11.06.05, 23:22
nie mogę się wygrzebać z depresji po odejsciu męża. jak sobie z tym poradzić?
wiem, że czas jest najlepszym lekarstwem, ale ile mi jeszcze tego lekarstwa
potrzeba? on nie może zrozumieć, że jak ode mnie odszedł, i ma ją, to niech mi
da czas na przyzwyczajenie sie do samotności. jak tylko mówię, że nie chcę się
z nim widzieć, to zaczynają się telefony, smsy.... Własnie przeżyłam 2 dni
koszmarnego nastroju, chciałam je przeżyć bez leków na uspokojenie, ale
najwyraźniej to jeszcze za wcześnie. najgorsze wtym wszystkim jest to, że ja
tak naprawdę wcale nie chcę być sama, chciałabym żeby do mnie wrócił, wydaje
mi się, że to jest mój problem, że moja depresja bierze się stąd, że nie
dopuszczam do siebie myśli, że mogę zostać sama. On jeszcze nie wie, że w
sądzie leży sprawa rozwodowa. Wtedy dopiero się wszysto zacznie. MOja
psycholog twierdzi, że sobie poradzę, ale czy tak bedzie? może ktoś będzie mi
w stanie pomóc?
Obserwuj wątek
    • ania20055 Re: zdrada 12.06.05, 14:00



      mysle, ze twoj maz musi sie zdecydowac, z kim wlasciwie chce spedzic reszte zycia.
      jest to dosc okrutne z jego strony - "trzymac dwie sroki za ogon"
      moze nie jest pewny tej drugiej kobiety i dlatego zabespiecza sie od tylu.
      no...nie znam sprawy, ale dosc nieprzyjemnie to wyglada.
      jesli odszedl do innej to chyba juz nie macie o czym rozmawiac ze soba.
      ja bym nie odbierala tych telefonow i nie pozwolila mu szarpac sobie nerwow.
      mysle, ze jest bardzo niedojrzalym czlowiekiem.
      a czy ty bedziesz umiala zyc z mezczyzna, ktory cie zdradzil?
      ja chyba bym nie umiala...
      brak zaufania do drugiej osoby jest okropny w zwiazku i raczej daje male szanase
      na przetrwanie.
      teoretycznie zawsze mozna wybaczyc jesli sie kogos kocha...ale mysle, ze on
      posunal sie za daleko...
      poradzisz sobie...kobiety sa silniejsze...mysle, ze to twoj maz panicznie boi
      sie samotnosci.
      mysle, ze powinnas byc bardziej zdecydowana i stanowcza wobec niego.

      zycze ci wyjscia z tej ciezkiej sytuacji.
      zatroszcz sie o siebie, twoje zdrowie jest najwazniejsze,
      a stresy je niszcza.

      pozdrawiam cie bardzo serdecznie
      • magnuna Re: zdrada 12.06.05, 15:26
        Dziewczyno, trzymaj sie.W sadzie wcale nie musi byc strasznie.Nie boj sie. Ja
        kiedy dostalam pierwsze wezwanie na rozprawe pojednawcza, mdlalam, trzeslam
        sie, prawie ogarnal mnie paraliz.Przeszlo po 2 zastrzykach uspokajających.A
        potem okazalo sie, ze w sadzie nie bylo strszanie. Sedzina byla dla mnie
        zyczliwa. Ja bylam spokojna i opanowana i to moj maz wyszedl na dupka.
        Pomysl o sobie, nie zamykaj sie teraz przed ludzmi, wrecz przeciwnie wychodz do
        nich. Wychodz na spotkania, spacery, do kawiarni. Moze lubisz jakis sport?Kino?
        Nie nakrecaj negatywnych mysli, kiedy zaczynasz dolowac pomysl o czyms innym,
        zajmij sie jakimis pracami zeby nie myslec o rozwodzie, rozstaniu, zdradzie.Za
        wszelka cene odpychaj zle mysli, mysl np. o planach na nastepny tydzien.
        Wbrew pozorom nie jest glupie pojscie do fryzjera, kosmetyczki, kupienie nowych
        ciuchow.A jesli finansowo nie mozesz sobie pozwolic na takie szalenstwa to
        chociaz manicure.Czytaj to tez pozwoli Ci chociaz na chwile oderwac sie od
        rozmyslan o rozwodzie.
        I warto sie wygadac,np. na forum.
        3maj sie
    • marenta Re: zdrada 12.06.05, 15:46
      >jak tylko mówię, że nie chcę się
      > z nim widzieć, to zaczynają się telefony, smsy....
      facet się próbuje dowartościowywać twoim kosztem, sprawdza jak wielką wyrwę ci
      zrobil w sercu, dupek, najlepsze co możesz zrobić to wywołać w nim wrażenie, że
      czujesz się jakbyś pozbyła się śmierdzących śmieci z domu
      jak powtarzała sobie Bridget Jones w podobnych razach "jestem dumną wyniosłą
      księżniczką, jestem dumną wyniosłą księżniczką, jestem dumną wyniosłą
      księżniczką"
      pozdrawiam



      • mmagda12 Re: zdrada 12.06.05, 16:38
        Moze tez jest niepewny tego zwiazku i boi sie ,ze nie bedzie mial gdzie wrocic?
        Dlatego dzwoni i sprawdza .?
        • marenta Re: zdrada 12.06.05, 16:43
          Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana
          Ta qrwa taka głupia jest czy taka cwana?
          Kazik
    • mskaiq Re: zdrada 12.06.05, 15:53
      Mysle ze probujesz zabic milosc a to zawsze przynosi depresje. Aby zabic milosc
      zwykle probujemy zamienic wszystkie radosne i dobre mysli czy wspomienia w zle
      i negatywne.
      Milosc przynosi radosc i ukojenie, nie mozna sie jej pozbyc. Kazda proba
      pozbycia sie milosci przynosi wewnwetrzna walke. Pojawia sie wiele zalu, a z
      nim bardzo wiele bolu. Za kazdym razem kiedy probujemy sie pozbyc uczucia
      odnawia sie w nas bol i zal, otwieramy rane od nowa.
      Mysle ze kochasz Swojego Meza i musisz to zaakceptowac, nie walczyc z tym. Nie
      uciekaj od dobrych wspomien, buduj jak najlepsze mysli o Nim.
      Wtedy przyjdzie zapomienie ktorego szukasz bo milosc przynosi ukojenie nie
      przynosi bolu ani zalu. Wtedy mysli o Twoim Mezu beda pojawialy rzadziej w
      koncu odejda i wtedy zapomisz. Wtedy nie przeszkodza temu zadne proby szukania
      z Toba kontaktu przez Niego.
      Mysle ze to co napisalem ma bardzo wiele wspolnego z wybaczeniem.

      Inna sprawa to czytajac Twoj list odnioslem wrazenie ze Wasze sprawy nie sa
      wcale skonczone, ze oboje sie kochacie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ania20055 Re: zdrada 14.06.05, 10:45
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze probujesz zabic milosc a to zawsze przynosi depresje. Aby zabic milosc
        >
        > zwykle probujemy zamienic wszystkie radosne i dobre mysli czy wspomienia w zle
        > i negatywne.
        > Milosc przynosi radosc i ukojenie, nie mozna sie jej pozbyc. Kazda proba
        > pozbycia sie milosci przynosi wewnwetrzna walke. Pojawia sie wiele zalu, a z
        > nim bardzo wiele bolu. Za kazdym razem kiedy probujemy sie pozbyc uczucia
        > odnawia sie w nas bol i zal, otwieramy rane od nowa.
        > Mysle ze kochasz Swojego Meza i musisz to zaakceptowac, nie walczyc z tym. Nie
        > uciekaj od dobrych wspomien, buduj jak najlepsze mysli o Nim.
        > Wtedy przyjdzie zapomienie ktorego szukasz bo milosc przynosi ukojenie nie
        > przynosi bolu ani zalu. Wtedy mysli o Twoim Mezu beda pojawialy rzadziej w
        > koncu odejda i wtedy zapomisz. Wtedy nie przeszkodza temu zadne proby szukania
        > z Toba kontaktu przez Niego.
        > Mysle ze to co napisalem ma bardzo wiele wspolnego z wybaczeniem.






        bardzo madrze to wszytsko ujales.
    • barrakuda1 Re: zdrada 12.06.05, 17:40
      każda wasza rada jest dobra, pewnie nie ze wszystkich skorzystam, ale z
      niektórych napewno. DZięki bardzo.
      Jak mówi moja psycholog: będzie dobrze, bo gorzej już być nie może.
      • aneta10ta Re: zdrada 12.06.05, 17:45
        barrakuda1 napisała:

        > Jak mówi moja psycholog: będzie dobrze, bo gorzej już być nie może.
        O ile jeszcze cokolwiek moze być, to może być cokolwiek gorszy.
        Aneta
        • aspolecznie Re: zdrada 12.06.05, 17:53
          aneta10ta napisała:

          > barrakuda1 napisała:
          >
          > > Jak mówi moja psycholog: będzie dobrze, bo gorzej już być nie może.
          > O ile jeszcze cokolwiek moze być, to może być cokolwiek gorszy.
          > Aneta

          uprzedziłaś mnie Aneto
          mialam napisać coś podobnego
          mnie się trafiło "cokolwiek gorszy"
          ale czemu Barrakude pozbawiać złudzeń?
          bez złudzeń może wpadnie w jeszcze gorszą depresję?
          • looserka Re: zdrada 12.06.05, 18:09
            właściwie nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być gorzej
            i myślę, że świadomość tego nikogo nie zabije, bo najistotniejsza jest wiara, że
            może też być lepiej

            a życie złudzeniami prowadzi nieraz do dramatów wszelkiej maści do wyboru i
            koloru
            • aspolecznie Re: zdrada 12.06.05, 18:39
              looserka napisała:

              > a życie złudzeniami prowadzi nieraz do dramatów wszelkiej maści do wyboru i
              > koloru
              >

              bez złudzeń też można przeżyć życie pełne dramatow wszelkiej maści bez wyboru.
              niby wybór zawsze jest, ale bywa i tak, że może być wyborem pomiędzy jednym
              złem a drugim nie lepszym
              • looserka Re: zdrada 12.06.05, 18:45
                masz rację,ale ja tam wolę żyć bez złudzeń,bo unika się wieeelu nieprzyjemnych
                rozczarowań - a tych i tak życie nanosi samo,bez zamówienia
                życie złudzeniami kosztowało mnie kiedyś sporo
                ale rozróżniam - żeby nie było - życie nadzieją od życia złudzeniami
                drobna różnica, ale istotna IMHO
                • aspolecznie Re: zdrada 12.06.05, 18:53
                  looserka napisała:

                  > życie złudzeniami kosztowało mnie kiedyś sporo
                  > ale rozróżniam - żeby nie było - życie nadzieją od życia złudzeniami
                  > drobna różnica, ale istotna IMHO
                  >

                  chyba ja mam "gorzej" bo moją ostatnią nadzieją jaka mi pozostała to ta, że się
                  następnego ranka już nie obudzę
                  niestety
                  budzę się
                  ale może jutro?
                  trzeba mieć nadzieję....
                  • aneta10ta Re: zdrada 12.06.05, 19:47
                    aspolecznie napisała:

                    > moją ostatnią nadzieją jaka mi pozostała to ta, że się
                    >
                    > następnego ranka już nie obudzę
                    > niestety
                    > budzę się
                    > ale może jutro?
                    > trzeba mieć nadzieję....
                    Nadzieja na gwarancji to pewność. Fakt, że czasem sie dłuży.
                    Aneta
                • aneta10ta Re: zdrada 12.06.05, 19:44
                  Jak już się wzięłaś za rozróżnianie, to:
                  1. Czym różnią się złudzenia od marzeń?
                  2. ... realistyczne marzenia od planów?
                  Aneta
                  • aspolecznie Re: zdrada 12.06.05, 21:26
                    aneta10ta napisała:

                    > Jak już się wzięłaś za rozróżnianie, to:
                    > 1. Czym różnią się złudzenia od marzeń?
                    > 2. ... realistyczne marzenia od planów?
                    > Aneta

                    bardzo ciekawe pytania
                    jak na nie odpowiadają fachowcy?
                    • aneta10ta Re: zdrada 12.06.05, 22:16
                      Błędnie.
                      Aneta
                      • aspolecznie Re: zdrada 12.06.05, 22:27
                        aneta10ta napisała:

                        > Błędnie.
                        > Aneta

                        :))))))))))))
                        pocieszyłaś mnie
                        bo już chciałam się załamać, że nie znam odpowiedzi
                        • zyrafa46 Re: zdrada 14.06.05, 15:37
                          Kurcze, tu TRZEBA czasem wpadać. Inaczej by sie człowiek załamał.
                          A żyrafa?!!!!!!!! To juz całkowita tragedia. Wszystko ma dłuuuuugie. (oprócz
                          rozumku).
                          Pozdrawiam, Żyrafa
              • rollerbreaker Re: zdrada 12.06.05, 22:14
                NIE MA WYBORU
          • aneta10ta Re: zdrada 12.06.05, 19:39
            aspolecznie napisała:

            > mnie się trafiło "cokolwiek gorszy"
            > ale czemu Barrakude pozbawiać złudzeń?
            > bez złudzeń może wpadnie w jeszcze gorszą depresję?
            Osiągnie wreszcie dno, a odtąd może być już tylko lepiej. Colkolwiek by to nie
            znaczyło.
            Aneta
    • mskaiq Re: zdrada 13.06.05, 07:54
      Mysle ze to my decydujemy czy bedzie lepiej czy gorzej. Jesli pozwolimy na to
      aby bylo gorzej to zawsze tak bedzie.
      Mysle rowniez ze kazde marzenie jest osiagalne, to czy sie ono zisci zalezy od
      tego ile mamy wiary w to ze osiagniemy sukces.
      Jesli wystarczajaco duzo mozna osiagnac kazdy cel.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • kuba_halford Re: zdrada 14.06.05, 10:56
      Co ja moge napisac ehhh cokolwiek napisze i tak ci nie pomoze ale pomysl tak ze
      kiedys juz bedziesz miala to za soba i wszystkie te sprawy "poukladane w
      glowie" i juz nie bedziesz do tego podchodzila emocjonalnie a jesli to w
      niewielkim stopniu zawsze tak jest i znam to z autopsji. Potrzeba tylko czasu
      mysle i zaczniesz zycie na nowo. Wiedz zawsze ze to nie stan wieczny i kiedys
      na 100 % bedzie dobrze bo musi :).
      Pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka