monola_jola
04.04.15, 17:25
Od wielu lat zmagam się z nawracającymi zaburzeniami depresyjno-lękowymi. Brałam wiele leków, czasem pomagały lepiej lub gorzej. Byłam kilkakrotnie na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego. Od sierpnia zeszłego roku zaczęły się poważne zaburzenia snu. Nie działało Tritico. Biorę naprzemiennie leki Miaseryna, Chloroprotixen, Ketrel, Pernazyna. Kiedy za długo biorę jeden z tych leków, przestaje działać. Mój sen nad ranem jest płytki, budzę się co godzinę i mam wrażenie jakbym nie spała. Potem taki cały dzień czuję się fizycznie potwornie i ciągle ryczę. W dni kiedy leki działają i jestem wyspana, mam poczucie pustki emocjonalnej, bezsensu swego życia, smutki, myśli rezygnacyjne. Brałam anafranil, valdoxan, a teraz biorę fluoksetrynę. Poprawy jednak nie widać. Nie wiem już co robić, mam wrażenie, że już dłużej tego stanu nie zniosę. Nie chce mi się rano wstać, cięzko mi cokolwiek zrobić, w niczym nie widze sensu i radości.