jndp 04.08.18, 21:49 tak bardzo ,ze nawet boje się napiasac to słowo. śmierć. Moja lub osób, które kocham. codziennie. każda czynnośc. przed snem. juz nie mam siły Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 04.08.18, 22:19 To o czym myślisz jest Twoją świadomą decyzją. Wbrew pozorom. Odpowiedz Link Zgłoś
jndp Re: ciągle myslę o 04.08.18, 22:49 Nie mam wpływu na myśli. Po prostu są. Czasem mam wrażenie ,że już nic nie jest w stanie się przez nie przebić. I zmieniają mnie. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu coraz bardziej pogrążam się w bezsensownym strachu. Obsesyjnym lęku o bliskich. Przestałam planować, przestałam marzyć. Mam wrażenie,ze nie jestem w stanie wybiec myślami dalej niż tydzień, góra dwa do przodu. Reszta jest jakby osnuta mgłą strachu. Spojrzenia do tyłu również. Ciągłe wrażenie , ze wszystko zrobiłam źle, nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 04.08.18, 23:44 Nie jest to prawdą że nie masz wpływu na swoje myśli, no chyba że masz schizo, albo jakiś stan psychotyczny, ale nie masz. Zwyczajnie pozwalasz swej wyobraźni pędzić jak rozhukane konie. Nadmierne wybieganie myślami do przodu czy do tyłu jest proszeniem się o nerwicę. Bo myśl poprzedza emocje, bez myśli nic byś nie czuła, a jeśli myślisz o rzeczach dla siebei przykrych, to i emocje które się pojawią nei będą miłe. To jest wszystko ze sobą połączone, myśli i emocje. Człowiek nieprzytomny, a więc niezdolny do myślenia nie odczuwa emocji. Twój mózg nie do konca rozróżnia wyobrażenie od zaistniałego faktu. Hormony stresu produkują Ci się przy takich wyobrażeniach niemal tak jakby już się to "coś" o czym pomyślalaś wydarzyło albo znowu się wydarzyło jeśli przywołujesz wspomnienia. Nie marnuj chwili obecnej, ciesz się nią, ciesz się życiem, nie bój się śmierci bo stracisz to co masz teraz. Tracisz życie myśląc nieustannie o śmierci, w ten sposób nie umierasz raz tylko codziennie. Nie wiem kto to powiedział, pewnie jakiś starożytny, że "jeśli żyjesz to śmierci nie ma, a jak umarłeś to ciebie nie ma" i w sumie nie ma sensu tracić na to chwili obecnej, jedynej jaką tak naprawdę masz. Bo przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma, masz tylko tu i teraz i decyzja co zrobisz z chwilą obecną należy do Ciebie. Nie wmawiaj sobie że myśli pojawiają się same w Twojej głowie, nikt Tobą nie steruje przecież. Wszystko co masz w głowie, każda myśl, zdanie, słowo jakie się w niej pojawia jest "wypowiedziane" przez Ciebie. Kiedy sobie to uświadomisz, i popracujesz nad tym to zrozumiesz o co mi chodzi. Na prostym przykładzie, wystarczy sobie wyobrazić ugryzienie plasterka cytryny żeby się ślinić, a przecież faktycznie to tylko myśl a nie zaistniały fakt, i tak to działa. Przemyśl, i zmień, da się. Odpowiedz Link Zgłoś
jndp Re: ciągle myslę o 05.08.18, 18:54 Dziękuję :) uświadomiłaś mi o co chodzi z tym pozytywnym myśleniem. Zawsze mi się wdawało, że jeżeli w myślach zwizualizuje wszystkie możliwe nieszczęścia to w ten sposób im zapobiegnę. Tylko,że ostatnio zaczęło mi się to wymykać spod kontroli. Myślenie pozytywne stało się dla mnie jakby proszeniem się o nieszczęście. Kiedy moja córka była dzieckiem zostałam z nią sama. To wtedy pojawiły się myśli i obsesyjny strach co się z nia stanie, gdyby mnie zabrakło. Tylko, że to nie było tak intensywne jak teraz. To było takie myślenie, żeby nic mi się nie stało dopóki nie będzie pełnoletnia, dopóki nie skończy studiów, dopóki nie wyjdzie za mąż. Skończyła, pracuje i własnie wyszła za mąż. A ja wpadłam w paranoję. Zdaje sobie sprawę, że to pewnie taki syndrom odstawienia, opuszczonego gniazda, czy coś w tym stylu. Wczoraj dostałam wręcz ataku paniki. To co napisałaś o myślach poprzedzających emocje. Uświadomiło mi, że ja podchodzę to tego jakby odwrotnie. Moje emocje dominują nad myślami. Ja chyba nie panuje nad nimi. Zastanawiałam się, czy mam depresję, czy nerwicę natręctw ( tak jak napisała poniżej Calafiore- dzięki za odzew:). Nie biorę leków, chociaż czasami myślałam o wizycie u psychologa, nie wiem tylko, czy się na to zdobędę. Bo u mnie jest to takie zmienne. Czasem jest tak ,ze wszystko wydaje mi się bzdurą i moim wymysłem, a czasem, że naprawdę potrzebuję pomocy bo wpadam w jakąś zapętloną paranoję. Nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiać. Jednego dnia uświadamiam sobie, że przecież powinnam być szczęśliwa, że jest ok. Następnego,że weszłabym pod pierwszą lepszą ciężarówkę. To tylko myśli i nie sądzę, żebym się kiedykolwiek na to zdobyła. No i chyba w tym wszystkim najbardziej nie lubię siebie. Nie lubię swoich czarnych myśli, niechętnego myślenia o innych ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 05.08.18, 20:33 Bardzo dobrze Cię rozumiem. Niestey chcąć się "ratować" chwycilaś się brzytwy, wymyśliłaś "bezpieczny" sposób postępowania i nawet nie zauważyłaś jak sobie potwornie tym zaszkodziłaś. To są do pewnego stopnia skutki tego jak nas wychowano, pewne wzorce które nieświadomi powtarzamy, to wszystko co się z nami dzieje, emocje, odczucia, to nie dzieje się "samo" ale samemu trudno uchwycić o co chodzi. Czasem mam wrażenie że większość kobiet w tzw średnim wieku ma podobne schematy myślenia, coś najwyraźniej w naszej kulturze jest takiego że wpycha w takie błędne koła, wspólne są schematy "jak będę zadowolona i zrelaksowana to los zaatakuje" "jak nic nie robię to jest to złe" "muszę być pożytreczna dla innych żeby mieć prawo do życia"Zasadniczo wszystko jest oparte na słowach "muszę" względnie "nie wolno mi". Słowa chcę, mogę, potrzebuję, są zepchnięte na margines a na nich właśnie powinno się opierać swoje wybory od tych drobnych codziennych do tzw "życiowych". Głowy to sobie uciąć nie dam ale tak myślę, że swoje potrzeby zawsze masz na ostatnim miejscu, dla samej siebie obiadu z dwóch dań nie ugotujesz, ale to już temat na osobny wątek. Wizyty u psychologa na tym etapie nie polecam, bo psycholog to osoba z którą można sobie porozmawiać o problemach, zwierzyć się w bezpieczny sposób, szczerze wypowiedzieć, ale to tyle, nie postawi diagnozy, nie wdroży leczenia, bo nie ma takich kompetencji. Bardziej polecałabym Ci wizytę najpierw u psychiatry żeby się upewnić że nie wkradła Ci się depresja, bo pewne objawy które opisujesz są dość typowe dla depresji. Następnie rozważyłabym bardzo mocno terapię u psychoterapeuty, z tym że raczej behawioralno poznawczą niż psychoanalityczną. Nie traktuj terapii jak leczenia z "wariactwa" tylko jako sposobu na poznanie siebie, poprawienie jakości swojego życia, zrozumienia i nauczenia się jakie są Twoje potrzeby i jak je realizować. Jestem przekonana że bardzo byś na takiej terapii skorzystała. Jeżeli psychiatra uzna że masz depresję i dobrze byłoby brać leki to się tego nie obawiaj, anytydepresanty potrafią naprawdę wiele zdziałać i w większośći przypadków ludzie dobrze je tolerują, nie są one też lekami uzależniającymi. Unikaj natomiast "leczenia" tych problemów u lekarza rodzinnego, bo najprawdopodobniej zapisze Ci jakiś doraźny uspokajacz typu xanax, a te leki chociaż chwilowo dają poczucie dużej ulgi na dłuższą metę nie są dobre, mają potencjał uzależniający i tak naprawdę niczego nie leczą, tylko tłumią objawy. Wizyty u psychiatry, czy terapeuty nie obawiaj się. To po prostu rozmowa, ze spokojem zapisz się na wizytę i ze spokojem na nią po prostu idź. Odpowiedz Link Zgłoś
jndp Re: ciągle myslę o 05.08.18, 21:31 Nie masz pojęcia jak Ci jestem wdzięczna za tę rozmowę. Pierwsza część Twojej wypowiedzi to cała ja. Jakby było mało to sama jeszcze sobie dokładam myśleniem typu, że jak przez pół roku nie zjem nic słodkiego, albo mięsa, to w zamian za to moja córka coś tam. Itp. Nie mam na razie możliwości pójścia do psychiatry. Mieszkam w małym mieście. Pracuję z moim partnerem, cały czas z nim spędzam, i nigdy w życiu nie zdobędę się na to,żeby powiedzieć mu co się ze mną dzieje. Ale coś wymyślę. Od jakiegoś czasu czuję, że chyba powinnam w końcu coś zrobić. Stąd ten pierwszy krok na to forum właśnie i ogromna wdzięczność za pomoc i zrozumienie.Część moich problemów to chyba również dlatego, że zaczęłam mieć już dość tego "muszę", tego żebrania o wszystko od losu i przebłagiwania, a na nic innego nie mam odwagi. Na razie lekko pyskuję szefowi w pracy bo mam dość składania wszystkich obowiązków na mnie, w związku z czym budzę pewne zdumienie :))) Z pracy raczej nie wylecę, porządnie się postarałam, żeby być tą niezastąpioną. Chociaż przynajmniej miałabym szansę przetestować swój związek. Psychiatrze raczej też nie powiem tego co tu napisałam. Czy wystarczy tylko pytanie, że chciałabym sprawdzić, czy mam depresję, nerwicę ? Lekarz rodzinny nie wchodzi w grę, nawet jak naprawdę jestem chora to i tak czuję się u niego jak skończona hipochondryczka. Odpowiedz Link Zgłoś
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 06.08.18, 00:44 Niepokojące są te 2 zdania 1 "partnerem, cały czas z nim spędzam, i nigdy w życiu nie zdobędę się na to, żeby powiedzieć mu co się ze mną dzieje" przecież z Tobą nie dzieje się znowu nic tak nadzwyczaj dziwnego, dlaczego nie możesz powiedzieć o tym że dręczą Cię czarne myśli, ze trudno Ci myśleć pozytywnie, nie musisz przecież wchodzić w najszczególniejsze szczegóły, ale żeby wcale nie móc partnerowi powiedzieć o swoich problemach to bardzo dziwne. 2. "Psychiatrze raczej też nie powiem tego co tu napisałam" dlaczego? myślisz że to coś czego psychiatra nie słyszał? no cóż, niestety pozbawię Cię złudzenia bycia chorą na coś wyjątkowo "dziwnego", to co opisujesz psychiatrzy słyszą codziennie, Ty masz dość nieduży problem wobec tego z czym psychiatria się boryka. Spokojnie możesz powiedzieć wszystko, wręcz wydrukuj sobie i przeczytaj. Serio, to jest kategoria light, no chyba że trzymasz jakieś ekstra trupy w szafie :) ale to już polecam wywlec na indywidualnej psychoterapii. Na pierwszej wizycie lekarz wypyta Cię ogólnie, o zdrowie fizyczne, o sytuację rodzinną o nakreślenie z czym przychodzisz, nie ma potrzeby wywlekania flaków, nawet szczerze mówiąc nie bardzo jest na to czas, ale jednak szczerość w kwestiach podstawowych musi być, inaczej to nie ma sensu. Takie zatajanie, nie wiem czemu by to miało służyć, to przecież chowanie głowy w piasek, a żeby coś w swoim życiu zmienić trzeba odważnie opuścić strefę komfortu, bo napiszę to po raz setny na tym forum robiąc codziennie to samo i tak samo szaleństwem jest oczekiwać rożnych rezultatów. ps 3 punkt który też nie brzmi dobrze "porządnie się postarałam, żeby być tą niezastąpioną" dążenie do perfekcji potrafi wpędzić w niezłe kłopoty, ale to też już na terapii sobie przepracujesz. Odwagi i do dzieła. Odpowiedz Link Zgłoś
calafiore Re: ciągle myslę o 05.08.18, 10:00 Bierzesz jakieś leki? Warto byłoby spojrzeć na coś, co działa w miarę wybiórczo w kierunku natręctw, bo te myśli taki mają właśnie charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
nebelowa Re: ciągle myslę o 06.08.18, 10:56 Przeciez lekarz pierwszego kontaktu tez mozna przepisac na poczatek leki, aby dotrwalo sie do terminu wizyty u specjalisty, to, ze ty "czujesz sie jak skonczona hipochondryczka" to twoje subiektywne odczucie, tego nie mowieniu psychiatrze, to juz nie mam sily komentowac... rece mi opadly.Czy ty uwazasz, ze lekarzowi to sie mowi tylko to, czego on wedlug Ciebie oczekuje uslyszec, lub to aby widzial Cie w odpowiednim dla Ciebie swietle? Strasznie sobie pogmatwalas wszystko swoimi "sposobami" jak napisala juz o tym Maardani. Wymyslilas sobie jaka powinnas byc i jaka powinni Cie wszyscy widziec, tylko ta k na dlugo pociagnac sie nie da jak widzisz. Nie da rady. Nawet z partnerem nie potrafisz porozmawiac szczerze o sobie i do tego te osobiste ofiary typu jak nie bede jadla miesa to corka ......zda na prawo jazdy na przyklad. Otoz zda, jezeli sie dobrze przygotowala i jest pewna tego co umie, a nie drzy ze strachu i czeka na lut szczescia. Nie nalezy przeceniac sily dzialan wlasnej osob.yTy nie masz na cos takiego ZADNEGO wplywu, a jedyne co tak naprawde sie wydarzyc moze, to niedobory, gdy dieta bezmiesna nie bedzie zbilansowana. Jak widzisz, cuda sie dzieki twoim ofiaro nie stana. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale zakladam, ze w promieniu 50 km jest chocby przychodnia w ktorej mozna umowic wizyte u specjalisty pod warunkiem, ze bedzie sie na niej szczerym. Powodzenia, bo sie kobieto zadusisz wlasnym scenariuszem Odpowiedz Link Zgłoś
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 06.08.18, 13:17 lekarz pierwszego kontaktu może, ale praktyka jest taka że w 99/100 przepisze odpowiednik xanaxu. MNie sądzę żeby w tym przypadku dotrwanie do wizyty stanowiło duże wyzwanie, raczek zdecydowanie się na wizytę jako takie. Bo teraz nastąpi seria "jeśli zrobię to i to...to stanie się cud uzdrowienia" ewentualnie długa lista działań zastępczych i wymówek, obym się myliła. Nieprawdopodobne jak myślenie magiczne jest zakorzenione w psychice człowieka, tak "lubimy" czekać na cud. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: ciągle myslę o 07.08.18, 06:10 > Następnie rozważyłabym bardzo mocno terapię u psychoterapeuty, z tym że raczej behawioralno poznawczą To jest bardzo dobry pomysl! Odpowiedz Link Zgłoś
jndp Re: ciągle myslę o 08.08.18, 19:38 Bardzo dziękuję za zrozumienie. Czytałam rzetelnie wszystko co mi pisałyście. I podjęłam decyzję. Idę na studia podyplomowe. Nie wiem czy mam depresję, nerwicę natręctw, czy nie, ale na pewno mam za dużo czasu na myślenie. Szef mnie wkurza i nie będzie mi się tu mądrzył, partnera jest za dużo, córka już mnie nie potrzebuje. W poniedziałek ryczałam pół godziny w pracy w łazience. We wtorek rano rozryczałam się, gdy miałam wysiąść z samochodu przed pracą. I albo się zaryczę naprawdę na śmierć, albo coś zrobię. Sorry, ale najpierw spróbuje tego, a jak się nie pozbieram to dopiero wtedy psychoterapii. Jak mnie przyjmą na studia to się pochwalę :))O tej terapii behawioralno poznawczej sobie poczytam, bo nie bardzo się na tym znam. Odpowiedz Link Zgłoś
mardaani.74 Re: ciągle myslę o 08.08.18, 20:02 coś tam pisałam o czynnościach zastępczych... studia jako takie to dobry pomysł jeśli masz czas i pieniądze na taką zabawę, ale przecież nie kolidują z leczeniem, wręcz przeciwnie. Jeżeli już teraz jesteś rozwalona psychicznie to dodatkowe obowiązki co mają zmienić? że zagalopujesz się na śmierć żeby nie myśleć? Porzuć jednakże mrzonki że dzięki brakowi czasu się to co masz w głowie rozejdzie po kościach (nomen omen hehe) bo się nie rozejdzie, temat wróci przy pierwszej okazji, a zasadniczo nigdy nie odejdzie. No ale to już sama się przekonasz. Byłoby łatwiej żyć gdyby człowiek umiał się uczyć na błędach innych, ale no jest jak jest, każdy sam musi ten palec do gorącej wody włożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nebelowa Re: ciągle myslę o 09.08.18, 10:01 Znaczy, ze" sorry zaryczysz sie na smierc" ? Z postu logicznie to tak wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
nebelowa Re: ciągle myslę o 09.08.18, 10:03 Wez sobie przemysl cytat ze Slowackiego "Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy" bardzo prosze Odpowiedz Link Zgłoś