Dodaj do ulubionych

Terapia męża

16.01.17, 13:05
Nie wiem czy to jest dobre miejsce na podobny post, ale nie mam złych intencji. Chciałabym tylko zrozumieć postępowanie męża. Sam za bardzo nie chce ze mną rozmawiać, więc może Państwo coś mi podpowiedzą.
Pół roku temu diagnoza - depresja. Mąż przyjmuje leki, uczęszcza na psychoterapię (psychoanaliza). Terapeutka ostrzegała nas, że nie będzie łatwo, że będą trudne momenty w terapii i że odczuje je również rodzina. I ja właśnie w tej sprawie piszę. ostatnio jest bardzo trudno. Mąż mówi co mu ślina na język przyniesie, czasem są to słowa, które mocno mnie dotykają. Raz jest po prostu idealnie, jest bliskość, rozmowy i wszystko, za chwilę dostaję porządnego "kopa", odsuwa się ode mnie, obwinia mnie o różne sprawy.
Rozumiem, że jest mu bardzo trudno i że to wszystko nie jest dla niego łatwe, ale przyznam, że ja też powoli mam dość. Chcę mu pomóc to przetrwać, ale jak? Jak powinnam się zachowywać, żeby chronić siebie i nie przeszkadzać jemu w powrocie do zdrowia?
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Terapia męża 16.01.17, 15:06
      Trudno cokolwiek tak wyrokować na odległość, ale ja jako osoba chora uważam że choroba nie usprawiedliwia wszystkiego i mówienie rzeczy bolesnych bezrefleksyjnie to nie jest dobry pomysł.
      Nie bardzo rozumiem do czego ma to prowadzić? Szczera rozmowa to co innego niż mówienie co ślina na język przyniesie.
      Jak chronić siebie? zwyczajnie po prostu chronić siebie i iść tą samą metodą, jeżeli maż powie coś co zabolało, to mu powiedzieć, słuchaj to co powiedziałeś mnie zabolało/ zraniło/ uważam że to niesprawiedliwe/krzywdzące/ z mojegoo punktu widzenia wyglada to tak... itp. Szczerze ale spokojnie, podejrzewam że na szczerości w wyrażaniu uczuć i emocji ma się opierać ta psychoterapia, więc odzew otoczenia jest kluczowy. Proszę nigdy przenigdy nie milczeć, nie być nadmiernie wyrozumiałą, nie łykać łez w samotności. Ma być szczerość? niech się stanie szczerość, taka prawdziwa, nie wypominki, obrzucanie się oskarżeniami, ale bez unikania rozmów na trudne tematy, ale niech to idzie w dwie strony, bo choroba jak napisałam nie może usprwiedliwiać krzywdzenia i chory na depresję nie może być traktowany jak zgnite jajo, tylko jak człowiek, owszem chory, często cierpiący, ale jednak ponoszący odpowiedzialność za to co mówi i robi. Wyrozumiałość też musi mieć swoje granice, bo tam kończy się wolność jednego gdzie zaczyna się krzywda drugiego.

      Czysta psychoanaliza też nie jest moją ulubioną metodą psychoterapii, ale to już sprawa bardzo indywidualna co komu pasuje.
    • aa_propos Re: Terapia męża 17.01.17, 10:10
      Szczerze? Mam bardzo niepochlebną opinię o terapiach tzw. dynamicznych. Polegają na wałkowaniu i koncentrowaniu się na problemach jeszcze ze wskazaniem do "nie tłumienia urazów" co zresztą widać. Wałkować i analizowac problemy z dzieciństwa można całe życie. Moim zdaniem to fałszywe podejście.
      • nova_33 Re: Terapia męża 17.01.17, 20:17
        Byłam w tej terapii. Masakra. Ciągle się nakręcałam. Siedziałam i gadalam tylko o tym jak jestem nieszczęśliwa. A terapeuta że współczuciem przytakiwała. A ja będąc przekonana, że jestem taka biedna wracałam do domu jeszcze bardziej wkurzona na męża. Niestety ale teraz widzę, że doprowadziło to do tego, że właściwie nie mogłam patrzeć na męża i czułam do niego straszna złość a czasami wręcz nienawiść. W niczym mi to nie pomogło. Rozwalił się mój związek.
        Teraz chodzę na behawioralna i już po dwóch spotkaniach zaczynam rozumieć, że terapia polega na pracy nad sobą. Na zatrzymaniu się i przeanalizowaniu swoich zachowań i zastanowieniu się czy moje myśli są słuszne czy nie. A jeżeli są słuszne to co mam zrobić aby to zmienić.
        Straciłam ponad dwa lata na terapii, która doprowadziła do rozwalenia mojego związku.
        Bo utwierdzila mnie, że mam rację i mam prawo odreagowywac na najbliższych.
        • mardaani.74 Re: Terapia męża 17.01.17, 21:15
          jesteś kolejną osobą która ma takie zdanie o tej terapii
        • malezycie Re: Terapia męża 18.01.17, 12:07
          Właśnie też takie czasem mam odczucia, że on jest na mnie wkurzony i że ta złość nie bierze się z konkretnych spraw, które dzisiaj nie wyszły, tylko że jej sedno tkwi gdzieś głębiej.

          Rozmawiałaś o tym z psychoterapeutą? U nas jest tak, że zachęcam go, żeby opowiedział o tym swojemu psychoterapeucie. Wiem, że o tym rozmawiają. Szczegółów nie znam, ale wiem, że rozmowy są. Mąż wraca wtedy trochę inny, spokojniejszy, z innym spojrzeniem na sytuację. Jestem z boku tego wszystkiego, ale mam wrażenie, że ten psychoterapeuta jest też "po mojej stronie", tzn. czuję, że chce nam pomóc obojgu, a nie rozwalać cokolwiek.
    • nnup Re: Terapia męża 17.01.17, 10:40
      Może być tak, że twój mąż funkcjonuje na różnych poziomach i z różnych wewnętrznych postaci mówi. To symptom wewnętrznej pracy, umysł gada sam ze sobą i odreagowuje. Trudno to wytłumaczyć komuś kto nie miał z tym styczności. Raz jesteś dla niego partnerką i odbiera cię po "dorosłemu", ale zaraz możesz być figurą "Złej Matki", "złej kobiety" a on się ustawia w pozycji dziecka czy skrzywdzonego. Rozgrywa na zewnątrz wewnętrzne konflikty. I ma pretensje że nikt nie rozumie, bo on jest "chory" a ty zdrowa.
      Nie to że usprawiedliwiam, raczej staram sie pokazać możliwy mechanizm.
      Może pomoże myśl, że nie ty jesteś adresatką tych słów. I taka myśl, że wyrażanie złości w depresji jest dobre- są teorie wg których depresja powstaje z przekierowania złości na siebie z osoby ważnej (np matki), która zawiodła, rozczarowała. Jeśli mąż przekieruje wreszcie złość/ żal z ciebie, terapeutki (jej się może też dostaje) i siebie na obraz matki- to będzie lepiej.
      Oczywiście masz prawo postawić granice i zaznaczyć, że nie będziesz tolerować pewnych zachowań. W jego dobrze pojętym interesie. Ewentualnie porozmawiać z terapeutką o swoich problemach - choć nie wiem czy jest to przyjęte.
      A jeśli jego zarzuty są sensowne- to może przyjrzeć się im i poddać refleksji swoje zachowanie?
      BTW, mnie też zdziwiła psychanaliza na depresję.
      Bywa też i tak, że rezultatem terapii będzie zniszczenie związku, więzi. Ale dopóki mąż wraca do rzeczywistości i czuje bliskość to nie jest ta droga.
    • malezycie Re: Terapia męża 17.01.17, 13:51
      Dlaczego dynamiczna... Taka forma terapii została zalecona po rozmowach z psychologiem, który uznał, że za depresją (nie napisałam wcześniej, że to drugi epizod) mogą u męża stać nierozwiązane problemy z dzieciństwa (m.in. całkowita oziębłość rodziców).
      To co napisał nnup o wchodzeniu w różne role.... właśnie takie mam wrażenie, że czasem "dostaję po głowie" za kogoś. Mamy kilkunastoletnie dziecko. Wobec niego mąż zachowuje się jak najbardziej "normalnie". To ja czasem mam wrażanie, że jestem jego wrogiem, każe mnie swoim chłodem za... w sumie nie wiem za co. Rozmawiam, pytam go czemu, co zrobiłam nie tak... Mówię, że jeśli mi tego nie powie, trudno będzie znaleźć porozumienie. Jeśli jakiegoś mojego zachowania nie akceptuje, muszę to wiedzieć, inaczej nie da się niczego zmienić. Wtedy słyszę, że wszystko jest ok, jemu jest dobrze, niczego nie chce zmieniać. Ale przy najbliższej okazji sytuacja się powtarza.
      • mardaani.74 Re: Terapia męża 17.01.17, 17:07
        a jak szczerze mu powiesz w takich chwilach co TY czujesz, to jak on na to reaguje?
        • malezycie Re: Terapia męża 18.01.17, 11:58
          Zazwyczaj mówi, że wyolbrzymiam sprawę, że nic złego (w jego mniemaniu) nie zrobił, nic niewłaściwego nie powiedział. I nie rozumie dlaczego ja uważam inaczej, ale właśnie na tym m.in. polega parobem, że tłumi silniejsze uczucia i te dobre i te gorsze, wiec może stąd jego bagatelizowanie problemu.
          • mardaani.74 Re: Terapia męża 18.01.17, 15:03
            no to faktycznie nie ma punktu zaczepienia, bo skoro on w swoim zachowaniu nie widzi niczego złego, to i naprawiać "nie ma czego"
            mimo wszystko ja bym mu mówiła na bieżaco o swoich odczuciach, tych dobrych i tych złych, może w końcu zaistnieje miedzy Wami jakaś nić porozumienia, kropla drąży skałę
      • mardaani.74 Re: Terapia męża 17.01.17, 17:11
        tak przy okazji, o rodzaju terapii powinien decydować psychiatra nie psycholog, psycholog to taki ktoś kto sobie studiował studia humanistyczne nie medycynę, a silna nawracająca depresja to poważna choroba, i musi być leczona przez psychiatrę, wsparciem leczenia może być psychoterapia, ale psychoanaliza faktycznie w depresji nie jest polecana. No i nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że psychoanaliza może się ciągnąć bez końca, latami. Jak dla mnie szkoda kasy, szkoda związku. Widać że za chwilę się to wszystko rypnie, albo ty się sama rozchorujesz.
        • malezycie Re: Terapia męża 18.01.17, 11:59
          Wiem, że może ciągnąć się latami i jakie są zagrożenia. Dlatego też tu jestem. Próbuję zrozumieć, żeby się nie rypło.
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Terapia męża 17.01.17, 23:50
      Szanowna Pani,

      Psychoterapia jest procesem, w którym mogą budzić się silne uczucia ( kiedy omawiane są ważne dla pacjenta kwestie) i mogą być takie momenty, kiedy pacjent funkcjonuje w życiu trochę gorzej, ze względu na to, że jest zagłębiony w tych przeżyciach. Można to rozumieć po prostu tak, że jak ktoś przeżywa silny smutek, złość, to przez jakiś czas może mieć mniej wyrozumiałości wobec otoczenia, jest bardziej skupiony na sobie, swoich przeżyciach, wspomnieniach. Prawdopodobnie to mogła mieć na myśli terapeutka Pani męża. W trakcie psychoterapii powstają też różne zmiany – ludzie myślą o swoich potrzebach, czasami decydują się na zmianę pewnych zachowań – terapia służy temu, żeby lepiej się rozumieć i pod wpływem tego rozumienia wprowadzać różne zmiany. To czasami może być trudne dla rodziny – kiedy ktoś np. eksperymentuje z nowym zachowaniem, reaguje inaczej niż zazwyczaj. Rodzina może czuć się źle i nieswojo, bo sama nie jest w tym procesie, który wywołuje te zmiany i nic dziwnego, że ich nie rozumie. W takim wypadku czasami pomocna bywa konsultacja u innego psychologa partnera/partnerki takiego pacjenta. Wtedy dwie osoby mają wsparcie i to często pomaga zrozumieć, co się dzieje i przywraca równowagę. Jeśli konflikt się nasila to pomocna bywa konsultacja dla pary – wtedy można rozwiązywać problemy we wzajemnej komunikacji i próbować lepiej rozumieć siebie nawzajem.
      Jednak prawdą jest również to, że fakt bycia w procesie terapeutycznym nie usprawiedliwia złego traktowania drugiej osoby. Nie powinno być tak, że rozwój jednej osoby odbywa sie kosztem drugiej osoby. Dlatego warto, żeby mogła Pani wprost mówić mężowi, jak się Pani czuje z różnymi jego zachowaniami. Można się umówić, żeby np. sygnalizował Pani, że rozmawia o czymś trudnym na psychoterapii i że Pani będzie bardziej wyrozumiała wobec tego, że coś przeżywa, ale że nie chce się Pani godzić na pewne zachowania i opisać dokładnie, co sprawia Pani przykrość, co jest trudne itd.

      Odnosząc się do komentarzy w tym wątku chciałabym rozwiać niepokoje – celem psychoterapii nie jest nigdy zniszczenie związku – jeśli ludzie podejmują takie decyzje, to nie dlatego, że poszli na terapię.

      Nie jest również prawdą, że terapia psychoanalityczna nie jest wskazana w depresji, jak również to nie lekarz dobiera rodzaj terapii, ale psychoterapeuta, który konsultuje pacjenta. Ostatecznie wybiera sam pacjent. W trakcie konsultacji psychoterapeuta przedstawia pacjentowi swój sposób myślenia i rozumienia jego problemu i mówi, jakie rodzaje terapii mogłyby być dla niego pomocne. Jeśli czuje, że dla danego pacjenta bardziej pomocne jest inne podejście niż to, w którym pracuje, to wysyła pacjenta do innego specjalisty. Jeśli czuje, że może pomóc danej osobie, to opowiada pacjentowi o tym, w jaki sposób pracuje i na czym będzie polegała psychoterapia i to sam pacjent podejmuje decyzję, czy chce w niej uczestniczyć.

      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek, psycholog
      • mardaani.74 Re: Terapia męża 18.01.17, 00:11

        "Ostatecznie wybiera sam pacjent. W trakcie konsultacji psychoterapeuta przedstawia pacjentowi swój sposób myślenia i rozumienia jego problemu i mówi, jakie rodzaje terapii mogłyby być dla niego pomocne. Jeśli czuje, że dla danego pacjenta bardziej pomocne jest inne podejście niż to, w którym pracuje, to wysyła pacjenta do innego specjalisty. Jeśli czuje, że może pomóc danej osobie, to opowiada pacjentowi o tym, w jaki sposób pracuje i na czym będzie polegała psychoterapia i to sam pacjent podejmuje decyzję, czy chce w niej uczestniczyć. "

        Pani opisuje jak to powinno być w idealnym świecie, i może gdzieś tak bywa, ale to chyba nie w Polsce.. z takim podejściem nie spotkałam się nigdy (a leczę się od 98r), raczej był foch że w ogóle śmiem pytać o nurt, o metody, pytanie o kwalifikacje to prawie obraza majestatu, a już z odsyłaniem do kogoś innego nie spotkałam się nigdy, i chyba nikt tutaj nigdy nie opisał sytuacji kiedy terapeuta sam z siebie przyznał, że temu pacjentowi nie może pomóc i lepiej byłoby gdyby skorzystał z pomocy terapeuty xy, albo innej metody itd.
        Może gdzieś tacy terapeuci są ale ja już w to nie wierzę.

        Co do psychoanalizy to mam takie wrażenie, że już tylko terapeuci uważają że ona jest skuteczna, nie spotkałam się jeszcze z osobą zadowoloną z terapii psychoanalitycznej, wszyscy mieli podobne uwagi jak Nova i autorka tego wątku, to chyba jednak nie jest tylko zbieg okoliczności.
      • nnup Re: Terapia męża 18.01.17, 08:44
        Jeśli odnosi się Pani do mojej wypowiedzi podkreślę, że nie napisałam, że deklarowanym celem terapii jest zniszczenie więzi pacjenta. Jednak w praktyce takie zjawisko występuje i trzeba się z nim liczyć. Nie jest też prawdą, że psychoterapeuta nie wpływa na decyzje pacjenta i pacjent "decyduje sam" o kontynuacji związku. Z pewnością Pani wie dlaczego i jaki jest tu mechanizm.
        • mardaani.74 Re: Terapia męża 18.01.17, 12:21
          zwłaszcza pacjent który sam jeszcze nie wie czy stoi na lewej, czy prawej nodze czy może na głowie, te samodzielne decyzje to są na początku leczenia takie samodzielne że litość bierze jak sobie człowiek to wspomni
          • malezycie Re: Terapia męża 18.01.17, 12:24
            Nie chcę się wymądrzać, bo nie przeżyłam tego na własnej skórze, ale czy nie jest wtedy (kiedy nie wiadomo czy stoi się na prawej czy na lewej nodze) zalecane wstrzymanie się ze wszystkimi decyzjami, które mogą poczekać?
            • mardaani.74 Re: Terapia męża 18.01.17, 15:04
              pewnie że jest, ale problem polega na tym że może Ci się wydawać że już panujesz, że podejmujesz "rozważnie", dopiero z perspektywy czasu okazuje się że niekoniecznie
      • malezycie Re: Terapia męża 18.01.17, 12:21
        Nie ulega wątpliwości, że czasem rzeczywiście nie potrafię zrozumieć jego zachowania. Nierozumienie prowadzi też do strachu, m.in. o przyszłość naszego związku. Poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa drastycznie spada. Mam wrażenie, że wypracowane przez lata rozwiązania, nagle szlag trafił. Momentami jest to tak dołujące, że zamiast stawiać granice, że tak nie można, tak nie możesz się względem mnie zachowywać - żal jest tak silny, że nie przechodzi przez gardło sygnał - przestań. Mąż nie ułatwia gdy sugeruje, ze wyolbrzymiam sprawę, nadinterpretuję fakty.

        Zasugerowała Pani konsultację u innego psychologa. Podoba mi się taki pomysł.
        • mardaani.74 Re: Terapia męża 18.01.17, 15:07
          psychotrapeuty a nie psychologa, to nie to samo.
      • karolinka1223 Re: Terapia męża 30.01.17, 18:18
        No jeszcze tego by brakowało, Pani Psycholog, gdyby celem terapii było rozwalanie rodzin- ale skutkiem psychoanalizy zwykle jest! Bo jak sie stworzy potworka- człowieka który nie musi liczyć się z nikim, to jak sie to ma do rodziny?? Taką terapię można zaproponować samotnym wilkom, którzy nie mają bliskich. Celem terapii która ma trwać latami jest wyciąganie pieniędzy, niestety. Jestem po psychologii i za niektórych"psychoterapeutów zwyczajnie mi wstyd. W Polsce jeszcze czują się bezkarnie, bo w tym środowisku ręka rękę myje.
    • karolinka1223 Re: Terapia męża 30.01.17, 17:33
      Po niespełna roku takiej "terapii rozpadła sie moja rodzina. Mąż stał sie wobec mnie niezwykle agresywny, wini mnie za wszystko w zyciu, kompletnie nie liczy się z moimi uczuciami, coś jakby brak uczuć wyższych. Sugestie na temat zmiany psychoterapeuty wywołują wyzwiska- psychoterapeutka jest jedyną osobą, której ufa. Zaznaczę, że wobec dzieci, ludzi w pracy, zachowuje się poprawnie- ja obrywam za jego schizofreniczną matkę i nieodpowiedzialnego ojca. Nie pamięta nic dobrego z 20 letniego małżeństwa. Na dodatek nie mogę go ograniczać, flirtuje i smsuje z pewna kobieta i nic sobie z tego nie robi. Jestem u kresu sił...... chyba już go ie kocham, chcę się wyrwać z tego koszmaru. mam wątpliwosci co doi psychoterapeutki, ale przecież nie można ingerować w terapię. Mam mysli samobójcze.. Pomocy..
      • nova_33 Re: Terapia męża 30.01.17, 18:53
        Bardzo Ci współczuję.
        Sama powinnaś iść na terapię. Nie daj się wciągnąć w poczucie winy. A mąż niech się dalej rozwija ale sam bez Ciebie.
      • mardaani.74 Re: Terapia męża 30.01.17, 20:19
        Myśli samobójcze, to już nie są żarty. Koniecznie poszukaj pomocy dla siebie.
        Odnosząc się do tego co napisałaś, trochę trudno mi uwierzyć że jakakolwiek psychoterapia może zmienić charakter człowieka chyba jedynie może ujawnić to co już i tak było, tyle że może skrzętnie skrywane? Gdyby psychoterapia zmieniała charakter nie byłoby takiego problemu z zaburzeniami osobowości które w zasadzie nie bardzo poddają się leczeniu.
        Ja sobie zawsze mówię tam kończy się moja wolność gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka.
        Twój mąż z tego co piszesz przekroczył tę granicę, a zna zasady bo jak napisałaś wobec innych potrafi zachowywać się odpowiednio, więc nie jest tak że nie panuje nad tym co robi i mówi.
        • karolinka1223 Re: Terapia męża 30.01.17, 20:53
          Być może że to jego prawdziwa, przerażająca natura, a może efekt przejściowy tej terapii??
          • mardaani.74 Re: Terapia męża 30.01.17, 21:12
            Nie wiem, sama nie doświadczyłam takich dziwnych zmian zachowania, ale ludzie różne "trupy w szafie" mają. Może pani psycholog jakoś rozjaśni te mroki, jakkolwiek ja i tak nie usprawiedliwiałabym takiego zachowania i nie puszczała płazem.
            • karolinka1223 Re: Terapia męża 30.01.17, 21:27
              Pani psycholog olała mnie.. napisałam jednego maila, wiem ze dotarł, bo na spotkaniu zapytała tylko- żona do mnie pisze- I CO PAN NA TO?
              • mardaani.74 Re: Terapia męża 31.01.17, 01:12
                no i co on na to?
                • karolinka1223 Re: Terapia męża 31.01.17, 11:36
                  On na to, bym nie w...ła się w jego sprawy.:( Sorry, ale na temat wielu psychoterapeutów mam jak najgorsze zdanie- sama jestem po psychologii- ale nie pracuję w zawodzie. Odsetek profesjonalistów jest tu mniejszy niż wśród innych przedstawicieli zawodów medycznych- widziałam to już wcześniej, nawet na praktykach na studiach. Psychoterapeuci często odżegnują się od odpowiedzialności, mówiąc, że i tak decyduje pacjent- ale niestety na jego decyzje ma wpływ właśnie psychoterapeuta- nieraz olbrzymi. W tym wątku nova_33 napisała jak rozpadł się jej związek po terapii psychoanalitycznej- takich historii jest więcej w necie, łacznie z historiami o skończeniu w szpitalu psychiatrycznym. " Jeśli mąż przekieruje wreszcie złość/ żal z ciebie, terapeutki (jej się może też dostaje) i siebie na obraz matki- to będzie lepiej" - buhaaaaa! to już trwa rok i chyba nie ma czego zbierać.. A uwolnić się od teraputki też już jest trudno. Kobieta stara się przenieść złość męża na siebie, prowokuje go, może Pan nawet niszczyć meble- tak mówi, ale mąż jakość całą nienawiść skierował tylko na mnie! Jednym słowem przestrzegam przed terapią psychodynamiczną- może są tacy, którzy potrafią ją prowadzić- my nie mieliśmy tyle szczęścia.
                  • mardaani.74 Re: Terapia męża 31.01.17, 12:42
                    ufff to chyba nie jest normalne

                    tę matkę to może walcować do usranej śmierci, a z pewnością do rozwodu.
                    Może na początek otrzeźwi go separacja?

                    Jednak tak mi z tyłu głowy chodzi że żadna terapia nie jest w stanie wywołac w człowieku czegoś czego w nim przedtem nie było. To może być tylko taki katalizator, i nie wmawiałabym w siebie że wszystkie zachowania męża to wynik terapii nawet bardzo nieudolnej. A nawet jeśli by tak było to co dalej? terapia przejdzie w następną fazę, jemu ta złość minie a Ty masz tak ot machnąć na to wszystko ręką, powiedzieć że biedny miś miał prawo bo miał ciężkie dzieciństwo? jakby mu się zamiast na Tobie na dzieciach skupiło to
                    też trzeba by to było rozumieć bo on jest w terapii? ja bym go traktowała tak jakbym traktowała człowieka zdrowego, nie w terapii, nie w depresji. uczciwie wobec niego, siebie, dzieci. Każdy w życiu ponosi konsekwencję swoich działań, jak on nad sobą nie panuje to powinien być w szpitalu, a jak uważa że nie musi, to niech zachowuje się kulturalnie a złość wywiera na terapeutce skoro ona go tak ładnie o to prosi. Może jakby jej naprawdę meble połamał to by się baba ocknęła że coś nie bardzo ta jej metoda.
                    • mardaani.74 Re: Terapia męża 31.01.17, 13:49
                      chyba powinnaś obejrzeć film "Zmowa pierwszych żon" inspirujące :)
              • mardaani.74 Re: Terapia męża 31.01.17, 01:32
                Miałam na myśli naszą forumową panią psycholog, a nie tą do której chodzi Twój mąż.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka