greendale
26.10.16, 13:06
Witam.
Niedawno pisałam na tym forum o trudzie bycia w terapii. Ze względu na swoje samopoczucie musiałam się na takową zgłosić. W grudniu minie rok od kiedy uczestniczę w terapii poznawczo- behawioralnej. Wiele się przez ten czas zmieniło we mnie, ale czuję że przede mną jeszcze sporo pracy, pewnie tej najtrudniejszej. Na terapię trafiłam ze względu na bardzo złe samopoczucie fizyczne, które nie miało podłoża somatycznego. Miałam problem aby wstać rano, dokuczały mi różne bóle. W terapii dotarłam do momentu, w którym zaczynam widzieć siebie bez przeszkód, „na prawdziwo”. Ciężko mi pogodzić się z faktem bycia nieakceptowanym dzieckiem, bo takim byłam. W związku z tym wciąż przeżywam stratę jaka jest dla mnie miłość rodzica (niestety nie zaznałam jej). Przez to jak mnie ukształtowano mam duże problemy w kontakcie z ludźmi i bardzo mi ciężko zaufać drugiemu człowiekowi kimkolwiek by nie był. Chciałam napisać ten post po to żeby się dowiedzieć jak wy radzicie sobie z lękiem przed bliskością. Czy w waszym przypadku terapia chociaż w minimalnym stopniu dała narzędzia aby go zniwelować? Pytam was, a nie swojego terapeutę, aby znać zdanie osób które były w podobnej sytuacji co ja.