22.10.17, 22:51
Nie wiem, czy mnie zrozumiecie, ale w ostatnich dniach zaczęłam bardziej świadomie spotykać się ze swoim ciałem, emocjami, potrzebami. Ogromnym wysiłkiem było dla mnie wyjście z domu i zmobilizowanie się do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Ale dopiero, gdy za namową koleżanki poszłam potańczyć, uwolniłam swoje ciało z pancernych więzów. Poczułam, że żyję, że mam ciało, że ono do mnie mówi. Nie wiem jak długo uda mi się współgrać ze swoim ciałem i mobilizować je do ruchu, ale trzymajcie kciuki, żeby w końcu coś mi się udało. Ciągnie mnie do łóżka, do bierności, stagnacji, ale chciałabym, na miarę swoich możliwości, zacząć się ruszać. Bardzo się boję zniechęcenia i że to nie wypali... Chciałabym uwierzyć, że dam radę.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • megan.k Re: Odkrycie 23.10.17, 07:11
      Jeśli to taniec uwolnił Twoje ciało z więzów, to może warto właśnie taką aktywność kontynuować, oczywiście m.in. taką. :) Tak trzymaj. Życzę Ci, żeby się udało. Dasz radę. Pozdrawiam
      • nebelowa Re: Odkrycie 23.10.17, 07:42
        Warto miec osobe, ktora bedzie ciagnac za uszy jak przyjedzie zniechecenie. Mnie tak wspiera maz, bo wyjscie z domu to dla mnie czasem samodzielnie niewykonalne, nie mowiac juz o himalajach aktywnosci jak basen, ktory jednak tez zawsze pomaga. To latwiej, jak przyniesie unranie, spakuje rzeczy i jeszcze nie ma oczekiwan, ze bedziemy plywac 30, 45, czy 60 Minut. " Mozemy wrocic do domu nawet, gdy rozmyslisz sie w przebieralni, nie ma problemu". Ja sama jestem w stanie tylko myslec o tym co bym chciala zrobic, a cialo swoje, lezy i nie jestem w stanie sama wstac i zaczac.
        • mardaani.74 Re: Odkrycie 23.10.17, 09:24
          Przypomnaiłaś mi jak swego czasu po silnym epizodzie poczulam się lepiej i dałam radę pływać całe 10 minut na basenie, łacznie z przebraniem (w szatni klaustrofobia więc tempo szybkie hehe) wychodzilam z basenu po 15 minutach cala szczęśliwa z tak intensywnej aktywności, a obsługa myślała że ja się rozmyśliłam :)
    • mardaani.74 Re: Odkrycie 23.10.17, 09:19
      Bardzo dobre odkrycie. Nie martw się że to uczucie nie będzie na razie! towarzyszyło Ci cały czas, ale pierwszy wyłom w tym murze uczyniłaś. Pogodzenie się i porozumienie z własnym ciałem dla wielu osób w tym mnie (z dawnych lat) to wcale nei taka oczywista sprawa. Większość życia czułam się tak jakby ja to było tak gdzieś od wysokości oczy do czubka głowy, reszta była w jakiejś dziwnej separacji, jakbym nie miała łączności z samą sobą. Czasem miałam wrażenie że nie umiem np zejść ze schodów. To pociągało też brak akceptacji i bardzo krytyczne spojrzenie na siebie, oraz nie zauważanie potrzeb ciała. Np mogłam cały dzień chodzić głodna, zawalać nocki w pracy, bo wszystko inne było "ważniejsze" itd itd. Zmiana tego była milowym krokiem w moim życiu i chorowaniu. Zrozumiałam co naprawdę oznacza -dbać o siebie- i to bardzo zmieniło, wszystko w zasadzie.
      Ja na Twoim miejscu poszłabym w ten taniec i zrobiła z tego swoją częstą aktywność. Dasz radę, to na bank. Najważniejsze to szukać sposobu a wyjście zawsze się znajdzie.
      • natalia-natka Re: Odkrycie 23.10.17, 21:26
        Dziękuję Wam za te słowa. Boję się tylko tego, co miało miejsce dzisiaj. Cały dzień przeleżałam i ciężko było o jakąkolwiek motywację do działania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka