Dodaj do ulubionych

Leki pomogly:))))

26.08.04, 13:01
Juz drugi miesiac biore seronil i czuje sie fantastycznie:)))Az nie chce mi
sie wierzyc,ze taka zmiana mogla nastapic,troche mam obawy co bedzie kiedy
przerwe leczenie ale slyszalam,ze te leki nie uzalezniaja.Czy faktycznie po
odstawieniu nic sie nie dzieje?Slyszalam tez,ze depresja lubi
powracac....boje sie troche jesieni i zimy bo jest malo slonca.....
Obserwuj wątek
    • Gość: szalone_zero Re: Leki pomogly:)))) IP: 80.48.150.* 26.08.04, 13:03
      też mi się zdarzało skakać po tym z radości
      nie martw się - to minie
      • hopeless5 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:18
        Nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę... To rzadki przypadek na tym forum, żeby
        komuś się aż tak poszczęściło...
        Przy okazji mam prośbę do wszystkich, którzy tu zaglądają.
        Nieskromnie powiem, że wydaje mi się to znakomitym pomysłem:
        Umówmy się i obiecajmy sobie, że jeśli wyjdziemy kiedykolwiek z tego bagna i
        ostatnią rzeczą (w pogoni za wyborem glazury do kuchni, albo upojnych wakacji w
        ciepłych krajach), o której będziemy myśleć to odwiedzenie forum "depresja",
        wrócimy tu jednak aby powiedzieć wszystkim - "moi drodzy wyszedłem z tego, żyję
        normalnie, jest to możliwe". To będzie mobilizowało pozostałych, dawało
        nadzieję i siłę do walki o własny sukces i pokonanie choroby.
        • o-ren_ishi Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 17:08
          Kurcze blade ja wyszlam z chorobska :) I mowie to wszystkim, ale nikt mnie
          chyba nie slucha :))))
          • beekeeper Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 17:36
            o-ren_ishi napisała:

            > Kurcze blade ja wyszlam z chorobska :) I mowie to wszystkim, ale nikt mnie
            > chyba nie slucha :))))

            a jak ma być inaczej skoro sama pani prosi żeby "nie zwracać uwagi" ;)
            • nie_zwracaj_uwagi Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 23:24
              > a jak ma być inaczej skoro sama pani prosi żeby "nie zwracać uwagi" ;)

              Grunt to sie dobrze zakonspirowac :))

    • as5 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:06
      Ewuniu,to takie budujace co napisalas.Ciesze sie bardzo,ze Seronil tak
      fantastycznie podzialal.Ja Przyjmuje Cipramil i z utesknieniem czekam na
      pozytywne zmiany.Mam nadzieje ze ja takze niebawem napisze ze jestem na dobrej
      drodze aby pozbyc sie tego potwora jakim jest chroniczna depresja.
      Pozdrawiam
    • carlabruni Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:18
      Przede wszystkim ni można o tym myśleć, że nawróci, bo wtedy faktycznie może
      tak być. Nie ma co wywoływać wilka z lasu, a o tym co będzie po odstawieniu
      leków też się nie martw. Ja odstawiłam kilka miesięcy temu i funkcjonuję
      normalnie. Pozdrawiam.
      • hopeless5 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:27
        Carla,
        Podzielam Twój pogląd, że nie można myśleć o nawrocie i żyć w strachu. Ale...
        Ja po ostatnim epizodzie (epizod... pół roku wyjęcia z życia) też myślałem, że
        już jestem mocny, że nic mi nie zagraża, że już rozliczyłem się z problemem raz
        na zawsze. Chodziłem sobie profilaktycznie do psychologa i wszystko było ok.
        Depresja przyszła nagle i rozłożyła mnie na łopatki po raz kolejny.
        Mówię to, bo niestety ta choroba lubi wracać i jeśli ktoś to przeżył nie raz
        ale więcej, jest niestety duże prawdopodobieństwo, że będzie musiał się zmagać
        z tym i w przyszłości. Dlatego ważna jest profilaktyka, profilaktyka i
        profilaktyka. To łatwiejsze niż po raz kolejny doznawać szoku i zaskoczenia
        depresją...
        • looserka Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:32
          to wszytsko święta racja, Hopeless, ale zdradziłbyś może jaką profilaktykę
          stosujesz?
          • ewik25 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:37
            Jezeli wyjde z tego bagna calkowicie napewno tu zawitam i o tym powiem,juz
            teraz moge powiedziec ludzie nie bojcie sie leczyc!!!Dla mnie psycholog i
            terapia farmakologiczna byly ostatnia deska ratunku z ktorej skorzystalam i
            wiedzialam,ze nie ma innego wyjscia.Wcale tego nie zaluje,moze i minie mi
            to "skakanie" z radosci,ale najwazniejsze,ze teraz jest dobrze,chociaz moj
            psycholog jest troche zaniepokojony
            • carlabruni Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:42
              Masz świętą rację ewk25. Nie można się bac i wstydzić iść do psychologa czy
              psychiatry. Tak swoją drogą to czemu Twój psycholog jest zaniepokojony?
          • hopeless5 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 16:29
            > to wszytsko święta racja, Hopeless, ale zdradziłbyś może jaką profilaktykę
            > stosujesz?
            U mnie sprawa nie jest prosta. Nigdy nie wyszedłem z depresji na lekach. Sama
            przychodziła -> brałem leki -> było gorzej -> wywalałem leki -> jakoś samo
            mijało. Za ostatnim razem uświadomiłem sobie, że mimo, że jest w porządku i
            zapomniałem czym jest depresja, wiedziałem, że prędzej czy później to wróci.
            Chodziłem do psychologa przez rok. Nie uchroniło mnie to. Jedyną szansę widzę w
            lekach, że w końcu znajdę coś co mi będzie pomagało.
            Może lit?
        • carlabruni Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 13:39
          Wiem o tym bardzo dobrze. U mnie depresja wynikła chyba na podłożu nerwicy i
          dla tego pijam sobie różne meliski i inne ziółka, chodzę na siłownie i aerobik
          a wszystko po to aby podwyższać sobie poziom endorfin(hormonów szczęścia), ale
          też zbytnio nie zaprzątam sobie tym głowy. Mam tylko jeden problem. Boję się
          tylko, że facet mnie opuści, ale z tym też sobie poradzę. Już mi lepiej jak tak
          sobie tutaj piszę. Może niektórzy pomyślą sobie, że się uzewnętrzniam, ale mnie
          to naprawdę pomaga spojrzeć na parę spraw inaczej i iść dalej. Pozdrawiam.
          • carlabruni Pow. post jest do hopless 26.08.04, 13:40
    • ewik25 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:00
      Psycholog jest zaniepokojony bo ostatnio jak mnie widzial bylam w strasznym
      stanie a teraz jest kolosalna roznica,zreszta mowilam ze sie dobrze czuje,ale
      prawdopodobnie ten swoj bol odlozylam gdzies na bok,to fakt,ze juz nie chce
      tego przezywac,bylam wypompowana,juz nie mialam sily i tak sie stalo,ze zniknal
      ten stan.Psycholog sie niepokoi poniewaz po odejsciu meza od rodziny nie wraca
      sie tak szybko do rownowagi psychicznej,ja sie czuje edobrze,leki poprostu
      pomagaja mi przetrwac ten okres,wiem,ze jeszcze duzo czasu minie zanim bedzie
      naprawde dobrze,jeszcze dluga droga przede mna,ponoc taka strate leczy sie
      okolo 2 lat.....ehhhhhhh
      • carlabruni Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:06
        W takim razie teraz rozumię twojego psychologa choć nie do końca. Może to
        dobrze, że pochowałaś tę miłość? Sama to przemyśl. Jedno jest pewne. Czeka Cię
        w życiu jeszcze wiele dobrego. Pozdrawiam.
        • nevada_blue Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:14
          carlabruni napisała:

          > Jedno jest pewne. Czeka Cię
          > w życiu jeszcze wiele dobrego. Pozdrawiam.

          przepowiadaniem przyszłosci też się zajmujesz?
          skąd ta pewność?
          tylko mi nie mów, że masz tak niezawodną intuicję.. :/
          • carlabruni Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:27
            Mam takę pewność, bo w życiu musi być bilans. Po latach chudych przychodzą
            tłuste i odwrotnie. Tak niestety jest i tego nie zmienimy. Lata chude trzeba
            poprostu przeczekać. Ot tyle. Pozdawiam.
      • looserka Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:21
        Może Twój psycholog boi się, że mu źródełko wyschnie, skoro pacjent tak szybko
        zdrowieje? ;)

        Co do nawrotów, to z ostanich badań wynika,że u pacjentów z choroba afektywną
        jednobiegunową, po przebyciu pierwszego epizodu depresji 75% miało przynajmniej
        jeden nawrót choroby.
        Czym oczywiście przejmować się nie należy, ani tym bardziej lękliwie oczekiwać
        na nawrót depresji, tylko cieszyć się, że jest dobrze i już!
        Ewik,jeśli w Twoim przypadku to była depresja sytuacyjna ( po rozpadzie
        związku), to tym bardziej nie oczekuj powrotu choroby. Życzę Ci, aby w Twoim
        życiu zachodziły juz tylko zmiany na lepsze!
        Pozdrawiam
        L.
    • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:27
      Wszyscy forumowicze i forumowiczki, ja sie bede stosunkowac do prosby
      hopeless5. Oto ja, chodzacy przyklad wygranej walki z nawracajaca depresja.
      Walcze od 15 lat, i kilka lat temu pogodzilam sie z tym, ze najprawdopodobniej
      co kilka lat przez kilka miesiecy bede musiala brac antydepresanty. U mnie do
      tego dochodzi nerwica lekowa, i te fazy lubia sie na siebie nakladac. Ale
      pogodzilam sie z tym, nie zyje nadzieja, ze depresja nigdy nie wroci, i moze
      dzieki temu umiem w miare wczesnie rozpoznac, ze cos ze mna jest nie tak. Tym
      razem poszlam do lekarza po tygodniu obserwowania niepokojacych objawow, i
      laska panska. Teraz, po pol roku brania cipramilu i doraznie xanaxu czuje sie
      jak nowonarodzona. Odkrylam, z pewnym zdziwieniem, ze mozliwe jest budzenie sie
      co rano i odczuwanie radosci z tego, ze sie jeszcze zyje. Kladac sie spac
      czuje, jak mi serce rosnie na mysl o kolejnym dniu, ktory moge przezyc,
      niewazne, czy bedzie lekko czy ciezko, czy spotkaja mnie same mile rzeczy, czy
      zycie dowali mi lyzke dziegciu. Zyje, oddycham, kazdy oddech sprawia mi radosc.
      Nie ma znaczenia to, ze za pare lat znowu bede sie zmagac z depresja. Wyszlam z
      niej juz kolejny raz, i wiem, ze jest o co walczyc. Wiem, ze mozna te walke
      wygrac, niewazne ze nie raz na zawsze. Nie chce tym was dolowac, bo na pewno sa
      wsrod was i takie osoby, ktore beda mialy w zyciu jeden epizod depresyjny, i
      czesc, i ja sie z tego ciesze, choc nie jest to moim udzialem. Depresja jest
      straszna choroba, ale to tylko choroba, to nie jest immanentna cecha naszego
      charakteru, tylko cos, z czym trzeba walczyc nawet wtedy, gdy nie ma na to sil.
      Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplo i serdecznie, i nie mam zamiaru znikac
      teraz z forum, moze uda mi sie pare osob podniesc na duchu :)))
      S.
      • looserka Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:31
        Sabeena, mogę podpisać się pod każdym Twoim słowem wszystkimi czterema
        łapami :)))
        Tak trzymajmy!
        Depresja, to nie wyrok, to przewlekła choroba jak wiele innych i można ją
        leczyć - można z nią żyć ( albo raczej pomimo niej).
        • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 14:37
          > Depresja, to nie wyrok, to przewlekła choroba jak wiele innych i można ją
          > leczyć - można z nią żyć ( albo raczej pomimo niej).

          Dokladnie, ja za porada mojego pana doktora zaczelam myslec o depresji jak o
          nadcisnieniu, i tak mam niezle bo nadcisnieniowcy musza cale zycie leki lykac i
          uwazac, a ja tylko przez pare miesiecy raz na pare lat! Pozdrawiam, Looserko!
          S.
      • cassis Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 15:46
        Raaany, sabeena, jakbym czytała o sobie:))))))) Ja jestem teraz na lekach, w
        tej radosnej fazie. Ten tekst to cała ja!!!!!!!!
        • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 15:52
          Hej, a od dawna bierzesz? Myslisz, ze u Ciebie to tez juz jest stala faza? jak
          tak, to ciesze sie, bo im wiekszej ilosci ludzi uda sie pokonac depresje, tym
          radosniej sama sie czuje, jakby to co najmniej bylo moje osobiste
          osiagniecie :))))))
          • cassis Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 15:57
            Noooo, ja już 8 lat borykam się z nerwicą lękową (raczej niż deprechą). Po raz
            3. wróciłam do Seroxatu, bo poprzednie 2 razy mi pomógł. I myślę tak jak ty -
            co jakiś czas na pewno trzeba będzie proszeczki łykać..już się z tym
            pogodziłam... teraz chcę "wymyć" świat bo myślę o zrobieniu drugiego
            dzidziusia :))
            • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 16:05
              Ja biore cipramil, po raz pierwszy trafilam na antydepresanta, ktory malo ze
              dziala, to jeszcze nie ma za wielu skutkow ubocznych. Nie mam depresji
              lekoopornej, i wszystkie leki dzialaja na mnie terapeutycznie w miare spoko,
              ale za to po wszystkim innym niz cipramil mialam 90% skutkow ubocznych, no i
              poza tym na cipramil zareagowalam fantastycznie, zadnych lekow w pierwszych
              tygodniach brania, od poczatku bylam tak zamulona, ze moglam spac na okraglo.
              No i tez przymierzam sie do definitywnego wymycia swiata (na pare latek ;))),
              bo mysle coraz powazniej o zrobieniu pierwszego dzidziusia (lata leca), a
              fajniej jakby mial wymyta mame jak sie urodzi :)))
              pozdrawiam!
              S.
              • cassis Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 16:19
                Życzę powodzenia z dzidziusiem :)) Oj warto, naprawdę warto!!!! JA mimo
                koszmarnej ciąży (zmasowany atak nerwicy) teraz myślę o następnej. Mam nadzieję
                że lepiej się do niej przygotuję (nie zaskoczy mnie;) i jakoś przetrwam. A
                nawet jak trzeba się będzie wesprzeć jakąś (dopuszczalną) chemią, to trudno -
                wiem że można mieć potem cuudowne dziecko (u mnie po domu takie biega:)).
        • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 15:53
          PS ja u siebie nazywam to faza "wymycia", po depresji jak juz sie ten dobry,
          radosny nastroj ustali na troche dluzej, to mam wrazenie, ze swiat sie wymyl,
          jest jasniejszy i ma inne kolory, no cos niesamowitego!
          Pozdro
          S.
          • hopeless5 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 18:00
            Jesus Christ, jak ja wam Panie zazdroszczę...
            kidy ja tak o sobie będę mógł powiedzieć... Na razie cały świat się pali i wali
            wokół...
            Ale to budujące co piszecie. Piszcie tak częściej. Nie macie pojęcia jaki to
            jest pozytywny zastrzyk dla takich jak ja. Sam jeszcze na wiosnę miałem jedynie
            problemy typu jakie panele kupić w Castoramie, ale to teraz jakby inna epoka...
            100 lat temu.
            Desperatom trzeba przypominać co godzinę, codzień przez klika miesięcy, że z
            tego się wychodzi... Na tym niestety ta pipeprzona choroba polega, że tej wiary
            nie ma, ba nawet jest przeciwna pewność, że z taaaakiego doła to się nikt nie
            wywinie...
            • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 21:12
              Sam jeszcze na wiosnę miałem jedynie
              >
              > problemy typu jakie panele kupić w Castoramie, ale to teraz jakby inna
              epoka...
              >
              > 100 lat temu.

              Hej, dla mnie jeszcze w maju wyzwaniem bylo pojscie do sklepu, teraz poprzeczka
              mi sie nieco podniosla, wyzwania zaczynaja mi sie od rozmowy z szefem :) Wydaje
              sie czlowiekowi w dole, ze zawsze juz tak bedzie (bo przeciez to, co sie
              dzieje, jest prawdziwsze, ostrzejsze kontury ma, a guzik prawda), a tymczasem
              nadchodzi, calkiem dodam niezauwazenie, taki dzien, ze do tego sklepu po prostu
              sie idzie, a potem mozna podjechac do supermarketu i nie udusic sie jeszcze na
              parkingu, a jeszcze potem czlowiek prawie zapomina, jak to bylo ciezko... Ja
              nie czuje juz tych samych emocji, ktore mialam, jak zaczynala mi sie choroba,
              ale jeszcze je na zywo pamietam. Juz to przerabialam, i wiem ze za kolejne pol
              roku ciezko mi bedzie sobie to wszystko nawet wyobrazic, ze swiat mogl byc
              tylko czarny, plaski i gleboki od czasu do czasu.

              > ... Na tym niestety ta pipeprzona choroba polega, że tej wiary
              >
              > nie ma, ba nawet jest przeciwna pewność, że z taaaakiego doła to się nikt nie
              > wywinie...


              No i dlatego depresja jest powazniejsza niz grypa, z grypa latwiej zauwazyc, ze
              to jest choroba i przywyknac do mysli, ze mozna z tego wyjsc, ale poza tym maja
              wiele wspolnego. I jedna i druga moga miec wiecej niz przykre konsekwencje,
              jesli sie ich odpowiednio nie leczy, ale i z jednej i z drugiej mozna wyjsc. I
              potem i jedna i druga mozna miec jeszcze raz, ale wtedy sie znowu je leczy. A
              wtedy, kiedy ich nie ma, jest naprawde milo zyc. I to da sie zrobic. Hopeless,
              wbrew wszystkiemu i dla Ciebie jest hope, i ja swiecie wierze, ze przy
              odpowiednim samozaparciu (ja wiem, ze przy depresji samozaparcie jest towarem
              deficytowym) mozna wyjsc z depresji.
              Pozdrawiam
              S.

              • cassis Re: Leki pomogly:)))) 27.08.04, 10:10
                Święte słowa sabeena, święte słowa....
                Ja teraz normalnie funkcjonuję, pracuję 8 godzin dziennie, wychowuję dziecko i
                już pogodziłam się z myślą o tym, że jestem inna niż ci najbliżsi bo czasami
                muszę łykać takie a nie inne prochy.
                Powiem więcej - ja z tą cholerą walczę sama, rodzinie się nie opowiadam, jak
                idę do psychiatry to mówię że idę np. na zakupy - ot co! U mnie rodzina taka,
                że lepiej żeby nie musiła znać całej prawdy, ale mnie to specjalnie nie
                przeszkadza.
                Sama o wlasnych siłach się kiedyś wydźwignęłam z najczarniejszego dołu (wbrew
                słowom rodziny - "weź się w garść" i "nie bierz tego świństwa"), nauczyłam się
                wówczas psychiatrycznej partyzantki, więc myślę że i dalej sama sobie poradzę.
                Głowy do góry, dla wszystkich wzejdzie kiedyś słońce!
                • sabeena Re: Leki pomogly:)))) 27.08.04, 11:55
                  > Powiem więcej - ja z tą cholerą walczę sama, rodzinie się nie opowiadam, jak
                  > idę do psychiatry to mówię że idę np. na zakupy - ot co! U mnie rodzina taka,
                  > że lepiej żeby nie musiła znać całej prawdy, ale mnie to specjalnie nie
                  > przeszkadza.
                  > Sama o wlasnych siłach się kiedyś wydźwignęłam z najczarniejszego dołu (wbrew
                  > słowom rodziny - "weź się w garść" i "nie bierz tego świństwa"), nauczyłam
                  się
                  > wówczas psychiatrycznej partyzantki, więc myślę że i dalej sama sobie poradzę.
                  > Głowy do góry, dla wszystkich wzejdzie kiedyś słońce!


                  Oto kolejne swiete slowa! A nie jestesmy przeciez superheroes, normalne z nas
                  babki, tyle ze sie nie poddalysmy! Ja mam o tyle psychicznego komfortu, ze moja
                  mama i moj chlop o wszystkim wiedza, bardzo mnie wspieraja, wiec mam jeszcze
                  kogos za soba, kto mnie podtrzymuje, gdy mam ochote sie zachwiac. Tym wiecej
                  chyle przed Toba kapelusza, Cassis! I az chcialoby sie powiedziec - hej,
                  patrzcie na nas, nam sie udalo wiec i Wam moze sie udac, tylko walczcie, nawet
                  gdy brakuje sil (sama zbluzgalabym siebie pol roku temu za takie rady, ale jest
                  to jakas taktyka, na dluzsza mete rownie dobra jak kazda inna, a czasem nawet
                  moze i lepsza).
                  Pozdrawiam!
                  S.
          • ewik25 Re: Leki pomogly:)))) 26.08.04, 20:42
            Ja nie wierzylam,ze z tego wyjde bylam w takim blednym kole i bylam przekonana
            w 100% ze z tego kola nie ma juz wyjscia a z drugiej strony bardzo
            chcialam,mialam juz serdecznie dosyc,dosyc,dosyc,chyba nastapil taki dzien
            kiedy dosiegnelam dna i sie od niego odbilam,i tego kto sie z tym boryka z
            calego serca zycze Ewa
    • mar100 Re: Leki pomogly:)))) 27.08.04, 23:26
      cieszę się czytając te słowa, sama szukam otuchy prawdę mówiąc, jestem po
      piewrszej wizycie i biorę zaordynowany mi lerivon, jest marnie tak jak i było
      (skutków żadnych, nawet ubocznych:), ale miło jest przeczytać, że jakaś
      nadzieja gdzieś tam się tli
      pozrawiam, ozdrowiałą - w szczególności
      marianna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka