Dodaj do ulubionych

TRACĘ NADZIEJĘ

08.02.05, 01:45
2 DNI ZAPIJALAM SMUTKI,A RANO PLACZ.MOJ EX KOGOS CHYBA MA I ZMIENIL NR
TEL.lYKAM sTILNOX xANAX I 20 MG sERONILU.
Obserwuj wątek
    • jasko82 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 08:27
      kurde nie jeste dobry od dawania porad:((, ale szkoda Ciebie zebys ciagle
      zaprzatala sobie glowe bylym chlopakiem pomimo tego wszystkiego co was laczylo.
      wiem ze nie jest latwo zapomniec ale u Ciebie to wszytko sie chyba za bardzo
      zapetla. Nie kombinuj z lekami, po co Ci to. Tak nie poznasz tego naprawde
      wyjatkowego faceta TYLKO dla Ciebie...Badz dzielna...Zobaczysz wszystko
      przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie tylko nie zadreczaj sie tak
    • o0oo Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 09:42
      ostatnio sobie tv ogladalem, i dwie madrosci dla ciebie wylapalem nat.london :

      "ania z zielonego wzgorza " - " kto rozpacza ten obraza boga"
      "28 dni" z sandra bullock - "definicja obledu - oczekiwanie roznych skutkow,
      przy powtarzaniu tych samych dzialan"
    • leksheygyatso RATUJ SIĘ SZKODA ŻYCIA TRACIĆ 08.02.05, 12:01
      witam,
      bardzo poruszający post.
      Proszę ratuj się. Szkoda życia tracić.
      Jesteś tego warta. Szukaj mądrych i szczerych przyjaciół.Zdrowego związku.
      Polecam do kontaktu:
      Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA
      (22) 654 40 41
      W poniedziałki i czwartki w godz. 17-20 pod tym telefonem
      dyżurują lekarze psychiatrzy.
      Jeśli masz jakieś problemy czy wątpliwości...
      Psychiatra chętnie odpowie na pytania.
      adres psychiatra@leczdepresje.pl.
      POLECAM TEŻ OBEJRZEĆ LISTĘ TELEFONÓW ZAUFANIA.
      free.ngo.pl/pomoctel/tezety.htm lpozdrawiam

      "Każdy człowiek ma prawo do prawdziwej bliskości w związku. Jednak aby ją
      osiągnąć, trzeba najpierw poznać kilka fundamentalnych zasad".

      mysle,ze warto dac sobie czas na przemyslenie wszystkiego.Odpocząć.Wzmocnic
      się, zregenerować fizycznie i psychicznie(witaminy+dużo magnezu,selenu,b-
      compleks,zdrowa dieta,ruch.Nabrać dystansu do sprawy.Nie ma co rzucać sie ze
      związku w związek. Nie tędy droga do zdrowego dojrzałego związku opartego na
      miłości i szacunku.Szczęścia.
      Napewno polecam Pani jako lekturę obowiązkową:

      Mellody, P. – Toksyczne związki. Anatomia i terapia współuzależnienia. Agencja
      Wydawnicza Jacek Santorski & Co Warszawa 1993(w tym roku wyjdzie II wydanie tej
      ksiązki).
      i
      Pia Mellody "Droga do bliskości"
      Wydawnictwo Jacek Santorski & Co

      ksązka ta uczy jak wyzwalać się z toksycznych związków i budować bliskość,
      której potrzebujemy i na którą zasługujemy.
      Autorka diagnozuje przyczyny nieudanych związków, koncentrując
      się na traumatycznych doświadczeniach wyniesionych z dzieciństwa, a także
      przedstawia praktyczne wskazówki niezbędne w procesie samouzdrawiania,
      pozwalające na budowanie i podtrzymywanie zdrowych relacji z partnerem.
      Korzystając z najnowszych metod terapeutycznych oraz przykładów zaczerpniętych
      z życia, wśród których znalazły się jej własne poruszające doświadczenia, Pia
      Mellody przedstawia przemyślane i praktyczne rady dotyczące budowania i
      podtrzymywania w związku i stanu bliskości.

      Fundamentem terapii autorki jest nauka komunikowania się i właśnie w "Drodze do
      bliskości" poznajemy istotny system granic dotyczących mówienia i słuchania.
      Poradnik ten zawiera również sprawdzone zasady porozumiewania się z partnerem w
      sposób wolny od strachu. Postępując zgodnie z praktycznymi wskazówkami Pii
      Mellody, wstępujemy na drogę wiodącą do prawdziwej bliskości; która doprowadzi
      nas do stanu duchowej równowagi.

      Propagowany przez Pię Mellody, oryginalny system wytyczania granic, będący
      wynikiem jej dwudziestoletniej praktyki terapeutycznej, pomoże czytelnikowi
      poznać fundamentalne zasady pozwalające zbudować i podtrzymać w związku
      prawdziwą bliskość; podnieść swoją samoocenę i odzyskać równowagę emocjonalną;
      poznać swoje mocne i słabe strony oraz zdobyć konkretne wskazówki dotyczące
      budowania zdrowych związków.

      Pia Mellody - jest światowym autorytetem w dziedzinie zaburzeń emocjonalnych,
      będących skutkiem doznanych w dzieciństwie nadużyć. Z prowadzonych przez nią
      warsztatów terapii uzależnień korzystają ludzie na całym świecie, a jej
      poradniki są tłumaczonymi na wiele języków bestsellerami. Pia Mellody wykłada w
      The Meadows Treatment Center, w Wickenburgu, w ośrodku dla ofiar traumatycznych
      przeżyć, przemocy emocjonalnej oraz różnych form uzależnień. Jest autorką
      bestsellerów o zjawisku współuzależnienia, m.in. "Toksyczna miłość", "Toksyczne
      związki".
      serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey


    • nat.london Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 13:56
      Dziękuję za tak pelen troski post.Coraz bardziej przekonuję się do popelnienia
      samobojstwa.Nie chcę zyc bez mojego dzidziusia,bez faceta,ktoremu ufalam,a
      zostawil mnie.Nie chcę.Zaczynam zbierac tabletki.To mnie przerasta.Zmienil
      numer tel.a na gadu pisze,ze teskni,ale to nic nie zmieni bo ma dosc tego,ze
      wywoluje w nim poczucie winy,ma dosc moich rodzicow,ktorzy go nienawidzą i dosc
      mnie.
      • nat.london Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 13:59
        Nie będę szczęsliwa i nigdy nie pokocham innego choc jest wielu,ktorzy chcą
        się ze mna spotykac.Ja wiiem,ze bez niego i bez dziecka,ktorego nikt mi nie
        wroci nie bede szczesliwa.To po co zyc?Kazdy dzien jest katorgą i walką..Na
        tabletkach ktore nie usmierzą bolu straty 2 nacenniejszych osob w moim zyciu
      • ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:00
        nat.london napisała:

        > Dziękuję za tak pelen troski post.Coraz bardziej przekonuję się do popelnienia
        > samobojstwa.Nie chcę zyc bez mojego dzidziusia,bez faceta,ktoremu ufalam,a
        > zostawil mnie.Nie chcę.Zaczynam zbierac tabletki.To mnie przerasta.Zmienil
        > numer tel.a na gadu pisze,ze teskni,ale to nic nie zmieni bo ma dosc tego,ze
        > wywoluje w nim poczucie winy,ma dosc moich rodzicow,ktorzy go nienawidzą i dosc
        >
        > mnie.


        no co ty...przeciez nie bedziesz sie zabijac z powodu faceta....hej...
        a coz to za facet...skoro cie zostawil to znaczy, ze wcale nie jest taki znowu
        super...tylko sie spietral i tyle...chce sobie odmienic co? ulzyc gdie indziej?
        olej dupka! nie mozna mu ufac i tyle, a skoro nie mozna, to znaczy ze jest
        dupkiem! dla mnie nie ma nic gorszego niz porzucenie kogos...zrzucze go z tego
        piedestalu na ktorym go ustawilas, a zaraz sie lepiej poczujesz.

        mysle, z emasz bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci i to pewnie on cie w to
        wpedzil.
        • ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:04


          do do dziecka to bardzo ci wspolczuje...ale i to dasz rade przezyc.
          ludzie traca cale rodziny i zyja dalej. wiem,z elatwo tak mowic, bo ja nie
          stracilam dziecka, ale tez stracilam nieoczekiwanie ukochane osoby, nawet pare w
          krotkim czasie...no ale coz...boli jak fix i trzeba isc dalej...dla kogos
          innego, ktory bedzie cie potrzebowal. zostalas porzucona, wiec wiesz jak to
          boli. nie rob wiec tego sama innym ludziom, bo napewno komus jestes potrzebna,
          tylko nie chcesz tego zobaczyc.
            • ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:36
              nat.london napisała:

              > znam 1 chlopaka,ktory od roku męczy mnie bym się z nim umowila.Mam lęk przed
              > facetami.Nie chcę.Boję się.

              jelsi ci sie choc troche podoba, umow sie z nim, daj cos z siebie drugiemu...nie
              mowie,ze powinnas zaczac nowy zwiazek...ale bedziesz sie lepiej czula jesli
              zainteresujesz sie czyimis uczuciami i potrzebami.

              a co do zaufania to znam ten temat az za dobrze i tez nie zbyt ufam...ale
              coz...jakos trzeba zyc i akceptowac gosci takimi jacy sa bo my tez czesto nie
              jestesmy takie znowu krysztalowe.

              trzymaj dystans i wychodz zyciu na przeciw.
              od jakiegos momentu mam taka zasade, inwestuje swoje uczucia tam gdzie sa mile
              widziane, reszte olewam, jak ktos nie potrafi mnie docenic to co mi po takim
              osobniku, niech idzie swoja droga.

              szanuj siebie.
              • leksheygyatso Ad vocem samobójstwa i śmerci 08.02.05, 14:39
                witam,

                Moim skromnym zdaniem nic na tym świecie nie dzieje sie przypadkowo.
                Warto dlatego przeżyć zycie uważnie i mądrze.Pomagać innym.
                Samobójstwo bowiem nie jest żadnym rozwiązaniem problemu cierpienia i bólu.
                Niestety jak wierzą buddyści stan umysłu z którym umieramy warunkuje nastepne
                odrodzenie.Stąd samobójcy moga odrodzic sie w piekle bólu i strachu-piekle
                własnego umysłu,którego nieuporządkowali.
                W takij sytuacji o, której była Pani łaskawa napisać bardzo pomaga mi
                tekst Mistrza Buddyjskiego Kalu Rimpoche o reinkarnacji i nietrwałości.
                Zamiesczam poniżej
                pozdrawiam
                OM MANI PEME HUNG
                NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
                lekshey

                O NIETRWAŁOŚCI

                Podobnie jak wszystko inne nasze Cenne Ludzkie Ciało nie jest trwałe i to jest
                następną rzeczą której musimy być nieustannie świadomi. Musimy uczyć się
                dostrzegać nietrwałość wszystkiego. Poprzez to zrozumiemy, że musimy
                praktykować Nauki właśnie teraz, że nie możemy czekać do jutra lub na inny
                dzień. Jeśli będziemy utrzymywać taką postawę przez cały czas, wówczas z tej
                świadomości wypływać będzie nasze działanie i unikniemy przez to wiele
                cierpienia. Wszystko co robimy powodowani myślą o trwałości rzeczy nie może
                skończyć się inaczej jak cierpieniem, gdyż nic nie jest trwałe.

                Kiedyś przebywaliśmy w łonie matki, teraz rośniemy a wkrótce umrzemy. Myślimy
                zawsze, że nie nastąpi to akurat teraz, tym niemniej wszystkie istoty wszędzie
                muszą umrzeć, toteż nawet gdy jesteśmy młodzi nie wolno nam myśleć, że mamy
                dosyć czasu, ponieważ nie mamy go nigdy. Możemy umrzeć w każdej chwili, tak
                nagle jak świeczka zdmuchnięta przez wiatr. Wszyscy znamy ludzi którzy umarli
                młodo. Gdzie wówczas pójdziemy, nie wiemy, lecz małe są szanse na to byśmy
                znaleźli się w którymś z tych rzadko spotykanych stanów egzystencji gdzie, jak
                obecnie, mamy możliwość osiągnięcia wyzwolenia.

                Musimy również uczyć się dostrzegać nietrwałość we wszystkim wokół nas. Gdy
                spojrzymy na rzekę z odległości to wydaje się nam nieruchoma, ale gdy zbliżymy
                się zobaczymy że ani jedna kropla wody nie pozostaje w tym samym miejscu.
                Wszystko powstaje i zanika. To co zebrane zostaje rozproszone. To co zbudowane,
                rozpada się. Nie wiemy nawet czy to co posiadamy przyniesie nam szczęście w tym
                życiu, czy stanie się przyczyną zmartwienia. Oto ilustracja tego punktu
                zaczerpnięta z jednej z nauk Buddy: Pewien mnich, uczeń Buddy znalazł klejnot
                spełniający życzenia swego właściciela o cokolwiek by on poprosił. Klejnot ten
                nie miał jednak specjalnej wartości dla mnicha który wyrzekł się wszelkiej
                własności. Dlatego zapytał on Buddę co ma z nim zrobić. Budda powiedział mu,
                żeby dał go pewnemu królowi. Zarówno mnich jak i król zastanawiali się nad tym
                bardzo jako że król już był bogaty a mich nie potrzebował niczego. Kiedy król
                przyszedł zapytać Buddę o powód, Budda powiedział: "Posiadasz więcej niż
                ktokolwiek inny i dlatego ciągle lękasz się, że to stracisz. Toteż właśnie ty
                potrzebujesz tego klejnotu bardziej niż ktokolwiek."

                Jeśli nauczymy się dostrzegać fakt że nic nie jest trwałe, jak wszystko
                powstaje, zmienia się i przemija, wówczas zaczniemy stopniowo rozumieć, że
                wszystko jest kombinacją różnych warunków które raz skupiają się razem a innym
                razem rozdzielają się i nie posiadają jakiejkolwiek własnej natury czy esencji.
                Rozumienie tego jest właśnie drogą prowadzącą poza uwarunkowaną egzystencję.

                Jeśli jednak umrzemy wraz ze złudzeniem o rzeczywistości "Ja", wówczas nie
                będziemy mieć żadnego wyboru i nasze wcześniejsze działania w pełni uwarunkują
                to co wówczas nastąpi. Jest zatem rzeczą życiowo ważną, żeby zanim umrzemy
                nauczyć się nauk mówiących nam o przyczynie i skutku, czyli o KARMIE.

                KARMA

                Karmą nazywamy te niezmienne i całkowicie bezosobowe prawa, które rządzą
                przyczyną i skutkiem. Wszystko zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz co nazywamy
                naszymi "jaźniami" jest rezultatem czegoś co wydarzyło się wcześniej i stało
                się przyczyną późniejszego skutku. Karma odnosi się również do moralności.
                Doświadczamy nieprzyjemnych skutków niezdrowych przyczyn, i przyjemnych skutków
                zdrowych przyczyn. Wszystko co robimy, mówimy lub myślimy jest podobne do
                nasion, które dojrzewają często przez wiele żywotów zanim warunki dla nich
                zejdą się razem i w ten sposób zbierzemy z nich owoc. Trujące nasiona rodzą
                trujący owoc, zdrowe nasiona rodzą zdrowy owoc.

                Przyczyną tego że robimy rzeczy które prowadza do nieprzyjemnych skutków i
                tego, ze nasz umysł jest z nimi związany jest podstawowa nieznajomość natury
                umysłu. Czyni ona naszą działalność podobną do wystrzeliwania strzał z łuku w
                mrok bez możliwości widzenia tarczy. Z tej całkowitej niewiedzy, której nie
                jesteśmy świadomi, powstaje nasze poczucie rozdwojenia na "Ja" i coś o czym
                twierdzimy, że różni się od niego. Ten błędny, dzielący rzeczywistość punkt
                widzenia prowadzi do sześciu trucizn umysłu: nienawiści, pożądania, głupoty, a
                następnie gniewu i zazdrości, chciwości i skąpstwa, dumy i egoizmu,. Te z kolei
                wyrażają się w dziesięciu niezdrowych działaniach ciała, mowy i umysłu,
                zabijaniu, kradzieży, seksualnym nadużyciu, kłamstwie, obmawianiu, gadulstwie i
                szorstkiej mowie, zawiści, złej woli i fałszywych poglądach. Te działania są
                złe, ponieważ prowadzą do cierpienia. To czego nie życzymy sobie i naszym
                bliskim, powinniśmy unikać aby nie czynić innym. Zamiast tego dobrze jest
                czynić dziesięć pozytywnych działań będących przeciwieństwem złych.

                chronić życie innych istot
                być hojnym na wszystkich poziomach
                posiadać właściwą aktywność seksualną
                mówić prawdę
                mówić tylko wtedy gdy zachodzi tego konieczność
                rozprzestrzeniać zgodę
                mówić uprzejmie
                być zadowolonym z własnego losu
                posiadać współczucie dla wszystkich istot
                posiadać wiarę w praktykę Nauk.
                Z umysłem musimy pracować. Gdy umysł jest rozgniewany nastąpi szorstka mowa i
                agresywne działanie, a gdy umysł jest w dobrym stanie, wtedy i cała reszta jest
                dobra.

                To, co zawierają nasze umysły obecnie i w chwili śmierci jest przyczyną
                wszelkiego szczęścia lub cierpienia. I tak doświadczamy świata w różny sposób w
                zależności od nastroju w jakim się znajdujemy. Jednego dnia wszystko jest
                piękne ponieważ jesteśmy szczęśliwi, innego dnia wszystko jest ciemne, dlatego,
                że znajdujemy się w złym nastroju.

                W ten sposób dojrzewają owoce naszych słów, myśli i działań, a gdy umysł
                opuszcza ciało dzieje się to samo, tylko teraz wzloty i upadki stają się o
                wiele mocniejsze. Ptak wysoko w powietrzu nie rzuca wyraźnego cienia, ale kiedy
                usiądzie na ziemi, cień jego jest wyraźnie widoczny. W identyczny sposób
                manifestuje się nasza karma w chwili śmierci. Wówczas, ponieważ nie dochodzą do
                nas żadne wrażenia od zmysłów, umysł rozpoczyna projektowanie swojej własnej
                treści. Jeśli jest pełen dobrych wrażeń, to doświadczamy tego samego co w
                przepiękny dzień i następuje intensywna szczęśliwość, gdyż nie ma rozproszenia
                spowodowanego ciałem. W tym stanie umysł "otwiera się" i mówimy że 'jest teraz
                w innym świecie'. Trwa on w tym stanie tak długo dopóki treść należąca do tego
                świata nie wyczerpie się w nim zupełnie. Po tym okresie budzi się w nim jego
                obecnie najmocniejsza skłonność i ta z kolei staje się przyczyną następnych
                doświadczeń wprowadzając go w ten sposób w następną sferę egzystencji. Toteż w
                zależności od tego, która z trucizn umysłu przeważa odradzamy się stale od nowa
                w jednym z sześciu światów. Trzy wyższe światy będące owocem dziesięciu
                zdrowych działań są światami bogów, półbogów i ludzi. Trzy niższe światy, owoc
                dziesięciu szkodliwych działań to piekło, oraz światy zwierząt i duchów.

                Jeśli po okresie przejściowym powtórnie doświadczymy gniewu i nienawiści
                cierpimy wówczas bardzo, i często przez wyjątkowo długie okresy czasu, w ciągu
                których zawartość naszego umysłu wyczerpuje się,
                • leksheygyatso Re: Ad vocem samobójstwa i śmerci C.D. 08.02.05, 14:39
                  Jeśli doświadczymy chciwości, pojawimy się wówczas w świecie duchów, gdzie nasz
                  ustawiczny głód i pragnienie nie są nigdy zaspokojone.
                  Jeśli jesteśmy wyjątkowo głupi to stajemy się zwierzętami.
                  Jeśli czyniliśmy dobrze, ale kierując się egoistycznymi pobudkami będziemy
                  doświadczać wielkiej radości dopóki nasze dobre czyny, myśli i słowa nie
                  wyczerpią się. Jest to świat bogów.
                  Tylko wówczas, gdy czynione przez nas dobro wypływa ze współczucia i miłości
                  dla innych jest ono dla nas naprawdę wyzwalające.
                  Jeśli jesteśmy zawistni, wówczas zachłannie patrzymy na dobra innych, pożądamy
                  ich, jesteśmy rozdrażnieni i agresywni. W takim stanie jesteśmy półbogami.
                  Stajemy się ludzkimi istotami, gdy najmocniejsze jest pragnienie. Cenne Ludzkie
                  Ciało uzyskujemy wówczas, gdy mamy wielką zasługę.
                  Jeśli przyjrzymy się uważnie temu co nas otacza i temu czego doświadczamy
                  zobaczymy, że my wszyscy tutaj żyjemy w każdym z tych sześciu światów właśnie
                  teraz. Pragnienia, egotyzm, zazdrość są nam dobrze znane. Często gdy nie
                  panujemy nad sobą wpadamy w trzy niższe światy z powodu gniewu, chciwości i
                  głupoty. Musimy zatem być nieustannie świadomi faktu, że znajdujemy się w samym
                  środku uwarunkowanej egzystencji i posiadamy niewielką kontrolę nad tym, co się
                  dzieje.

                  Nic nie jest przypadkowe. Posiadamy wspólną karmę z tymi, których lubimy lub
                  nie lubimy, z tymi z którymi mamy wypadki, lub czyimi dziećmi albo rodzicami
                  jesteśmy. Ta karma, dobra lub zła, jest przyczyną tego że mamy dobrą żonę,
                  hałaśliwego sąsiada, czy kochających rodziców. Jest ona owocem naszych
                  wcześniejszych słów, myśli i czynów, które obecnie dojrzewają. Nasze reakcje na
                  te wydarzenia będą z kolei w tym, lub innym życiu, kiedy odpowiednie warunki
                  się zgromadzą, przyczyną doświadczenia czegoś przyjemnego, lub nieprzyjemnego.
                  Zazwyczaj działania karmy są dla nas trochę niejasne, gdyż jednocześnie
                  zbieramy dobre i złe skutki. Nasze działania są kierowane niewiedzą i dlatego
                  przeważnie pomieszane. Stąd może trudno zobaczyć jak te prawa działają.

                  Większość z nas posiada jednak ich mgliste zrozumienie. Wiemy o tym, że
                  agresywni i gniewni ludzie mają często wypadki, że chciwi i skąpi cierpią i
                  stają się niewolnikami swoich posiadłości. Znamy także uczucie wyrzutów
                  sumienia z wielu przypadków w codziennym życiu. Dopóki nie będziemy w stanie
                  widzieć bezpośrednio jak karma pracuje, musimy postarać się zrozumieć, że skoro
                  pracuje obecnie to musiała pracować w przeszłości i że będzie także pracować w
                  przyszłości. Jeśli działamy rozumiejąc to, zaoszczędzimy sobie i innym
                  nieskończonych cierpień.

                  Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy lub czego nie znamy, gdzieśmy
                  się urodzili, jak wyglądamy, czy jesteśmy szczęśliwi lub smutni, każda choroba,
                  nawet wszelkie odcienie kolorów na ogonie koguta. Nasze obecne ciało jest
                  produktem wcześniejszej karmy i właśnie teraz stwarzamy jej przyszłe skutki.
                  Przyszłość zależy od teraz i jedynym sposobem zatrzymania cierpienia jest
                  powstrzymanie się od popełniania dziesięciu splamionych działań, a zamiast tego
                  praktykowanie dziesięciu zdrowych działań.

                  Tak mało wiemy o przyczynach wszystkiego że musimy być dobrzy dla wszystkich
                  istot. Wyzwalające Nauki podają nam całkiem proste wskazówki, których
                  skłonności w naszych umysłach musimy się wystrzegać. Skłonności te są
                  rezultatem egzystencji w których znajdowaliśmy się przed tym życiem i są często
                  mocnymi przyzwyczajeniami, które prowadzą nas do cierpienia, jeśli nie jesteśmy
                  wystarczająco ostrożni.

                  Jeśli często chorujemy, musimy pilnować się, by nie zabijać nawet insektów.
                  Jeśli nie mamy nigdy czegoś dosyć, musimy unikać brania tego czego nam nie
                  dano.
                  Jeśli mamy problemy z współmałżonkiem, musimy wystrzegać się niewłaściwych
                  zachowań seksualnych.
                  Jeżeli nikt nam nie wierzy, musimy czynić wszystko, żeby unikać kłamania.
                  Gdy nikt nas nie słucha, musimy wystrzegać się skłonności do bezmyślnego
                  gadulstwa.
                  Gdy jesteśmy bardzo samotni musimy pilnować się by nie mówić źle o innych.
                  Gdy nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co otrzymujemy, musimy usunąć
                  zazdrość z naszego umysłu. Gdy jesteśmy pogardliwie traktowani, to nie wolno
                  nam reagować uczuciem złej woli, a gdy jesteśmy głupi, to musimy starać się ze
                  wszystkich sił unikać złych poglądów.
                  Jeśli chcemy osiągnąć naturę prawdy musimy zrozumieć, że dobro prowadzi do
                  dobra a zło do zła.

                  Tych całkiem prostych sprawdzianów umysłu możemy wszyscy używać i być ich
                  świadomi. Możemy nawet znaleźć siłę do aktywnego czynienia dobra. Kiedy
                  zrozumiemy karmę, to będziemy czynili tylko dobrze. Zobaczymy Buddę jako bardzo
                  zdolnego lekarza, zrozumiemy święte nauki jako lekarstwa a sześć trucizn umysłu
                  jako choroby. Zrozumiemy, że nie potrzeba nam trucizn, że nie czynią nas one
                  szczęśliwymi, ale że są przyczyną wszelkiego cierpienia. Ciągle od nowa
                  stwarzają one złą karmę i utrzymują nas w kole cierpienia. Musimy zatem
                  traktować je jak źle zachowujące się dzieci, które trzeba nauczyć właściwego
                  zachowania. Musimy je tak kontrolować, by nie stać się ich niewolnikami.

                  Jest to trudne, ale nie ma powodu do rozpaczy jeśli wyda się nam, że znajdujemy
                  coraz więcej zła w sobie samym. Pierwszym krokiem jest czynić dobrze. Próba ta
                  będzie podobna do małego płomienia, a błogosławieństwo Buddy do wiatru, który
                  roznieci go w wielki ogień.

                  Błogosławieństwo umożliwi nam widzieć trochę więcej dobra, co znowu oczyści
                  nasz umysł tak, że będziemy w stanie widzieć jeszcze więcej. W ten sposób
                  otrzymujemy nowe błogosławieństwo i tak to już pójdzie dalej. W końcu staniemy
                  się tak oświeceni, że nie upadniemy więcej, a przez to będziemy zdolni pomagać
                  innym istotom. Będziemy mogli uczyć innych tego, co robić, żeby uniknąć
                  cierpienia i pomagać im usunąć niewiedzę, przyczynę cierpienia.
                  TEKST POCHODZI ZE STRONY:
                  www.dharma.pl/index_autorow/k/k alu_4podst_med.html


                    • leksheygyatso Re: werbunek do sekty? 09.02.05, 10:35
                      witam,
                      Pani Lucyno czy Pani każde inne stanowisko dotego pragnące komus w trudnej
                      sytuacji pomóc kojrzy sie z sektą.
                      czy na tym Polega Pani zdaniem tolerancja,współczucie i szacunek dla innych?
                      Może warto mniej oceniac innych ale samemu pomyslec jak tej Pani pomóc.
                      serdecznie pozdrawiam i życze duzo mądrości
                      lekshey
                      • ania20055 Re: werbunek do sekty? 09.02.05, 10:36
                        leksheygyatso napisał:

                        > witam,
                        > Pani Lucyno czy Pani każde inne stanowisko dotego pragnące komus w trudnej
                        > sytuacji pomóc kojrzy sie z sektą.
                        > czy na tym Polega Pani zdaniem tolerancja,współczucie i szacunek dla innych?
                        > Może warto mniej oceniac innych ale samemu pomyslec jak tej Pani pomóc.
                        > serdecznie pozdrawiam i życze duzo mądrości
                        > lekshey


                        wlasnie Pani Lucyno, ten Pan dobrze napisal :-)
              • ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:39
                ania20055 napisała:

                > nat.london napisała:
                >
                > > znam 1 chlopaka,ktory od roku męczy mnie bym się z nim umowila.Mam lęk pr
                > zed
                > > facetami.Nie chcę.Boję się.
                >

                a tak na marginesie czego sie boisz?
                dopoki sie z nim nie przespisz to nie masz sie czego bac...
                buduj przyjaz na ten przyklad, odpocznij od powaznych zwiazkow.

                MK
    • mskaiq Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:43
      Juz sie zapijalas i wiesz ze to nie dziala, to po co to robisz? Nie rozumiem
      dlaczego uwazasz ze ma inna. Czy dlatego ze zmienil numer telefonu. Mysle ze
      dostawal od Ciebie wiele smsow, no i od Twoich Rodzicow. Przeciez nie raz sie
      rozstawaliscie a jednak wracal.
      Mysle ze trzeba wrocic do tamtej dawnej Nat, dlugi spacer pomoglby Ci bardzo,
      sprobuj rowniez wierzyc ze nie wszystko jest przeciwko Tobie.
      Serdeczne pozrowienia.
    • smutaska3 Re: werbunek do sekty 08.02.05, 15:06
      ja wole nie czyatc bo zbyt podatna jetsem
      nie mam ochoty jesc papieru,ciac sie,byc rytualnie gwlacona,i pic krew..
      heh,.,,z ty6m ze ja wszystkie religje uwazam za sekciarksie..nom
      • nat.london Re: werbunek do sekty 08.02.05, 17:41
        Ok.Ide na winko do niego.Pozniej dojedzie moja przyjaciolka ze swoim
        przyjacielem..mezem za 2 miesiace.. Porozmawiac nie zaszkodzi,ale on konczy
        prawo..a ja zaczelam anglistyke i boje się,ze dam plame..nie wierzę w siebie
        totalnie i nadal kocham mojego bylego

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka