są beznadziejne. Tylko nad światem depresji napis jest identyczny jak ten, który Dante postawił nad bramami piekła: „Porzućcie wszelkie nadzieje”. W depresji nie ma już przyszłości, panuje w niej wieczność ciemnej teraźniejszości i równie ciemnej przeszłości. Źródło: „Zdanie. Miesięcznik społeczno-kulturalny”, rocznik 1982, s. II.<;

                  ale zawsze jest nadzieja, że np. leki zadziałają wreszcie ( bo zadziałają na pewno ) i człowiek osiągnie równowagę
                  i spróbuje żyć tu i teraz dostosowując się do tego co aktualnie przyniosło mu życie, może jakiś przypadek,
                  podniesie się i będzie lepiej, może nawet szczęśliwie - jakkolwiek rozumieć poczucie bycia szczęśliwym

                  pozdrawiam :)

                • horpyna4 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 21.01.14, 21:35
                  Skoro jest typem majsterkowicza, to już połowa sukcesu. Może coś robić, restaurować starocia i sprzedawać. Tylko najpierw kilka miesięcy kuracji i trzeba koniecznie pilnować, żeby brał leki. Porozmawiaj z mamą, żeby pilnowała i nie denerwowała się, bo jest szansa wyjścia z tego. Po prostu jest to choroba, którą trzeba leczyć.

                  Jak już tata nieco się ogarnie, to wtedy trzeba go ciągle prosić o zrobienie czegoś, co tylko on potrafi. Bo jak raz zacznie, to potem wpadnie w ciąg majsterkowania. I niewykluczone, że za rok, dwa powie, że nareszcie ma czas na to, co lubi robić.
    • butterfly120 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 07.02.14, 14:27
      Myślę, że może warto by spróbować jakiegoś środka wspomagającego bez recepty, ostatnio dość głośno jest o szafranie. Jeśli nadal będzie źle to radziłabym wizyte u lekarza.
      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 07.02.14, 14:35
        srodki bez recepty przy takiej skali problemu?
        • butterfly120 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 07.02.14, 14:36
          Mojej przyjaciółce pomogły jak było kiepsko...
          • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 07.02.14, 15:54
            co to konkretnie znaczyło kiepsko? bo widzisz subiektywna ocena że jest kiepsko bywa bardzo myląca. To co dla niej bylo kiepsko mogło być dla kogoś innego najlepszym dniem w ostatniej 5-latce.
            • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 08.02.14, 13:37
              no tak, i znowu naganiasz niewinnych ludzi na prochy. butterfly daje dobra rade a ty zaraz osmieszasz i krytykujesz post czlowieka ktory ma konkretne dobre doswiadczenie bez prochow. przestan windowac prochy. zacznij pisac wiecej o skutkach ubocznych farmaceutykow. Na razie nie jest to nielegalne.
              • butterfly120 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 10.02.14, 10:01
                Ok, po prostu chciała jakos pomóc, uważam, że najprościej jest iśc do lekarza, poprosić o leki i dalej udawać, że wszystko jest ok. A przecież jest tyle sposobów na walkę z nią.
                • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 10.02.14, 13:22
                  a konkretnie ile jest tych sposobów?
                  • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 05:49
                    bardzo wiele ale niestety, dla ciebie sa one nielegalne, nieskuteczne, niewlasciwe, glupie, durne i zacofane. Dokladnie to samo mozna powiedziec o metodach kltore ty polecasz- sprawa opinii.
                    Gdybys tak dzioba nie darla to pewnie moglabys sie czegos nowego nauczyc.
                    • butterfly120 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 09:48
                      Można chociażby cały czas przebywać z kimś, próbować regularnie uprawiać sport, zmienić dietę, z kims pogadać, poza tym jest tyle środków bez recepty deprim, persen, szafraceum itp.
                      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 12:06
                        hmmm, obawiam się że to może skutkować na chandrę, na chorobę o nazwie depresja to pomoże tyle co umarłemu kadzidło, zwłaszcza to kryptoreklamowane przez ciebie szafraceum.
                        Miałam nadzieję że to tylko naiwność ale jednak to czyste wyrachowanie było i zwyczajnie reklama kolejnego cudownego środka. Pani już podziękujemy za występ.
                        • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 18:22
                          jasne bo kazdy wie ze prawdziwe i najprawdziwsze w zyciu to:

                          SSRI antydepresanty: Prozac, Serafem, Zoloft, Paxil, Luvox, Celexa, Lexapro

                          SNRI antydepresanty: Effexor, Remeron, Serzone, Cymbalta

                          zryty beret: Zyprexa, Geodon, Abilify, Seroquel, Risperdal

                          Odchudzanie: Fen-Phen, Redux, Meridia

                          Od bolu: opium, Morphine, OxyContin, Ultram, Tramadol, Percocet, Percodan, Lortab, Demerol, Darvon or Darvocet, Codeine, Buprenex, Dilaudid, Talwin, Stadol, Vicodin, Duragesic Patches, Fentanyl Transdermal, Methadone, Dextromethorphan (syropki na kaszelek),itp
    • monika.libra36 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 15:22
      1.wciągać tatę w codzienne rozmowy czy drobne czynności gospodarcze,
      2.starać się odwracać uwagę od rozważań o trudnościach i kłopotach,
      3.zwracać uwagę nawet na drobne,ale pozytywne zdarzenia,
      4.w dyskretny ,ale stanowczy sposób pilnować ,aby zażywał leki.
      • butterfly120 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 15:26
        Zgadzam się w 100%, wogóle wciągać go w życie rodziny, żeby nie miał czasu na czarne myśli.
      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 16:40
        a mnie trochę denerwuje to zawsze lekko nerwowe i sztuczne odciąganie uwagi bo to dobrze robi głównie odciągającemu uwagę a nie choremu,
        Moim zdaniem lepiej wysłuchać o tychże kłopotach i czarnych myślach, przynajmniej raz wypić do dna odważnie kielich goryczy razem z depresyjnym, a dopiero potem zabawiać go i odciągać uwagę. Jeżeli natomiast nie ma się na tyle odwagi i mocy własnej trzeba zapewnić chormu taki wentyl bezpieczeństwa i zorganizować możliwość wygadania się do cna z tego co go dręczy u siły fachowej.
        istnieje bowiem taka możliwość że chory zacznie przed rodziną grać "zdrowego" celem pozyskania akceptacji lub uniknięcia sztucznych rozrywek i pustych pogaduszek, będzie się odsuwał na bok tłumacząc że jest mu samemu ze sobą całkiem dobrze, że już się czuje lepiej i nie potrzebuje towarzystwa, a tak naprawdę będzie się bał ujawnić czarne mroki swej depresyjnej studni z którymi zostanie tak naprawdę zupełnie sam, a od własnej głowy nie uciekniesz, i wtedy mocno trzeba trzymać kciuki za tabletki, żeby nie było sytuacji że tak jux dobrze bylo a tu wziął i się targnął. Nie zapominajmy bowiem że depresja jest chorobą często śmiertelną.
        • nativeau Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 11.02.14, 18:25
          oczywiscie bo kazdy wie ze choremu najlepiej pomagaja podarki wg nastepujacej listy:
          SSRI antydepresanty: Prozac, Serafem, Zoloft, Paxil, Luvox, Celexa, Lexapro

          SNRI antydepresanty: Effexor, Remeron, Serzone, Cymbalta

          zryty beret: Zyprexa, Geodon, Abilify, Seroquel, Risperdal

          Odchudzanie: Fen-Phen, Redux, Meridia

          Od bolu: opium, Morphine, OxyContin, Ultram, Tramadol, Percocet, Percodan, Lortab, Demerol, Darvon or Darvocet, Codeine, Buprenex, Dilaudid, Talwin, Stadol, Vicodin, Duragesic Patches, Fentanyl Transdermal, Methadone, Dextromethorphan (syropki na kaszelek),itp
    • monika.libra36 Należy unikać!!! 11.02.14, 17:25
      1.Konfliktów i kłótni domowych-w stanie depresji chory jest szczególnie wrażliwy na wszystkie nieporozumienia i odnosi je do siebie,obciążając się za ich powstanie,
      2.rozważać przy nim drobnych nieraz trudności życia codziennego-gdyż chory ma skłonność do wyolbrzymiania wszystkich problemów.
      • nativeau Re: Należy unikać!!! 11.02.14, 18:31
        zapomnialas o nr

        3. SSRI antydepresanty: Prozac, Serafem, Zoloft, Paxil, Luvox, Celexa, Lexapro

        SNRI antydepresanty: Effexor, Remeron, Serzone, Cymbalta

        zryty beret: Zyprexa, Geodon, Abilify, Seroquel, Risperdal

        Odchudzanie: Fen-Phen, Redux, Meridia

        Od bolu: opium, Morphine, OxyContin, Ultram, Tramadol, Percocet, Percodan, Lortab, Demerol, Darvon or Darvocet, Codeine, Buprenex, Dilaudid, Talwin, Stadol, Vicodin, Duragesic Patches, Fentanyl Transdermal, Methadone, Dextromethorphan (syropki na kaszelek),itp
        • kkk bez poprawy 16.02.14, 09:57
          ,,1.wciągać tatę w codzienne rozmowy czy drobne czynności gospodarcze,
          2.starać się odwracać uwagę od rozważań o trudnościach i kłopotach,
          3.zwracać uwagę nawet na drobne,ale pozytywne zdarzenia,
          4.w dyskretny ,ale stanowczy sposób pilnować ,aby zażywał leki. ''
          ale my to wszytsko robimy od poczatku... i jak ktoś wcześneije napisał, tatę to chyba męczy, drażni nieco, jest tym zmęczony, woli miec świętyu spokój :(
          Był u lekarzy, ma leki, to nic nie daje, lekami sie sam nie wyleczy a z lekarzem nie chce rozmawiac, nei ma sensu taka wizyta jeśli on nic nie mówi, po prostu nie chce. Musi chciec rozmawiac, wtedy terapia miałaby sens.
          Teraz chyba poczekamy, troche odpouścimy, damy mu spokój.
          :(
          • monika.libra36 Nie odpuszczajcie!!! 16.02.14, 10:41
            Ja od kwietnia (2005rok) do września tego samego roku tułałam się od lekarza do lekarza.
            Przepisywali mi różne leki ,które mi nie pomagały.Dopiero w październiku trafiłam na świetnego lekarza.Zapisywał mi różne leki i w końcu trafiliśmy na odpowiednie lekarstwa.
            Był jedynym specjalistą przed którym mogłam się otworzyć.
          • lucyna_n Re: bez poprawy 16.02.14, 12:52
            Jeżeli za miesiąc nadal nie będzie żadnej poprawy lekarz z pewnością zmieni tabletki, a przynajmniej powinien to rozważyć, niestety pierwszy lek rzadko bywa trafiony na 100%.
          • butterfly120 Re: bez poprawy 17.02.14, 10:44
            Jeśli leki mu nie pomagają to powinien dostać nowe, bo istnieje duze prawdopodobienstwo ze te ktore ma obecnie na niego nie dzialaja, pod zadnym pozorem nie zostawaijcie go samego nawet gdyby się o to wściekał.
            • kkk Re: bez poprawy 17.02.14, 14:22
              To trwa jakies ok. 4 m-ce, i trwa nadal nadal.
              Był u 2 lekarzy, rózne leki... na razie poczekamy, on nie wyraza żadnej chęci żeby cokolwiek zmienić
              • lucyna_n Re: bez poprawy 17.02.14, 14:59
                może musi osiągnąć to swoje przysłowiowe "dno".
                Dawajcie mu możliwość, proponujcie różne aktywności zwłaszcza wyciągajcie na słońce, ale po prawdzie na siłe niewiele się da zrobić, jeżeli ojciec kiedyś był skryty i np uparty to tym bardziej będzie negował możliwość leczenia psychiatrycznego, łykania tabletek w jego przekananiu pewnie na "bezrobocie". Ale każdy w koncu dochodzi do tego punktu z którego można się tylko odbić. Pilnujcie jednak bacznie czy nie kombinuje po cichu samobójstwa, bo jeżeli nie będzie widział światełka w tunelu to mogą go nachodzić różne myśli.

                Proponowalabym skontaktować się z lekarzem zapytać jak postępować, on widział pacjenta, będzie lepiej wiedział czy go na siłę uaktywniać, czy odpuścić, czy istnieje ryzyko targnięcia się na życie, jak on widzi dalsze leczenie. Może poprawa jest ale nie tak spektakularna żebyście ją dostrzegli, bo oczekiwania że ojciec powroci do całkowitego zdrowia i będzie taki jak dawniej mogą już nigdy się nei spełnić. Głęboka depresja zostawia w psychice glębokie ślady na całe życie.

                Czy lekarz nie proponował np leczenia na oddziale dziennym?
              • nativeau Re: bez poprawy 17.02.14, 15:16
                Masz racje, co tam bedziesz ciagal tate po lekarzach, jeszcze bedziecie mieli wypadek po drodze i to dopiery by byl problem! Z prochami to jak z kielbasa: raz dobra a 100 razy nie. Tak samo jest z krowkami czy salcesonem. Czesem dobrze zjesc sledzia marynowanego na depresje. Czy tata lubi sledzie?
                • kkk Re: bez poprawy 18.02.14, 10:11
                  Tak, tata w ogóle był raczej skryty, spokojny, małomówny, ale miał poczucie humoru, lubił aktywność na powietrzu, miał swoje hobby itd. Teraz, o zgrozo, nawet nie bardzo chce jeść, nie wiem czy nei ma apetytu, ale kieydś powiedział, ze nie warto mu robić jeść... :(:(:(
                  Cięzko , cięzko go gdziekolwiek wyciągnąc, nawet do sklepu, przejsc się. Nie mieszkam z nimi, ale wiem, ze mama traci cierpliwość, nei wie juz co robić. WYdaje mi się ze rozmowa z psychologiem to raczej jej jest potrzebna, w ramach nawet tego, jak postępowac z ojcem, jak mu pomóc, jak ona ma sie w tym wszystkim zachowywac.
                  Miałam nadzieje , ze jak przyjdzie wiosna, zaswieci słońce, trawa się zazeileni, nabierze ochoty do życia, mówiliśmyy mu to, przypominaliśmy, ze zawsze lubiał coś dłubac w ogrodzie, zawsze miał coś do zrobienia, lubiał spędzac czas na świezym powietrzu. Teraz wszystko jest problemem... nawet stare pasje, kóre kiedyś sprawiały przyjemność :(
                  • monika.libra36 Anhedonia 18.02.14, 10:34
                    U twojego taty występuje objaw niezdolności odczuwania przyjemności (anhedonizm). Przejawia się ona w ten sposób,że chorego nie cieszy dobre jedzenie,piękna pogoda,idylliczny krajobraz czy inne sprawy ,które zazwyczaj sprawiają ludziom przyjemność.Do tego dochodzi jeszcze brak albo niedostatek energii, inicjatywy ... tata nie potrafi się do niczego zmobilizować.
                    OSOBA POGRĄŻONA W DEPRESJI ZASTYGA WIĘC W STANIE CAŁKOWITEJ NIEZDOLNOŚCI DO DZIAŁANIA,co w ciężkich wypadkach przejawia się tak,że nie jest ona nawet w stanie poruszyć ciałem.
                    • monika.libra36 Czujność!!! 18.02.14, 14:16
                      Otoczenie chorego powinno być szczególnie wyczulone na wyznania chorego na temat beznadziejności jego życia.Zdania typu "jestem tylko ciężarem,lepiej,gdyby mnie wcale nie było","najlepiej byłoby zasnąć i już się nie obudzić",stanowią sygnał alarmowy.
                      Pierwszym działaniem lekarza będzie albo wypisanie odpowiednich leków,albo też skierowanie chorego do kliniki psychiatrycznej.
                      • lucyna_n Re: Czujność!!! 18.02.14, 14:45
                        Zgadzam się z Tobą, niepokojące są takie wypowiedzi.
                      • monika.libra36 Czujność!!! cd. 18.02.14, 15:04
                        Wtedy istotne jest stworzenie w kręgu rodziny,przyjaciół czy znajomych atmosfery wspierającej chorego,rozszerzanie tego kręgu o dalsze osoby,które własną postawą będą stanowić dla niego wsparcie.Dla chorego bowiem życzliwość okazywana mu przez ważne dla niego osoby może być pozytywnym argumentem za tym ,że warto żyć.
                        • lucyna_n Re: Czujność!!! cd. 18.02.14, 15:16
                          Pzydałoby mu się też poznac osoby które mają podobny problem, ja go widzę na terapii dziennej. Osobom w tym wieku depresja wydaje się nieprawdziwą chorobą nawet jeśli sami na nią chorują.
                        • monika.libra36 Uwaga!!! 18.02.14, 15:59
                          Samobójstwo jest bardziej realne,kiedy:
                          1.Depresja właśnie się rozpoczęła.
                          2.Nie jest to pierwszy epizod depresyjny w życiu chorego,jest on przekonany,że choroba ta stale będzie wracać.
                          3.Krótko przedtem chory podejmował próbę samobójczą.
                          4.Chory,zanim zachorował,zajmował w społeczeństwie szczególne stanowisko,które teraz,wskutek choroby,wydaje się mu zagrożone.
                          5.Stan zdrowia chorego jest zły także z przyczyn innych niż depresja.
                          6.Występują silne zaburzenia snu.
                          7.Współistnieją problemy z uzależnieniem się od narkotyków albo alkoholu.
                          8.Kontakty z otoczeniem-rodziną,przyjaciółmi,znajomymi,są zbyt luźne,a przez to słabe.
                          9.Chory jest płci męskiej.
                          10.Chory jest w zaawansowanym wieku.
                          11.Jednym z objawów choroby jest silne poczucie winy.
                          12.W najbliższym środowisku miały już miejsce w przeszłości samobojstwa albo próby samobójcze.
                          • lucyna_n Re: Uwaga!!! 18.02.14, 16:00
                            tyle statystyka, ale życie jak wiadomo lubi zaskakiwać
                            • monika.libra36 Coś pozytywnego!!! 18.02.14, 16:23
                              DEPRESJA JEST ULECZALNA POD WARUNKIEM,ŻE JEST LECZONA.
                              • nativeau Re: Coś pozytywnego!!! 19.02.14, 18:35
                                jak ty pieknie umiesz pisac i wnioskowac!
                              • lucyna_n Re: Coś pozytywnego!!! 17.04.14, 11:27
                                coś jeszcze bardziej pozytywnego
                                nieleczona depresja mija samoistnie, ale kwestią jest tu czas trwania i długość remisji przed kolejnym nawrotem.
                  • lucyna_n Re: bez poprawy 18.02.14, 11:31
                    podręcznikowy opis depresji...
                    to bardzo dobry pomysł żeby mama poszła do psychologa po wskazówki jak postępować, ale też i po to żeby móc zrzucić z siebei trochę ciężaru. Wsparcie psychologiczne dla rodziny chorego to bardzo ważna sprawa, wam też mogą się wyczerpać akumulatory.
                    • nativeau Re: bez poprawy 19.02.14, 18:36
                      jakos nie ma w twoich 'poradach' iskry bozej. Ziewam.
    • butterfly120 Re: bez poprawy 18.02.14, 16:26
      Myślę, ze stosowanie leków bez recepty z rozsądkiem może nam pomóc, ale trzeba dokładnie przeczytac ulotke przed a nie tylko łykać
      • kkk Re: bez poprawy 19.02.14, 08:37
        Jak juz wcześniej pisałam, tata był u lekarza, u 2 róznych, bierze leki... niestety najgorsze jest to, ze on nie bardzo wyraza chęć leczenia, chodzenia na terapie, nawet zwykła rozmowe z lekarzem. Co mu zrobimy na siłę ? :( Leki bierze, mama tego pilnuje.
        Jego depresja wynikła ze straty pracy, myśle ze to jest jedyny główny powód. Widac, ze czuje sie niepotrzebny, zdołowany, ze jest na utrzymaniumamy (sam sie tak wyraził), że nei moze utrzymywac domu jak wczesniej itd... ehh :(
        Niektórzy pytają, a dlaczego nei znajdzie pracy, nei szuka czegos, nie działa... ale w jego obecnym stanie psychicznym widze, ze nawet nie ma takiej możliwosci, nie zmierza do działania, do zrobienia czegos a raczej odwrotnie, zamknał się całkowicie.
        • nativeau Re: bez poprawy 19.02.14, 18:39
          tata twoj jest realista, widzi to goowno zycia dookola, nie tak sobie wyobrazal starosc- jest rozczarowany zyciem, nie widzi sensu zycia- bo jakiz on niby ma byc? Chcialby odejsc ale nikt mu nie wytlumaczyl ze odejscie przez depresje jest bardzo bolesne. Osobiscie nie wiudze wyjscia z sytuacji, chyba ze sprobujesz porad moniki.
    • 2maya Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 16.03.14, 18:29
      ciekawa jest jak tata się miewa ? są jakieś postępy .. ?

      moja Mamm chorowała na depresję prawie rok, 3 miesiące na oddziale psychiatrycznym w Krakowie. Od ponad dwóch lat jest w świetnej formie (odpukać).

      3mam kciuki za Was
      eM.
      • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 17.03.14, 10:17
        ogólnie mama mówi ze do nieczego nie można go nadal namóić,najchętniej siedziałby w domu i nic nie robił... mało je, nie rozmawia
        ale widzialam się z ni wczoraj i nawet nawet, wydawało mi się że jakoś tak lepiej :) uśmeichał sie nawet, troche rozmawial, taki bardziej pogodny i kontaktowy, troszke lepiej wg mnie! ;)
        wiem, że nadal bierze leki przypisane przez lakarza

        żeby mu się polepszyło, żeby było lepiej, ehh :)
    • kasiaborkowska Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 30.03.14, 23:57
      Jestem pod ogromnym wrażeniem tego wątku.
      Przyczyn depresji może być wiele, natomiast często jakaś trudna sytuacja może bardzo uruchomić całe spektrum objawów depresyjnych. Myślę i z mojego doświadczenia wynika ( jestem psychologiem i psychoterapeutą) , że często konieczne jest kompleksowe działanie od strony farmakoterapii, która pomaga żyć, zmagać się z codziennymi obowiązkami oraz, rzecz jasna konieczna jest również psychoterapia, która pomaga namierzyć przyczyny tego stanu, tak silnej reakcji i daje szansę na kontakt, rozmowę, a także opcję, że po zakończeniu farmakoterapii objawy nie powrócą.
      Jeśli leki są dobrze ustawione powinna stopniowo wrócić energia (po ok. 2 -3msc), która pozwoli podjąć niezbędną psychoterapię. Pozdrawiam i życzę dużo energii! Kasia Borkowska (666 23 93 93 )
      • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 31.03.14, 08:46
        ...pod ogromnym wrażeniem wątku...? hmm
        • kasiaborkowska Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 31.03.14, 11:14
          No tak, ponieważ zdiagnozowana depresja u bliskiej osoby jest często bardzo trudna dla nas samych. Zdarza się, że sami mamy ogromny kłopot z byciem z kimś chorym , mogą się w nas budzić różne niepokoje i lęki, nasze poczucie bezpieczeństwa zostaje wystawione na próbę. Czasami ludzie uciekają jak najdalej od osób chorujących, czasami ciężko nam z odpowiedzialnością, pojawia się uczucie bezradności i bezsilności.To bardzo trudny moment dla każdego - i chorego i osób pozostających z nim w bliskiej relacji.
          Zastanawiałam się jak Pani to przeżywa
          Czytając wątki pisane z Pani strony bardzo mnie one przejęły.
        • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 31.03.14, 12:23
          pani psycholożka się reklamuje pod pretekstem "wrażenia wątku".
          tzw reklama szeptana.
          • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 02.04.14, 08:21
            :)
          • druginudziarz Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.04.14, 12:08
            lucyna_n napisała:

            > pani psycholożka się reklamuje pod pretekstem "wrażenia wątku".
            > tzw reklama szeptana.

            Bez przesady. Raczej reklamuje ogólnie psychoterapię co złym nie jest.
            "kasiaborkowska" nie napisała żadnych sugestii, ma nawet nieaktywowany profil.
            pzdr.
            • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.04.14, 12:18
              ale ma maila :)
              • druginudziarz Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.04.14, 12:24
                lucyna_n napisała:

                > ale ma maila :)

                oraz Mr Gugiel ją zna (pani jest z Wrocławia), tyle że wg mnie nie ma tu przegięcia.
                pzdr.
    • monika.libra36 kkk 13.04.14, 13:42
      Jak się czuje Tata ?
      • kkk Re: kkk 14.04.14, 08:51
        ma takie lepsze i gorsze dni, był moment kiedy myslelismy ze mujuz przechodzi, uśmiechał się , rozmawiał itd, ale potem znowu troche go przygięło...mama mówiła ze ma gorszy dzien i wtedy nic nie można od niego wyciągnac, do niczego zmusic, a potem znowu lekka poprawa. Mam nadzieje ze idzie kudobremu, ale jak go wczoraj widziałam wydawał sie taki stłamszony jeszcze oczy smtne, chudy, chociaz to nei było juz to najgorsze
        • lucyna_n Re: kkk 14.04.14, 09:02
          to tak będzie, dwa kroki do przodu krok do tyłu, grunt żeby ogólnie szło ku lepszemu.
          • kkk Re: kkk 17.04.14, 09:37
            zastanawiam się czasem czy tata ma świadomosć swojego stanu, że jest coś nie tak, czy tak to odczuwa ... On sie nie skarży, nic nie mówi, jedynie jak zapytam to cos powie ale też niekoniecznie. Moze ze dwa razy w takich najgorszych momentach odpowiedział nam, że... 'ma takąa chandrę'... :(
            tyle :(
            • lucyna_n Re: kkk 17.04.14, 10:32
              jest tak ciepła wiosna w tym roku, pisałaś że macie ogródek ktory ojciec bardzo lubił uprawiać, może dałby się namówić na drobne prace w ogrodzie, oczywiście nie mam na myśli przekopania wszystkiego szpadlem. Czasem tak od rzemyczka do koniczka człowiek się rozkręca. Mnie ogródek nie raz nie dwa wrocił do pionu kiedy go miałam, już samo kupno kilku torebek roślin uruchamiało w głowie planowanie, a za tym szła nikła z początku ale chęć działania. Zaczynało się od wysiania nasion na flance na parapecie, jak zaczęły wschodzić to zaczynałam myśleć gdzie je posadzić, co posadzić obok, gdzie jest krzak do przycięcia, a gdzie kwiat do przesadzenia itd itd, Początkowo każde schylenie się do roślin powodowało kołatanie serca i czarne płaty latające przed oczami ale z każdym dniem było łatwiej, praca w ziemi działała na mnie jak uspokajacz a rozwijające się rośliny jak pobudzacz. Ważne żeby znalazło sie coś, cokolwiek dla czego człowiek będzie chciał wstać z łóżka, coś co wyrwie z tego koszmarnego zastoju i bezruchu. No i słońce, na słońcu depresyjni być muszą.

              Ja w tym roku też wrociłam do uprawy ogrodu warzywnego, co prawda nie mam już swojego, ale to nieważne, sama praca przy roślinach mi pomaga, planowanie, obserwowanie jak w wyniku pracy własnych rąk to wszystko zaczyna rosnąć, kwitnąć. NIc nie jest tak przyjemne jak zerwanie choćby jednego wlasnego pomidorka koktajlowego, czy pęczka zielonej pietruszki, a już zrywanie jabłek z własnego drzewa to po prostu endorfiny w czystej postaci:)
              Na balkonie już od dawna uprawiam wszystko co się da i nie da ale w tym roku było mi za mało pola:) Obawiam się że osoba ktora użyczyła mi działki może się nieco zdziwić jak jej "zniknę" ten paskudny trawnik pod uprawy, a na pergoli zamiast ozdobnych bluszczy puszczę po sznurkach ogórki:)
              • kkk Re: kkk 17.04.14, 11:03
                ogrłódek to mało powiedziane :) maja ogromną działkę pod miastem, która zawsze uprawiali, tak dla siebie, oczywiście jakąs jej część, bo nie w sposób zagospodarowac wszystko. Tata w ogóle jest takim człowiekiem lubiącym nature, zwierzeta, uwielbiał tam jezdzić, jesli nawet czegoś konkretnego to po prostu tam przebywał.
                Teraz wybudowali tam dom dla siebie(marzenie taty), i zaczeły się problemy...ze działka za duża... ze ciężko, ze duzo do koszenia (a kupił traktorek specjalnei do tego, cieszył się z niego), ze to, żetamto... to co go kiedys cieszyło stało się problemem. A przeciez działka nigdy nie była mniejsza, itd ;) mam nadzieje jednak ze pzrebywanie tam i ten nody dom da mu wreszcie raość
                • lucyna_n Re: kkk 17.04.14, 11:12
                  Tak mówi bo się boi, bo ma uczucie że to go przerasta i nie podoła. (skąd ja to znam, kiedyś chcialam zrezygnować z posadzenia kwiatków w dwoch korytkach na balkonie bo wydawało mi się że nei mam siły tego zrobić a już z pewnością nie dam rady ich podlewać)

                  Pozdrow go ode mnie, ja też z tych zakręconych uprawą ziemi, a duża działka, nowy domek i traktorek to jest to:) traktorek zwlaszcza hyhy. Uzdrowić może nie uzdrowi ale pomoże na 250 procent.
                  ps
                  Może zna jakąś dobrą sprawdzoną odmianę ogórków gruntowych odpornych na te wszystkie "mączliki" i pleśnie?
                  • lucyna_n Re: kkk 17.04.14, 11:15
                    Tak się zastanawiam czy on nie ma czasem silnych stanow lękowych, do ktorych się nei bardzo przyznaje a leki akurat na to nie podziałały, na wiele osób antydepresanty działają aktywizująco ale zarazem nasilają stany lękowe, czasami lęk jest najbardziej paraliżującym objawem i bywa że zostaje długo po minięciu ostrej fazy depresji a nawet przeradza się w fobie których dana osoba nigdy przedtem nie miała. Np bać się wyjść z domu, jechać samochodem, itp.
                • kasiaborkowska Re: kkk 17.04.14, 23:00
                  A kiedy tato był na konsultacji u psychiatry? sądząc po pierwszym wpisie - minęły już 3 msc. farmakoterapii - to na pewno dobry czas na konsultację i ewentualną korekcję leków. Pozdrawiam!k
                  • kkk Re: kkk 18.04.14, 07:56
                    Był w sumie 2 razy, po leki, nie chiał rozmawiac z lekarzem, nei chciał żadnej terapii, wizyt
                    • monika.libra36 kkk 13.06.14, 16:45

                      Jak samopoczucie u Taty?
                      • kkk Re: kkk 14.06.14, 09:27
                        bez zmian w sumie
                        Wydawało się kiedys , ze lepiej, ze coś ruszyło, ale było to chwilowe. Raz lepiej raz gorzej. Generalnei jest ciężko. Zero zainteresowania, kontaktu, chęci itd ... :(:( mama z trudem namawia tate do jakiś czynności, np. związanych z domem, zakupami, takimi podstawowymi. Nie jest najlepiej. Widze ze mam traci cierpliowsc, wiem ze jej ciężko, nawet własnie w codziennych obowiązkach, bez pomocy taty :(
                        Tata odstawił calkowicie leki, powiedział ze mu nie pomagają. Nie chce isc n ażadną terapie, do żadnego lekarza, ma kryzys, jak mówi. Martwi go wszystko, wszystko jest problemem....
                        :( jestesmy bezradni, nie wiem co mamy robić
                        • lucyna_n Re: kkk 15.06.14, 19:44
                          to dupa, bez leków z tego nie wyjdzie
                          lepiej niech łyka bo zostanie mu za chwilę opcja szpital.
                          czasami musi się wydarzyć coś dramatycznego co wytrąca depresyjnego z jego stanu i nowej depresyjnej rutyny, ale tego mu trudno życzyć, bo to są najczęściej jakieś dramtyczne sytucje.
                          Tak się zastanawiam czy jemu nei jest trochę "za wygodnie" w tym chorowaniu, wszyscy nad nim skaczą, pozwalają mu nic nie robić, wyręczają go we wszystkim a on sobei tak siedzi i pogrąża się w czarnych myślach. Człowiek musi mieć po co wstać z łożka, choćby tylko dla zaspkojenia podstawowych potrzeb, może by mu stworzyć choćby iluzję czynności gdzie on i jego umiejętności są niezbędne i niezastąpione, żeby coś robil z przeświadczeniem że to dla kogoś jest ważne i cenne, nawet jeśli to nie jest prawda. Ja tak czasem podchodzę mojego teścia ktory choruje na chad i staramy się stwarzać (co ważne na miarę jego aktualnych sił) wrażenie że bardzo nam jest otrzebne żeby zrobił to czy tamto, bo tak jak on nikt tego nie zrobi, i to działa. Nie ma w depresji tak że nigdy nic nie można zrobić, zawsze znajdzie się ta lepsza chwila, tych kilka godzin w tygodniu kiedy fizycznie jest się w stanie zrobić cokolwiek i to trzeba wykorzystywać, ciągnąć za uszy do normalnego życia siebie samego albo chorego.
                          Tylko że to ani łatwe, ani przyjemne i na odległość w sumie się nie da.
                        • lelum3 Re: kkk 15.06.14, 21:13
                          Może trzeba stan Taty przeczekać? W moim wyobrażeniu człowiek dotknięty depresją, prędzej czy później zacznie szukać skutecznej pomocy. Może Tato nie tyle jest chory, co dotkliwie przeżywa trudność adaptacji do nowej sytuacji życiowej. Mam nadzieję, ze sam z czasem zacznie podnosić głowę.
                          • kkk Re: kkk 16.06.14, 08:10
                            Tak się zastanawiam czy jemu nei jest trochę "za wygodnie" w tym chorowaniu, wszyscy nad nim skaczą, pozwalają mu nic nie robić, wyręczają go we wszystkim a on sobei tak siedzi i pogrąża się w czarnych myślach. -
                          • kkk Re: kkk 16.06.14, 08:13
                            dlatego chcemy dac mu czas, choć w sumie to troche juz trwa, żeby się sam tak ocknął. On też nigdy nie był pzresadnie aktywny, gadatliwy, towrzyski, więc tym bardziej o to trudno. Ale tak jak wczesiej pisałam miał swoje pasje, hobby, jakis swój świat zainteresowan i ciągle coś do zrobienia.
                            Leki... z tym własnie sami nie wiemy, lekarze przypisują, tata nie bardzo chce brac, ale tłumaczymy z eto nei ibuprom, nie przestanie za pół godziny, to nie tak dział . Inni mówia ze najgorsze to zaczac brac leki, ze to świnstwo jest otd (rodzina).
                            • lucyna_n Re: kkk 16.06.14, 20:14
                              tak leki to jest świnstwo, leki na raka to też świństwo, niemal człowieka zabijają ale nikt nie podważa konieczności leczenia się, depresja to nie katar, chciałabym przypomnieć że depresja to choroba która może zakończyć się śmiercią, zwłaszcza nieleczona.
    • monika.libra36 Życzę wszystkim forumowiczom 18.04.14, 12:41
      miłych i spokojnych Świąt Wielkanocnych oraz wiele radości i wiosennego optymizmu.
    • lady_in_black7 Re: depresja- wrocław 24.04.14, 14:57
      cześć,
      Piszę do Was ponieważ sama zmagam się od 2 lat z depresją i poszukuje osób z Wrocławia, które chciałyby ze mną chodzić na nieodpłatną grupę Depresantów. Takie grupy istnieja w innych miastach (w Warszawie nawet 4) ale nie ma takiej we Wrocławiu. Poznałam w tamtym roku kobiete z Warszawy, która mogłaby nam pomoc, przekazac jakies wskazówki. Znam też terapeute, który prowadzi grupę AA i który kiedys wstepnie zgodzil sie na uruchomienie takiej grupy dla depresantów. Gdyby zebralo sie pare osób to moglibysmy sobie pomóc.

      dajcie znać, sama juz nie wiem co mam ze soba robic a to jest jedno z wyjsc, ktore wydaje mi sie rozsadne...
      • helllove Re: depresja- wrocław 15.07.14, 14:41
        Hej, daj znać czy to jeszcze aktualne.
    • ekspert_terapiadialog Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 18.06.14, 11:54
      Kkk, przeczytałam wątek dotyczący depresji Pani taty. Mam poczucie, ze usłyszała tu Pani wiele mądrych myśli na ten temat, zgodnych w dużej mierze z podejściem poznawczo-behawioralnym. Tu również mówi się o rozpoczęciu pracy terapeutycznej od aktywizacji osoby, i modyfikacji sposobu myślenia w dalszej kolejności. Oczywiście mówimy o aktywizacji na miarę osoby depresyjnej - i tak, jak Pani opisywała, cieszymy się z drobnych postępów. Wydaje mi się, że ma Pani duże zrozumienie dla stanu taty i wraz z mamą próbuje mu Pani pomóc najlepiej, jak można. Trudność, jak rozumiem, polega na braku długotrwałych efektów starań, konieczności zmierzenia się z bezradnością, lękiem o tatę, być może też złością i troską o mamę w całej tej sytuacji. Stąd potrzeba wsparcia dla bliskich osób w depresji, zaopiekowania się ich emocjami i czasami zgody na to, że w danym momencie sytuacja pozostaje bez zmian, pomimo podejmowania wszelkich możliwych prób pomocy.

      Pozdrawiam, życząc Państwu oczekiwanej zmiany
      Anna Jarmińska - Srebrna
      psycholog, psychoterapeuta poznawczo - behawioralny w trakcie szkolenia
      NZOZ Centrum Terapii DIALOG
      www.terapiadialog.pl
      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 18.06.14, 12:39
        pani pisze streszczenia czy porady?
    • zuletta Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 02.07.14, 13:21
      Moja mama również cierpiała na depresję, ale widziałam, że nadal nic się nie poprawia. Nadal była osowiała, płakała, nie chciała się nawet ze mną spotykać. Popytałam w pracy czy znają jakiegoś dobrego psychiatrę. Chciałam jej jakoś pomóc, w końcu trzeba. Długo ją namawiałam na wizytę w rehabilis, ale wreszcie tam ze mną pojechała. Pani Ula Daszkiewicz to niesamowita kobieta, mama cały czas wraca do normy, ale jest lepiej! Wychodzi do ogrodu, zajmuje się domem, często przyjeżdża do mnie i chodzimy na spacery. Może po prostu spróbuj zmienić dla swojego taty psychiatrę? Może to pomoże? Jeżeli nie widać poprawy, a bierze leki to musi być coś nie tak…
      • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 02.07.14, 13:34
        Sęk w tym że nei bierze leków, z tego co zrozumialam odmawia jakiegokolwiek leczenia.
        • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 02.07.14, 15:03
          Taak, tata nie chce się leczyc, bo przeciez lakarz 'mu zmartwień nie odejmie'..- cyt.
          Nie wiem jakich zmartwień... naprawdę żyją lepiej niż większość ludzi w ich wieku, w jego wymarzonym nowym domu... booosz, naprawdę nie mają się czym martwić wg mnie.
          Był u 2 lekarzy, zmienial leki, teraz nie chce brac, nie chce iść na terapie, do lekarza, nic. Odmawia współpracy, sam lekarz powiedział mamie, ze na siłę go nie wyleczy, ze on sam musi CHCIEC, a sęk w tym że nie chce:(:(
          I co mamy robić?? Mama jest na skarju załamania, sama wszystko umsi ogarniac, widze ze sie bardzo denerwuje, krzyczy na gtate itd, a to tez nie pomaga...
          makabra jakaś
          • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 02.07.14, 16:48
            Chyba pomyślalabym o wsparciu dla Twojej mamy, może powinna pójść do psychoterapeuty, lub psychologa po poradę jak ona ma w tej sytuacji sobie poradzić, bo się kobieta wykończy. Potrzebuje też wyrzucić z siebei te wszystkie emocje ktore niewątpliwie ją męczą, jak złość, poczucie krzywdy, żalu, bezradności. Myślę że już sama rozmowa z osobą ktora wiadomo że nei wyśmieje, nie potraktuje z pobłażaniem i nie rozgada po znajomych może mieć zbawienny wpływ n sfrustrowanego partnera osoby chorej na depresję. Bo na depresję jak widać nie choruje się w pojedynkę, całe otoczenie bywa "dotknięte" problemem.

            Tata najwyraźniej z tych co muszą stuknąć nosem o dno żeby się odbić, obawiam się że nic nie poradzicie. Jedyne co to nie wyręczać go, jak nie chce czegoś zrobić to nie zmuszać ale też nei napraszać się z pomocą w każdym drobiazgu. Musicie też żyć własnym życiem,nie odwiesicie go na kołku bo ojciec jest chory i nie chce się leczyć. Brutalne ale prawdziwe.

            Może dobrym pomysłem byłoby podrzucenie jakiejś książki na temat leczenia depresji, może pozytywne przykłady natchnęłyby go do jakiegoś działania? Niestety nei umiem poradzić jakiegoś konkretnego tytułu, bo to też zależy od ogólnej wiedzy i możliwości intelektualnych chorego. Może nasi eksperci forumowi coś by w tym temacie podpowiedzieli, może też coś dla Twojej mamy, jak sobie poradzić z własnym życiem i wspieraniem chorego w takiej sytuacji? Może są jakieś sensowne poradniki?
            • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.07.14, 09:53
              ehhh, mama przy okazji wizyt taty rozmawiała z psychologiem ale pewnie musiałaby chocic czesciej, regularnie zeby to cos dało. Do rozmów, wyżalania, ma nas, swoje dzieci, my jestesmyw temacie wiec rozumiemy ją, ma bliższą rodzinę która w czesci jakiejs tez jest wtajemniczona. No ale na co dzien jesttylko ona i tato z codziennymi sprawami.
              Tak, musze, musimytez zyc własnym życiem,miec siły na wszystko :(
              Mam nadzieje ze to sie w końcu zmieni, wroci jakoś do normy...
              • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.07.14, 11:57
                Dzieciom o pewnych sprawach jednak matka nie opowie
                Była przy okazji, rozmowa skupiała się na chorobie jej męża nie na jej problemach, to zupełnie co innego.
                • kkk Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.07.14, 12:19
                  taaak, to już wiem, że nam wszystkiego nei nówi... sama powtarza...ja już wam nie mówie o tym ale... i tak się zmaga sama z coziennymi problemami, wiem.
                  Szczerze, to ja wysiadam, nei dajemy rady tego ogarnąć, zrobić coś zeby było lepiej, przynajmniej nie gorzej, nei wiem :(
                  Najwazniejsze to ze tata NIE CHCE podjac leczenia, brac leków. I tyle, stoimy w miejscu. To jego chęć jest najwazniejsza, bez tego nic się nie zrobi. Od wczesnej jesieni ubiegłego roku to trwa, były rozmowy, prośby, namawianie, pocieszanie, wciaganie w zajęcia, w rozmowy, itd itp..... ehh
                  jesteśmy bezradne na taką postawę, odmowe taty :( i co? :(
                  • lucyna_n Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 03.07.14, 14:07
                    niestety nie ma cudownego środka, złotej rady, sposobu, czegoś o czym nie wiesz.
                    Jeżeli ktoś sam nie chce nic nie poradzisz, ostatecznie jest dorosły, ma rpawo do decydowania o swoim życiu, nawet jeżeli te decyzje są zle, to są jego i tyle.
                    Można trochę brutalnie jak ojciec będzie mowil że mu źle, że nei widzi sensu itd to powiedzieć, że chętnei o tym posłuchasz ale wtedy kiedy on zacznie się leczyć, nie chce się leczyć to Ty nie masz zamiaru dłużej wysłuchiwać narzekania. Jeżeli jemu nie jest szkoda żony i dzieci to trudno, Wy za niego leczyć się nie możecie. Wóz albo przewóz.
    • monika.libra36 Tata 31.07.14, 18:10
      Czy Tato lepiej się czuję ?
      • butterfly120 Re: Tata 22.11.14, 18:16
        Coś pomogło, byliście z nim u psychologa/psychiatry?
        • kkk Re: Tata 23.11.14, 10:12
          Tak, jak pisałam wcześniej, tata nie chce nigdzie chodzić do lekarza, na terapie, nie bierze leków już dawno, twierdzi że mu nie pomagają.
          Bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej. Taki najgorszy stan - patrzenie w dal, zero kontaktu, kompletny brak zainteresowania -minął. Bardzo dobrze jeszcze nie jest, mysle że trzeba czasu. Własciwie mija rok kiedy sie wszystko zaczelo.
          • monika.libra36 kkk 25.11.14, 14:15
            Dzięki ,że odpisałaś .Myślałam ,że coś złego się stało.Będzie lepiej tylko trzeba czasu.
            • kkk Re: kkk 26.11.14, 08:24
              Nie, nic złego :) juz przyznam trochę się przyzwyczailiśmy do takiego stanu taty. Nie jest źle, ale nie jest tak jak kiedyś...
              Najbardziej to dotyka mamę, bo my jako dzieci już z nimi nie mieszkamy i nie widzimy co się dzieje na co dzień.
              dzięki za zainteresowanie :)
          • druginudziarz Re: Tata 30.11.14, 00:50
            kkk napisała:

            > Tak, jak pisałam wcześniej, tata nie chce nigdzie chodzić do lekarza, na terapi
            > e, nie bierze leków już dawno, twierdzi że mu nie pomagają.
            > Bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej. Taki najgorszy stan - patrzenie w dal, zer
            > o kontaktu, kompletny brak zainteresowania -minął.

            A powiedział mu ktoś o tym? jak to odebrał? wygląda, że depresja ustąpiła, czyli jednak coś zadziałało. A tata wcześniej naprawdę nie miał skłonności do depresji? nie żył czasem latami z dystymią? ja wiem, że z reguły takie rzeczy się niestety nawet u bliskich przegapia, ale teraz masz doświadczenie, już wiesz, więc jak to widzisz z perspektywy czasu?
    • ankja35 Re: Depresja u bliskiej osoby, jak POMóc? 01.08.14, 17:36
      Na pewno musisz uzbroić się w cierpliwość i okazać tacie dużo czułości i zrozumienia. Ogólnie wsparcie rodziny jest bardzo ważne. Wspólna wizyta u specjalisty jest bardzo dobrym pomysłem. W walce z depresją tak naprawdę ważny jest też czas - jeśli tata bierze leki i te leki są odpowiednio dobrane, to po jakimś czasie powinno się polepszyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka