Dodaj do ulubionych

.....dół...:(

IP: 62.111.* / *.crowley.pl 26.08.04, 21:42
....nie wiem od czego zaczac, nie wiem czy trafilam na dobra strone...:(
Mam sama problem z soba nie potrafie sobie poradzic z najmniejszymi
problemami, rok temu wyjechalam na studja i wtedy to sie zaczelo nie znane
miasto nieznani ludzie itd. Nauczyla sie przez ten rok tylko jednego,
mianowicie poddaje sie przy kazdym wiekszym wysilku, wmawiam sobie ze sobie
nie poradze i popadam w doly. Nie chce tak zyc!!! ....nie potrafie sie juz
smiac :(
Obserwuj wątek
    • sabeena Re: .....dół...:( 26.08.04, 22:10
      > ....nie wiem od czego zaczac, nie wiem czy trafilam na dobra strone...:(

      Mysle ze na calkiem odpowiednia.

      poddaje sie przy kazdym wiekszym wysilku, wmawiam sobie ze sobie
      > nie poradze i popadam w doly. Nie chce tak zyc!!! ....nie potrafie sie juz
      > smiac :(

      No, po takim wstepie to ja bym kolezanke od razu do jakiegos specjalisty
      skierowala, calkiem bez ironii to pisze. Jezeli takie objawy utrzymuja sie czas
      dluzszy, to na pewno powinnas pogadac z psychologiem, a byc moze i z
      psychiatra. A jak sie czujesz w czasie wakacji? Nie odpuscilo troche? Jesli
      pomimo tego, ze jestes z daleka od sytuacji, ktora wywolala w Tobie takie
      objawy, one sie utrzymuja i obieraja Ci radosc zycia, to jest ryzyko, ze to
      jest depresja (czy cokolwiek innego, nie jestem lekarzem i przez internet
      diagnoz stawiac nie potrafie, ale jesli juz na cokolwiek to stawialabym na
      depresje lub nerwice), a depresja to choroba, ktora sie leczy, tylko zeby
      leczyc trzeba isc do lekarza, czyli wracamy do tego, ze moze powinnas udac sie
      do psychologa lub psychiatry.
      Pozdrawiam cieplo
      S.

      • Gość: kika Re: .....dół...:( IP: 62.111.* / *.crowley.pl 26.08.04, 22:23
        .....no wlasnei tyko jak isc do lekarza i powiedziec mam wszystkiego
        dosc....przeciez mnie wysmieja, ze jestem leniem i tak sobie tlumacze moje nic
        nie robienie- depresja. Za miesiac mam slub, od 3 miesiecy mieszkam z
        narzyczonym, myslalam ze kiedy bedziemy juz razem to wszystko minie a jest
        znacznie gozej...:(
        • sabeena Re: .....dół...:( 26.08.04, 22:33
          > .....no wlasnei tyko jak isc do lekarza i powiedziec mam wszystkiego
          > dosc....przeciez mnie wysmieja

          TO, co piszesz, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze tutaj potrzebna jest
          pomoc specjalisty. Lekarze psychiatrzy i psychologowie maja codziennie do
          czynienia z osobami, ktore ida tam w przekonaniu, ze moze to niepotrzebnie, bo
          to, ze nic nie robia, to jest ich lenistwo, ich niechciejstwo, ich wlasna wina.
          To wcale nie tak, to jest choroba. Jesli wokol Ciebie duzo sie w tej chwili
          zmienia (zamieszkanie z narzeczonym, slub), a Ty wkraczasz w te zmiany z
          nerwica lub poczatkami depresji, to nie ma sie co ludzic, samo pewnie nie
          przejdzie, a jest ryzyko, ze bedzie jeszcze gorzej. Slub i zamieszkanie z
          narzeczonym to sa radosne wydarzenia, ale towarzysza im tak silne emocje, ze
          przy depresji czy nerwicy juz sama ich sila moze spowodowac pogorszenie
          samopoczucia. Kika, starsza kolezanka nawet nie to, ze radzi, ale z duzym
          naciskiem stosuje taka oto rade : zanim jeszcze staniesz na slubnym kobiercu w
          te pedy do lekarza sie zapisac, na pewno Cie nie wysmieje, bo to, co opisujesz,
          to sa objawy choroby i psycholodzy z psychiatrami wlasnie takimi chorobami sie
          zajmuja.
          • Gość: kika Re: .....dół...:( IP: 62.111.* / *.crowley.pl 26.08.04, 22:40
            ...no tak latwo sie mowi, ale gorzej z wykonaniem tej wizyty. Sama sie zcesto
            zastanawiam czy to oby na pewno depresja tyle sie o tym teraz slyszy, ale
            zawsze zostaje takie swiatelko,"jakto mnie przezciez nie moglo cos takiego
            dopasc". Nie orientujesz sie czy istnieja jakies czaty gdzie mozna porozmawiac
            z psychologiem, albo jakis kontakt meilowy. Mysle ze predzej an cos podobnego
            bym sie skusila, niz wizyta u specjalisty
            • gloom Re: .....dół...:( 26.08.04, 22:49
              Sa takie miejsca, np. to forum. Rzecz w tym, ze nic nie zastapi rzeczywistego
              spotkania z psychoterapeuta - dla niego i dla Ciebie wazne sa nie tylko slowa,
              ale takze nieptrzekazywalne via net sygnaly - barwa glosu, postawa, intonacja.
              Tutaj mozesz dostac tylko wsparcie, cos w rodzaju pierwszej pomocy. Ale
              rozwiazywania Twojego problemu z pelna odpowiedzialnoscia moze sie zajac tylko
              rzeczywisat psychoterapeuta i/lub psychiatra w realu. To, co pisalas wczesniej,
              pokrywa sie z symptomami depresji. Jesli rzecywiscie na depresje cierpisz - nie
              ma na co czekac, trzeba skontaktowac sie ze specjalista. Jesli trafisz do
              dobrego (a takiego na pewno ktos ci tu poleci) - nie pogryzie, ale pomoze.
              Warto sprobowac, chocby po to, by sie przekonac, ze wszystko jest ok-dokey.
              Pozdrawiam.
            • sabeena Re: .....dół...:( 26.08.04, 22:51
              Wiesz, sa jakies internetowe grupy wsparcia, ale tam nikt Ci lekow nie
              przepisze, a moze sie okazac, ze to konieczne. Poza tym, tam porozmawiasz z
              ludzmi, ktorzy maja takie same problemy, i to podnosi na duchu, ale
              podejrzewam, ze efekt bedzie taki, ze najdalej za trzy tygodnie okaze sie, ze
              ci ludzie, z ktorymi bedziesz rozmawiac w koncu namowia Cie na wizyte u
              specjalisty (bo jednak wiekszosc z nas nie radzi sobie tylko przy pomocy
              wlasnej sily woli i rozmow z innymi cierpiacymi, ale chodzi do lekarzy i
              terapeutow). Do niedawna forum "depresja" bylo forum eksperckim, tzn. raz na
              jakis czas pojawiala sie pani psycholog, ale jej rada bylaby taka jak i moja, z
              takimi objawami trzeba sie przemoc i pojsc do lekarza. Pierwsza wizyta zawsze
              jest duzym stresem, w ramach zachety moge dodac, ze jak wyszlam po pierwszej
              wizycie od psychiatry, to plynelam uspokojona przez warszawskie ulice, okazalo
              sie, ze nie wymyslilam sobie tego wszystkiego, tylko jest to jakas choroba,
              ktora ma swoja nazwe, i z ktorej mozna sie wyleczyc.

              > Sama sie zcesto
              > zastanawiam czy to oby na pewno depresja tyle sie o tym teraz slyszy, ale
              > zawsze zostaje takie swiatelko,"jakto mnie przezciez nie moglo cos takiego
              > dopasc".

              Wiesz, zawsze mozna sie ratowac takim mysleniem, tylko ono na dluzsza mete nie
              zdaje egzaminu. Ja mysle, ze lepiej jest wiedziec zawczasu, ze cos nam dolega,
              i leczyc to jak najszybciej, niz znalezc sie u lekarza w stanie, ktory wywola
              zmarszczenie brwi u doktora i stwierdzenie "no, to teraz pani pobierze sobie te
              leki przez jakis rok, i bedziemy obserwowac jak dzialaja".
              A nawet jesli lekarz powie Ci, ze to nic specjalnego (na co bym jednak z takim
              setem objawow nie liczyla), to i tak na pewno Cie nie wysmieje, to normalne, ze
              jak czlowiek czuje, ze jest chory, to szuka pomocy. Moze napisz, skad jestes,
              albo gdzie studiujesz, to ktos poradzi Ci, do jakiego sprawdzonego lekarza
              psychiatry lub psychologa sie udac. W moim przekonaniu bez tego sie raczej nie
              obejdzie, bo jesli to jednak jest depresja, i nawet teraz minie, to nie ma sie
              co ludzic, ze nie wroci. A jak za jakis czas (miesiac, rok, 3 lata, tego nie
              wiadomo) znowu uderzy, to na pewno bedzie ciezsza niz teraz, i ciezej sie
              bedzie ja leczyc.
              Pozdrawiam raz jeszcze
              S.
              • Gość: kika Re: .....dół...:( IP: 62.111.* / *.crowley.pl 26.08.04, 23:03
                Mieszkam obecnie w Sosnowcu, teraz to troche narobiliscie mi stracha, ale
                dzieki za te wszystkie rady. POzdrawiam
                • sabeena Re: .....dół...:( 26.08.04, 23:07
                  Nie ma sie co bac, przez zycie nalezy kroczyc radosnie i z piesnia na ustach. A
                  jak przez dluzej niz miesiac to nie wychodzi, to nalezy sie udac do specjalisty
                  po porade i potem wraca sie do normy. Im szybciej sie tam trafi, tym pewniej
                  sie szybciej do normy powroci. A proponuje Ci albo zalozyc nowy watek "szukam
                  specjalisty w Sosnowcu (lub okolicach)", bo tutaj to nawet jak ktos takiego
                  fachmana godnego polecenia ma, to moze sie nie dopatrzec, ze akurat jest
                  potrzebny. Mozesz tez wbic w wyszukiwarke sosnowiec+psychiatra, albo
                  sosnowiec+psycholog, wywali Ci adresy do poradni, wiec bedziesz mogla tez sama
                  poszukac. I nie znikaj z forum.
                  Pozdrawiam
                  S.
                • fermina84 Re: .....dół...:( 26.08.04, 23:16
                  powiem Ci tak:

                  balam sie isc do psychologa, unikalam tego jak tylko moglam...
                  Zaciagneli mnie tam w koncu rodzice. Pogadalam sobie z mila pania, poplakalam
                  sie nawet w czasie wizyty :) Wypelnilam pare testow, ankiet i kwestionariuszy.
                  Pani psycholog to obejrzala i poradzila, zeby wybrac sie do psychiatry. Wtedy
                  mnie zamurowalo. Ja? Do psychiatry?! Ona oszalala! Ja jestem zdrowa, nic mi nie
                  jest, to wszystko to lenistwo i moje widzi-mi-sie!

                  Moi rodzice zrobili mi niespodzianke i gdy bylam ze znajomymi na mazurach -
                  sami poszli do tej pani psycholog wypytac sie co i jak... Pozniej mi o tym
                  powiedzieli. Uspokoilam sie, bo rozmawiali ogolnie, zadnych szczegolow z tego
                  co ja mowilam psycholog im nie wyjawila. Za to dowiedzieli sie co nieco o moim
                  stanie i nie mialam wyjscia - psychiatra.

                  Poszlam wreszcie do psychiatry. Okazalo sie ze konczyla to samo liceum co
                  ja! ;) Sympatycznie sie z nią gadało. Przepisala mi cital i po miesiacu lykania
                  zauwazylam poprawe a do tego zadnych skutkow ubocznych! A bylo nieciekawie
                  przedtem.

                  Nie bój się! CZasem wystarczy po prostu isc sie wygadac i samo to byc może
                  pomoze. Jesli nie - zrobią co w ich mocy zeby Ci bylo lepiej.

                  ONI SĄ OD TEGO, ŻEBY CI POMÓC!

                  Ja w to też nie wierzyłam, też sie wstydzilam, ale to nic strasznego! Twoje
                  obawy sa normalne.
                  Będzie dobrze, trzymam za Ciebie kciuki
                  pozdrawiam cieplo
    • Gość: kika Re: .....dół...:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 22:43
      ......dzieki za rady, ale sama nie wiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka