abdon
21.10.04, 00:32
aneta10ta 20.10.2004 22:37 + odpowiedz
Schodzimy stopień po stopniu, coraz niżej i niżej. To nie ma nic wspólnego z
bezwładnym spadaniem głową w dół w czarną studnię. Zachowujemy pamięć świata,
do którego jeszcze wczoraj śmiał się nasz radosny ryjek. Wiemy, że na parę
chwil porzucamy jasną stronę, ale schody nie prowadzą tylko ku ciemności.
Znamy
drogę powrotną, bo szliśmy nią wiele razy. Na razie zwijamy się w kłębek na
dnie bezpiecznej, miękkiej, aksamitnej jamki i odpoczywamy. Gdzieś w gorze
migocze światełko. Chłoniemy spokój każdą porą skóry. Jest tak dobrze, na ile
to możliwe. Zachwujemy świadomość, że owładnęły nami przykre stany, odejdą
tak,
jak odchodziły i wcześniej. Spokój, spokój, spokój...