Dodaj do ulubionych

rollercoaster

19.06.15, 21:04
no i nie wiem już czy zjeżdżam z depresyjnej fazy czy na nią wracam... normalnie rollercoaster.
Dawniej, jak potrzebę wyżalenia się miałam wywalałam to na kartkach, tam sama przed sobą i nikt nie oceniał, a nie przepraszam, ja oceniałam, o i usprawiedliwiałam, zapewniałam sama siebie o swoim szczęściu, ale i pisałam co mnie smuci i jakoś nigdy potem tego nie czytałam. Może jakbym poczytała sama o sobie w perspektywie czasu może bym się otrząsnęła i przestała szlifować ten fałszywy diament. No ale wiele akcji przegapiłam i tyle.
Usiadłam sobie ostatnio i zaczęłam pisać obiektywną historię (na tyle obiektywną na ile umiem). Jakoś przyniosło mi to trochę spokoju. Wróciło trochę dobrych wspomnień, wspomnień tego, jak podejmowałam mało udane próby, ale jednak próby odmiany swojego losu, wróciły złe wspomnienia, jak czułam, że muszę uciekać, a nie wiedziałam jak i gdzie, jak ktoś mi powiedział, że mam pie...a na punkcie wolności.... pisząc to, uspokajałam się, pisałam odręcznie jakoś to mnie bardziej uspokaja, jakoś pisząc to patrzyłam na to jak obserwator z boku. Czy wybaczyłam sobie to nie wiem, na pewno jestem już mniejszym katem dla siebie. Znalazłam stare zapiski, zajrzałam i zobaczyłam narastającą w nich depresję której nie widziałam, a brałam za to, że po prostu za dużo chcę. Wylądowało to w kuble, nie cofnę czasu.
Dziś pierwszy raz od lat usiadłam i coś narysowałam. Myślałam, że powrót do rysowania mnie uspokoi. Uspokoił na moment, ale choć dawniej było to dla mnie radością teraz jakoś przybiło mnie, może narysuję coś jeszcze to znowu odkryję radość z tego.
Ogólnie to już nie płaczę, ale jeszcze nie ma we mnie spokoju o jakim marzę. No ale nie płaczę, nie boli mnie już tak głowa, a to zawsze coś.
Obserwuj wątek
    • ditta12 Re: rollercoaster 20.06.15, 04:23
      Ja mażiam farbami na płótnie czy papierze,to przynosi ulgę,człowiek jest zajęty a takie mazianie olejami to sama przyjemność chodź nie tania,nie powiem a potem możesz jeszcze olej i jeszcze,dużo oleju,olej na olej i wyjdzie Ci laserunek w końcu,musi wyjść.
      Proponuje mazianie i mazianie i mazianie tak bez sensu,maziać by maziać a nuż coś w tym jest gdy się przypatrzeć?
    • martini-7 Re: rollercoaster 20.06.15, 09:19
      oleje przy dwójce małych dzieci to kiepski pomysł no i jak sama zauważyłaś kiepski, kiedyś nieźle szło mi z ołówkiem, pastelą czy innymi takimi
      Myślisz, że malując można sobie wybaczyć?
    • agncwy Re: rollercoaster 20.06.15, 20:16
      Dlaczego tak ciągle wracasz do przeszłości? Zamknij te drzwi za sobą i żyj swoim życiem. Podwórka i tak nigdy nie posprzątasz,zawsze zostanie jakiś kamień...
      Mam podobną sytuację,tylko w roli głównej ojciec i brat. Koszmarne dzieciństwo i okres dorastania. Nie walczę już,nie mam ani siły ani zdrowia. Odcięłam się od tej niby rodziny. Zamknęłam te drzwi i zyje swoim życiem. Nie ma sensu zadręczać się i ciągle wracać do przeszłości,czasu nie cofniesz.
      A co chcesz sobie wybaczać? Co takiego zrobiłaś? Ta walka nie ma sensu...a walczysz sama ze sobą ciągle się zadręczając.
      Ciężkie to życie ale co nas nie zabije to nas wzmocni😊 Powodzenia i zdrowia życzę.
      • ditta12 Re: rollercoaster 21.06.15, 07:45
        Pomyśl sobie że bóg Ci wybaczyła,bo to jest pewne i on się z Ciebie śmieje a Ty cierpisz.
        • martini-7 Re: rollercoaster 22.06.15, 10:29
          Bóg mi wybacza, tak coś w tym jest, wierzę, że jest, że nie był głuchy na mnie. Czy się ze mnie śmieje? nie wiem, ale przy tym jak dziwnie skonstruował człowieka przyznać mu trzeba, że poczucie humoru ma.
      • martini-7 Re: rollercoaster 22.06.15, 10:34
        Uwierz mi, że naprawdę próbuję i na długie lata się udało. Wróciło cholerstwo. Chciałam zacząć od nowa z rodziną, powiedziałam im o depresji, coś tam niby dotarło, ale swoje szpile nadal wbijają nie widząc problemu. Depresja choć nie świadoma jej byłam przeorała mnie dodatkowo, potem jak myślałam, że wyszłam na prostą to ona nadal była, tylko siedziała cicho, sam fakt, że nie umiałam się odciąć, że wmawiałam sobie, że jest OK, że pozwoliłam sobie na rozpad swojej osobowości.
        Co zrobiłam? Okazałam słabość, zamiast iść za tym na czym naprawdę mi zależało i zależy, usłuchałam się. Jednak szczęście sprzyjało i jestem tu gdzie chciałam.
        Zaczynam akceptować to wszystko, ale do wybaczenia jeszcze trochę mi zostało. Statystycznie trochę lat życia jest jeszcze przede mną, więc tamten okres pomału zamienia się w niebyt. Co dziwne, nim dopadł mnie nawrót ciężko było mi o wspomnienia z tamtego okresu, po prostu zaczynały odparowywać.
        • agncwy Re: rollercoaster 22.06.15, 12:59
          Doskonale Cię rozumiem 😊 mam identyczne odczucia.
          A zdrowy chorego nigdy nie zrozumie. Tylko nie mogę pojąć jak rodzic może traktować w taki sposób własne dziecko (w moim przypadku ojciec) a matki to już w ogóle.
          Dużo by można jeszcze opowiedzieć ale nie chcę publicznie pisać o takich problemach.
          Pozdrawiam.
    • borasca0107 Re: rollercoaster 22.06.15, 10:35
      > Ogólnie to już nie płaczę, ale jeszcze nie ma we mnie spokoju o jakim marzę. No
      > ale nie płaczę, nie boli mnie już tak głowa, a to zawsze coś.

      To bardzo duzo! Wypada tylko pogratulowac!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka