Dodaj do ulubionych

Ale jestem żałosna.....

27.03.05, 23:18
Własnie wróciłam ze spotkania z przyjaciółką ze starych dobrych czasów kiedy
jeszcze nie wiedziałam co to jest depresja , lęk napadowy ,psychotropy, kiedy
byłam innym człowiekiem. Teraz czuję się żalosna i pytam się: kiedy się to
stało i dlaczego na mojej ściezce zycia ze przytrafiło mi się takie gó.. a
ona zyje cudownie chociaz miała wiele złych doświadczen i bardzo ciężkich
chwil???
chcę życ normalnie ale..... jestem tak żałosna
Obserwuj wątek
    • deszczowa.piosenka Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 00:16
      nie bój żaby; pomyśl, że inni mają jeszcze gorzej (np., nie chwaląc się, ja:)

      pozdrawiam,
      Deszczowa :-I
      • deszczowa.piosenka Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 00:29
        deszczowa.piosenka napisała:

        > nie bój żaby; pomyśl, że inni mają jeszcze gorzej (np., nie chwaląc się, ja:)

        ...i biedne dzieci w Afryce

        papatki:)
    • fiosia Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 09:36
      Witaj w klubie. Zapamiętaj sobie, WSZYSTKO ZALEŻY OD PUNKTU WIDZENIA. Nie
      porównuj się z innymi, bo zawsze znajdziesz kogoś lepszego od siebie i
      wpadniesz w (jeszcze większą) depresję, i zawsze znajdziesz kogoś gorszego i
      wpadniesz w nieuzasadniony samozachwyt. Po prostu wyłącz w swoim mózgu
      porównywanie się. Młynarski dał taką genialną myśl: róbmy swoje, może to coś
      da, kto wie? Ja robię swoje tzn pracuję na maxa, dbam o siebie, bo rozum mi tak
      mówi. Gdybym się poddała myślom depresyjnym (a jestem juz po próbie i od 7 lat
      na lekach) to pewnie leżałabym teraz pod kocem i ryczała na rencie 400 zł. Ja
      robię swoje. NIE wierzę, że to coś da - spotkam faceta, będę miała dziecko,
      rodzinę, będę szczęśliwa, ale robię to. Planuję dzień z długopisem w ręku i po
      kolei wykreślam zrobione rzeczy. Czuję wieczorem że nie straciłam dnia. Może to
      cos kiedyś da, a może nie?? Nad tym akurat nie myślę. Teraz jest 9.33 a ja juz
      zrobiłam 2 zaplanowane rzeczy: umyłam włosy i zrobiłam lekki fryz oraz
      uporządkowałam pewne papiery. Teraz nagroda - chwila przy kompie, a zaraz znów
      obowiązki. Może to głupie, ale u mnie działa.
      • sylwka25 Do Fiosi... 28.03.05, 15:13
        Hej hej! w tym klubie to juz jestem od dość długiego czasu , jakies 5 lat w tym
        połowa z tego to dolina cienia, rozpacz, lęk nie do zniesienia itp Było juz
        duzo lepiej a teraz to gó.. powraca kiedy mam szanse na rozwój na zmianę
        swojej zyciowej sytuacji.
        Tez tak staram sie dzialac, planowac i wypełniac plan ale jakos mi nie
        wychodzi, jestem chaotyczna i rozbiegana myslami, zero koncentracji, jest coraz
        gorzej trudno uniknąć porównywania do np, współpracowników którzy działają
        normalnie, pracują i zyją normalnie chociaz mają sporo problemów, a ja widzę
        wszystko w czarnych barwach i czuję bezsilność z błachego nawet powodu.
        ja mam faceta ale co z tgeo jesli naszą przyszłość widze czarno nasz związek
        teraz takze,zadnych perspektyw tylko lęk przed przyszłością. Tak więc sama
        nakręcam się a wtedy wszelkie plany biorą w łeb

        Pozdrawiam i powodzenia w wypełnianiu planu zyczę i niech Co się przytrafią
        przyjemności ponadplanowe
        Sylwka
        • fiosia Metoda małych kroczków 28.03.05, 16:30
          Wiem, co to napadowy lęk, czarnowidztwo, przerabiałam niestety wszystko.
          Niemożność skupienia myśli, doprowadzenia zadania do końca. Rób tak: nie planuj
          na cały dzień, to dla Ciebie za dużo. Zaplanuj następną godzinę, następne 10
          minut. I tak metodą małych kroczków się polepszy. Zadawaj sobie malutkie,
          drobniutkie, króciutkie prace. I potem maleńka nagroda. Wierzę w Ciebie. Jak
          kiedyś, gdzieś się spotkamy, już nie w tym gó..anym świecie, odreagujemy ,
          odbijemy co nasze, co straciłyśmy.
          • aneta10ta Re: Metoda małych kroczków 28.03.05, 18:24
            fiosia napisała:

            > Zadawaj sobie malutkie,
            > drobniutkie, króciutkie prace. I potem maleńka nagroda.
            I koniecznie znajdź drugiego krasnoludka do zabawy.
            Aneta
          • sylwka25 Do Fiosi......... 28.03.05, 21:32
            fiosia napisała:
            > . Wierzę w Ciebie. Jak
            > kiedyś, gdzieś się spotkamy, już nie w tym gó..anym świecie, odreagujemy ,
            > odbijemy co nasze, co straciłyśmy.


            Dzięki Fiosiu za wiarę, juz kiedys było dobrze, juz raz mi się udało ale na
            wspomnienie tamtej ciemnej doliny od razu chce mi się ryczec.
            Moze się spotkamy, kto wie. Ja bardzo chciałabym sobie stracony czas obdic
            Pozdrawiam ciepło
            • aneta10ta Re: Do Fiosi......... 28.03.05, 21:40
              sylwka25 napisała:

              > Moze się spotkamy, kto wie. Ja bardzo chciałabym sobie stracony czas obdic
              > Pozdrawiam ciepło
              Większym niż Sylwka25 się nie udało. Porzuć nadzieję.
              Aneta
              • sylwka25 Re: Do Fiosi......... 28.03.05, 21:43
                aneta10ta napisała:

                > sylwka25 napisała:
                >
                > > Moze się spotkamy, kto wie. Ja bardzo chciałabym sobie stracony czas obdi
                > c
                > > Pozdrawiam ciepło
                > Większym niż Sylwka25 się nie udało. Porzuć nadzieję.


                Hehehe nie znasz mojej wielkosci wogóle
                Pozdrawiam
                • aneta10ta Re: Do Fiosi......... 28.03.05, 22:00
                  sylwka25 napisała:

                  > Hehehe nie znasz mojej wielkosci wogóle
                  No właśnie. Gdybyś wniosła coś konstruktywnego do teorii zawracania wody kijem,
                  pewnie Twoje nazwisko obiłoby mi się o uszy. Prorokiem z brodą też nie jesteś.
                  Aneta
                  • sylwka25 Do Anety dla odmiany :-) 28.03.05, 22:14
                    aneta10ta napisała:

                    > sylwka25 napisała:
                    >
                    > > Hehehe nie znasz mojej wielkosci wogóle
                    > No właśnie. Gdybyś wniosła coś konstruktywnego do teorii zawracania wody
                    kijem,
                    >
                    > pewnie Twoje nazwisko obiłoby mi się o uszy. Prorokiem z brodą też nie jesteś.
                    > Aneta

                    Taa, a TY nawet znasz moje nazwisko hehehe, strasznie mi Ciebie zal za Twoje
                    rozgoryczenie i juz sobie wyobrazam jak całymi dniami siedzisz przed kompem i
                    tylko czekasz zeby komu dowalic. Zal mi Ciebie, chociaz wiem ze chciałabys od
                    razu mi napisac ze tego nie potzrebujesz ale teraz juz pewnie tego nie
                    napiszesz hehehe
                    Poza tym wole jak mi się w praktyce powiedzie niz w teori
                    Pozdrawiam
                    • aneta10ta Re: Do Anety dla odmiany :-) 28.03.05, 22:25
                      sylwka25 napisała:

                      > strasznie mi Ciebie zal za Twoje
                      > rozgoryczenie i juz sobie wyobrazam jak całymi dniami siedzisz przed kompem i
                      > tylko czekasz zeby komu dowalic. Zal mi Ciebie, chociaz wiem ze chciałabys od
                      > razu mi napisac ze tego nie potzrebujesz ale teraz juz pewnie tego nie
                      > napiszesz hehehe
                      Właśnie, że potrzebuję, bo cuś mi się zsomatyzowało i nie wiem, ile mi jeszcze
                      zostało uciechy przed kompem.
                      > Poza tym wole jak mi się w praktyce powiedzie niz w teori
                      Zależy od podejścia. Ortopedia bez anatomii martwą jest.
                      > Pozdrawiam
                      • sylwka25 Re: Do Anety dla odmiany :-) 28.03.05, 22:34
                        aneta10ta napisała:

                        >> Zależy od podejścia. Ortopedia bez anatomii martwą jest.
                        > > Pozdrawiam


                        No cóż gubisz się troszkę , mówiłas najperw o teoretyzowaniu na temat
                        zawracania kijem , prorokach itp a anatomia jest nauką, wiedzą empiryczną
                        poznawaną fizycznie wiec ma się tak do filozofii i psychologii jak róza do
                        kozucha
                        Pozdrawiam i trochę zyczliwosci i zrozumienia dla innych zycze
                        • aneta10ta Re: Do Anety dla odmiany :-) 28.03.05, 22:49
                          sylwka25 napisała:

                          > gubisz się troszkę a anatomia jest nauką, wiedzą empiryczną
                          > poznawaną fizycznie
                          Wybacz, lecz nie orientujesz się w realiach. Dla chirurgii anatomia jest czystą
                          teorią. Waloru praktycznego nabiera dopiero wtedy, gdy jest to konieczne.
                          Lepiej, żebyś uwierzyła mi na słowo.
                          > Pozdrawiam i trochę zyczliwosci i zrozumienia dla innych zycze
                          Myślisz, ze aż tak mnie potrzebują? Kiedyś tak właśnie mi się wydawało.
                          Aneta
    • norbertszczecin Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 19:24
      Ja też chcę żyć normalnie qrwa mać ale to nie takie łatwe.
      • aneta10ta Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 20:52
        Normalnie, czyli jak?
        Aneta
        • sylwka25 Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 21:27
          aneta10ta napisała:

          > Normalnie, czyli jak?
          > Aneta


          No tak aneta swoim zwyczajem wymaga konkretów więc ja to widze tak (pewnie ktos
          inaczej jeszcze): ludzie którzy są zaburzeni psychicznie ale realnie widzą
          zycie innych to normalnosc obdierają jako zycie aktywne, planowanie, posiadanie
          celow, i radośc chociaz wiadomo ze nikt nie cieszy sie jak głupi do sera stale
          ale normalnie to człowiek powinien się z czegos cieszyć czerpac radość na co
          dzień, jesli się widzi tylko smutek i najgorsze z najgorszych scenariuszy to
          nie jest normalne, nie jest kreatywne.

          Nie będę zaczynac nowego wątku ale moze kazdy kto tu wejdzie niech sie wypowie
          jak rozumie zwykłą normalność

          Pozdrawiam wszystkich
          • o0oo Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 21:47
            normalnie to wtedy jak bede wiedzial ze moje problemy nie wynikaja z tego jaki
            jestem, ale z zewnetrznych trudnosci zyciowych, ktore zawsze mozna przeciez
            jakos rozwiazac. jak bede mial 100 dni pod rzad bez zadnych problemow,
            mozliwosc cieszenia sie calkowicie terazniejszoscia bez zadnego balastu, to
            wtedy moze zapomne sformulowanie "zaburzenie psychiczne". chyba musze na jakies
            wakacje pojechac.
            • aneta10ta Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 21:56
              o0oo napisał:

              > normalnie to wtedy jak bede wiedzial ze moje problemy nie wynikaja z tego
              jaki
              > jestem, ale z zewnetrznych trudnosci zyciowych, ktore zawsze mozna przeciez
              > jakos rozwiazac.
              Akurat...
              > jak bede mial 100 dni pod rzad bez zadnych problemow,
              > mozliwosc cieszenia sie calkowicie terazniejszoscia bez zadnego balastu, to
              > wtedy moze zapomne sformulowanie "zaburzenie psychiczne". chyba musze na
              > jakies
              >
              > wakacje pojechac.
              Do bajkowej krainy z ławicą złotych rybek.
              Aneta
              • romy_sznajder Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 23:15
                > Do bajkowej krainy z ławicą złotych rybek.

                Elba?
                • aneta10ta Re: Ale jestem żałosna..... 29.03.05, 13:19
                  Nie mam aż tak wyrafinowanego poczucia humoru.
                  Aneta
          • aneta10ta Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 21:53
            sylwka25 napisała:

            > ludzie którzy są zaburzeni psychicznie ale realnie widzą
            > zycie innych to normalnosc obdierają jako zycie aktywne, planowanie,
            posiadanie
            >
            > celow,
            To różowa psychotyczna wizja szajbniętych.
            > ale normalnie to człowiek powinien się z czegos cieszyć czerpac radość na co
            > dzień,
            Zgadza się.Choć znów pytałabym o dyrektywny charakter normalności. Czy nie
            pokutuje tutaj współczesny mit ze szczęsciem w roli głównego bohatera?
            > jesli się widzi tylko smutek i najgorsze z najgorszych scenariuszy to
            > nie jest normalne, nie jest kreatywne.
            Co wobec tego uczynić z rzeszą artystów i myślicieli wykluczających wszelką
            doczesną szczęśliwość? Czubki? Cierpienie jest niezwykle kreatywne. Przykłady
            są zbędne.

            > Nie będę zaczynac nowego wątku ale moze kazdy kto tu wejdzie niech sie
            wypowie
            > jak rozumie zwykłą normalność
            Normalne jest to, co za takie uznaję.
            Aneta

            • o0oo Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 22:01
              > Co wobec tego uczynić z rzeszą artystów i myślicieli wykluczających wszelką
              > doczesną szczęśliwość? Czubki?

              no chyba tak

              > Cierpienie jest niezwykle kreatywne. Przykłady
              > są zbędne.

              zwlaszcza ze ich brak. trudnosci zyciowe sa kreatywne, cierpienie nigdy.
              • aneta10ta Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 22:14
                o0oo napisał:

                > > Cierpienie jest niezwykle kreatywne. Przykłady
                > > są zbędne.
                >
                > zwlaszcza ze ich brak. trudnosci zyciowe sa kreatywne, cierpienie nigdy.
                Podejście pragmatyczne.
                Ileż to dzieł różnej maści wyprodukowała nie/szczęśliwa miłość?
                Aneta
                • o0oo Re: Ale jestem żałosna..... 28.03.05, 22:38
                  zawsze sie cos dzieje, lecz tylko czasem kreuje.
      • sylwka25 Do Norberta 28.03.05, 21:41
        A własciwie Norbert to ile Ty masz lat?? widziałam na gg ze masz wpisane 95
        hehehe
    • mskaiq Re: Ale jestem żałosna..... 29.03.05, 17:35
      Mysle ze normalnosc polega na wartosciach. Jesli wartosci na ktorych budujemy
      nasze zycie sa falszywe pojawia sie depresja. Nie mozna byc negatywnym i
      oczekiwac ze ta negatywnosc bedzie przynosila radosc, nie mozna byc obojetnym i
      oczekiwac ze wszystko bedzie dla nas wazne.

      Piszesz Sylwko ze jestes chaotyczna, rozbiegana myslami itp. Mysle ze rozumiesz
      przyczyne, bierze sie to z tego ze wszystko widzisz w czarnych kolorach, ze
      Twoje wartosci sa negatywne a nie pozytywne.
      Jesli chcesz to zmienic musisz walczyc o te pozytywne mysli, musisz zmienic
      wartosci, musisz walczyc o kazda wartosc pozytywna inaczej wszystko bedzie tak
      jak jest obecnie. Jest to mozliwe ale wymaga kontrolowania Siebie, wyrzucania z
      Siebie wszystkiego co jest przeciwko Tobie, bo zwykle to czarnowidzenie bierze
      poczatki z negatywnego widzenia siebie.
      Wiem ze mozesz wygrac Swoje zycie, zmienic je w rasosne i pelne sensu ale
      musisz wierzyc w to i walczyc o pozytywne mysli. Te zle przychodza same.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka