01.11.04, 01:26
Aidko, sprawdz poczte na gazecie.
michal
Obserwuj wątek
    • aidka Re: Aidko! 01.11.04, 18:13
      Dzień dobry,
      z adresu pozagazetowego mail wrócił
      może nieuwaznie skopiowalam...?
      wysłałam na adres gloom@poczta.gazeta.pl
      tylko nie wiem
      to chyba nie ma znaczenia - bo ja tę aidkę sto lat temu miałam zakładaną i
      wtedy trzeba było jeszcze pisac - poczta.gazeta.pl
      teraz chyba tylko - gazeta.pl
      więc znów nie wiem czy dobrze wyslane
      na razie nic nie wraca
      bardzo dziekuję
      bardzo
      bądź zdrów
      a.
      • gloom Re: Aidko! 01.11.04, 19:12
        Aidko,
        dzikuj bardzo za poczt. OdebraBem i odpowiedziaBem. Bardzo ciepBo Ci pozdrawiam,
        M.
    • aidka listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 18:51

      dziś....
      dziś jest jeszcze gorzej, niż wczoraj
      jedna łzawa tragedia
       
      po prostu
      lata mijają
      ja się leczę, tj. leczyłam pilnie i korzystałam ze wszystkich znanych mi
      sposobów
      a z zewnatrz przychodzą wciąz i wciąz tak negatywne, tragiczne , ośmielam się
      je nazwać, bodźce, że zdrowy człowiek nie dalaby rady
      przysięgam
      nie dałby rady za cholerę
       
      a ja mam w sobie i obciążenia dziedziczne - obie linie - ze strony Ś.P. Taty i
      matki
      do tego poziom neurotyzmu, jak sądzę, wyskakujący wysoko ponad normę i szereg
      nerwic, ktore tak błahe mi się wydają przy depresji, że nawet ich nigdy
      specjalnie nie diagnozowalam
      dawałam sobie z tym radę sama 
       
      no więc to wszystko plus  tendencje do napadania mnie przez depresje endogenną
      do tego pscyhogenna i nie ma nic, co byłoby sygnałem, że sytuacja zewnętrzna
      się poprawi
      tak to wygląda 
      o tym pisalam na tym Forum  nieszczęsnym
      ale już mi pisanie chyba nie daje ulgi w oczekiwaniu na ostatnią dostawę leków
      i po prostu koniec 
       
      żal mi chyba
      chyba tak 
      trochę 
       
      tylko dlatego,
      ze
      wiem, jak niewiele zachowań innych osób
      niewiele zmian potrzeba, bym zechciała spróbowac ciągnąc to dalej
      choc mam przeświadczenie, że gdyby nawet stał się cud i coś się żmieniło na
      zewnątrz, to okazałoby się, że nerki, wątrobę od tego wszystkiego, czego się w
      zyciu najadłam i co teraz polykam codziennie, mam do niczego 
       
      i znów by życie ze mnie zakpilo
      dałoby szansę w sensie sytuacji zewnetrznej 
      ale pokazalo zarazem: - Nie, nie - to nie znaczy, że bedziesz żyła, bo
      zalatwilismy razem odmownie twoje cialo i ono zdycha czy ci się już chce żyć
      czy cały czas nie. 
      tak by bylo 

      zawsze bylo jak najgorzej dla mnie
      nieomal zawsze
      jak się robi same głupstwa, to potem trzeba ponosic konsekwencje, aczkolwiek
      uważam, że za duzo tych konsekwencji na jedną osobę 
      od dawna za duzo 
      zwyczajnie niesprawiedliwie duzo

      coraz pospieszniej sobie płacze, bo już tak ciemno
      boje się 
      i może przyjść nie mój Ukochany, ktory, jeśli zobaczy, że płaczę, zwyczajowo
      już mruknie wściekle: - I czego ty znowu ryczysz?! Jak ja mam dość tego ! 
       
      poszedł z całą rodziną na cmentarz
      potem obiad 
       
      jego mama mnie lubi bardzo
      i ojciec 
      zapraszali mnie 
      ale ja już nie pójdę tu na cmentarz 
      zresztą on niedawno powiedział, że dla niego jest ciężarem zabieranie mnie
      dokądś 
      no to nie poszłam
      przecież nawet nie dalabym rady dziś 
       
      obiadów i tak nie jadam
      a jego Ś.P. Babcia, ktorą znałam wie wszak, ze ja o Niej myslę
      nie tylko dziś
      Ona mnie też lubila bardzo
      popełniała nielojalnosc wobec własnego wnuka
      gdy mnie juz dobrze poznała, mówila, bym uciekała od niego daleko, bo on jest
      zły, a ja dobra i mnie skrzywdzi
      ja to wiedzialam
      tj. nie to, że ja jestem  dobra
      bo nie jestem
      inne rzeczy wiedziałam
      ale nie moglam uciec
      już byłam przez niego wtedy upolowana
      całkiem 
       
      ja muszę mieć tyle leków, by wreszcie odejść
      naprawdę dość mam przebudzeń 
       
      już nie mogę
      po prostu
      zrobiłam wszystko
      lata staran i te lata jednym pociagnięciem ktos mi psuje
      jakby kopnął bezmyslnie albo złośliwie w ogromniasty  domek z kart, który jakis
      więzień czarownicy budował latami, by być wolnym

      wszystko mnie boli
      fizycznie mnie to wykończyło
      chocby same ilości prochów w siebie pakowane
      dziś bóle fizyczne po prostu ledwo pozwalają mi się ruszyć
      i to po leku z opium
      właśnie - chocby przez to już nie mam drogi odwrotu
      zdecydowałam się świadomie na uśmierzanie bólu lekiem, który uzaleznia 
      narkotykiem po prostu 
      najprawdopodobniej już jestem uzalezniona dawno 
      choc nie mam pokusy do zwiększania dawek 
       
      Boże, ktos dzwoni
      nie odbieram telefonów, bo nigdy nie dzwonił nikt z niczym dobrym 
      ale teraz myslę, że może szkoda 
      może to był ktos na kogo telefonie mi zalezy 
      ale wtedy, by słyszano, że płaczę 
      no to, bym zmartwila kogoś, na kim mi zależy 
      lepiej nie odbierać 
       
       
      jestem w mieście, w którym nie chcę być
      sama w lokalu, ktory jest w bloku
      nie znoszę tego
      tęsknie sobie do mojego Domu, a on niby nie jest już mój
      a dziś tęsknię
      do grobów MOICH Bliskich w Koninie
      Kolobrzegu, Szczecinie
      nie bylam tam lata cale
       
      i doszłam dziś do punktu, w którym mój Ś.P. Ojciec mówił:-
      Jestem taki zmęczony, chciałbym pójśc na grob Taty, połozyć na nim głowę i
      zasnąć...
       
      Biedny Jan
      Biedny, Biedny Janek 
      Mój Tata 
      S.P. 
      ile się namordowal samiutki 
      sam nie wiedział pewno, że ma depresję 
      Biedny Tatuś 
      62 lata 
      to za mało, by umierać, 
      gdy, mimo wszystko 
      mimo, że tak malo dobrych chwil 
      to jednak tak bardzo kocha się życie 
      jak On 
      w dobrych chwilach mawiał, że zamierza żyć dlugo i że bedzie tyle żył, bo
      rodzina długowieczna i podawal przykłady...
      okłamał mnie
      okłamał po prostu

       kilkanaście lat temu to się stało...
      a mnie to tak boli 
      mówilam, czas nie leczy u mnie ran 
      gadanie takie , że je sama rozdrapuję ...
      jak rozdrapuję?
      że to pamiętam, mysle o tym, że boli mnie, jakby sie stalo wczoraj ?
      a jak to się robi, by nie myslec o tym, co boli ? 
      jak? 
      niech mi ktos powie konkretnie punkt po punkcie, a nie mówi o rozdrapywaniu 
      nie rozdrapuję 
      nawet nie mam czym

      mysle o tym 
      i to mnie boli 
      tak samo jak sto lat temu 
      tak samo 
      czas nie leczy moich ran - jest na to lek ? 
      nie ma 

      poza wszystkim, te dni są dla mnie straszne
      od listopada zawsze się tu, po rozpadzie mego Domu,
      zaczynało:
      cholerny, zimny, goły, zachmurzony listopad
      Święto Zmarłych
      potem moje durnowate imieniny
      i nic 
      od nikogo kartczyny czy sms-a 
      nigdy aż tak do tego wagi nie przywiązywałam 
      no bo miałam tę swoją rodzinę 
      oni pamiętali to wystarcza 
       
      teraz nawet nie chcę, by ktos pamiętał, bo tylko by mnie to rozwalalo
      chyba, żeby pamiętali ci, którzy, sądziłam, do końca życia bedą moją rodziną 
       
      a potem najgorsze z najgorszych w roku - chwilę po Zaduszkach i wcześniejszym
      Święcie
       zaczną szaleć na ulicy, w sklepach i obwieszać choinki bombkami etc...
      uwielbiałam to kiedyś 
      sama wprowadzałam nastrój świąteczny długo przed Bozym Narodzeniem i choinke w
      domu wielką trzymałam do marca bywalo.. 
      bo od marca z górki
      jest
      nie nalezy sluchac wtedy mądrali od pogody
      gadek , że "zima latos trzyma mocno"
      nalezy pamietac , ze kalendarzowa wiosna przychodzi w marcu i już
      niech nikt tu o zimie nie gada
      albo niech sobie gada w kiblu, a nie trąbi w radiach, telewizorach i innych
      takich

      to choinkowanie w Domu,  też byl sposób chyba chytry na przeskoczenie fatalnego
      okresu bez Slońca 
      zrobienie z tej zimy jednego wielkiego święta 
      paliłam lampki cale dnie i noce na choince i to pomagało 
      bardzo 
      a jeszcze, gdy się napaliło w kominku i przed ogniem na podłodze położylo kolo
      suczki milej, wielkiej 
      i tak sobie leżałysmy się tuląc 
      no to już nie było tak samotnie 

      teraz oni mnie zabijają już kilka lat tymi świętami, dekoracjami 
      wszystko sie na nowo mi otwiera 
      rany wszystkie

      bo już nigdy nie chcę innych świąt
      z obcymi
      święta to były tam
      tu nie
      tu jest masakra
      i tak będzie zawsze 
      w każdej chwili jakiś zapach
      obraz 
      słowo 
      przypomina mi coś za czym tęsknię  
      i boli mnie niewyobrażalnie świadomosc, iż coś - sytuacja, zdarzenie, Ktoś -
      nigdy nie wróci 
      a ja nie zamieniam Domu na inny Dom lekką ręką
      Ukochanego na innego Ukochanego 
      Teściów, ktorzy byli mi jak rodzice, na innych teściów 
      to nie jest mozliwe dla mnie 
      dla nich byłam córką podobno
      teraz mają sobie inną córkę i spox 
      a ja nie mogę 
      żebym tak ich znielubiła za to, ze nie chcą nawet normalnie rozmawiac ze mną 
      no co ja im zrobilam ? 
      zawsze mówili, że jestem dobra 
      że druga synowa nie 
      nic nie zrobilam im 
      i nie wiem wcale 
      czy są zdrowi 
      nic 
      nikt mi nie powie 
      martwię się 
      może na to też ktos powie cos o tym, by ten okres zycia zamknąć 
      znaczy jak ? 
      udawać , że ich nie ma ? 
      no to jeszcze raz - jak to się robi? 
      jest jakas instrukcja obslugi niemyslenia o tym, co samo krązy w sieci neuronów


      no, ale ze zdziwieniem i naiwnoscią starej krowy patrze jak wokół l
      • aidka listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 2 01.11.04, 19:09
        no, ale ze zdziwieniem i naiwnoscią starej krowy patrze jak wokół ludzie sobie
        zamieniają córki na inne córki
        rodziny na inne rodziny
        podpisuja jakiś papier, machają nim i majac glejt na to, że mogą cie nie
        kochac, nie kochają - to mało
        traktuja jak obcych
        to jeszcze mało
        zabijają
        punkt po punkcie
        metodycznie
        wykorzystując wiedzę i nawrażliwszych twych miejscach
        zabijają
         
        no i już pełzającym ruchem wlekłam się do każdego z nie moich już, ponoć
        bliskich
        pytałam - czemu?
        co ja im zlego zrobilam ? 
        przecież ich kocham 
        i nie moge przestac 
        kocham tylu ludzi i nie moge przestać 
        wcale 
         
        bliski mi facet, w tym samym momencie /dziwnie/, gdy okazuje się, że nie będę
        miala kasy na życie wkrótce już
        sklada mi meldunek : - Moge z toba mieszkac, ale nie być z tobą. Już cię nie
        kocham... 
        mija rok 
        on robi i mówi rzeczy straszne 
        ja go wywalam na 5 dni 
        w czasie których jest jeszcze gorzej 
        i muszę błagać, by przyszedł 
        choćby mieszkać tylko 
        no bo tak mam - mija rok i powinnam sobie mówic, gdybym była normalna - ten czy
        tamten cie zarywa - spróbuj 
        ale tak się nie da 
        jak mozna tak wymieniac ludzi niczym zbite talerze w kuchni 
        nie mogę 
         
        powinnam choc być dziś na grobach moich Bliskich
        i płakac tam
        a nie w tym lokalu zwanym mieszkaniem przez innych
         
        sama
        tak zdolowana, że nawet nie chce mi się walnąc tego ostatniego zastrzyku z
        tramalu
        czy garstki relanium, by usnąc
        bo nie zniosze zasypiać i spac
        bo potem sie budzisz
        i wiesz, co jest po obudzeniu ?
        prawda?
         
        po obudzeniu jest Najgorszy Czas
        mnie aż zapiera oddech ilosc pakowanego wtedy we mnie, przez nie wiem kogo i co
        strachu, lęku, rozpaczy i bólu psychicznego
        fizycznego
        jakiś czas zastanawiałam się czemu ja tak odwlekam moment wzięcia tabletki na
        sen
        w konsekwencji zamieniam noc z dniem
        czego nie lubię
        i to nawet latem
        wiec tracę Słońce
        a to takie proste
        nie chciałam spać
        bo balam się obudzic
        takie proste
        a.
        • gloom Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 19:21
          Aidko, tyle bólu... My[l, |e ka|dy, kto czyta Twoje sBowa chce Ci mocno i
          cieplo przytulic. Bardzo cieplo sciskam,
          m.
          • aidka Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 22:22
            wyściskaliśmy się dzis troszkę
            prawda?
            i dobrze
            dziękuję
            a.
            • gloom Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 23:23
              pewnie, ze dobrze. ja tez sobie chwale. pozdrawiam. m.
        • wedrowiec0 Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 02.11.04, 10:59
          aidka napisała:

          > no, ale ze zdziwieniem i naiwnoscią starej krowy patrze jak wokół ludzie
          sobie
          > zamieniają córki na inne córki
          > rodziny na inne rodziny


          Aidko
          wzruszająca jest twoja opowieść
          w swoich wędrówkach przez życie taką opowieść już raz spotkałem
          nie
          nie wiem jak się zakończyła, bo trwa jeszcze
          tak jak twoja
      • aneta10ta Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 21:38
        aidka napisała:


        ) po prostu
        ) lata mijają
        ) ja się leczę, tj. leczyłam pilnie i korzystałam ze wszystkich znanych mi
        ) sposobów
        ) a z zewnatrz przychodzą wciąz i wciąz tak negatywne, tragiczne , ośmielam się
        ) je nazwać, bodźce, że zdrowy człowiek nie dalaby rady
        ) przysięgam
        ) nie dałby rady za cholerę

        Nie uważam,żeby fakt chorowania na deprechę dawał mi podstawy do taryfy
        łagodzącej u życia. Lżej się z tym wojuje z praeciwnościami, wylewam nad sobą
        mniej łez. Zachowuję więcej siły.
         
        ) a ja mam w sobie i obciążenia dziedziczne - obie linie - ze strony Ś.P. Taty
        i
        ) matki
        ) do tego poziom neurotyzmu, jak sądzę, wyskakujący wysoko ponad normę i szereg
        ) nerwic, ktore tak błahe mi się wydają przy depresji, że nawet ich nigdy
        ) specjalnie nie diagnozowalam
        ) dawałam sobie z tym radę sama 
        )  
        ) no więc to wszystko plus  tendencje do napadania mnie przez depresje endogenną
        ) do tego pscyhogenna i nie ma nic, co byłoby sygnałem, że sytuacja zewnętrzna
        ) się poprawi
        ) tak to wygląda 
        ) o tym pisalam na tym Forum  nieszczęsnym
        ) ale już mi pisanie chyba nie daje ulgi w oczekiwaniu na ostatnią dostawę
        leków
        ) i po prostu koniec 
        Tylko tyle?
         
        ) żal mi chyba
        ) chyba tak 
        ) trochę 
        )  
        ) tylko dlatego,
        ) ze
        ) wiem, jak niewiele zachowań innych osób
        ) niewiele zmian potrzeba, bym zechciała spróbowac ciągnąc to dalej
        ) choc mam przeświadczenie, że gdyby nawet stał się cud i coś się żmieniło na
        ) zewnątrz, to okazałoby się, że nerki, wątrobę od tego wszystkiego, czego się
        w
        ) zyciu najadłam i co teraz polykam codziennie, mam do niczego 
        )  
        ) i znów by życie ze mnie zakpilo
        ) dałoby szansę w sensie sytuacji zewnetrznej 
        ) ale pokazalo zarazem: - Nie, nie - to nie znaczy, że bedziesz żyła, bo
        ) zalatwilismy razem odmownie twoje cialo i ono zdycha czy ci się już chce żyć
        ) czy cały czas nie. 
        ) tak by bylo 
        Czyli tak czy śmak - przesrane. Życie kończy się śmiercią. Zdrowi umierają
        rzadziej.

        ) zawsze bylo jak najgorzej dla mnie
        ) nieomal zawsze
        ) jak się robi same głupstwa, to potem trzeba ponosic konsekwencje, aczkolwiek
        ) uważam, że za duzo tych konsekwencji na jedną osobę 
        ) od dawna za duzo 
        ) zwyczajnie niesprawiedliwie duzo
        A głupstw było w sam raz?

        ) coraz pospieszniej sobie płacze, bo już tak ciemno
        ) boje się 
        ) i może przyjść nie mój Ukochany, ktory, jeśli zobaczy, że płaczę, zwyczajowo
        ) już mruknie wściekle: - I czego ty znowu ryczysz?! Jak ja mam dość tego ! 
        A ja już mu się nie dziwię.
         
        ) poszedł z całą rodziną na cmentarz
        ) potem obiad 
        )  
        ) jego mama mnie lubi bardzo
        ) i ojciec 
        ) zapraszali mnie 
        ) ale ja już nie pójdę tu na cmentarz 
        ) zresztą on niedawno powiedział, że dla niego jest ciężarem zabieranie mnie
        ) dokądś 
        ) no to nie poszłam
        ) przecież nawet nie dalabym rady dziś 
        )  
        ) obiadów i tak nie jadam
        ) a jego Ś.P. Babcia, ktorą znałam wie wszak, ze ja o Niej myslę
        ) nie tylko dziś
        ) Ona mnie też lubila bardzo
        ) popełniała nielojalnosc wobec własnego wnuka
        ) gdy mnie juz dobrze poznała, mówila, bym uciekała od niego daleko, bo on jest
        ) zły, a ja dobra i mnie skrzywdzi
        ) ja to wiedzialam
        ) tj. nie to, że ja jestem  dobra
        ) bo nie jestem
        ) inne rzeczy wiedziałam
        ) ale nie moglam uciec
        ) już byłam przez niego wtedy upolowana
        ) całkiem 
        )  
        ) ja muszę mieć tyle leków, by wreszcie odejść
        ) naprawdę dość mam przebudzeń 
        )  
        ) już nie mogę
        ) po prostu
        ) zrobiłam wszystko
        ) lata staran i te lata jednym pociagnięciem ktos mi psuje
        ) jakby kopnął bezmyslnie albo złośliwie w ogromniasty  domek z kart, który
        jakis
        )
        ) więzień czarownicy budował latami, by być wolnym
        )
        ) wszystko mnie boli
        ) fizycznie mnie to wykończyło
        ) chocby same ilości prochów w siebie pakowane
        ) dziś bóle fizyczne po prostu ledwo pozwalają mi się ruszyć
        ) i to po leku z opium
        ) właśnie - chocby przez to już nie mam drogi odwrotu
        ) zdecydowałam się świadomie na uśmierzanie bólu lekiem, który uzaleznia 
        ) narkotykiem po prostu 
        ) najprawdopodobniej już jestem uzalezniona dawno 
        ) choc nie mam pokusy do zwiększania dawek 
        )  
        ) Boże, ktos dzwoni
        ) nie odbieram telefonów, bo nigdy nie dzwonił nikt z niczym dobrym 
        ) ale teraz myslę, że może szkoda 
        ) może to był ktos na kogo telefonie mi zalezy 
        ) ale wtedy, by słyszano, że płaczę 
        ) no to, bym zmartwila kogoś, na kim mi zależy 
        ) lepiej nie odbierać 
        A denerwować ludzi na Forumie to można? Gorsi niż reszta czy co? Jak długo od
        wczoraj się nie odzywałaś?  
        )  
        ) jestem w mieście, w którym nie chcę być
        ) sama w lokalu, ktory jest w bloku
        ) nie znoszę tego
        ) tęsknie sobie do mojego Domu, a on niby nie jest już mój
        ) a dziś tęsknię
        ) do grobów MOICH Bliskich w Koninie
        ) Kolobrzegu, Szczecinie
        ) nie bylam tam lata cale
        Ładnie, żeby to gruboskór, ale Ty taka uczuciowa...
         
        ) i doszłam dziś do punktu, w którym mój Ś.P. Ojciec mówił:-
        ) Jestem taki zmęczony, chciałbym pójśc na grob Taty, połozyć na nim głowę i
        ) zasnąć...
        Przy dzisiejszej pogodzie wykonalne. Zabierz śpiwór i termos.
         
        ) Biedny Jan
        ) Biedny, Biedny Janek 
        ) Mój Tata 
        ) S.P. 
        ) ile się namordowal samiutki 
        ) sam nie wiedział pewno, że ma depresję 
        ) Biedny Tatuś 
        ) 62 lata 
        ) to za mało, by umierać, 
        ) gdy, mimo wszystko 
        ) mimo, że tak malo dobrych chwil 
        ) to jednak tak bardzo kocha się życie 
        ) jak On 
        ) w dobrych chwilach mawiał, że zamierza żyć dlugo i że bedzie tyle żył, bo
        ) rodzina długowieczna i podawal przykłady...
        ) okłamał mnie
        ) okłamał po prostu
        Zrewanżuj się, jak go dorwiesz. Też mam takiego jednego, a właściwie dwóch...

        )  kilkanaście lat temu to się stało...
        ) a mnie to tak boli 
        ) mówilam, czas nie leczy u mnie ran 
        ) gadanie takie , że je sama rozdrapuję ...
        ) jak rozdrapuję?
        ) że to pamiętam, mysle o tym, że boli mnie, jakby sie stalo wczoraj ?
        ) a jak to się robi, by nie myslec o tym, co boli ? 
        ) jak? 
        ) niech mi ktos powie konkretnie punkt po punkcie, a nie mówi o rozdrapywaniu 
        ) nie rozdrapuję 
        ) nawet nie mam czym
        Najlepiej niech Ci Mask powie, bo jako jedyny zna odpowiedzi na wszystkie
        pytania.

        ) mysle o tym 
        ) i to mnie boli 
        ) tak samo jak sto lat temu 
        ) tak samo 
        ) czas nie leczy moich ran - jest na to lek ? 
        ) nie ma 
        Skoro sama wiesz, po co zatruwasz ludziom świąteczny odpoczynek, który -
        niestety - nie trwa wiecznie.

        ) poza wszystkim, te dni są dla mnie straszne
        ) od listopada zawsze się tu, po rozpadzie mego Domu,
        ) zaczynało:
        ) cholerny, zimny, goły, zachmurzony listopad
        ) Święto Zmarłych
        ) potem moje durnowate imieniny
        ) i nic 
        ) od nikogo kartczyny czy sms-a 
        ) nigdy aż tak do tego wagi nie przywiązywałam 
        ) no bo miałam tę swoją rodzinę 
        ) oni pamiętali to wystarcza 
        To się da załatwić. Na Forumie przesiaduje tylu fajnych ludzi, że mogą Cię
        zasypać kartkami i zaesemesić. Kiedy to?
         
        ) teraz nawet nie chcę, by ktos pamiętał, bo tylko by mnie to rozwalalo
        ) chyba, żeby pamiętali ci, którzy, sądziłam, do końca życia bedą moją rodziną 
        To się zdecyduj. Jak na Forumie to można bez pohamowania?
         
        ) a potem najgorsze z najgorszych w roku - chwilę po Zaduszkach i wcześniejszym
        ) Święcie
        )  zaczną szaleć na ulicy, w sklepach i obwieszać choinki bombkami etc...
        ) uwielbiałam to kiedyś 
        ) sama wprowadzałam nastrój świąteczny długo przed Bozym Narodzeniem i choinke
        w
        ) domu wielką trzymałam do marca bywalo.. 
        ) bo od marca z górki
        ) jest
        ) nie nalezy sluchac wtedy mądrali od pogody
        ) gadek , że "zima latos trzyma mocno"
        ) nalezy pamietac , ze kalendarzowa wiosna przychodzi w marcu i już
        ) niech nikt tu o zimie nie gada
        ) albo niech sobie gada w kiblu, a nie trąbi w radiach, telewizorach i innych
        ) takich
        Cierpliwszy ode mnie może być tylko Gloom...

        ) to choinkowanie w Domu,  też byl sposób chyba chytry na przeskoczenie
        fatalnego
        )
        ) okresu bez Slońca 
        ) zrobienie z tej zimy jednego wielkiego święta 
        ) paliłam lampki cale dnie i noce na choince i to pomagało 
        • aidka Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 22:06
          aneta10ta napisała:
          /.../
          Skoro sama wiesz, po co zatruwasz ludziom świąteczny odpoczynek, który -
          niestety - nie trwa wiecznie./.../

          jesli komuś coś zatruwam
          można omijac moje posty szerokim łukiem
          proste
          po co z nich jeszcze tak szeroko cytowac...
          moglabym pewnie Ci wyjasnić, że się mylisz
          ale mam teraz tylko chęć i siły na to, by pisać o tym, o czym chcę pisać
          więc nie będę komentować zastosowanej przez Ciebie metody
          i za Ciebie napiszę odpowiedź już tu i teraz :

          "I Bogu dzieki, że nie chcesz nic komentować.Idź zbierać swoje tabletki"

          tak będzie dobrze ?
          pozdr.
          a.
          • aneta10ta Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 22:43
            aidka napisała:

            > aneta10ta napisała:
            > /.../
            > Skoro sama wiesz, po co zatruwasz ludziom świąteczny odpoczynek, który -
            > niestety - nie trwa wiecznie./.../
            >
            > jesli komuś coś zatruwam
            > można omijac moje posty szerokim łukiem

            W rzeczy samej tak też postanowiłam uczynić.
            Pozdrawiam
            Aneta
            • aidka Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 01.11.04, 23:14
              to dobrze
              bo nie lubię nikomu nic zatruwać, a Tys sama w te trutki moje wszędzie tu
              porozkładane wchodziła...
              prawda?
              teraz już będzie dobrze wszystko
              ominiesz ten, np. , post, i objawy zatrucia nie powrócą
              czego życzę z calego serca
              zdrówka
              a.
              • aneta10ta Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 02.11.04, 06:50
                Co Ty...Nie obwwiniaj się aż tak bardzo.
                Pozdrawiam
                Aneta
                • aidka Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 02.11.04, 20:05
                  aneta10ta napisała:

                  > Co Ty...Nie obwwiniaj się aż tak bardzo.
                  > Pozdrawiam
                  > Aneta
                  >
                  wiesz....
                  nie gniewaj się
                  niemniej nie tylko ja i nie po raz pierwszy, napomknę niesmiało o Twej
                  niekonsekwencji

                  mialas omijac moje posty - ale nie dajesz rady - uzalezniłas sie od własnych
                  wobec mnie złośliwosci ?
                  w czyms Ci uchybiłam ?
                  jesli tak, to bardzo przepraszam

                  nie chcę Cie urazić,
                  ale,wg mnie, w komentarzach do pojawiających się tu postów, bardzo wyraźnie
                  odbija się Twój aktualny nastrój
                  zazwyczaj gniewny
                  nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że , IMO, nie umiesz albo nie
                  chcesz wyczuć granicy i niekiedy powstrzymac się od swych złosliwosci
                  to Forum jest specyficzne
                  bywają tu ludzie naprawdę...
                  no
                  naprawdę.....
                  i, na Twoim miejscu, uważałabym bardzo

                  stać Cię na, dość często, niedobre komentarze
                  niedobre - w sensie >nie ten czas i nie to miejsce
                  ofiarowujesz najczęściej zgryźliwość, sama potrzeby pomocy tu nie zgłaszasz, co
                  sugeruje, że czujesz się jako tako
                  a skoro tak, to, albo zauważ wreszcie sama, gdzie, co i kiedy powinno się,czy
                  mozna powiedziec, gdzie nie
                  bo, nawet jeżeli brakuje Ci taktu, wyczucia, empatii, to nie brakuje na pewno,
                  w/w intelektu
                  to wystarczy, by wiedzieć, kiedy, nawet wówczas, gdy czyjś tekst,Cię denerwuje,
                  powstrzymac się i iść poszaleć z niewyładowanym gniewem pod postami, np. na
                  Forum `Towarzyskie` czy inne takie...

                  ze swej strony, jeśli jeszcze będę w stanie, będę żyć, gdy postawisz jakieś
                  pytanie, czy przedstawisz problem związany z tematem tego Forum, a ja będę
                  mogła coś z autopsji, swej wiedzy wyciągnąc i napisać, by Ci pomóc - słuzę
                  ponieważ jednak, jak widzę, póki co, wykorzystujesz często swój, niewątpliwie
                  ostry język, nierzadko cięty dowcip, w mojej ocenie, nie tam, gdzie mozna, a
                  jednoczesnie, mimo zapowiedzi, ignorować mych wpisów, nie dajesz rady
                  ja zignoruję Ciebie
                  nie jestem tu po to, by zajmowac się ping-pongowaniem złośliwymi kpinkami
                  to tyle
                  pokaz konsekwencję choć w tym momencie i już daruj sobie odpowiedź
                  zdrówka
                  a.
                  • aneta10ta Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 02.11.04, 20:12
                    Ale mi popędziła kota...
                    • taaneta10ta Re: listopad - po prostu słów brak-natury wybryk 03.11.04, 00:52
                      aneta10ta napisała:

                      > Ale mi popędziła kota...

                      Stracilam wiarę w ludzkę uczciwość. Buuuuuu ;((((((
                      Psem Cię poszczuje podszywaczu cienki
                      pozdrawiam
                      Ta
                      Aneta
    • mskaiq Re: Aidko! 02.11.04, 06:41
      Znalazlem Twoj list Aidko, napisany dzisiaj, dobrze ze jestes na tym forum.
      Piszesz ze najgorzej czujesz sie rano. Mysle ze musisz rano za wszelka cene
      wyjsc na zewnatrz, zrobic spacer chocby 100 metrow. Pamietasz opowiadanie o
      szklace. Umylas jedna a potem umalas wszystko, przyszedl rodzaj satysfakcji,
      podobnie jest ze spacerem, taki spacer potrafi zmienic nastroj.

      Piszesz o lekach, bralas ich wiele, na pewno maja wiele ubocznych dzialan ale
      organizm potrafi sie z tego oczyscic. O to sie nie musisz martwic, trzeba
      wrocic do zycia Aidko. Masz wiele milosci w Sobie, nawet wtedy kiedy jest w
      Tobie zlosc na wszystko co przytrafilo sie w Twoim zyciu.
      To nie jest prawda ze jestes samotna, jestes wazna dla mnie i wielu innych osob
      na forum. Jestes wazna dla Swoich znajomych i bliskich. Mysle ze probujesz sie
      izolowac od nich, nie chcesz pokazac ze potrzebujesz pomocy czy laski. Oni by
      przyszli gdybys pozwolila im na to.
      Wiem ze czesto malujesz ten swiat jako miejsce zla i bezsensu, ja maluje jako
      miejsce gdzie zycie ma sens.To prawda ze jest zlo ale to bierze sie ze strachu.
      Jesli chodzi o rozdrapywanie ran to Twoje ciagle powroty do tego co sie stalo w
      przeszlosci jest rozdrapywaniem tego co bylo.
      To sa Twoje mysli Aidko, mozesz ich unikac, kiedy przychodza trzeba zaczac
      lepic z gliny, napisac list na forum. Nie mozesz pozwala aby wszystko co sie
      juz skonczylo odrzywalo w Tobie od nowa.
      Napisz list do mnie, mysle ze nie odpisalas mi na ostatni.
      Serdeczne pozdrowienia.



      • aidka Re: Aidko! 02.11.04, 23:26
        mskaiq napisał:

        /.../
        ) Piszesz ze najgorzej czujesz sie rano.

        strasznie
        rano, przed południem, jest potwornie
        tak bardzo, że dzis w nocy i przez cały dzień nie poszłam spać w ogóle,bo bałam
        sie obudzenia
        w ciągu dnia zapadlam niechcący na 20 minutową drzemkę i z napaddem lęku i
        paniki się wybudziłam  po koszmarze sennym, ktory w parę minut mnie dopadl

        Mysle ze musisz rano za wszelka cene
        ) wyjsc na zewnatrz, zrobic spacer chocby 100 metrow.

        za nic w świecie
        za nic
        to zupełnie nie jest mozliwe
        dziś tylko rozsunęłam połowę żaluzji rano
        był nawet przeblysk Słoneczka Jasnego
        ale tak mnie zewnętrzność przerazila, że zasunelam żaluzje z powrotem
        gdybym byla w Domu prawdziwym
        w Koninie
        to jeszcze we wrześniu, powiedzmy
        byłoby by mozliwe, że wziełabym psinę swoją i poszlabym do ogrodu szczelnie
        zarośniętego przed wścibskim wzrokiem
        zresztą tam nie było duzo ludzi do ogladania innych rano
        albo mogłam te 100 metrów przejść i już bym z psem byla nad rzeką
        na na brzegu, trawie bym sobie usiadła, rzucala patyki albo robiła kaczki z
        kamyków płaskich...
        tak
        tam to by jeszcze było mozliwe
        ale nie tu
        jaki spacer ?
        pomiędzy blokami ?
        w ogole - spacery, to zawsze było dla mnie straszne
        wychodzę , wiesz, po coś
        np. z psem
        albo sprawdzić temperaturę wody w rzece
        wiesz
        inne określenie
        a już mnie tak nie odrzuca
        ale nie tutaj leźć miedzy bloki
        tyle okien
        takie zimno
        drzewa sie rozbierają
        wszystko się rozpada
        ohyda
        za nic

        Pamietasz opowiadanie o
        ) szklace. Umylas jedna a potem umalas wszystko, przyszedl rodzaj satysfakcji,
        ) podobnie jest ze spacerem, taki spacer potrafi zmienic nastroj.
        )
        ja to wszystko wiem
        ćwiczyłam to sto tysięcy razy
        ale teraz nie
        teraz już nic nie jest mozliwe
        nic

        ) Piszesz o lekach, bralas ich wiele, na pewno maja wiele ubocznych dzialan ale
        ) organizm potrafi sie z tego oczyscic. O to sie nie musisz martwic, trzeba
        ) wrocic do zycia Aidko.

        wiesz, ile ja się w życiu tego nałykałam ?
        niekoniecznie z powodów psychologicznych
        ja miałam powazny wypadek, rozne dziwne choroby - zapalenia nerek obustronne, 2
        czy 3 razy mało sie nie przekrecilam  po ostrym zapaleniu trzustki - teraz to
        przeszlo w przewlekłe, bo jem...lepiej nie gadac jak i co
        i papierosy, ktorych nigdy nie palilam i ktore rozwalaja mi trzustkę, wrzody
        się porobiły chyba tez na zolądku
        mam pelno skierowań na rózne badanie, ktorych nie zrobiłam
        tu już jest wszystko rozwalone
        a teraz, ilę w siebie sypię leków, by móc pod wieczor cos napisac  i dzieki
        temu nie wziac jednej czy dwóch tabletki więcej...

        /.../
        Jestes wazna dla Swoich znajomych i bliskich.

        nie. to nieprawda. osoby mi bliskie ucieszyłaby wiadomość o tym, że wreszcie
        zdechłam.
        to prawda, mskaiq, a nie jakies moje paranoje
        mieliby czyste sumienia i jeszcze kasę za ten lokal tu w W-wie
        albo, by go wynajęli
        niby ex maż z czystym sumieniem mógłby finansowo rozpuszczać swą najnowszą
        zdobycz wraz z jej przychówkiem w liczbie - 2 malolaty
        nie martwiąc się o naszego syna i jego rodzinę, bo za wynajem takiego lokalu
        jak ten, gdzie egzystuję w stolicy, to już bylaby równowartość przeciętnej
        pensji
        więc mój syn nie musiałby upokarzac się oczekiwaniem na pomoc ze strony ojca
        czy fizyczną  harówą, jak teraz, po nocach w UK z dala od rodziny
        wszyscy byliby zadowoleni
        machneliby ręka i powiedzieli, że "nie ma co, od zawsze byla nadwrażliwa, nie
        nadwała się do tego swiata,tych czasów,dobrze się stało, bo po co dalej sie
        miała meczyć"
        tak by gadali
        mąż słowem by nie wspomnial o tym, jak krok po kroku, metodycznie, precyzyjnie,
        konsekwentnie, celowo
        wykańczal mnie nerwowo
        ja tego nie wymysliłam
        widzieli to lekarze, psychiatra, psycholog, ludzie  z terapii grupowej, znajomi
        - że jest coraz gorzej, mimo mych starań, by było lepiej

        tu, w lokalu, pisałam Ci w mailu
        było też walenie mnie w łeb caly czas
        i jest
        przy czym zawsze , pisząc to, powtarzam - nie zwalam całej winy na innych
        popelnilam szereg kretynizmów
        ale ja się do nich przyznalam sto razy
        przepraszalam tysiąc
        i robilam wszystko, by naprawić to, co JA zepsułam
        pokutę odbyłam za swe przewiny i juz dawno, to , co przezywam, poswięcam
        Bliskim Zmarłym
        jesli jest Bóg, to wie, że moja kara dawno zakończona

        Mysle ze probujesz sie
        ) izolowac od nich, nie chcesz pokazac ze potrzebujesz pomocy czy laski. Oni by
        ) przyszli gdybys pozwolila im na to.

        to nie jest prawda
        nie prosiłam, a błagalam o pomoc
        poniżalam się jak skomląca o głaski i miziania suka
        nie pojmujesz, że obiecano mi pieniadze na życie, leczenie, remont, tysiąc
        innych spraw, staly kontakt z Domem, synem - to przede wszystkim itd, . a
        nastepnie zostałam wystrychnieta na dudka?
        czemu Ty mi wmawiasz rzeczy, które są nieprawdziwe?
        ja sobie nie wymysliłam tego, że po pieknych obietnicach utrzymywania kontaktów
        i bezpieczenstwa finansowego, zostałam goła i niewesola z zakazem przyjazdu na
        wigilię, świeta, kiedykolwiek - nie wolno, bo grozi mi się policją,
        psychiatrykiem etc. etc.
        pisałam maile, sms-y, listy, kartki - prosiłam, przypominałam obietnice,
        plaszczyłam się jak żebrak ostatni o choćby ten kontakt raz na miesiąc
        odmowiono mi nawet informacji szczątkowej o tym co dzieje sie z moim synem
        przez rok czasu nie wiedziałam nic, a mialam duże podstawy, by się marwtic
        po roku - jedno, ogólnikowe zdanie

        mnie nie wierzysz, to czemu -
        prokuratura w-wska, gdy przesłałam pisma, świadectwa, opis sytuacji, dokumenty,
        listy etc. - nazwała to wszystko, co wyprawia się wobec mnie naruszniem KK i
        "m.in. nękaniem psychicznym"
        co i ile razy jeszcze mam powtorzyć, bys pojął, że jestem normalna, nie mam
        omamów, urojeń paranoidalnych,nieuzasadnionej, roszczeniowej postawy - na
        wszystko są papiery
        na to, jak bardzo dążyłam do zgody
        minimalnych choć kontaktów
        pieniedzy, tyle chociaż, bym mogla nie bac się o rachunki i móc wykupic leki
        to był jeden z warunków zostawienia przeze mnie Domu i ogrodu
        jeżeli moja szwagierka, lekarz, przy przerażonej synowej krzyczy do mnie , za
        nic, ZA NIC - wdzira się do domu i wrzeszczy, gdy ja leżę ledwo żywa w łózku,
        bym wreszcie umarla, bym wziela tylko odpowiednią ilość tabletek, a mój, niby
        ex mąż mówi, że ona ma rację - czyli, de facto popełniają oboje czyn karalny -
        słowami i zachowaniem naklaniają do popełnienia samobójstwa i to wtedy, gdy
        byłam w cięzkiej depresji i ciężkim zatruciu orgaznizmu, no to o czym Ty mówisz?
        słowa maja nature wiatru - winnam była o tym pamietac, ale nie mialam sily
        wszystkiego spisywac u notariusza
        nie mialam takiego pomysłu nawet, bo stopień mej ufnosci i naiwnosci byl równy
        pojmowaniu spraw przez 5 letnie dziecko i to bardzo chore na dodatek
        błagam, nie zmuszaj mi, bym sto razy to samo mówiła
        i nie mysl, że to, iż Ty starasz się byc dobry, nie krzywdzić, oznacza, ze inni
        sa tacy sami
        niepotrzebnie o tym znowu napisałam
        ale po prostu tyle tu już na ten temat, Tobie na priva - ja tej sytuacji nie
        wymysliłam
        szczegółów nie do pojęcia wręcz przez ludzi przecietnie dobrych, jest sto razy
        więcej
        cała moja terapia, grupowa, indywidualna itd, itd,
        - praca i kasa - wszystko poszlo się pieprzyć
        nie ma tego
        było i się zmylo

        ) Wiem ze czesto malujesz ten swiat jako miejsce zla i bezsensu,

        nie maluję, tylko widzę, co się dzieje

        ja maluje jako
        ) miejsce gdzie zycie ma sens.

        Ty malujesz
        bardzo dobrze - masz podstawy -
        nie jestes w mojej sytuacji

        To prawda ze jest zlo ale to bierze sie ze strachu.
        ) Jesli chodzi o rozdrapywanie ran to Twoje ciagle powroty do tego co sie stalo
        w
        )
        ) przeszlosci jest rozdrapywaniem tego co bylo.
        ) To sa Twoje mysli Aidko, mozesz ich unikac, kiedy przychodza trzeba zaczac
        ) lepic z gliny, napisac list na forum. Nie mozesz pozwala aby wszystko co sie
        ) juz skonczylo odrzywalo w Tobie od nowa.

        nie będę się powtarzac
        niczego nie rozdrapuję
        boli mnie, więc mysle czemu
        widze rachunek, tez myslę czemu mnie przeraża
        wysła
        • aidka do mskaiq - cz. II 02.11.04, 23:29

          nie będę się powtarzac
          niczego nie rozdrapuję
          boli mnie, więc mysle czemu
          widze rachunek, tez myslę czemu mnie przeraża
          wysłam paczke do syna urodzinową, sama nie dostaje od niego sms-a na jakies tam
          moje święta pieprzone
          to myslę o tym, bo boli i uslyszalam od syna, że dlatego wszystko, bo jestem
          wciąz smutna
          nie musze niczego rozdrapywac z przeszłości
          wystarczy tego, co sie dzieje w teraźniejszosci
          by o tym nie mysleć i sie tym nie martwić, to musialabym byc zdrowo walnętą
          psychopatką z zanikiem uczuc wyzszych
          no ale nie jestem

          > Napisz list do mnie, mysle ze nie odpisalas mi na ostatni.

          napiszę

          > Serdeczne pozdrowienia.

          I dla Ciebie ode mnie też...
          duzo serdeczności
          a.
        • aneta10ta Re: Aidko! 02.11.04, 23:44

          Jej jej jej jej.................................................................
          • taaneta10ta Re: Aidko! 03.11.04, 00:50
            aneta10ta napisała:

            >
            > Jej jej jej
            jej................................................................
            > .

            he he he ;)
            Tylko, że ja , podszywaczu i wlamywaczu do skrzynki, tgeo nie pisalam.
            Nick zmieniony i hasło tez.
            pozdrawiam
            Ta
            jedyna i niepowtarzalna Aneta
            • tylko_widz Re: Aidko! 03.11.04, 16:21
              Odczep się od porządnych ludzi. Obojetne w jakiej postaci występujesz antku czy
              aneto, 10 czy 20.
              bez pozdrowień
              widz
    • mskaiq Re: Aidko! 03.11.04, 06:47
      Wiem ze ranki sa bardzo trudne, wlasnie dlatego trzeba wyjsc na zewnatrz. Wiem
      ze to nie Twoje miasto, wiem ze sa bloki ale wazny jest ruch.
      Twoje cialo potrzebuje tego, zamist isc na spacer idz kup sobie owoce, jest
      wiele rzeczy ktore mozesz zrobic. Nie mozna tego poddac.
      Ja tez bym puszczal kaczki z kamykow plaskich, kiedys robilem , czasem odbijaly
      sie 10 razy zanim ginely w wodzie.
      Teraz jest ocean wokol mnie, nie da sie robic na nim kaczek. Czasem wyrzuca,
      blue bottles, leza na plazy i parza w nogi. Niech tam, biegne dalej Aidko, po
      paru godzinach przejdzie. Czasem fale wyrzucaja porosty wodne, pokrywa nimi
      plaze, a czasem zabieraja jej polowe.
      Piszesz ze drzewa sie rozbieraja, to prawda ale rowniez sa pelne kolorow
      pokazuja jakie sa piekne.
      Wszystko ma dwie wartosci negatywna i pozytywna. Trzeba wybierac ta pozytywna
      bo tam jest radosc, nadzieja, pomoc.

      Piszesz ze nic nie jest mozliwe, wszystko jest mozliwe Aidko. My czasami
      przekreslamy zycie czy sens, przestajemy wierzyc. Nasze cialo zdaje sie byc
      slabe, pozbawione odpoczynku, ale nie jestesmy tylko cialem.
      Nie wszystko mozna zamienic na geny, one sa ale jest w nas rowniez duch, cos co
      pozwala przelamawac rzeczy niemozliwe. Cos co rodzi milosc cos czym jestesmy
      naprawde.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tylko_widz Re: Aidko! 03.11.04, 16:30
        Ma Pan w pelni rację Panie Mskaiq. Pani Aido trzymaj się i pisz tu. Bardzo
        lubię czytać to, co piszesz, bo niczego się nie wstydziśz. Jesteś naprawdę
        dobrym czlowiekiem próbując jeszcze pomóc innych w takim stanie cieżkim.
        Posłuchaj Pana Mskaiq. On ma rację.
        Pozdrawiam Państwa oboje i wielu innych podobnych Wam Forumowiczów
        widz
        • aidka Re: Aidko! 03.11.04, 19:29
          tylko_widz napisał:
          /.../
          Thanks.
          pozdrawiam serdecznie i zycze zdrowia
          a.
      • aidka Re: Aidko! 03.11.04, 19:28
        Wiem ze ranki sa bardzo trudne, wlasnie dlatego trzeba wyjsc na zewnatrz. Wiem
        ze to nie Twoje miasto, wiem ze sa bloki ale wazny jest ruch.
        Twoje cialo potrzebuje tego, zamist isc na spacer idz kup sobie owoce, jest
        wiele rzeczy ktore mozesz zrobic. Nie mozna tego poddac.

        mskaiq - proszę, nie powtarzaj tego
        rozumiesz fakt, iż ja, to o czym mówisz, stosowalam pół zycia ponad, bo tyle
        choruję ?
        ja wiedze o tym wszystkim mam w małym palcu
        dlatego, jesli i Ty masz tę wiedzę, pojmij - jest mozliwe, by , mimo wiedzy, co
        POWINNO się robić, NIE DAJE RADY sie tego uczynić
        NIE CHCE się już dłużej walczyć
        ja staram się obecnie tylko uciszyć, na ile mogę, objawy
        bardzo masakryczne
        nigdzie rano nie wyjdę
        nie chcę się zmuszać do trudnych rzeczy czyli leczenia
        chcę dotrwać w spokoju o jaki próbuję zawalczyć, do momentu śmierci -
        bezbolesnej i estetycznej
        nie bedę sie ruszać, ćwiczyć kolan nawet, ktore powinnam, by nie wrócila
        masakra sprzed rehabilitacji i operacji
        bo to dla mnie za trudne
        i w ogóle po co
        na razie nie bolą - biore m.in, silne rzeczy przeciwbólowe
        i miejmy nadzieję, ze tak pozostanie do śmierci
        nie zjem owoców, bo zwymiotuję,bo pierwszym kęsie
        nie kupie witamin zamiast owoców, bo mi szkoda kasy i nie widzę celu

        Ja tez bym puszczal kaczki z kamykow plaskich, kiedys robilem , czasem odbijaly
        sie 10 razy zanim ginely w wodzie.
        Teraz jest ocean wokol mnie, nie da sie robic na nim kaczek.

        na Bałtyku, gdy jest spokojny, da się
        a i płaskich kamieni tyle
        w Kołobrzegu zalezy na jakim odcinku plazy
        ale ja wiem wszystko o naszym Wybrzeżu
        gdzie i kiedy zabirać bursztyny
        a w Kolobrzegu, gdzie są muszelki zawsze, gdzie zawsze kamienie
        no i bursztyny też - po sztormach, ale nie tak duzo, jak, np. w Krynicy Morskiej

        Czasem wyrzuca,
        blue bottles, leza na plazy i parza w nogi.

        co to są ?

        Niech tam, biegne dalej Aidko, po
        paru godzinach przejdzie. Czasem fale wyrzucaja porosty wodne, pokrywa nimi
        plaze, a czasem zabieraja jej polowe.

        jakbym mogla nad morze moje wyleźć, to bym wylazła
        bo morza się nie boję
        a rano i to teraz , nikogo...
        wylazłabym
        ostatnio, gdy sto lat temu wyjeżdżałam z Kolobrzegu pocałowałam fale i brzeg
        glupia jestem, co ?
        ale MUSIAŁAM to zrobić
        i wzielam kamyk, muszelki, wodę, piasek...
        z żadnych mórz cieplych nic nie zabierałam
        tylko znad mojego morza...

        Piszesz ze drzewa sie rozbieraja, to prawda ale rowniez sa pelne kolorow
        pokazuja jakie sa piekne.

        nie
        pokazuję smętne, gołe konary, ktore w horrorach straszą dzieci tłukąc o szyby
        okienne

        Wszystko ma dwie wartosci negatywna i pozytywna. Trzeba wybierac ta pozytywna
        bo tam jest radosc, nadzieja, pomoc.

        ogólnik
        prosze Cię, mskaiq...
        proszę...
        nie tłucz we mnie banałami
        no ja wybieram pozytywną - deklaruje to - i co ?
        nie nie ma - jakak nadzieja?
        naprawdę jej nie powinnam miec i nie mam,bo nie jestem utopistką
        nadzieja, byłaby faktycznie, w mym przypadku, matką glupiej
        a glupia aż tak, by siebie samą oszukiwac, nie jestem

        Piszesz ze nic nie jest mozliwe, wszystko jest mozliwe Aidko.

        proszę Cię
        nie podawaj mi już takich tekstów
        są nieprawdziwe, ogólnikowe, banalne
        nie gniewaj się tylko, z etak to widzę

        My czasami
        przekreslamy zycie czy sens, przestajemy wierzyc. Nasze cialo zdaje sie byc
        slabe, pozbawione odpoczynku, ale nie jestesmy tylko cialem.
        Nie wszystko mozna zamienic na geny, one sa ale jest w nas rowniez duch, cos co
        pozwala przelamawac rzeczy niemozliwe. Cos co rodzi milosc cos czym jestesmy
        naprawde.

        mój duch jest w stanie degrengolady niemniejszej,niż ciało

        Serdeczne pozdrowienia.
        i ja uściski przesyłam
        /zbiore sily - napisze więcej na priva- nie wiem czy tu będę przychodzić -
        miast ulgi, zaczyna mnie męczyć to, co się tu wyprawia - sam chyba to widzisz -
        ohyda - doprawdy nie wiem, jak można być tak bezinteresownie złośliwym i
        pogardliwym wobec innych.../
        • aidka Re: p.s. poprawka 03.11.04, 19:33
          bylo:
          no ja wybieram pozytywną - deklaruje to - i co ?
          nie nie ma - jakak nadzieja?

          powinno byc :
          no ja wybieram pozytywne wartości - deklaruję to - i co ?
          nic nie ma - jaka nadzieja? gdzie ? na jakiej podstawie realnej, konkretnej ją
          miec ?
          • ty.ja Re: p.s. poprawka 03.11.04, 19:51
            aidka napisała:

            > bylo:
            > no ja wybieram pozytywną - deklaruje to - i co ?
            > nie nie ma - jakak nadzieja?
            >
            > powinno byc :
            > no ja wybieram pozytywne wartości - deklaruję to - i co ?
            > nic nie ma - jaka nadzieja? gdzie ? na jakiej podstawie realnej, konkretnej

            >
            > miec ?

            Aidko
            przypuszczam, że chyba ja jedynie dokładnie czuję i rozumiem co piszesz,
            zwłaszcza w tym ps "o nadziei" a raczej...
            wiesz co Ci napiszę?
            bez "nadziei" też można żyć :)
            nie rozumiem dlaczego ludzie tak się uparli przekonywać do życie "z nadzieją"
            kiedy zwyczajny oddech sprawia wysiłek a oni tu o spacerku po "witaminki" radzą
            się udać
            a to przecież chodzi tylko o to, aby w takich chwilach ktoś po prostu był obok
            nawet po drugiej stronie "kabla"
            i póki ktoś taki jest to ten "oddech" staje się możliwy do wytrzymania
            no to "pooddychajmy" Aidko razem
            ty i ja
            ja i ty
            :))))
            • aidka Re: p.s. poprawka 03.11.04, 23:17
              ty.ja napisała:
              /.../

              tak
              faktycznie
              rozumiesz o co mi chodzi

              mozna żyć bez nadziei, gdy są warunki, by bez niej życ
              ja egzystuję i nie ma nadziei na to, iż egzystencja zamieni się w życie

              najpierw - jest sterta moich wewnętrznych, katorżniczych psychologicznych spraw
              potem - sterta dziedzictwa z dzieciństwa /przy czym - nie muszę nawet o nim
              mysleć czy pamietać - skutki są po prostu bardzo widoczne i, nawet już
              specjaliści terapeuci, oceniają, ze , niestety, rzeczy z dzieciństwa, ktore
              zostały i meczą człowieka dorosłego, żadna terapia nie cofnie
              to dość logiczne - dzikich dzieci, które gdzies tam znajdowano, tych nie
              mających nigdy kontaktów z czlowiekiem, nie udało się nigdy nauczyć mówić,
              wejść do świata ludzi i żyć normalnie, bo dziecinstwo ma ten okres krytyczny -
              czas na nauke mówienia, rozumienia, zycia społecznego, ale też prawidlowego
              rozwoju emocjonalnego - gdy to zostało spaprane, to nie jest nigdy do
              naprawienia
              to nie moje mądrości , lecz specjalistów

              u mnie do tego - sterta endogennych rzeczy
              plus- niegatywne komunikaty, odmowa od tych na ktorych mi zalezy
              na koniec- prozaiczna kwestia niemozności bytu z powodów materialnych

              mozna chyba żyć bez nadziei, ale nie z tym wszystkim, co wyżej

              wiem, ze rozumiesz, skoro mówiszz o trudnosci w złapaniu oddechu
              i kimś po drugiej kabla stronie
              i dziękuje za propożycję
              póki dam jeszcze radę, będę współoddychać z tymi, ktorzy wiedzą wszystko
              a te poranki depresyjne dały im cos jednak, czego moze przdetem nie mieli aż
              tyle - wrażliwośc i zdolnosc do współodczuwania
              prawda?
              dziękuję raz jeszcze
              duzo pełnych, głębokich oddechow
              a.
            • aneta10ta Re: p.s. poprawka 03.11.04, 23:23
              ty.ja napisała:

              > bez "nadziei" też można żyć :)
              > nie rozumiem dlaczego ludzie tak się uparli przekonywać do życie "z nadzieją"

              Też nie mam zielonego pojęcia, jeśli rzecz potraktować sumarycznie, dlaczego
              taka jest obiegowa opinia. Każdy z nas to zombi. Świadomość tegoż to jeden ze
              stopni prowadzących ku wolności.
              Aneta

              • ty.ja Re: p.s. poprawka 04.11.04, 08:36
                aneta10ta napisała:

                > ty.ja napisała:
                >
                > > bez "nadziei" też można żyć :)
                > > nie rozumiem dlaczego ludzie tak się uparli przekonywać do życie "z nadzi
                > eją"
                >
                > Też nie mam zielonego pojęcia, jeśli rzecz potraktować sumarycznie, dlaczego
                > taka jest obiegowa opinia. Każdy z nas to zombi. Świadomość tegoż to jeden ze
                > stopni prowadzących ku wolności.
                > Aneta
                >

                Aneto
                poczytałam ciebie dzisiej troszkę więcej i....
                Oj!
                podobasz mi się bardzo!
                szkoda żeś też dziewczyna!
                na szczęście inna niż ja, bo ja potrafię napisać chumor :)
                więc nikt nie będzie miał problemów żyby nas odróżnić

                a o wolności od zombi coś już wiem :)
                sama dochodziłam, niestety
                niestety dlatego, że dłuuuużej wiele zajęło mi to czasu

                a Aidce chciałabym napisać, że....
                nadzieje też mają całą paletę barw
                teraz, w depresji, widzi się "czarne słońce", ale....
                jak fajny potrafi być blask wschodzącego słońca to wie ten, który to czarne
                słońce już zobaczył
                • aneta10ta Re: p.s. poprawka 04.11.04, 22:59
                  ty.ja napisała:

                  > szkoda żeś też dziewczyna!

                  Na szczęście nie! Od wieeelu, wieeelu lat nie, co niektórzy Forumowicze zdają
                  się poczytywać za moją wadę czy też winę.
                  Pozdrawiam
                  Aneta

          • gloom Re: p.s. poprawka 03.11.04, 20:02
            Sciskam cieplo, Aidko.
            • aidka Re: p.s. poprawka 03.11.04, 23:18
              no , jesli tak
              ta ja ochoczo wtulona w uścisk pozostaję...
              a.
    • mskaiq Re: Aidko! 04.11.04, 15:21
      Wiem ze rozumiesz co nalezy zrobic rano, wiem ze potrafilabys gdybys znalazla
      motywacje. Ja ja tez kiedys stracilem Aidko. Wtedy byl jeden glos ktory mnie
      trzymal przy zyciu. Powtarzal, ze musze wierzyc ale nie chcialem wierzyc. On
      wracal powtarzal uparcie ze musze wierzyc, ze jest zycie po drugiej stronie
      bezsensu.
      W koncu wstalem, odstawilem alkohol, to trwalo dwa trzy dni i znow tracilem
      wiare i motywacje. Tak przez pol roku, raz wierzylem drugi raz kupowalem
      butelke a innym razem rozpedzalem samochod i puszczalem kierownice. Byl jednak
      ten ktos ktory mowil ze moge sie mylic ze wszystko mozna odbudowac i ze
      wszystko ma sens. Mysle ze dlatego znow chwytalem kierownice w stanowczym
      momecie.
      Pozniej odnalazlem ten sens o ktorym mowil, moze to banal, ale zapracowalem na
      niego, to piekny i radosny banal.
      Nigdy nie puszczalem kaczek nad oceanem, zbyt wiele niespokojnej wody. Ja sie
      zawsze obawialem wielkosci oceanu, jego pradow i jego sily ktorej nie umialem
      kontrolowac. Nie raz patrzylem jak moj syn wyplywa na swojej desce daleko bez
      zadnego strachu, tak jakby nie istnial strach a ocean byl jego przyjacielem.
      Zawsze wracal, wrocil nawet wtedy kiedy wszyscy mysleli ze sie utopil.
      On sie nie bal, on wierzyl ze nic nie moze sie mu przydazyc. Nauczylem sie tak
      myslec, przestalem sie bac zycia, wiem ze doprowadzi mnie tam gdzie chcialbym
      dojsc.
      Tez zbieralem bursztyny, male kawalki Aidko, to bylo w okoliczh Swinoujscia.
      Lubile zbierac grzyby pamietasz zdjecie ktore Ci wyslalem, Norweskie
      prawdziwki. Tutaj zbieralem kamienie, ale tak naprawde tylko wtedy kiedy
      spotykalem sie z moim przyjacielem ktory mieszkal 1000 km ode mnie. Gdybysmy
      mieszkali tak jak w Poludniowej Afryce na tej samej ulicy to pewnie
      ogolocilibysmy Australie ze wszystkich jej bogactw.
      Piszesz ze pocalowalas fale, nie jestes glupia Aidko, po prostu kochasz morze.
      Moze brzmi to smiesznie, moze malo prawdziwie ale jest zlo tak samo jak dobro.
      Kazde dobro przynosi ulge, kazde zlo dodaje sie do cierpienia.
      Dla mnie Aidko to ze wszystko jest mozliwe nie jest juz wiecej banalem. Byl
      taki czas kiedy bylo banalem ale ten czas jest juz poza mna, nauczylem sie
      wierzyc, nawet wbrew logice. Okazalo sie ze ta naiwnosc przyniosla mi wiele
      razy wiecej korzysci niz logika z ktorej kiedys bylem taki dumny a ktora
      dostrzegala tylko wrogow i beznadziejne sytuacje.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • ty.ja Re: Aidko! 04.11.04, 16:25
        mskaiq napisał:

        > Dla mnie Aidko to ze wszystko jest mozliwe nie jest juz wiecej banalem. Byl
        > taki czas kiedy bylo banalem ale ten czas jest juz poza mna, nauczylem sie
        > wierzyc, nawet wbrew logice. Okazalo sie ze ta naiwnosc przyniosla mi wiele
        > razy wiecej korzysci niz logika z ktorej kiedys bylem taki dumny a ktora
        > dostrzegala tylko wrogow i beznadziejne sytuacje.
        > Serdeczne pozdrowienia.
        >

        Aidko
        ja wiem, że Tobie teraz bardzo trudno uwierzyć...
        uwierzyć w to co napisał MSkaiq
        i mnie było trudno w ten banał uwierzyć
        i nieraz jest mi trudno podtrzymać w sobie wiarę w ten banał
        ale czy jest inne wyjście?
        inne niż wiara ...w ten banał także?
        niby inne jest...
        ale już nieodwracalne i wtedy....
        nigdy byś się nie dowiedziała czy...
        ten banał to jednak prawda :)))
        taka zwykła
        taka banalna
        a jednak...taka i piękna w swojej banalności
        jak morska fala :)
        czy fala morska o tym wie, ze jest taka banalna gdy rozpływa się po morsm
        piasku?
        czy gdyby o tym wiedziała, że kazda fala gdy dotyka morskiego brzegu i kończy
        tym samym swoje istnienie jako TEJ fali, to jednak...nie dążyłaby uparcie w
        swojej wędrówce ku morskiemu brzegowi?
        może Aidko poczuj się przez chwilę taką falą i...daj się unieść oceanowi tam
        gdzie...my czekamy na Ciebie na tratwie :)))
        • aidka Re: Aidko! 04.11.04, 22:16
          mskaiq, ty.ja,
          Dzień dobry,
          nie mam, sily na razie pisac
          i już mi się chyba nie chce
          gdy widzę te kpiące, pełne pogardy i złości, podłe komentarze, jak dzis to, pod
          przesmutnym tekstem Laureliamay - zupełnie mnie to osłabia..

          jak mozna komuś, kto dał nam zaufanie pisząc tu o osobistych sprawach, intymnym
          bólu, dać w zamian prześmiewczy kawalek podłości ?
          przeciez to Forum jest dla takich osób jak np. Laureliamay , przeznaczone...
          czemu przyłażą tu sadyści, przy których gestapo wysiada...?
          chciałam napisać Laureliamay cos konkretnego
          bo jednak mnie sie udawało niegdys w sytuacji podobnej
          ale, gdy widzę te przesmiewcze harce co niektórych
          osłabia mnie to totalnie
          pozdrawiam Was
          aidka
          • aneta10ta Jest propozycja!!! 04.11.04, 23:09
            Moze ktoś z szacownych prześmiewców założyłby Forum _ Prześmiewcze Harce
            Sadystów_? Jestem niewyobrażalna lamerką, więc ani mi o tym myśleć. Natomiast
            deklaruję codzienne kipienie pogardą i złościa a w dni wolne od pracy dodatkowo
            podłe komentarze.
            Aneta
            • gloom Re: Jest propozycja!!! 04.11.04, 23:14
              Moglbym na nim wystepowac jako troll, np. Jack_Nicholson_z_"Lsnienia".
              • an_a1 Re: Jest propozycja!!! 04.11.04, 23:52
                Trollownie szłoby Ci świetnie pod każdą postacią.
                • gloom Re: Jest propozycja!!! 04.11.04, 23:57
                  Na forum dla sadystow - z pewnoscia. Meczylbym ich jednak w sposob bardziej
                  wyrafinowany, niz te niezdary probuja tutaj. Np. glaskanie piorkiem po
                  kompleksach.
          • gloom Re: Aidko! 04.11.04, 23:15
            a ja rytualnie, lecz szczerze - sciskam najcieplej
            m.
      • aneta10ta Re: Aidko! 04.11.04, 23:01
        Piękne... ech.
        • tylko_widz Re: Aidko! 07.11.04, 19:03
          aneta10ta napisała:

          > Piękne... ech.

          Świętuje Pani ?P.Aida wyciągneła na wierzch panine rady i zadowolona z siebie
          rozmyslasz czy lepiej dźgać butem szpilka czy kopac glanem co doradzała Pani na
          forum ?Kopanie ledwo żywych to Pani specjalność?
          Smutne ale jesli Pani tak jest dobrze, to cóż.Byle kogoś kiedyś na smierć Pani
          nie skopała bo prokurator,policja.
          Krzysztof

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka