barrakuda1
11.06.05, 23:22
nie mogę się wygrzebać z depresji po odejsciu męża. jak sobie z tym poradzić?
wiem, że czas jest najlepszym lekarstwem, ale ile mi jeszcze tego lekarstwa
potrzeba? on nie może zrozumieć, że jak ode mnie odszedł, i ma ją, to niech mi
da czas na przyzwyczajenie sie do samotności. jak tylko mówię, że nie chcę się
z nim widzieć, to zaczynają się telefony, smsy.... Własnie przeżyłam 2 dni
koszmarnego nastroju, chciałam je przeżyć bez leków na uspokojenie, ale
najwyraźniej to jeszcze za wcześnie. najgorsze wtym wszystkim jest to, że ja
tak naprawdę wcale nie chcę być sama, chciałabym żeby do mnie wrócił, wydaje
mi się, że to jest mój problem, że moja depresja bierze się stąd, że nie
dopuszczam do siebie myśli, że mogę zostać sama. On jeszcze nie wie, że w
sądzie leży sprawa rozwodowa. Wtedy dopiero się wszysto zacznie. MOja
psycholog twierdzi, że sobie poradzę, ale czy tak bedzie? może ktoś będzie mi
w stanie pomóc?