Dodaj do ulubionych

jestem zdrowa!!

IP: *.autocom.pl 25.08.04, 16:09
tj. somatycznie jestem zdrowa. Musze się pochwalić, ponieważ wynik MRI
wyszedł prawidłowy. Ale za to dostałam takiej paniki podczas badania (od tego
siedzenia w rurze dostałam trzęsawki, zaczęłam się dusić, myślałam, ze
serducho mi wyskoczy przez okno, że pani radiolog jednym słowem określiła:
nerwica. Zapytałam się profilaktycznie przed badaniem, czy mozna w trakcie
płakać, ale lekarka mi zabroniła. Więc się tak dusiłam w środku i umierałam
sobie powoli. W ogóle strasznie było i po badaniu od razu uciekłam,
zostawiłam wszystkie moje rzeczy i uciekłam z budynku. Na szczescie byl ktoś
ze mną, kto pozbierał zguby, odebrał wynik i razem ze mną poplakał się ze
szczescia. Uffffffffffffff
Czas zacząc leczyć duszę.
kasia
Obserwuj wątek
    • Gość: m Re: jestem zdrowa!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 16:46
      ciesze sie razem z toba;)
    • lucyna_n Re: jestem zdrowa!! 25.08.04, 16:55
      oj Kaska , Kaska Ty to masz fantazje, a niech Cie:)
      no to co pojdziesz do swirologa wreszcie, tam nie trzeba siedziec w rurze:))

      przytulam, ale nie moglam sie nie usmiechnac czytajac ten opis;)
      • Gość: kasia Re: jestem zdrowa!! IP: *.autocom.pl 25.08.04, 17:18
        Dziękuję, że jesteście ze mną. nooo, straszne to było. Dawno się tak nie bałam
        (no może przedwczoraj:). I mojego tatę płaczącego ze szczęścia widziałam:)))).
        I w ogóle. Postanowiłam zebrać siły iść do psychiatry i zacząć panować nad
        własnym życiem. Fajnie by było...
        • lira_korbowa Re: jestem zdrowa!! 25.08.04, 17:31
          Ano widzisz - cieszę się. Zbieraj teraz siły i pamiętaj, że masz kochanego
          tatę, który Cię wspiera. A to wcale nie takie częste!
        • o-ren_ishi Re: jestem zdrowa!! 25.08.04, 18:05
          Jeeeeeeee :))))))))))
          Gratulacje. Je, je, je.
        • devinjammer Re: jestem zdrowa!! 26.08.04, 01:02
          I luz blues. O to chodziło. A teraz grzecznie zastosuj się do rady Lucyny.
          Pozdrawiam serdecznie DJ.
    • o-ren_ishi Re: jestem zdrowa!! 25.08.04, 18:06
      To gdzie urzadzamy impreze (takich sukcesow nie mozna nie oblewac)?
      JA przyniose trunki, kto udostepni lokal :))?
      • devinjammer Re: jestem zdrowa!! 26.08.04, 01:04
        To są na tym forum ludzie, którym zażywane leki nie przeszkadzają w spożywaniu
        alkoholu??? Ale im fajnie... :D
        Pozdrawiam DJ
        • o-ren_ishi Re: jestem zdrowa!! 28.08.04, 00:31
          'a co sie dev z Toba dzieje, ze Cie nie ma na forum?
    • fermina84 Re: jestem zdrowa!! 25.08.04, 19:03
      Bardzo się cieszę!
      Twoje zdrówko! >-|

      Impreza może być w knajpce na duplikacie :P

      (hehe, przypominam zapomniany znaczek ;) )
      • Gość: kasia nie wiem nic IP: *.autocom.pl 27.08.04, 15:27
        radość opadła, znów pojawiły sie lęki, ciągle znów płaczę i zaczełam sobie
        wmawiac inne choroby. Co sie ze mna dzieje??? wszyscy bliscy mówią, żebym
        wzięła się w garść i że jestem zdrowa. A ja tak się boję. Znów szperam w sieci
        i szukam chorób. Nie moge się skupić, nie mogę się powstrzymać. Nie mogę
        uwierzyć, że takie somatyczne obajwy daje nerwica. Dopiero w poniedziałek mam
        wizytę u psychiatry, a dziś idę do laryngologa, i nawet nie wiem po co, chyba
        żeby mi powiedział, ze jestem śmiertelnie chora. Mam siebie dość i bardzo
        przepraszam, ze zamęczam Wszystkich na forum, ale dzieje się ze mna coś
        okropnego. Bliscy sugerują zmianę życia, zmianę pracy a ja jedyne co mogę to
        sie trząść i płakać. Znów myślę, co by tu przebadać, jakie badania sobie
        zrobić. Już nie mogę, po ataku radości, znów sie załamalam. Jestem beznadziejna.
        • sabeena Re: nie wiem nic 27.08.04, 15:36
          > radość opadła, znów pojawiły sie lęki, ciągle znów płaczę i zaczełam sobie
          > wmawiac inne choroby. Co sie ze mna dzieje???

          Kasienko, masz nerwice i to dosc powazna. Tak mi sie przynajmniej wydaje.

          > wszyscy bliscy mówią, żebym
          > wzięła się w garść i że jestem zdrowa. A ja tak się boję.

          Wiesz, to calkiem tak samo jakby proponowali komus z zawalem "no co ty, wez sie
          w garsc, zrob pare przysiadow i zaraz ci przejdzie".

          > Nie mogę
          > uwierzyć, że takie somatyczne obajwy daje nerwica. Dopiero w poniedziałek mam
          > wizytę u psychiatry,

          Daje, oj daje, i kupe innych tez potrafi dac. Kasiu, masz wizyte JUZ w
          poniedzialek, to juz za chwileczke bedzie, ani sie obejrzysz a juz bedzie
          poniedzialek.

          Mam siebie dość i bardzo
          > przepraszam, ze zamęczam Wszystkich na forum, ale dzieje się ze mna coś
          > okropnego. Bliscy sugerują zmianę życia, zmianę pracy a ja jedyne co mogę to
          > sie trząść i płakać. Znów myślę, co by tu przebadać, jakie badania sobie
          > zrobić. Już nie mogę, po ataku radości, znów sie załamalam. Jestem
          beznadziejna
          > .

          Kasiu, zadne to dreczenie, jesli jest pare osob w podobnej, co Ty sytuacji i
          siedza teraz przy komputerach, to calkiem stosownie, ze wlasnie tym osobom
          piszesz o tym, co sie z Toba dzieje. Moze sugestie Twoich bliskich maja w sobie
          jakis sensowny element, moze faktycznie praca Ci nie sluzy, ale nie ludzilabym
          sie, ze sama zmiana pracy przyniesie te zmiane w Twoim zyciu, o ktorej mowia
          Twoi bliscy. Juz predzej wizyta u psychiatry i rozpoczecie leczenia moze cos
          zmienic.
          Kasienko, pozdrawiam mocno, pisz co sie u Ciebie dzieje.
          S.
        • nevada_blue Re: nie wiem nic 27.08.04, 15:36
          nie jesteś beznadziejna!
          w poniedziałek masz wizytę u psychiatry - wytrzymaj! to już niedlugo!
          przytulam wirtualnie :)
          • Gość: kasia Re: nie wiem nic IP: *.autocom.pl 27.08.04, 15:50
            Dziękuję za wsparcie. Bardzo dużo daje mi obecność na forum. Ja chyba słabej
            wiary jestem i nie mogę uwierzyć w psychosomatykę. Mi bliscy mówią, że wiele
            lat natęzonego życia, brak wakacji, ciągła praca, mało snu wreszcie dały o
            sobie znać. że organizm nie wytrzymał i dlatego czas zmienić życie. Piszę
            doktorat, skończyłam rok po roku dwa kierunki studiów, moja praca to samotność,
            czytanie, myślenie, zapadanie się problemy naukowe, często oderwane od życia.
            Tak to kochałam, a teraz nie mam pomysłu, siły na pisanie, boję sie stanąć
            przed studentami, bo czuję pustkę w głowie, czuję się beznadziejna. Przestałam
            to lubić ale dalej zyję pamiecią jak to kochałam. Mama sugeruje mi co bym
            znalazła pracę, od 8 do 19, która pomoże mi wydostać sie z chaosu. Słyszę rady,
            tak bardzo sie wykluczajace, że już mam mętlik w głowie. To wszystko mnie
            przerosło. I wszystko, ciało i dusza mnie boli i strasznie sie boję.
            • sabeena Re: nie wiem nic 27.08.04, 15:59
              Kasiu, czyli jak skonczylas dwa kierunki studiow, a przed Toba doktorat (w
              jakims stopniu rozpoczety), to znaczy, ze naciezsze juz za Toba. Czasem wlasnie
              w takiej chwili, kiedy zbieramy juz jakies owoce wytezonej pracy, a jeszcze
              kawalek z tej pracy jest przed nami, daja znac o sobie nadwyrezone nerwy. To,
              ze w tej chwili nie jestes w stanie cieszyc sie tym, co do tej pory sprawialo
              Ci radosc, nie jest zadnym wyznacznikiem tego, ze nie bedzie sprawiac jej
              nigdy, ani tez zadna wskazowka co do tego, ze musisz natychmiast gruntownie
              przebudowac swoje zycie, znalezc inne zajecie, inne zainteresowania. W
              przebiegu depresji jednym ze sztandarowych objawow jest to, ze nic nie sprawia
              radosci, nawet te rzeczy, ktore kiedys byly nasza pasja, i ktore calym sercem
              kochalismy. Mozliwe, ze powinnas troche wyluzowac, zwolnic tempo zycia, moze
              pomyslec o urlopie zdrowotnym (jesli mozesz sobie na to pozwolic), ale na pewno
              nie jest to dobry moment na szukanie nowej drogi zyciowej, bo to nie pomoze Ci
              wydostac sie z chaosu, a tylko go powiekszy. Najwazniejsze teraz, to isc do
              psychiatry (to juz w poniedzialek, czyli b.b. niedlugo), zobaczysz, co on (lub
              ona) na to powie, jaki sposob leczenia Ci zaproponuje. A pozniej jedyna metoda
              na wydostanie sie z chaosu, to zajecie sie leczeniem nerwicy, zajecie sie soba
              i swoim zdrowiem psychicznym, bo w ktoryms momencie okazuje sie, ze reszta
              spraw jest drugorzedna. Kasiu, pierwszy krok juz zrobilas, idziesz do lekarza,
              zobaczysz, za jakis czas wszystko zacznie sie ukladac.
              Pozdrawiam bardzo mocno i rownie mocno wirtualnie przytulam do serduszka!
              S.
              • Gość: kasia Re: nie wiem nic IP: *.autocom.pl 27.08.04, 16:21
                Dziękuję! Sabeeno, to chyba najmądrzejsza rada jaką dostałam ostatnio. Osoby,
                które widzą co się ze mną dzieje, bombardują mnie sugestiami, a ja już nie wiem
                co myślec. Moi rodzice mówią, że moja praca, związek, sposb zycia są
                niewłaściwe i one są źródłem mojego stanu. Słyszę - kup sobie melisę to ci
                przejdzie. Inni mówią, ze nie powinnam rzucać niczego, a jedynie znaleźć
                dodatkową pracę, inni, że taką mam osobowość i zawsze byłam panikarą. Ja nie
                wiem, czuję, że coś pękło, coś się rozsypało, że się wycofałam z życia, że sama
                myśl o tym, że mam przemawiać publicznie mnie przeraża, bo boję się ze już się
                skończyło, że nie mam nic światu do powiedzenia, że to o czym piszę to banały,
                że mój doktorat jest niepotrzebny, niczemu nie służy, że jestem nudna dla
                znajomych, moja samoocena spadła do - 1000, że nie potrafię nic napisac.
                Wsłuchuję się w słowa, które są jeszcze przeze mnie nie wypowiedziane, gdy mam
                zabrać głos publicznie i juz wiem, że są nudne, że nic nie znaczą i milczę. Ale
                na samą myśl, robie się czerwona, cała się zaczynam trząść wewnętrznie i boje
                się odezwać. Nigdy tak nie było, a nagle zaczęło się tak dziać.
                Zawsze byłam w gorącej wodzie kąpana, robiłam tysiac rzeczy równocześnie,
                wszystko z natężoną energią, ciągle chciałam wiecej, lepiej, szybciej, a tu
                nagle się skończyło. Nie balam sie ryzyka, czułam, że jestem niesmiertelna i
                niezniszczalna. Że ciąglę potrafię przekraczać samą siebie, że wszystkiemu
                podołam. To takie straszne, takie obece i dziwne.
                • sabeena Re: nie wiem nic 27.08.04, 17:10
                  Kasiu, bylebys do poniedzialku wytrzymala, w poniedzialek wiele rzeczy sie
                  rozjasni. Jak chcesz, to pisz na priv sabeena@gazeta.pl, bo ja na forum czasem
                  zagladam, czasem nie, a poczte sprawdzam regularnie. Trzymaj sie mocno, ja
                  duchem tez Cie trzymam, wiec moze uda sie jakos zaczarowac i do poniedzialku
                  wzglednie znosnie wytrzymac.
                  Pozdrawiam mooooooooooocno!
                  S.
                • lucyna_n Re: nie wiem nic 27.08.04, 17:20
                  Kaska trzymaj gacie i daj sobie przez rozum przetlumaczyc, wszystkie te objawy to jak najbardziej jest
                  nerwicowo-depresyjne.
                  Kazdy radzi Ci jak umie i stad te sprzeczne rady, rodzina sie martwi i chce pomoc.
                  Zobaczysz bedzie dobrze tylko musisz przyjac na klate ze.... to tylko depresja/nerwica a nie smiertelna
                  choroba;)
                  3m sie i nie szukaj juz wiecej chorob w sobie.
                  Swoja droga przebadalas sie w prawo i w lewo, ja to nie mialabym odwagi bo robie tak, cokolwiek mi
                  jest wmawiam sobie ze to tylko nerwica i wogole po lekarzach nie chodze, jestem pewna ze w ten
                  sposob spokojnie jestem w stanie zignorowac maly zawal:))
                  • Gość: kasia Re: nie wiem nic IP: *.autocom.pl 27.08.04, 22:09
                    już mi trochę przeszło, pewnie na chwilę, napiecie. Myślę sobie, że od jutra
                    zacznę coś robic, przygotowywac się do zajęć, zapisze się na jogę, basen, choć
                    pewnie i tak kupa z tego wyjdzie. Bo to nie pierwszy raz bedzie.. Cóż, musze
                    poczekać na poniedziałek. Zabroniłam sobie doszukiwać się chorób, choć moja
                    wola jest na tyle silna, ze ma mnie gdzieś i żyje sobie własnym zyciem.
                    Moja rodzina marwi się, ale nie przyjmuje do wiadomości, że mogę iść do
                    psychiatry (o czym ich nie poinformowałam). Moja mama ma receptę na wszystko -
                    duzo ciezkiej pracy + rzucenie palenia i wszystko samo w życiu przejdzie. Ona
                    sama zagubiona, boi się o mnie, i nie wie co ma myśleć. Dziękuje Wam ogromnie,
                    nawet nie wiecie jak mnie wspieracie. Sabeeno, nie chcę zawracać Ci głowy
                    mailowo, pewnie masz sama dużo problemów, dziękuję jednak za gotowość pomocy.
                    Lucynko, ja chciałabym wierzyć, że to wszystko nerwowe i nie szukać, ale mi się
                    śni po nocach, co powinnam sobie zbadać. Wiem, ze to głupie, ale co robic..
                    • hopeless5 Re: nie wiem nic 27.08.04, 23:41
                      > ja chciałabym wierzyć, że to wszystko nerwowe i nie szukać, ale mi się
                      > śni po nocach, co powinnam sobie zbadać. Wiem, ze to głupie, ale co robic..
                      Jak sobie przebadasz wszystko, to w końcu przestaniesz szukać. Ale wierzę, że
                      można dłuuugo szukać dziury w całym... Sam tak robiłem. Najgorzej jak coś tam
                      sobie nawet znajdziesz - jakąś drobnostkę. I wtedy zatracisz się w jej
                      leczeniu, wierząc, że to źródło wszelkich nieszczęść życiowych. Tak można się
                      oszukiwać całkiem długo i nawet muszę powiedzieć, że jest to chyba wygodniejsze
                      niż mieć poczucie problemów z nerwami.
                      Ja tam bym zamienił problemy z nerwami na chorobę somatyczną.
                      Nerwy leczy się baaaaaardzo trudno, także wcale bym się nie cieszył na
                      zasadzie "a, to tylko nerwy".
                      • sabeena Re: nie wiem nic 27.08.04, 23:47
                        > Nerwy leczy się baaaaaardzo trudno, także wcale bym się nie cieszył na
                        > zasadzie "a, to tylko nerwy".

                        No, ale Kasia moze sie cieszyc "a, wiem juz co to jest". Bo moze leczyc nerwy
                        dopiero jak sie dowie, ze to nerwy. A ze droga pod gorke nie jest latwa, to jej
                        kazdy forumowicz powie. W tym i ja, chociaz akurat ja moge smialo powiedziec,
                        ze jest to walka, ktora mozna wygrac.
                        Pozdrawiam
                        S.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka