kottus
20.11.16, 10:29
Mam pytanie do któregoś z Państwa ekspertów. Moja żona cierpi na wciąż niezdiagnozowaną chorobę (nie będę tu wchodził w szczegóły, ogólnie nadwrażliwość i bardzo silne psychofizyczne reakcje na stres unimożliwiają jej czasem normalne i skuteczne działanie, poszukiwania pracy itd). Z powodu obciążenia zawodowego i konieczności wspólnego zajmowania się naszą 3 dzieci (bez wsparcia dalszej rodziny) nie jestem w stanie jej efektywnie pomóc. Uważam że tu niezbędna jest pomoc lekarza, może farmakologia i/lub psychoterapia. Żona ma co do tego wątpliwości, do tego zmienne nastroje uniemożliwiają uzgodnienie jakiegoś planu działania. Leki zapisane raz na podstawie krótkiej diagnozy (wywiad) u psychiatry bardzo źle na nią podziałały (senność, prawie omdlenie) i szybko je odstawiła, Od lat trwa kryzys naszego małżeństwa, żona obwinia mnie o swój stan i w naszych popsutych relacjach widzi jedyne źródło swoich problemów psychicznych (próbowaliśmy terapii małżeńskiej, ale zdecydowanie z niej zrezygnowała). I tu moje pytanie - jak diagnozować taką osobę, kiedy sytuacja życiowa uniemożliwia dłuższy pobyt w szpitalu (zresztą żona szpitala się obawia). Uważam że są realne szanse na poprawę, ponieważ moja żona widzi problem i jest gotowa działać, prowadzona przez odpowiednią osobę i zdiagnozowana. W tym momencie nie wiemy co robić. Pozdrawiam. G