Dodaj do ulubionych

gleboka depresja itp/?

11.02.05, 14:49
czy chec zapytania sie pracownika supermarketu czy nie ma ochoty sie zabic?itp
to sa urojenie depresyjne?czy pod co to mozna pdciagnac?pytam powaznie?
albo takie schizy ze jak sie nie zabije to bede starsznie cierpiec?
bo juz teraz mi to przeszlo...

ale zetsanwiam sie czy to mozna zakwalfikowac pod objawy psychotyczne czy tez
nie?

i jeszcze sprawa lękow?czy jak sie wsyztskiego boje w depresji to to jest
norma??jak odroznic depresje lekowa od takiej normalnej????

aha.lekarza pytac nie bede:D
nie ma bata...
Obserwuj wątek
    • leksheygyatso TEKST AD VOCEM -ADRES E-MAIL DO KONSULTACJI 11.02.05, 15:22
      WITAM,

      ad vocem podziału rozponawania symptomów depresji i klasyfikacji polecam uważną
      lekturę tekstu p.Iwony GROBEL i p. Dariusza Macieja MYSZKI.

      www.leczdepresje.pl/main.php?S=leczdepresje&L=pol&T=text4all
      a swoją drogą nie ma co się bać lekarza mozna go przecież zapytać on-line
      wirtualnie.
      adres:
      psychiatra@leczdepresje.pl

      pozdrawiam
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      życzę wszystkiego najlepszego
      lekshey




    • sam20 Re: gleboka depresja itp/? 11.02.05, 23:08
      głebokie refleksje czy mózgu dysleksje
      wkurw.... mnie ciągłe traumatyczne życia lekcje

      chciałbym wierzyć om mani padme hum

      www.budda.pl/a/Teksty/Nauki/Obja%B6nienia%20mantry%20Avalokite%B6wary%20OM%20MANI%20PADME%20HUM.html
    • anatemka Re: gleboka depresja itp/? 11.02.05, 23:18
      z tego co pamiętam z zajęć na psychiatrii, to w głębokiej depresji człowiek nie
      popełnia samójstwa, ani nie planuje go.
      poza tym, po co ci wiedzieć jaką masz depresję? to może być ważne dla lekarza,
      żeby odpowiednio leczenie ustawić. Ale spędzać dnie na mysleniu jakie objawy do
      czego pasują?
      • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 01:54
        tak mówią?
        tzn. że popełnia się je w depresji 'płytszej'?
        nie wiem czy jest tak do końca i ze wszystkimi - ale
        coś jest na rzeczy;
        często mam takie stany, kiedy
        na nic, absolutnie na nic, nie mam siły;
        ruszenie się z wyra staje się czymś na kształt
        wyprawy w dżunglę amazońską or something;
        nie mówiąc o innych przyjemnostach takich jak prysznic czy czytanie,
        choćby "Tytusa, Romka i Atomka" :-)
        (a o wizycie w markecie strach nawet pomyśleć);
        pora umierać :-D

        pozdrawiam gorąco,
        Deszczowa :-I
        • smutaska3 Re: deszczowa piosenka.. 12.02.05, 12:20
          jasne ze to jest ciezka depresja..masz wkleje ci :
          a co innego ze moze ci sie na kilka dni porpawia np. ,no nie i przechodzi w
          srednia..
          co do supermarketu...to ja poszlam praktycznie po meisiecu,,to juz mi sie
          troche poprawilo..ale jest jeszce cos takiego jak jakies udawanie,,,,

          ja naprawde nie wiem po co ide,caly czas sie boje,nie wiem czmeu to robie,i ide
          tylko dlatego ze ktos mnie naklanial oprzez pol dnia,i ze starchu ze mnie
          zamkna w psychiatryku

          no to ku.. rzeczywisice wycieczka..buchacha///

          pora umierac:P z tym sie zgodze..

          nie mylmy glebokiej depresji z jakoms katatonia czy czyms kiedy ktos naprawde
          juz wyglada jak umarly
          ///no i samobojstwo z cala pewnoscia nie popelnia sie w glebokiej,przynajmiej
          nie ja..bo wtedy sie wszystkiego boje...wiec robienie wielkiego NIC ,ktore jets
          i tak robieniem czegso,jest jednak najmniej starszne
      • smutaska3 Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 12:12
        raczej sie nie zdarza by czlowiek w glebokiej depresji popelnil
        samobojstwo..chyba ze natsapi jaks nieprzewidziana poprawa i nadarzy sie ku
        temu okazja..przeciez sa rozne takie jazdy..np. depresja agitowana czy cos w
        tym stylu
        co do nie planowania,to uwazam ze to ma neiwiele wspolnego z prawda..ja zawsze
        planuje moje samobojstwo nawte jak nie jestem wstanie sie sama ubrac..ze plany
        te sa bez ladu i skladu to juz inna sprawa,,,,
        /////
        kobieto jak ja bym sama sie soba niezajmowala,i swoja choroba ,tylko polegala
        na lekarzach..to na pewno bysmy tu dzis nie rozmawialy..wiec...
        //nie pytalam czy to ciezka depresja..tylkoczy cos takiego mozna zakwalfikowac
        do urojen,do objawow psychotycznych...
    • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 01:58
      ja mam podobnie;
      tych kolesi z supermarketów mam ochotę zapytać jak mogą tam pracować;
      w autobusach itp. też the same..
      och, och, och;
      jak mam dość..
      • vinja Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 02:44
        W "głębokiej depresji " otępienie , odrętwienie , obojętność ...
        Obojętne jest życie , obojętna jest śmierć ...
        Zupełnie obojętny własny wygląd.
        A sił by cokolwiek zrobić , przemyśleć, zdecydować - nie ma ...

        W "głebokiej depresji " nie chadza się do supermarketów . bo nie ma motywacji
        ŻADNEJ żeby w ogóle wstać , ubrać się , wyjść ...

        W "głębokiej depresji " przejście kilku metów do toalety to wyczyn.
        Czasem druga osoba musi przyjść pomóc doprowadzić do łazienki.
        Umyć.

        Brak jest reakcji uczuciowych , emocji jakichkolwiek.

        Taką znam "głęboką depresję".

        Bzdurny wątek...



        • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:13
          o t ę p i e n i e,
          o d r ę t w i e n i e,
          o b o j ę t n o ś ć;

          tak właśnie mam c z a s e m, nie zawsze -
          czy to znaczy, że nie jest to depresja głęboka?
          naprawdę wszystko mi jedno, nawet wtedy kiedy mam siłę szlajać się po
          supermarketach;
          brak motywacji - t e ż w deficycie;
          zdaża się, że kilka dni pod rząd w ogólę nie wstaję;
          emocje jeśli są, to p ł y t k i e,
          jestem w y p r u t a ze wszystkiego,
          chronicznie z m ę c z o n a,
          wzięta jakby w jaki trascendentny n a w i a s,
          w y k l ę t a..
          wymazywana - powoli, ale systematycznie - metafizyczną gumą-myszką;
          przestałam płakać, ale do Ikei wciąż jeżdżę?
          czy to znaczy, że ja nie mam g ł ę b o k i e j depresji?

          pozdrawiam,
          Deszczowa :-I
          • vinja Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:18
            " czy to znaczy, że ja nie mam g ł ę b o k i e j depresji? "

            Czy pytasz z nadzieją , czy z wyrzutem ???
            • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:26
              vinja napisała:

              > Czy pytasz z nadzieją , czy z wyrzutem ???

              ani z tym, ani z tamtym;
              po prostu pytam;

              bo sytuacja, którą opisałaś - jeżeli miałaby trwać nieprzerwanie - szybko musi
              doprowadzić do śmierci;
              to coś tak krańcowego, że nazwałabym to już raczej agonią postdepresyjną -
              nie depresją

              pozdrawiam,
              Deszczowa :-I
              • vinja Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:40
                deszczowa.piosenka napisała:

                > vinja napisała:
                >
                > > Czy pytasz z nadzieją , czy z wyrzutem ???
                >
                > ani z tym, ani z tamtym;
                > po prostu pytam;
                >
                > bo sytuacja, którą opisałaś - jeżeli miałaby trwać nieprzerwanie - szybko musi
                > doprowadzić do śmierci;
                > to coś tak krańcowego, że nazwałabym to już raczej agonią postdepresyjną -
                > nie depresją
                >
                > pozdrawiam,
                > Deszczowa :-I


                A jednak to mija (leczone intensywnie) i bywa , że jest się "sprawnym " ...przez
                jakiś czas...

                a może już się nie powtórzy , nie wiem...
                • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:49
                  no właśnie - o tę "sprawność" tu chodzi..
                  bo jak nazwiesz ten stan? już nie głębokim?
                  nie-depresją?

                  pozdrawiam,
                  Deszczowa :-)
                  --
                  a ja chcę życia płasko..
                  (H. Poświatowska)

                  • vinja Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 03:53
                    Gdy się pamięta tamto , to ta "sprawność kulawa" jest jak odrodzenie , nadzieja ...
                    Dopóki się pamięta...
                    • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 04:32
                      znam te "odrodzenia", moje fenixy;
                      a więc to już niedepresja niegłęboka ;-)

                      --
                      a ja chcę życia nisko..
                      (H. Poświatowska)

                      • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja itp/? 12.02.05, 04:35
                        deszczowa.piosenka napisała:

                        > znam te "odrodzenia", moje fenixy;
                        > a więc to już niedepresja niegłęboka ;-)

                        ?
                        (zapomniałam wklepać ten znaczek)

                        pozdrawiam i snów p i ę k n y c h życzę :-)
                        (choć czasem wystarczy, żeby niestraszne były lub po prostu "nie były")

                        --
                        z moim sercem, co wewnątrz tkwi..
                        (H. Poświatowska)
                  • smutaska3 Re: odrodzenie 12.02.05, 12:34
                    to widac kazdy ma inaczej,boo ja gdy pamietam tamten stan to nie czuje ulgi
                    tylko strach
                    a po za tym stan dlugiej glebokiej depresji nie moze chyba obyc sie bez
                    konsekwencji??

                    ja sie czuje po nim glupszaaaaa,czuje ze z moja pamiecia coraz gorzej,ze z moja
                    inteligencja coraz gorzej,z motywacja coraz gorzej,z checia
                    zycia,energia,optymizmem,samowystarczalnoscia,ze wsyzstkim coraz gorzej,ze
                    wogole moj mozg umiera,no bo cialo w sumei wraca do formy...
                    i w zdrowiu czy w lzejszej chorobie to ja to czuje poprostu...

                    czy czekanie na kolejna katastrofe i perspektywa meczerni zeby dojsc do jako
                    takiego stanu rzecyzwisice moze byc taka kuszaca???
                    nie czuje ulgi....chyba ze taka ze moge sie pojsc zabic..no to ejst ulga
                    • zoltanek Re: odrodzenie 12.02.05, 22:24
                      twój mózg nie umiera, tylko podobnie jak mój przeistacza się w doskonalszą forme
        • smutaska3 Re: re vinja 12.02.05, 12:27
          widocznie znasz depresje bez lękóe,albo z malymi..bo tu gdzie dominuje lek tak
          jak u mnie...

          to np. moge sie ubierac przez caly dizen i tego nie zrobie..aby tylko byc
          uznana za zdrowa:D

          na nic nie masz sil,nie wiesz co robisz,ale ten lek,on cie do czgeos pcha,niby
          do niczgeo,co chwila przestajesz,ale gdy jest ten lek,to juz przestaje ci byc
          obojetne..
          • vinja Re: re vinja 12.02.05, 15:44
            smutaska3 napisała:

            > widocznie znasz depresje bez lękóe,albo z malymi..bo tu gdzie dominuje lek tak
            > jak u mnie...
            >

            Nie rozumiemy się .
            Wiem co to lęk .
            Lęki zabrały mi sporą część życia.

            Źle leczone doporowadziły do dna depresji.

            W "głębokiej depresji" lęków już nie ma ...
            Bo nie ma nic.

            Przypominam , że to co piszę to JEDYNIE moje subiektywne odczucia i to co
            doświadczałam widząc innych pacjentów
            Pozdrawiam ciepło
            vinja
            • smutaska3 Re: re vinja 12.02.05, 16:53
              okej nie bede sie sprzeczac,na pewno sa glebzze depresje niz te ktore ja
              przeszlam..i moze rzeczywiscie wtedy sie nic nie czuje..ale to chyba przyjemny
              stan skoro NIC sie nie czuje

              • looserka Re: re vinja 12.02.05, 18:03
                Nie życzę Ci, abyś kiedykolwiek doznała tego stanu. Zresztą słowa niewiele tu
                mogą opisać.
                Może dość już tych depresyjnych fantazji?
                • smutaska3 Re: re vinja 12.02.05, 18:23
                  no sory uwazam ze to glupi tkst z tym nic nie czuciem,bo nic nie czuje to sie
                  byc moze po smeirci albo pod narkozem..wiec sadze ze w takim stanie sie barzo
                  cierpi...

                  hehe..moze nie zdaze..bo wybierAM sie an drugi swiaat..a poki co bede brala
                  leki..wiec nie bedzie tak zle..nara
                  • looserka Re: re vinja 12.02.05, 19:06
                    smutaska3 napisała:

                    > no sory uwazam ze to glupi tkst z tym nic nie czuciem,bo nic nie czuje to sie
                    > byc moze po smeirci albo pod narkozem..wiec sadze ze w takim stanie sie barzo
                    > cierpi...

                    To nie był głupi tekst. Ale nie da się przystepnie opisać takiego stanu -
                    całkowitej pustki, zero uczuć, zero myśli, zero czegokolwiek, może pojęcie
                    próżni absolutnej byłoby najbliższe. A przy tym wszystkim,coś się jednak
                    czuje, ale to jedynie poczucie ciężaru własnego istnienia, takie bardziej
                    fizyczne niż egzystencjalne i lęk też ma postać fizycznego "czegoś"tkwiącego w
                    organiźmie niż lęku uświadomionego. Bo mysli są zatamowane, uczucia również.
                    Niczego się nie planuje, nawet śmierci, to ponad siły, myslenie o czymkolwiek w
                    sposób logiczny jest niemożliwe.
                    Ale słowa nie oddają tego stanu, powtarzam , trzeba to przeżyć,ale nikomu nie
                    życzę. A widziałam w szpitalu ludzi w depresji znacznie głębszej, kiedy
                    konieczne było sztuczne odżywianie, bo byli na skraju śmierci przez fizyczne
                    wyniszczenie ( ciężką depresją).
                  • looserka Re: re vinja 12.02.05, 19:16
                    smutaska3 napisała:
                    > hehe..moze nie zdaze..bo wybierAM sie an drugi swiaat..

                    Poza tym...dlaczego tak uparcie epatujesz sama siebie tą śmiercią? W czym Ci to
                    pomaga?
                    • smutaska3 Re: re vinja 12.02.05, 21:13
                      w przezyciu kolejnego dnia:DD



                      nie rozumem czemu natomiast czemu ty tak uparcie tego tematu unikasz i tak cie
                      on denerwuje
                      • looserka Re: re vinja 12.02.05, 22:22
                        smutaska3 napisała:


                        > nie rozumem czemu natomiast czemu ty tak uparcie tego tematu unikasz i tak cie
                        >
                        > on denerwuje

                        Bo sama go kiedyś gruntownie przerabiałam. Bo wielokrotnie przerabiałam cudze
                        śmierci - także te samobójcze. I nauczyłam się jednego - że smierć to nie
                        zabawka, którą można się mentalnie i werbalnie pobawić i postymulować. I
                        dlatego, szczerze powiem, że z lekka wkurzają mnie Twoje codzienne deklaracje w
                        stylu "hehe, i tak mam zamiar się zabić" itp..
                        Sorry.
                        • smutaska3 Re: re vinja 12.02.05, 22:34
                          hmmmm...to moze ja zebym nie musiala tego gruntownie przerabiac,,,dowiem sie
                          czegos na ten temat od ciebie,moze ty mi to jakos wytumaczyc ze smierc to nie
                          zabawka itp.

                          bo jak widac tego nie wiem/nie przezylam w zyciu zadnego samobojstwa bliskiej
                          osoby.../nie wiem ze smierc nie pyta o zdanie a igranie z nia moze sie syzbko i
                          centralnie skoncyzc

                          sory dla mnie zycie albo jest zabawa albo gownem albo tym i tym..wiec jak nie
                          sprecyzujesz swoich madrosci...to poprostu moze nie czytaj moich postow i daj
                          mi gruntownie przerabiac jedyny temat ktory mnie interesuje

                          z powazaniem trup w niedlugim czasie (czas pojeciem wzglednym,trup rowniez)
                          • looserka Re: re vinja 12.02.05, 23:34
                            Droga Smutasko. Wątpię,abym była w stanie precyzować Ci "moje mądrości" i
                            wytłumaczyć w taki sposób, abyś to do siebie przyjęła, że śmierć nie jest
                            zabawką, a życie nie jest ani zabawą ani gównem ani tym i tym jedynie - bo nie
                            chcę, aby zabrzmiało to jak wymądrzanie się starej baby wobec 19-latki. To
                            wszystko niestety(?) i tak będziesz musiała przerobić sama, nie ma innej drogi.
                            Dlatego chyba faktycznie masz rację - nie będę czytać Twoich postów ani się do
                            nich ustosunkowywać. Powiem Ci na koniec tylko jedno. Mam syna w Twoim wieku.
                            Nie jest jeszcze dojrzałym człowiekiem, nie wiem co go w życiu spotka, ale wiem
                            jedno - mimo, że sam przechodził niedawno depresyjne załamanie, nigdy nie
                            wypowiedziałby się na temat śmierci w ten sposób co Ty ( co nie znaczy, że
                            zakładam,iz nigdy nie będzie miał np. mysli samobójczych - oby nie!). Dlaczego?
                            Ponieważ jego najbliższy przyjaciel zmarł w wieku l.16 na raka, a obecnie drugi
                            jego bliski kolega umiera na białaczkę.
                            Nie życzę Ci takich doświadczeń. Życzę Ci, abyś wyleczyła się z depresji,
                            pogodziła ze światem i z sobą i zasmakowała tego wszystkiego dobrego, co życie
                            może Ci przynieść. I żebyś czasem, gdy czujesz się lepiej, spróbowała spojrzeć
                            na życie i ludzi wychodząc choć na chwilę poza ciasną perspektywę swego
                            depresyjnego świata. Można wtedy nagle dostrzec zupełnie zaskakujące
                            rzeczy,serio.
                            To tyle, obiecuję więcej nie komentować Twoich postów. One mnie bolą, ale każdy
                            ma prawo do wypowiedzi, nawet jeśli kogoś innego miałoby to ranić. Czasem tylko
                            warto też pomyśleć o uczuciach jakie możesz budzić w innych - tylko pomysleć.
                            To nie dotyczy tylko tego forum - może bardziej,nie, przede wszystkim, świata
                            realnego.
                            Pozdrawiam.
                            • smutaska3 Re: looserka 13.02.05, 12:38
                              jakos licytowanie się nieszczesciami,ktore w zyciu spotykaja kazdego..mnie nie
                              rusza

                              mam nadzieje ze twoj syn, nie bedzie mial mysli samobojczych nigdy w zyciu;ale
                              jak juz bedzie mial to o nich powie,a nie sie zabije/i bedzie mial komu
                              powiedziec,nie narazajac sie na gromy z nieba,albo lamentacje/szok nie jest
                              zbyt mily chyba


                              z depresji endogennej ani z chad nie da sie wyleczyc,mozna to co najwyzej
                              zaleczyc,choc w moim przypadku od 3 lat efekty zaleczania sa marne,wiec to
                              bardzo nietrafione zyczenia

                              dla mnie takim samym dramtem jets chciec zyc,gdy sie umiera/jak i niechciec
                              zyc,gdy sie zyje..

                              ps. moze tak by bardziej optymistyczny nick??

                              • looserka Re: looserka 13.02.05, 14:33
                                smutaska3 napisała:

                                > jakos licytowanie się nieszczesciami,ktore w zyciu spotykaja kazdego..mnie
                                nie
                                > rusza

                                Nie chodziło o licytowanie się... szkoda, że mnie nie zrozumiałaś

                                > z depresji endogennej ani z chad nie da sie wyleczyc,mozna to co najwyzej
                                > zaleczyc,choc w moim przypadku od 3 lat efekty zaleczania sa marne,wiec to
                                > bardzo nietrafione zyczenia
                                >

                                Po pierwsze - bardzo różnie z tym bywa. Czasem zdarza się, że nawroty nagle
                                ustępują, albo remisja trwa przez wiele lat. Nie ma reguł. Wiele zależy też od
                                dobrego i systematycznego leczenia. Więc może jednak więcej optymizmu:), a
                                przynajmniej - sceptycyzmu. Diagnoza CHAD czy CHAJ to nie wyrok.

                                Po drugie - masz dopiero 19 lat, więc słuszność diagnozy zweryfikuje czas.
                                trochę za wcześnie na ostateczne rozstrzygnięcia co do charakteru choroby.
                                Diagnozy lubią się zmieniać i pierwsza nie zawsze okazuje się tą ostatnią.
                                Co do moich życzeń- "nietrafionych"- abyś się wyleczyła - mam takie wrażenie,
                                że poczucie przewlekłej, nieuleczalnej choroby sprawia Ci jakąś masochistyczną
                                satysfakcję. N'est-ce pas?
                            • ria2 Re: re vinja 13.02.05, 13:26
                              Cześć!

                              A ja mam pytanie, czy rozmawiałaś z synam i może wiesz jak on sobie radzi ze
                              śmiercią przyjaciół?

                              Mam podobny problem i to ciągnie się już cholernie długo, no i chyba sobie nie
                              radzę!

                              Pozdrawiam,
                              Ria
                              • looserka Re: re vinja 13.02.05, 14:35
                                Ria, jeśli chcesz na ten temat porozmawiać, to proszę, napisz na priv. OK?
                                • ria2 Re: re vinja 13.02.05, 22:13
                                  Trudno będzie..., bo się wtedy jeszcze bardziej "rozklejam", ale dzięki za
                                  propozycję, może zdecyduję się napisać.
                                  Pozdrawiam,
                                  Ria
      • smutaska3 Re: kolesie w supermarketach 12.02.05, 12:23
        now iesz zapytac jak moga tam pracowac to jeszce w maire normalne..przynajmiej
        u mnie

        ..ale kurde czy sie nie maja zamairu zabic?czemu sie jeszce nie zbaili?albo ile
        juz razy probowali?..to mi sie troche za abrdzo chore wydaje..
        • jagoda16 gleboka depresja 13.02.05, 13:46
          w naprawde glebokiej depresji nikt z Was nie napisalby slowa na tym forum, brak
          kontaktu, czasem karmic taka osobe trzeba. A kazdy jak cierpi to mysli ze to
          juz jest najgorsze, najglebiej, nie do wytrzymania.
          Moze chodzi o to , by inni docenili to jak cierpimy, zrozumieli? I dlatego tak
          Wam /nam zalezy na tym epitecie ciezka.
          Mysle ze prawie wszystkie przypadki tutaj ( z wyjatkiem tego co opisala vinja)
          nalezy podciagnac pod okreslenie depresja srednio ciezka.
          Zreszta jakie to ma znaczenie? Kazde cierpienie jest cierpieniem, choroba
          choroba i nie ma sensu sie licytowac, kto ma glebsza depresje.
          • o0oo Re: gleboka depresja 13.02.05, 13:50
            > Mysle ze prawie wszystkie przypadki tutaj ( z wyjatkiem tego co opisala
            vinja)
            > nalezy podciagnac pod okreslenie depresja srednio ciezka.


            mamy tutaj kilka kategorii "po-wagi" depresji, nie tylko srednio ciezka.
            kategoria superciezka wystepuje zadko, dosc czeste mamy wystepy wagi piorkowej
            i koguciej.
            • smutaska3 Re: gleboka depresja 13.02.05, 14:05
              :DDD

              a najsmieszniejsze ze ja sie wcale nie pytalam czy mam ciezka depresje ,tylko
              czy mam urojenia:DDD

            • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja 13.02.05, 23:45
              a waćpan jaką miał, jeśli miał? ;=)

              pozdrawiam,
              Deszczowa :-I
          • deszczowa.piosenka Re: gleboka depresja 13.02.05, 23:55
            mnie osobiście nie zależy na żadnym epitecie a propos mojego stanu;
            zastanawiam się tylko;
            zresztą cierpienia nie da się porównać, zestawić,
            może są jakieś obiektywniejsze sposoby na określenie
            tego, kto jest w gorszym stanie czy ma ciężej,
            ale generalnie takie licytowanie o wagę krzyża
            to głupotka;

            pozdrawiam,
            Deszczowa :-I
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka