25.04.20, 10:31
To mój pierwszy wątek na tym forum. Założyłam to konto, aby się wygadać, bo nie mam do kogo. Podejrzewam, że mam depresję. Jestem cały czas smutna, mogłabym cały czas płakać. Od miesiąca nachodzą mnie myśli samobójcze i naprawdę pragnę odebrać sobie życie. Moja mama uważa, że to nic takiego, bo to tylko ,,wiek dojrzewania" i ona też tak miała. Mój tata mówi to samo. Aż wstyd mi to pisać, ale jestem chyba chora psychicznie. Uświadomiłam to sobie wczoraj. Od dziecka byłam bardzo wrażliwą osobą. Miałam 2 ,,epizody" zaburzeń odżywiania-anoreksji. W stanie najcięższym ważyłam jedynie 40 kg. Teraz to się zmieniło. Ja zwyczajnie w świecie zajadam smutki, żrę mnóstwo słodyczy. Trwa to już naprawdę długo, kilka miesięcy. Po tym mam olbrzymie wyrzuty sumienia i jeszcze bardziej chcę się zabić. W dodatku nienawidzę siebie. Naprawdę. Całym sercem. Mam jeden straszny kompleks- uważam, że jestem za wysoka. Mam wręcz obsesję na punkcie tego. Myślę o tym przez większość dnia i chce mi się płakać. Chcę o tym nie myśleć, ale nie potrafię. Rozumiem każdy może mieć kompleksy, ale żeby myśleć o nich cały dzień? To chyba nie jest normalne. W dodatku jestem bardzo samotna. Chcę powiedzieć, że jestem naprawdę empatyczną osobą i bardzo tolerancyjną, naprawdę staram się być dobrym człowiekiem. Nie mam przyjaciół, nikt nie pyta się co tam u mnie, nikt ze mną nie porozmawia. Mama odpowiada, że ona też tak miała. Nie pomaga mi. Mówi tylko: a czego Ty ode mnie oczekujesz? Jak ja mam Ci pomóc? Nie wiem. Nie jestem dla niej osobą, tylko problemem. Błagam niech ktoś mi pomoże. Mam już tego wszystkiego dosyć.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Depresja. 25.04.20, 10:53
      Jakie to jest smutne, że rodzice którzy sami mieli w młodości problemy z kompleksami nie widzą powodu żeby pomóc cierpiącemu dziecku, ale niestety niewiele osób ma szczęście mieć wspierającą rodzinę. Nie wiem ile masz lat, ale jeżeli jesteś osobą pełnoletnią to doradziłabym Ci jak najszybszą konsultację z lekarzem, ze względu na myśli samobójcze nie powinno się lekceważyć tego tego stanu przewlekłego smutku. To wszystko co się dzieje z jedzeniem, to jest spowodowane tymi negatywnymi emocjami które się w Tobie nagromadziły i próbujesz sobiez nimi poradzić „domowym sposobem”. Jedzenie słodyczy daje chwilowy efekt „znieczulający” i stąd nieustanna ochota na nie, bo przez zjedzenie nie znika problem, znika tylko na krótką chwilę złe samopoczucie. Dobrze że napisałaś bo wypowiedzenie problemu na głos to dobry pierwszy krok.

      --
      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
      Kwiat Jabłoni
      • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 21:02
        Dziękuję za odpowiedź. Niestety moi rodzice nie lubią psychologów i psychiatrów. Uważają, że są niepotrzebni, że człowiek powinien ,,wziąć się w garść" i tyle. Kiedyś miałam dobre kontakty z moim bratem. Niestety od wakacji tak nie jest. Zmienił się. Zaczął mnie wyzywać od kur*, szmat itd. On mnie w ogóle nie kocha. Ja natomiast naprawdę go kocham, tęsknię za moim wspaniałym bratem.
        • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 02:32
          teraz doczytałam o tym bracie, sory ale to co on robi to jest niedpuszczalne, kompletnie nie rozumiem jak możesz uważać że nadal kochasz brata jak on się tak zachowuje.
          Kochasz raczej wspomnienie lub wyobrażenie. Nie pozwól się tak nazywać. Rodzice nie reagują na to?

          --
          "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
          Kwiat Jabłoni
          • masayoshi Re: Depresja. 26.04.20, 09:56
            Mój brat się wyalienował zupełnie. Z rodzicami nie rozmawia, z nikim nie rozmawia. Ale rodzice w końcu zareagowali i powiedzieli, że nie ma prawa mnie tak nazywać (bo on to w sumie potrafił tobić bez powodu) . I uspokoił się trochę. Jakoś tak od tygodnia nie słyszę wyzwisk. Mam nadzieję, że jeszcze się zmieni i będzie tak jak dawniej. Może też ma jakiś trudny czas. Kocham go, ale muszę przyznać, że jest jak z kamienia. Jakby w ogóle nie miał w sobie 1% empatii do drugiego człowieka. To smutne, ale niestety taka jest prawda. Pomimo tego wszystkiego, zawsze może na mnie liczyć. Mam nadzieję, że kiedyś się z nim wszystko ułoży.
            • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 22:24
              Samo to się w takich przypadkach nigdy nie układa, on musiałby sam chcieć się zmienić. Czy on jest starszy od Ciebie?
              Dlaczego go kochasz? Ja nie umiem kochać tych co mnie nie szanują, i nie chcą mieć ze mną nic do czynienia.

              --
              "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
              Kwiat Jabłoni
              • masayoshi Re: Depresja. 26.04.20, 23:05
                Tak, mój brat jest ode mnie starszy o 2 lata. Kiedyś był moim najlepszym przyjacielem. Od dziecka się dobrze dogadywaliśmy. Zawsze byłam tą jego młodsza siostrzyczką. Najlepsze w moim życiu chwilę przeżyłam właśnie z nim i dziękuję mu za to. Jak byliśmy już starsi to on był zawsze tym mądrzejszym. Był zawsze bardzo dojrzały i uświadomił naprawdę wiele rzeczy. Najlepiej się dogadywaliśmy 2 lata temu. Wtedy się nawrócił, uwierzył w Boga. Przeżył naprawdę niesamowitą przemianę. Stał się bardzo dobrym człowiekiem. Niestety od wakacji coś się z nim zmieniło. Stopniowo zaczęły się pogarszać nasze relacje. Jak mam go nie kochać? Nie potrafiłabym tak. Między nami naprawdę była kiedyś naprawdę wspaniałą więź. Tyle rozmów, tyle wspaniałych chwil z nim spędziłam.
                • mardaani.74 Re: Depresja. 27.04.20, 00:24
                  Gwałtowne zmiany zachowania nie zawsze są dobrym objawem, nawet jeśli pozornie są to zmiany na lepsze, bo ludzie którzy łatwo przechodzą przemianę to często ludzie którzy nie wiedząc o tym przeżywają np pierwszy stan maniakalny który nie jest objawem zdrowia a choroby. Taki nagły zwrot może się też bez większego powodu zrobić w drugą stronę, co zdaje się nastąpiło, jak wahadło wychylone mocno w jedną stronę musi wychylić się tak samo mocno w drugą. Powiem szczerze że opis zachowania Twojego brata brzmi dość niepokojąco, możliwe że on też ma jakieś zaburzenia psychiczne.
                  Ciekawe w sumie co się stało od tych wakacji, oby nie to co myślę.

                  --
                  "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                  Kwiat Jabłoni
                    • mardaani.74 Re: Depresja. 27.04.20, 08:25
                      To mam nadzieję zbyt daleko idące spekulacje ale młody, wrażliwy chłopak który nagle się bardzo nawraca (pod czyim wpływem?) i równie nagle zamyka w sobie i robi agresywny, brzmi to bardzo niepokojąco. Od razu mi film "Nie mów nikomu nikomu" na myśl przyszedł.

                      --
                      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                      Kwiat Jabłoni
                  • masayoshi Re: Depresja. 27.04.20, 03:23
                    Nie zgadzam się z Tobą. Wiem, że być może nie będę odpowiednią osobą do mówienia takich rzeczy (w końcu należę do środowiska LGBT), ale jak ktoś uwierzy w Boga to chce naśladować Jezusa i nie ma w tym dla mnie nic dziwnego. Tak jak wcześniej wspominałam należę do religinej rodziny i wiem, że ludzie którzy prawdziwie się nawrócili, stają się lepszymi ludźmi. I to właśnie dlatego tak ciężko mi będzie powiedzieć o swojej orientacji. Moi rodzice jednak nigdy nie wyzywaliby takich osób od pedałów itd., ale wiem, że to dla nich byłby cios poniżej pasa. W tej zmianie nie doszukiwałabym się niczego dziwnego i niepokojącego. Co innego teraz, to co się z nim dzieje jest bardzo dziwne. Mój brat mimo, że mieliśmy bardzo dobre kontakty to jednak o swoich uczuciach, jakiś sprawach osobistych nie mówił mi jakoś dużo. Oczywiście wspominał coś, ale część po prostu wolał zostawić dla siebie, pozostał typem introwertyka. Myślę, że musiało zdarzyć się coś co wywróciło jego życie do góry nogami. Wiele godzin naprawdę przesiadziałam na zastanowianiu się, co było tego przyczyną, ale nie znalazłam odpowiedzi. Najpierw właśnie stopniowo zaczął ograniczać kontakty, a później było coraz gorzej. Mam wrażenie, że on jest z jakiegoś powodu zły, smutny, ale nie wiem z jakiego.
                    • mardaani.74 Re: Depresja. 27.04.20, 08:28
                      Masz prawo mieć swoje zdanie, jednak moje doświadczenie mówi mi coś innego. Religia zwłaszcza polski katolicyzm to religia nietolerancyjna i ksenofobiczna. Odczuwasz to na własnej skórze. Czy Jezus odrzuciłby człowieka o innej niż hetero orientacji? to dlaczego twoim rodzicom nie można o tym powiedzieć? Przecież w założeniu powinni naśladować Jezusa?

                      --
                      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                      Kwiat Jabłoni
                      • masayoshi Re: Depresja. 27.04.20, 10:44
                        Moja rodzina nie jest katolicka, jest ewangelicznie wierząca. Te wyznania mają naprawdę wiele różnic. W Biblii napisane jest, że homoseksualizm jest dla Boga obrzydzeniem wręcz. Nie będę wnikać czemu i dlaczego, bo to nie po to jest Pismo Święte, aby podważać każde zdanie tam napisane, wręcz przeciwnie ludzie wierzący powinno się tego trzymać i koniec. Ale jest jedno ale. Jezus właśnie mówił o miłości do drugiego człowieka. Nie wszyscy, którzy mówią, że są wierzący rzeczywiście tacy są. Jezus był tolerancyjny, traktował z szacunkiem nawet niewierzących. Jeśli ktoś nie jest taki jak on nie jest jego naśladowcą! Nawet w Biblii jest napisane, że niewielu wejdzie do królestwa Bożego. Jakby co to teraz obecnie jestem agnostykiem, więc naprawdę obiektywnie wypowiadam się na ten temat.
                        • mardaani.74 Re: Depresja. 27.04.20, 15:30
                          Rety, ja nie będę wchodzić tutaj w spory religijne, sory, ale mówienie co Jezus niby powiedział a czego nie powiedział i czego by chciał a czym się brzydzi obecnie to nie moja bajka.
                          Ty lepiej zajmij się swoją kondycją psychiczną a nie ratowaniem brata, czy rozmawiałaś już może z lekarzem lub terapeutą?

                          --
                          "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                          Kwiat Jabłoni
                          • masayoshi Re: Depresja. 27.04.20, 17:53
                            Tak rozumiem Cię, też nie chce wchodzić z Tobą w jakąś polemikę na ten temat (tym bardziej, że jestem agnostykiem). Znalazłam chyba wyjście z tej sutuacji. Jutro przychodzi do mnie moja babcia. Wiem, że martwi się o mnie. Myślę, że jak ją poproszę to mi załatwi te spotkania z psychologiem (teraz obecnie wiadomo, że nie, bo jest pandemia, ale mówię tutaj o przyszłości). Bardzo możliwe, że anoreksja znowu do mnie powróci. Niestety to już w Tobie zostaje. I tak jestem chuda i to nawet bardzo, ale moja waga utrzymuje się na tym samym poziomie, nie spada (ważę od 2 miesięcy jakieś 48 kg).Nigdy nie byłam na takich spotkaniach, nawet jak miałam anoreksję. Myślę, że jak babcia wspomoże moich rodziców finansowo, to być może nie będą mieli nic przeciwko. Tym bardziej, że moja babcia proponowała to w wakacje, jak miałam zaburzenia odżywiania. No cóż. Zobaczymy jutro jak to będzie.
                            • masayoshi Re: Depresja. 27.04.20, 18:04
                              A jeśli chodzi o mojego brata to zrozumiałam, że nie mogę się ta cała sprawa tak przejmować. Ja nie mam wpływu na mojego brata, nie wiem co się stało i chyba bez sensu to analizować. Tak jak napisałam wcześniej kocham go i zawsze może na mnie liczyć, ale teraz póki co lepiej żebyśmy po prostu nie odzywali się do siebie(lepiej jest tak, niż on miałby się kłócić ze mną bez powodu, tak jak wcześniej i myślę, że to jest już duży postęp, w końcu nie wyzywa mnie od szmat itd. ).
                            • mardaani.74 Re: Depresja. 27.04.20, 20:12
                              Pomocna babcia to dobry pomysł :) trzymam kciuki! To ważne żebyś uzyskała jak najszybciej profesjonalną pomoc.


                              --
                              "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                              Kwiat Jabłoni
                              • masayoshi Re: Depresja. 28.04.20, 18:55
                                Babcia i rodzice się zgodzili. Zrozumiałam, że jest jedyną osobą, która mnie wspiera. Jestem trochę zła na siebie, bo czuję jakbym marnowała swoje życie. Ale moja babcia powiedziała mi, że wcale nie przegrywam, tylko walczę i wierzy we mnie, że się nie poddam. Życie to przecież walka. Tylko obawiam się właśnie tego, że przegram. Biję się z myślami, czy nie podciąć sobie żył. Wczoraj w nocy patrzyłam na ten nóż, chwyciłam go, ale coś we mnie pękło. Bo przecież babcia mi powiedziała że pewnie chce żyć, tylko nie wiem jak to dalej robić. Babcia mi powiedziała, że dla niektórych momentów warto żyć. Ja staram się wierzyć w to co napisałam, ale nie potrafię. Bo szczerze? Jestem totalnie niepotrzebna. Mama i tata świetnie by sobie poradzili. Nie mam w ogóle przyjaciół. Dla kogo mam żyć? Dla samej siebie? Tylko po to aby przez chwilę poczuć się dobrze? Boże jezeli istniejesz, pomóż mi. Błagam nie pozwól mi się zabić. To niesamowite. Kiedyś było tak dobrze, miałam chyba najszczęśliwsze dzieciństwo na świecie. Ale nagle przychodzi okrutna rzeczywistość. Ma się duże kompleksy, jest się samotnym i ta monotonność życia: dom, szkoła, nauka. Sama zniszczyłam siebie. Destruktywnymi myślami, destruktywnym zachowaniem. Myślałam tylko o tym jaka jestem beznadziejna i poświęciłam się tylko nauce. Uczyłam się całymi dniami, a w nocy płakałam czując, że życie nie ma sensu. Nie odpoczywałam w cale. Jaka jestem sperdo*ona. Błagam Boże, jesli jesteś uratuj mnie. Napisałam wszystko co czuję teraz. Budzę się z myślą o samobójstwie. Żyję z myślą o zabiciu samej siebie. I zasypiam także z tą myślą.
                                • mardaani.74 Re: Depresja. 28.04.20, 19:58
                                  zamiast "błagam boże szumiący" posłuchaj Babci i prędko zapisz się do lekarza, lekarz postawi diagnozę i zaproponuje dalsze postępowanie. To jest to co masz zrobić a nie modlić się do wymyślonej istoty która i tak cię nie słyszy.

                                  Sory, ale ja się nad chwytaniem kuchennego noża tu pochylać nie będę. Bo szczerze to nie lubię takiego szantażowania samobójstwem.

                                  Jeszcze na dobrą sprawę nie zaczęłaś żyć, dopiero budzi się w Tobie świadomość swego istnienia, czego Ty byś chciała od razu dokonać, jaki już niby wielki ma sens życie kogokolwiek w wieku 15 lat, to dopiero nauka, odkrywanie świata. Jeszcze nie wiesz co z czym się je a już byś się chciała skrzywdzić, może jednak poczekaj trochę i daj szansę specjalistom wyciągnąć Cię z tego bagna a sobie na naukę życia?
                                  I skończ z tym samobiczowaniem, po jaką cholerę tak sobie sama dowalasz i wmawiasz wszystko co najgorsze, boisz się że jak o sobie dobrze i z troską pomyślisz to świat się zawali czy że co?
                                  Szkoła to nuda, no pewnie, a w pracy jest kruczno i mruczno, rano trzeba wstawać a wieczorem kłaść się spać, bez sensu, to co? zabijmy się może od razu wszyscy, po co się męczyć?

                                  Jak byś się czuła gdybym ja po Twoim wpisie napisała że sobie oglądam nóż kuchenny bo chcę się zabić, bo uświadomiłam sobie że moje życie jest nudne i bez sensu i rodzice mnie nie kochają a syn świetnie sobie radzi beze mnie?

                                  --
                                  "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                                  Kwiat Jabłoni
                                  • masayoshi Re: Depresja. 28.04.20, 23:05
                                    Dziękuję za pomoc. Zapisze się do psychiatry. Chcę już zakończyć tą polemikę z Tobą. Chcę Ci tylko powiedzieć, że wielu rzeczy tutaj nie napisałam, a które bardzo wpłynęły na moją samoocenę i życie. W szkole było beznadziejnie, bo byłam gnębiona. I źle odebrałaś co napisałam, nie chciałam to tak przekazać, jako szantaż. Może rzeczywiście to nie Ty źle zrozumiałaś, może ja to obrałam źle w słowa i pisałam to pod wpływem bardzo dużych emocji. Rozumiem Twoją konstruktywna krytykę. Chcesz uświadomić mi chyba, że życie to nie fajerwerki i nie ma co oczekiwać jakiegoś super sensu życia (i to jeszcze w wieku 15 lat). Zdaję sobie z tego sprawę. I że dla Ciebie to co napisałam to są problemy dotykające większość nastolatków. Ale ja jestem bardzo wrażliwa i przeżywam wszystkie rzeczy dwa razy mocniej.
                                    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za pomoc. Życzę wszystkiego dobrego.
                                    • mardaani.74 Re: Depresja. 30.04.20, 15:53
                                      Nie lekceważę Twoich problemów, nie uważam że nastolatki nie mają powodu do zmartwień, ale ponieważ jak mówisz, jesteś wrażliwa, powinnaś umieć się wczuć też w uczucia innych, to nie jest obojętne kiedy ktoś straszy samobójstwem, dla mnie to ogromny stres, dla wielu osób tutaj też, zwłaszcza że pojawiały się tu osoby które pisały o zamiarach samobójczych i nigdy więcej nie napisały i my tylko możemy się domyślać co się stało. Lepiej nie rzucać takich słów na wiatr.
                                      Co moglam Ci napisać już napisałam, tak więc życzę Ci szybkiego uzyskania pomocy, pozbycia się problemów i wszystkiego dobrego, ale już w tym wątku pisać nie będę, bo to dla mnie zbyt duże obciążenie psychiczne.


                                      --
                                      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                                      Kwiat Jabłoni
      • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 22:09
        W sumie się nie znamy, więc coś Ci jeszcze powiem. Prawdopodobnie jestem biseksualna. Na początku mnie to bardzo dobijało. Teraz powoli się z tym godzę, ale wiele łez przez to wypłakałam w ostatnim miesięcu. Rodzice nie wiedzą o tym. I lepiej żeby się nie dowiedzieli. Może jak będę dorosła to im powiem.
        • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 01:25
          Nie chcesz nie musisz mowić, a że jesteś biseksualna, no to co? to Twoja osobista sprawa. Nikomu się z tego zwierzać nie musisz jeśli nie masz ochoty, chociaż takie ukrywanie się to też jest stres i nie wiem czy jest sens się czaić za bardzo, bo to też obciąża psychikę. Rodzice muszą pewne sprawy przyjąć do wiadomości i tyle, a że nie będą zadowoleni, nie po to się urodziłaś żeby rodziców zadowalać tylko żeby przeżyć swoje życie, jakkolwiek czasem może być zaskoczenie że rodzice jednak temat zaakceptują.

          --
          "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
          Kwiat Jabłoni
    • mardaani.74 Re: Depresja. 25.04.20, 11:02
      Dodam jeszcze że bycie tzw dobrym czlowiekiem, i czekanie że świat Odpłaci podobną monetą to ułuda. Jeżeli czegoś od ludzi potrzebujesz to musisz do nich wyjść pierwsza, komunikować jasno potrzeby, nie czekać aż ktoś się domyśli. Ludzie którzy tego nie umieją skazują się na nieustanny niedosyt i poczucie odstawienia na boczny tor. Ludzie nie są domyślni a od smutku każdy ucieka. Trzeba wyciągać rękę, nie bać się żeby te kompleksy nie przybierały obsesyjnej formy, każdy ma jakiś defekt i to jest ok. Nie trzeba być ideałem żeby normalnie żyć i być zadowolonym ze swojego życia. Perfekcjonizm to wbrew pozorom bardzo destrukcyjna cecha charakteru im prędzej uda Ci się z niego nieco zrezygnować tym lepiej dla Ciebie.

      --
      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
      Kwiat Jabłoni
      • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 21:38
        Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, że mi odpisujesz. Jeżeli chodzi o ten kompleks to pojawił się on w 5 klasie szkoły podstawowej i trwa do dziś (niedawno skończyłam 15 lat i tak wiem, że to forum jest od 16). Myślę, że mam obsesję (mierzę się kilka razy dziennie, cały czas o tym myślę, odbiera mi to radość z życia), która czasami się pojawia przy depresji. Wpadam w panikę jak pomyślę, że jeszcze dużo urosnę, boję się tego. Myślę, że powinnam się znajdować w szpitalu psychiatrycznym. Nawet jak mnie ktoś zmierzy (albo ja sama), to ja nie wierzę w ten wynik. Cały czas myślę, że mam więcej. Mimo tak młodego wieku, już mam naprawdę poważne problemy ze sobą. Myśli samobójcze pojawiły się u mnie bardzo wcześnie, bo w 5 klasie. W 7 klasie bardzo dużo się uczyłam i najważniejszym celem w życiu była dla mnie kariera. Rok temu uczyłam się w weekendy po 13, 14 godzin dziennie. Moim marzeniem było zostać lekarzem. Teraz obecnie nie mam już tego marzenia. Nie widzę siebie w żadnym zawodzie. W ogóle myślę, że nic w życiu nie osiągnę. Zawsze bardzo dobrze się uczyłam. Niestety od 2 miesięcy totalnie mi się nie chcę. Płacz i rozpacz w moim sercu mnie wykańcza. Jak to piszę uświadamiam sobie jaka jestem pierdoln*ęta.
        • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 01:43
          Jesteś młodą osobą i dopiero uczysz się siebie i życia, wszystko jest wielką niewiadomą i masz wrażenie że przed Tobą góra nie do zdobycia, ale nie przeżywa się całego życia na raz tylko dzień po dniu, godzina po godzinie. Nie trzeba życia mieć rozplanowanego co do szczegółu już w wieku 15 lat. Nie trzeba sobie poprzeczek ustawiać. Naprawdę ta presja która jest teraz wywierana na osoby wchodzące w życie jest za duża i powoduje że wydaje Wam się że tego życia to w ogóle nie da się przeżyć. Chcecie zadowolić rodziców, nauczycieli, otoczenie bliższe i dalsze i jak w jakimś kołowrocie już sami nie wiecie czego Wy tak naprawdę chcecie/potrzebujecie dla siebie. Nie warto myśleć o całej przyszłości, czasem dobrze pobyć sobie po prostu ot tak z dnia na dzień, przyjrzeć się temu to najbliższe nie snuć jakichś wizji na temat tego co przyniesie przyszłość, bo to i tak się nie sprawdza, życie zawsze zaskakuje i dobrze, powinno zaskakiwać. Ważne żeby uwierzyć że cokolwiek życie przyniesie to my sobie z tym damy radę, w taki czy inny sposób, lepiej, gorzej ale po swojemu.
          Nie myśl o sobie jako o jakimś wybryku natury, mnóstwo młodych ludzi ma takie problemy tylko też je ukrywa, myślę że spotkania z terapeutą bardzo by Ci pomogły, przynajmniej nie dusiłabyś w sobie tego wszystkiego. Chciałabym móc Ci bardziej pomóc, ale to ja mogę tylko napisać tych kilka słów od serca, ale myślę że bardzo potrzebujesz rozmowy z terapeutą, nie tylko psychologiem a psychoterapeutą.

          Jeżeli rodzice nie bardzo chcą Ci dać pieniądze na wizyty prywatne to skontaktuj się z najbliższą poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. Możesz o nią zapytać swojego lekarza rodzinnego, on też może Cię tam skierować.Teraz przez pandemię możliwe są też porady online, może to będzie dla Ciebie najłatwiejsze? W każdym razie nie zostawaj sama z tymi myślami, szukaj i oczekuj pomocy, bo da się wiele zrobić i nie trzeba się samemu męczyć. nawet szpital też jest dla ludzi, jeżeli czujesz żę myśli samobójcze są natrętne i boisz się że coś sobie zrobisz, nie wahaj się tylko dzwoń na dyżur psychiatryczny, lub może łatwiej Ci będzie do telefonu zaufania, np tu (nie wiem czy teraz te numery są aktualne, może ktoś bardziej zorientowany wklei Ci jakieś namiary)

          116111.pl/problemy/mysli-samobojcze,aid,83


          W każdym razie myśl o sobie dobrze, nie dręcz się i szukaj pomocy, bo wszystko można jeszcze wyprostować i nie trzeba się załamywać, masz takie samo prawo do życia i szczęścia jak każdy inny. Będzie dobrze. Pierwszy krok, najtrudniejszy, już zrobiłaś, teraz czas na dalsze działania dla swojego dobra. Trzymaj się dzielnie.

          --
          "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
          Kwiat Jabłoni
    • martyna2525 Re: Depresja. 25.04.20, 19:08
      Jak poradzilas sobie z zaburzeniami odzywiania? Mialas kiedys terapie?
      To smutne co napisalas.

      --
      Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
      • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 20:30
        Po anoreksji miałam bardzo obniżoną odporność, wyniszczony organizm. Byłam na wakacjach w Turcji. Tam złapałam pasożyty. Rodzice poszli ze mną do lekarza i zmuszali mnie do jedzenia. Nie wiem co by było, gdyby nie ta choroba, ale myślę, że wylądowałabym w szpitalu. Gdy zachorowałam miałam BMI 15.
      • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 20:54
        Dodam, że nigdy nie byłam osobą grubą o dziwo, zawsze byłam bardzo szczupła. Miałam BMI 18,5 przed anoreksją, ale i tak uważałam, że jestem za gruba.
        • martyna2525 Re: Depresja. 25.04.20, 21:21
          Niestety wiem czym są zaburzenia odzywiania zmagalam sie z tym wiele lat w najgorszym etapie choroby moje BMI wynosilo 12.ale w tym wszystkim nie o kg chodzi. Mnie pomogla terapia pomogla mi stanac na nogi. Dlatego mysle ze dla Ciebie tez by to bylo dobre rozwiazanie. Łączy nas to ze ja rowniez nie mialam wsparcia.
          Nie dawano mi szans na wyleczenie stalam sie nieuleczalną a jednam udalo mi sie. Czasem trzeba przygladnac sie samej sobie i poprosic o pomoc. Wierze ze dasz rade.

          Jestes pelnoletnia?

          --
          Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
          • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 21:46
            Dziękuję za wsparcie. Wiem, że uznasz mnie teraz za gówniarę- mam 15 lat. Pierwszy ,,epizod" miałam w wieku 13 lat. Trwał kilka miesięcy. Drugi raz zachorowałam w czerwcu. O tym, że mam pasożyty dowiedziałam się w grudniu. I wtedy właśnie rodzice kazali mi jeść. Mimo, że płakałam, zapierałam się, robili wszystko, żebym przytyła. Naprawdę się starali. Gotowali moje ulubione dania abym przytyła. Myślę, że moi rodzice nie są złymi ludźmi. Nie mogę powiedzieć, że jestem idealna. Zniszczyłam ich trochę. Staram się wczuć w ich skórę. Myślę, że moi rodzice mnie naprawdę kochają, ale boją się mi pomóc, przyznać tego, że jestem chora psychicznie.
            • martyna2525 Re: Depresja. 25.04.20, 21:54
              Poki co nikt Co choroby psychycznej nie zdiagnozowal, do tego jest potrzebna konsultacja lekarza.
              Twoi rodzice sa dorosli i to oni odpowiadaja za swoje czyny moze sproboj poprosic by poszli z Toba do psychologa? Teraz mozna nawet online to zalatwic. Polevam tez mlodziezowy telefon zaufania tam nie potrzebujesz niczyjej zgody. Dzwon, pros o pomoc, sa grupy samopomocowe w necie. Postaraj sie zadbac o siebie.

              --
              Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
              • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 22:02
                Dziękuję. Moi rodzice są raczej przeciwni pójściu do psychologa. Uważają, że powinnam się wziąć w garść i tyle, że psycholog niewiele mi pomoże. Nie wiem być może mają rację? Sama nie wiem. W ogóle jest też jedna rzecz, która mnie dobija. Ale nie wiem czy chce o tym mówić. Ale nie jest to w ogóle zależne ode mnie. Wstydzę sie tego. Dotyczy to mojej orientacji seksualnej. W szczegóły nie chcę się zagłębiać.
              • masayoshi Re: Depresja. 25.04.20, 22:04
                Albo w sumie Ci powiem, w końcu się nie znamy. Prawdopodobnie jestem biseksualna. Dotarło do mnie to w tym roku. Dobijało mnie to, teraz się z tym powoli godzę. Ale moi rodzice są bardzo religij i. Na razie nie będę o tym im mówić. Myślę, że powiem im jak skończę 18 lat.
                • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 01:54
                  Nie staraj się za wszelką cenę "chronić" samopoczucia rodziców, nie taka jest rola dziecka. Rodzic od tego jest żeby się martwić i dziecko wspierać, Pewnych rzeczy od rodziców masz prawo wymagać, Rodzice mają określone obowiązki wobec dziecka, to nie jest tylko ich widzimisię czy pozwolą Ci się leczyć, oni MUSZĄ dbać o Twoje zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Więc aż tak bardzo to nie ma się co przejmować nawet ich fochami i pretensjami, rodzice muszą pozwolić Ci się leczyć, koniec kropka, muszą respektować Twoje prawo do zdrowia i szczęścia. Masz to zapisane w prawach dziecka.

                  --
                  "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                  Kwiat Jabłoni
                  • masayoshi Re: Depresja. 26.04.20, 21:30
                    Niestety moi rodzice mają to w dupie. Pytałam się ich czy mogliby pozwolić mi iść do psychologa czy psychiatry. Niestety powiedzieli, że nie ma takiej opcji, ponieważ to kosztuje zbyt dużo pieniędzy. Moje namowy i prośby nic nie dają. Proponowałam, że mogę się dołożyć na nie, ale oni się nie zgodzili, ponieważ stwierdzili, że zmarnuje sobie w ten sposób pieniądze.
                    • mardaani.74 Re: Depresja. 26.04.20, 22:21
                      To skorzystaj z terapii bezpłatnej, tak jak Ci napisałam powyżej. Do lekarza rodzice muszą z Tobą pójść czy im się to podoba czy nie.
                      Nie rozumiem ich postawy, i tym bardziej nie widzę powodu żeby przejmować się ich samopoczuciem.

                      --
                      "świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat"
                      Kwiat Jabłoni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka