nat.london 08.02.05, 01:45 2 DNI ZAPIJALAM SMUTKI,A RANO PLACZ.MOJ EX KOGOS CHYBA MA I ZMIENIL NR TEL.lYKAM sTILNOX xANAX I 20 MG sERONILU. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jasko82 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 08:27 kurde nie jeste dobry od dawania porad:((, ale szkoda Ciebie zebys ciagle zaprzatala sobie glowe bylym chlopakiem pomimo tego wszystkiego co was laczylo. wiem ze nie jest latwo zapomniec ale u Ciebie to wszytko sie chyba za bardzo zapetla. Nie kombinuj z lekami, po co Ci to. Tak nie poznasz tego naprawde wyjatkowego faceta TYLKO dla Ciebie...Badz dzielna...Zobaczysz wszystko przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie tylko nie zadreczaj sie tak Odpowiedz Link Zgłoś
o0oo Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 09:42 ostatnio sobie tv ogladalem, i dwie madrosci dla ciebie wylapalem nat.london : "ania z zielonego wzgorza " - " kto rozpacza ten obraza boga" "28 dni" z sandra bullock - "definicja obledu - oczekiwanie roznych skutkow, przy powtarzaniu tych samych dzialan" Odpowiedz Link Zgłoś
smutaska3 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 10:48 o0oo fajne cytaty.. odstawianie amfy nie ejst latwe..mam andzieje ze przezyjesz i bedziesz szczesliwa Odpowiedz Link Zgłoś
leksheygyatso RATUJ SIĘ SZKODA ŻYCIA TRACIĆ 08.02.05, 12:01 witam, bardzo poruszający post. Proszę ratuj się. Szkoda życia tracić. Jesteś tego warta. Szukaj mądrych i szczerych przyjaciół.Zdrowego związku. Polecam do kontaktu: Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA (22) 654 40 41 W poniedziałki i czwartki w godz. 17-20 pod tym telefonem dyżurują lekarze psychiatrzy. Jeśli masz jakieś problemy czy wątpliwości... Psychiatra chętnie odpowie na pytania. adres psychiatra@leczdepresje.pl. POLECAM TEŻ OBEJRZEĆ LISTĘ TELEFONÓW ZAUFANIA. free.ngo.pl/pomoctel/tezety.htm lpozdrawiam "Każdy człowiek ma prawo do prawdziwej bliskości w związku. Jednak aby ją osiągnąć, trzeba najpierw poznać kilka fundamentalnych zasad". mysle,ze warto dac sobie czas na przemyslenie wszystkiego.Odpocząć.Wzmocnic się, zregenerować fizycznie i psychicznie(witaminy+dużo magnezu,selenu,b- compleks,zdrowa dieta,ruch.Nabrać dystansu do sprawy.Nie ma co rzucać sie ze związku w związek. Nie tędy droga do zdrowego dojrzałego związku opartego na miłości i szacunku.Szczęścia. Napewno polecam Pani jako lekturę obowiązkową: Mellody, P. – Toksyczne związki. Anatomia i terapia współuzależnienia. Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co Warszawa 1993(w tym roku wyjdzie II wydanie tej ksiązki). i Pia Mellody "Droga do bliskości" Wydawnictwo Jacek Santorski & Co ksązka ta uczy jak wyzwalać się z toksycznych związków i budować bliskość, której potrzebujemy i na którą zasługujemy. Autorka diagnozuje przyczyny nieudanych związków, koncentrując się na traumatycznych doświadczeniach wyniesionych z dzieciństwa, a także przedstawia praktyczne wskazówki niezbędne w procesie samouzdrawiania, pozwalające na budowanie i podtrzymywanie zdrowych relacji z partnerem. Korzystając z najnowszych metod terapeutycznych oraz przykładów zaczerpniętych z życia, wśród których znalazły się jej własne poruszające doświadczenia, Pia Mellody przedstawia przemyślane i praktyczne rady dotyczące budowania i podtrzymywania w związku i stanu bliskości. Fundamentem terapii autorki jest nauka komunikowania się i właśnie w "Drodze do bliskości" poznajemy istotny system granic dotyczących mówienia i słuchania. Poradnik ten zawiera również sprawdzone zasady porozumiewania się z partnerem w sposób wolny od strachu. Postępując zgodnie z praktycznymi wskazówkami Pii Mellody, wstępujemy na drogę wiodącą do prawdziwej bliskości; która doprowadzi nas do stanu duchowej równowagi. Propagowany przez Pię Mellody, oryginalny system wytyczania granic, będący wynikiem jej dwudziestoletniej praktyki terapeutycznej, pomoże czytelnikowi poznać fundamentalne zasady pozwalające zbudować i podtrzymać w związku prawdziwą bliskość; podnieść swoją samoocenę i odzyskać równowagę emocjonalną; poznać swoje mocne i słabe strony oraz zdobyć konkretne wskazówki dotyczące budowania zdrowych związków. Pia Mellody - jest światowym autorytetem w dziedzinie zaburzeń emocjonalnych, będących skutkiem doznanych w dzieciństwie nadużyć. Z prowadzonych przez nią warsztatów terapii uzależnień korzystają ludzie na całym świecie, a jej poradniki są tłumaczonymi na wiele języków bestsellerami. Pia Mellody wykłada w The Meadows Treatment Center, w Wickenburgu, w ośrodku dla ofiar traumatycznych przeżyć, przemocy emocjonalnej oraz różnych form uzależnień. Jest autorką bestsellerów o zjawisku współuzależnienia, m.in. "Toksyczna miłość", "Toksyczne związki". serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego OM MANI PEME HUNG NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA lekshey Odpowiedz Link Zgłoś
nat.london Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 13:56 Dziękuję za tak pelen troski post.Coraz bardziej przekonuję się do popelnienia samobojstwa.Nie chcę zyc bez mojego dzidziusia,bez faceta,ktoremu ufalam,a zostawil mnie.Nie chcę.Zaczynam zbierac tabletki.To mnie przerasta.Zmienil numer tel.a na gadu pisze,ze teskni,ale to nic nie zmieni bo ma dosc tego,ze wywoluje w nim poczucie winy,ma dosc moich rodzicow,ktorzy go nienawidzą i dosc mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.london Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 13:59 Nie będę szczęsliwa i nigdy nie pokocham innego choc jest wielu,ktorzy chcą się ze mna spotykac.Ja wiiem,ze bez niego i bez dziecka,ktorego nikt mi nie wroci nie bede szczesliwa.To po co zyc?Kazdy dzien jest katorgą i walką..Na tabletkach ktore nie usmierzą bolu straty 2 nacenniejszych osob w moim zyciu Odpowiedz Link Zgłoś
ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:00 nat.london napisała: > Dziękuję za tak pelen troski post.Coraz bardziej przekonuję się do popelnienia > samobojstwa.Nie chcę zyc bez mojego dzidziusia,bez faceta,ktoremu ufalam,a > zostawil mnie.Nie chcę.Zaczynam zbierac tabletki.To mnie przerasta.Zmienil > numer tel.a na gadu pisze,ze teskni,ale to nic nie zmieni bo ma dosc tego,ze > wywoluje w nim poczucie winy,ma dosc moich rodzicow,ktorzy go nienawidzą i dosc > > mnie. no co ty...przeciez nie bedziesz sie zabijac z powodu faceta....hej... a coz to za facet...skoro cie zostawil to znaczy, ze wcale nie jest taki znowu super...tylko sie spietral i tyle...chce sobie odmienic co? ulzyc gdie indziej? olej dupka! nie mozna mu ufac i tyle, a skoro nie mozna, to znaczy ze jest dupkiem! dla mnie nie ma nic gorszego niz porzucenie kogos...zrzucze go z tego piedestalu na ktorym go ustawilas, a zaraz sie lepiej poczujesz. mysle, z emasz bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci i to pewnie on cie w to wpedzil. Odpowiedz Link Zgłoś
ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:04 do do dziecka to bardzo ci wspolczuje...ale i to dasz rade przezyc. ludzie traca cale rodziny i zyja dalej. wiem,z elatwo tak mowic, bo ja nie stracilam dziecka, ale tez stracilam nieoczekiwanie ukochane osoby, nawet pare w krotkim czasie...no ale coz...boli jak fix i trzeba isc dalej...dla kogos innego, ktory bedzie cie potrzebowal. zostalas porzucona, wiec wiesz jak to boli. nie rob wiec tego sama innym ludziom, bo napewno komus jestes potrzebna, tylko nie chcesz tego zobaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.london Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:32 znam 1 chlopaka,ktory od roku męczy mnie bym się z nim umowila.Mam lęk przed facetami.Nie chcę.Boję się. Odpowiedz Link Zgłoś
ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:36 nat.london napisała: > znam 1 chlopaka,ktory od roku męczy mnie bym się z nim umowila.Mam lęk przed > facetami.Nie chcę.Boję się. jelsi ci sie choc troche podoba, umow sie z nim, daj cos z siebie drugiemu...nie mowie,ze powinnas zaczac nowy zwiazek...ale bedziesz sie lepiej czula jesli zainteresujesz sie czyimis uczuciami i potrzebami. a co do zaufania to znam ten temat az za dobrze i tez nie zbyt ufam...ale coz...jakos trzeba zyc i akceptowac gosci takimi jacy sa bo my tez czesto nie jestesmy takie znowu krysztalowe. trzymaj dystans i wychodz zyciu na przeciw. od jakiegos momentu mam taka zasade, inwestuje swoje uczucia tam gdzie sa mile widziane, reszte olewam, jak ktos nie potrafi mnie docenic to co mi po takim osobniku, niech idzie swoja droga. szanuj siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
leksheygyatso Ad vocem samobójstwa i śmerci 08.02.05, 14:39 witam, Moim skromnym zdaniem nic na tym świecie nie dzieje sie przypadkowo. Warto dlatego przeżyć zycie uważnie i mądrze.Pomagać innym. Samobójstwo bowiem nie jest żadnym rozwiązaniem problemu cierpienia i bólu. Niestety jak wierzą buddyści stan umysłu z którym umieramy warunkuje nastepne odrodzenie.Stąd samobójcy moga odrodzic sie w piekle bólu i strachu-piekle własnego umysłu,którego nieuporządkowali. W takij sytuacji o, której była Pani łaskawa napisać bardzo pomaga mi tekst Mistrza Buddyjskiego Kalu Rimpoche o reinkarnacji i nietrwałości. Zamiesczam poniżej pozdrawiam OM MANI PEME HUNG NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA lekshey O NIETRWAŁOŚCI Podobnie jak wszystko inne nasze Cenne Ludzkie Ciało nie jest trwałe i to jest następną rzeczą której musimy być nieustannie świadomi. Musimy uczyć się dostrzegać nietrwałość wszystkiego. Poprzez to zrozumiemy, że musimy praktykować Nauki właśnie teraz, że nie możemy czekać do jutra lub na inny dzień. Jeśli będziemy utrzymywać taką postawę przez cały czas, wówczas z tej świadomości wypływać będzie nasze działanie i unikniemy przez to wiele cierpienia. Wszystko co robimy powodowani myślą o trwałości rzeczy nie może skończyć się inaczej jak cierpieniem, gdyż nic nie jest trwałe. Kiedyś przebywaliśmy w łonie matki, teraz rośniemy a wkrótce umrzemy. Myślimy zawsze, że nie nastąpi to akurat teraz, tym niemniej wszystkie istoty wszędzie muszą umrzeć, toteż nawet gdy jesteśmy młodzi nie wolno nam myśleć, że mamy dosyć czasu, ponieważ nie mamy go nigdy. Możemy umrzeć w każdej chwili, tak nagle jak świeczka zdmuchnięta przez wiatr. Wszyscy znamy ludzi którzy umarli młodo. Gdzie wówczas pójdziemy, nie wiemy, lecz małe są szanse na to byśmy znaleźli się w którymś z tych rzadko spotykanych stanów egzystencji gdzie, jak obecnie, mamy możliwość osiągnięcia wyzwolenia. Musimy również uczyć się dostrzegać nietrwałość we wszystkim wokół nas. Gdy spojrzymy na rzekę z odległości to wydaje się nam nieruchoma, ale gdy zbliżymy się zobaczymy że ani jedna kropla wody nie pozostaje w tym samym miejscu. Wszystko powstaje i zanika. To co zebrane zostaje rozproszone. To co zbudowane, rozpada się. Nie wiemy nawet czy to co posiadamy przyniesie nam szczęście w tym życiu, czy stanie się przyczyną zmartwienia. Oto ilustracja tego punktu zaczerpnięta z jednej z nauk Buddy: Pewien mnich, uczeń Buddy znalazł klejnot spełniający życzenia swego właściciela o cokolwiek by on poprosił. Klejnot ten nie miał jednak specjalnej wartości dla mnicha który wyrzekł się wszelkiej własności. Dlatego zapytał on Buddę co ma z nim zrobić. Budda powiedział mu, żeby dał go pewnemu królowi. Zarówno mnich jak i król zastanawiali się nad tym bardzo jako że król już był bogaty a mich nie potrzebował niczego. Kiedy król przyszedł zapytać Buddę o powód, Budda powiedział: "Posiadasz więcej niż ktokolwiek inny i dlatego ciągle lękasz się, że to stracisz. Toteż właśnie ty potrzebujesz tego klejnotu bardziej niż ktokolwiek." Jeśli nauczymy się dostrzegać fakt że nic nie jest trwałe, jak wszystko powstaje, zmienia się i przemija, wówczas zaczniemy stopniowo rozumieć, że wszystko jest kombinacją różnych warunków które raz skupiają się razem a innym razem rozdzielają się i nie posiadają jakiejkolwiek własnej natury czy esencji. Rozumienie tego jest właśnie drogą prowadzącą poza uwarunkowaną egzystencję. Jeśli jednak umrzemy wraz ze złudzeniem o rzeczywistości "Ja", wówczas nie będziemy mieć żadnego wyboru i nasze wcześniejsze działania w pełni uwarunkują to co wówczas nastąpi. Jest zatem rzeczą życiowo ważną, żeby zanim umrzemy nauczyć się nauk mówiących nam o przyczynie i skutku, czyli o KARMIE. KARMA Karmą nazywamy te niezmienne i całkowicie bezosobowe prawa, które rządzą przyczyną i skutkiem. Wszystko zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz co nazywamy naszymi "jaźniami" jest rezultatem czegoś co wydarzyło się wcześniej i stało się przyczyną późniejszego skutku. Karma odnosi się również do moralności. Doświadczamy nieprzyjemnych skutków niezdrowych przyczyn, i przyjemnych skutków zdrowych przyczyn. Wszystko co robimy, mówimy lub myślimy jest podobne do nasion, które dojrzewają często przez wiele żywotów zanim warunki dla nich zejdą się razem i w ten sposób zbierzemy z nich owoc. Trujące nasiona rodzą trujący owoc, zdrowe nasiona rodzą zdrowy owoc. Przyczyną tego że robimy rzeczy które prowadza do nieprzyjemnych skutków i tego, ze nasz umysł jest z nimi związany jest podstawowa nieznajomość natury umysłu. Czyni ona naszą działalność podobną do wystrzeliwania strzał z łuku w mrok bez możliwości widzenia tarczy. Z tej całkowitej niewiedzy, której nie jesteśmy świadomi, powstaje nasze poczucie rozdwojenia na "Ja" i coś o czym twierdzimy, że różni się od niego. Ten błędny, dzielący rzeczywistość punkt widzenia prowadzi do sześciu trucizn umysłu: nienawiści, pożądania, głupoty, a następnie gniewu i zazdrości, chciwości i skąpstwa, dumy i egoizmu,. Te z kolei wyrażają się w dziesięciu niezdrowych działaniach ciała, mowy i umysłu, zabijaniu, kradzieży, seksualnym nadużyciu, kłamstwie, obmawianiu, gadulstwie i szorstkiej mowie, zawiści, złej woli i fałszywych poglądach. Te działania są złe, ponieważ prowadzą do cierpienia. To czego nie życzymy sobie i naszym bliskim, powinniśmy unikać aby nie czynić innym. Zamiast tego dobrze jest czynić dziesięć pozytywnych działań będących przeciwieństwem złych. chronić życie innych istot być hojnym na wszystkich poziomach posiadać właściwą aktywność seksualną mówić prawdę mówić tylko wtedy gdy zachodzi tego konieczność rozprzestrzeniać zgodę mówić uprzejmie być zadowolonym z własnego losu posiadać współczucie dla wszystkich istot posiadać wiarę w praktykę Nauk. Z umysłem musimy pracować. Gdy umysł jest rozgniewany nastąpi szorstka mowa i agresywne działanie, a gdy umysł jest w dobrym stanie, wtedy i cała reszta jest dobra. To, co zawierają nasze umysły obecnie i w chwili śmierci jest przyczyną wszelkiego szczęścia lub cierpienia. I tak doświadczamy świata w różny sposób w zależności od nastroju w jakim się znajdujemy. Jednego dnia wszystko jest piękne ponieważ jesteśmy szczęśliwi, innego dnia wszystko jest ciemne, dlatego, że znajdujemy się w złym nastroju. W ten sposób dojrzewają owoce naszych słów, myśli i działań, a gdy umysł opuszcza ciało dzieje się to samo, tylko teraz wzloty i upadki stają się o wiele mocniejsze. Ptak wysoko w powietrzu nie rzuca wyraźnego cienia, ale kiedy usiądzie na ziemi, cień jego jest wyraźnie widoczny. W identyczny sposób manifestuje się nasza karma w chwili śmierci. Wówczas, ponieważ nie dochodzą do nas żadne wrażenia od zmysłów, umysł rozpoczyna projektowanie swojej własnej treści. Jeśli jest pełen dobrych wrażeń, to doświadczamy tego samego co w przepiękny dzień i następuje intensywna szczęśliwość, gdyż nie ma rozproszenia spowodowanego ciałem. W tym stanie umysł "otwiera się" i mówimy że 'jest teraz w innym świecie'. Trwa on w tym stanie tak długo dopóki treść należąca do tego świata nie wyczerpie się w nim zupełnie. Po tym okresie budzi się w nim jego obecnie najmocniejsza skłonność i ta z kolei staje się przyczyną następnych doświadczeń wprowadzając go w ten sposób w następną sferę egzystencji. Toteż w zależności od tego, która z trucizn umysłu przeważa odradzamy się stale od nowa w jednym z sześciu światów. Trzy wyższe światy będące owocem dziesięciu zdrowych działań są światami bogów, półbogów i ludzi. Trzy niższe światy, owoc dziesięciu szkodliwych działań to piekło, oraz światy zwierząt i duchów. Jeśli po okresie przejściowym powtórnie doświadczymy gniewu i nienawiści cierpimy wówczas bardzo, i często przez wyjątkowo długie okresy czasu, w ciągu których zawartość naszego umysłu wyczerpuje się, Odpowiedz Link Zgłoś
leksheygyatso Re: Ad vocem samobójstwa i śmerci C.D. 08.02.05, 14:39 Jeśli doświadczymy chciwości, pojawimy się wówczas w świecie duchów, gdzie nasz ustawiczny głód i pragnienie nie są nigdy zaspokojone. Jeśli jesteśmy wyjątkowo głupi to stajemy się zwierzętami. Jeśli czyniliśmy dobrze, ale kierując się egoistycznymi pobudkami będziemy doświadczać wielkiej radości dopóki nasze dobre czyny, myśli i słowa nie wyczerpią się. Jest to świat bogów. Tylko wówczas, gdy czynione przez nas dobro wypływa ze współczucia i miłości dla innych jest ono dla nas naprawdę wyzwalające. Jeśli jesteśmy zawistni, wówczas zachłannie patrzymy na dobra innych, pożądamy ich, jesteśmy rozdrażnieni i agresywni. W takim stanie jesteśmy półbogami. Stajemy się ludzkimi istotami, gdy najmocniejsze jest pragnienie. Cenne Ludzkie Ciało uzyskujemy wówczas, gdy mamy wielką zasługę. Jeśli przyjrzymy się uważnie temu co nas otacza i temu czego doświadczamy zobaczymy, że my wszyscy tutaj żyjemy w każdym z tych sześciu światów właśnie teraz. Pragnienia, egotyzm, zazdrość są nam dobrze znane. Często gdy nie panujemy nad sobą wpadamy w trzy niższe światy z powodu gniewu, chciwości i głupoty. Musimy zatem być nieustannie świadomi faktu, że znajdujemy się w samym środku uwarunkowanej egzystencji i posiadamy niewielką kontrolę nad tym, co się dzieje. Nic nie jest przypadkowe. Posiadamy wspólną karmę z tymi, których lubimy lub nie lubimy, z tymi z którymi mamy wypadki, lub czyimi dziećmi albo rodzicami jesteśmy. Ta karma, dobra lub zła, jest przyczyną tego że mamy dobrą żonę, hałaśliwego sąsiada, czy kochających rodziców. Jest ona owocem naszych wcześniejszych słów, myśli i czynów, które obecnie dojrzewają. Nasze reakcje na te wydarzenia będą z kolei w tym, lub innym życiu, kiedy odpowiednie warunki się zgromadzą, przyczyną doświadczenia czegoś przyjemnego, lub nieprzyjemnego. Zazwyczaj działania karmy są dla nas trochę niejasne, gdyż jednocześnie zbieramy dobre i złe skutki. Nasze działania są kierowane niewiedzą i dlatego przeważnie pomieszane. Stąd może trudno zobaczyć jak te prawa działają. Większość z nas posiada jednak ich mgliste zrozumienie. Wiemy o tym, że agresywni i gniewni ludzie mają często wypadki, że chciwi i skąpi cierpią i stają się niewolnikami swoich posiadłości. Znamy także uczucie wyrzutów sumienia z wielu przypadków w codziennym życiu. Dopóki nie będziemy w stanie widzieć bezpośrednio jak karma pracuje, musimy postarać się zrozumieć, że skoro pracuje obecnie to musiała pracować w przeszłości i że będzie także pracować w przyszłości. Jeśli działamy rozumiejąc to, zaoszczędzimy sobie i innym nieskończonych cierpień. Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy lub czego nie znamy, gdzieśmy się urodzili, jak wyglądamy, czy jesteśmy szczęśliwi lub smutni, każda choroba, nawet wszelkie odcienie kolorów na ogonie koguta. Nasze obecne ciało jest produktem wcześniejszej karmy i właśnie teraz stwarzamy jej przyszłe skutki. Przyszłość zależy od teraz i jedynym sposobem zatrzymania cierpienia jest powstrzymanie się od popełniania dziesięciu splamionych działań, a zamiast tego praktykowanie dziesięciu zdrowych działań. Tak mało wiemy o przyczynach wszystkiego że musimy być dobrzy dla wszystkich istot. Wyzwalające Nauki podają nam całkiem proste wskazówki, których skłonności w naszych umysłach musimy się wystrzegać. Skłonności te są rezultatem egzystencji w których znajdowaliśmy się przed tym życiem i są często mocnymi przyzwyczajeniami, które prowadzą nas do cierpienia, jeśli nie jesteśmy wystarczająco ostrożni. Jeśli często chorujemy, musimy pilnować się, by nie zabijać nawet insektów. Jeśli nie mamy nigdy czegoś dosyć, musimy unikać brania tego czego nam nie dano. Jeśli mamy problemy z współmałżonkiem, musimy wystrzegać się niewłaściwych zachowań seksualnych. Jeżeli nikt nam nie wierzy, musimy czynić wszystko, żeby unikać kłamania. Gdy nikt nas nie słucha, musimy wystrzegać się skłonności do bezmyślnego gadulstwa. Gdy jesteśmy bardzo samotni musimy pilnować się by nie mówić źle o innych. Gdy nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co otrzymujemy, musimy usunąć zazdrość z naszego umysłu. Gdy jesteśmy pogardliwie traktowani, to nie wolno nam reagować uczuciem złej woli, a gdy jesteśmy głupi, to musimy starać się ze wszystkich sił unikać złych poglądów. Jeśli chcemy osiągnąć naturę prawdy musimy zrozumieć, że dobro prowadzi do dobra a zło do zła. Tych całkiem prostych sprawdzianów umysłu możemy wszyscy używać i być ich świadomi. Możemy nawet znaleźć siłę do aktywnego czynienia dobra. Kiedy zrozumiemy karmę, to będziemy czynili tylko dobrze. Zobaczymy Buddę jako bardzo zdolnego lekarza, zrozumiemy święte nauki jako lekarstwa a sześć trucizn umysłu jako choroby. Zrozumiemy, że nie potrzeba nam trucizn, że nie czynią nas one szczęśliwymi, ale że są przyczyną wszelkiego cierpienia. Ciągle od nowa stwarzają one złą karmę i utrzymują nas w kole cierpienia. Musimy zatem traktować je jak źle zachowujące się dzieci, które trzeba nauczyć właściwego zachowania. Musimy je tak kontrolować, by nie stać się ich niewolnikami. Jest to trudne, ale nie ma powodu do rozpaczy jeśli wyda się nam, że znajdujemy coraz więcej zła w sobie samym. Pierwszym krokiem jest czynić dobrze. Próba ta będzie podobna do małego płomienia, a błogosławieństwo Buddy do wiatru, który roznieci go w wielki ogień. Błogosławieństwo umożliwi nam widzieć trochę więcej dobra, co znowu oczyści nasz umysł tak, że będziemy w stanie widzieć jeszcze więcej. W ten sposób otrzymujemy nowe błogosławieństwo i tak to już pójdzie dalej. W końcu staniemy się tak oświeceni, że nie upadniemy więcej, a przez to będziemy zdolni pomagać innym istotom. Będziemy mogli uczyć innych tego, co robić, żeby uniknąć cierpienia i pomagać im usunąć niewiedzę, przyczynę cierpienia. TEKST POCHODZI ZE STRONY: www.dharma.pl/index_autorow/k/k alu_4podst_med.html Odpowiedz Link Zgłoś
leksheygyatso Re: werbunek do sekty? 09.02.05, 10:35 witam, Pani Lucyno czy Pani każde inne stanowisko dotego pragnące komus w trudnej sytuacji pomóc kojrzy sie z sektą. czy na tym Polega Pani zdaniem tolerancja,współczucie i szacunek dla innych? Może warto mniej oceniac innych ale samemu pomyslec jak tej Pani pomóc. serdecznie pozdrawiam i życze duzo mądrości lekshey Odpowiedz Link Zgłoś
ania20055 Re: werbunek do sekty? 09.02.05, 10:36 leksheygyatso napisał: > witam, > Pani Lucyno czy Pani każde inne stanowisko dotego pragnące komus w trudnej > sytuacji pomóc kojrzy sie z sektą. > czy na tym Polega Pani zdaniem tolerancja,współczucie i szacunek dla innych? > Może warto mniej oceniac innych ale samemu pomyslec jak tej Pani pomóc. > serdecznie pozdrawiam i życze duzo mądrości > lekshey wlasnie Pani Lucyno, ten Pan dobrze napisal :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: werbunek do sekty? 09.02.05, 10:49 a zauwazyl Pan zebym kazdemu sekciarstwo wmawiala? Odpowiedz Link Zgłoś
ania20055 Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:39 ania20055 napisała: > nat.london napisała: > > > znam 1 chlopaka,ktory od roku męczy mnie bym się z nim umowila.Mam lęk pr > zed > > facetami.Nie chcę.Boję się. > a tak na marginesie czego sie boisz? dopoki sie z nim nie przespisz to nie masz sie czego bac... buduj przyjaz na ten przyklad, odpocznij od powaznych zwiazkow. MK Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: TRACĘ NADZIEJĘ 08.02.05, 14:43 Juz sie zapijalas i wiesz ze to nie dziala, to po co to robisz? Nie rozumiem dlaczego uwazasz ze ma inna. Czy dlatego ze zmienil numer telefonu. Mysle ze dostawal od Ciebie wiele smsow, no i od Twoich Rodzicow. Przeciez nie raz sie rozstawaliscie a jednak wracal. Mysle ze trzeba wrocic do tamtej dawnej Nat, dlugi spacer pomoglby Ci bardzo, sprobuj rowniez wierzyc ze nie wszystko jest przeciwko Tobie. Serdeczne pozrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
smutaska3 Re: werbunek do sekty 08.02.05, 15:06 ja wole nie czyatc bo zbyt podatna jetsem nie mam ochoty jesc papieru,ciac sie,byc rytualnie gwlacona,i pic krew.. heh,.,,z ty6m ze ja wszystkie religje uwazam za sekciarksie..nom Odpowiedz Link Zgłoś
nat.london Re: werbunek do sekty 08.02.05, 17:41 Ok.Ide na winko do niego.Pozniej dojedzie moja przyjaciolka ze swoim przyjacielem..mezem za 2 miesiace.. Porozmawiac nie zaszkodzi,ale on konczy prawo..a ja zaczelam anglistyke i boje się,ze dam plame..nie wierzę w siebie totalnie i nadal kocham mojego bylego Odpowiedz Link Zgłoś