Dodaj do ulubionych

wolny czas

22.06.05, 23:20
...od poltora roku nie mialam wiecej niz 4 dni wolnego. przede mna caly
miesiac urlopu. boje sie jak cholera. nawet po dlugim weekendzie trudno mi sie
na nowo odnalezc w trybie praca-dom. zapominam o nerwicy i depresji duzo
pracujac. a jak pjawia sie wolna chwila po prostu nie wiem co zrobic ze soba.
od razu pojawiaja sie lęki. to dobrze, ze radze sobie z nerwica poprez prace.
ale nie umiem, nie wiem jak odpoczywac. naprawde ten miesiac mnie przeraza...
kiedys na terapii uslyszalam, abym sprobowala w srodku dnia usiasc sobie w
parku na lawce i po prostu NIC NIE ROBIC. wierzycie mi, ze nie dalam rady?
prawie atak paniki. nie umiem zwolnic.....
Obserwuj wątek
    • ania_05 Re: wolny czas 23.06.05, 00:09
      spróbuj aktywnego wypoczynku. Dobierz sobie grupę znajomych i urządzajcie
      wycieczki rowerowe, spotkania, zeby nie być samą.
      • gilraena Re: wolny czas 23.06.05, 07:58
        no i tu jest problem....wszystkich praktycznie starcilam w najgorszym momencie
        depresji....no ale widocznie tak byc musialo. podobno kto przestaly byc
        przyjacielem, nigdy nim nie byl.
        • ria2 Re: wolny czas 23.06.05, 09:03
          Gilraena, mam podobnie - tylko pracoholizm jakoś trzyma mnie przy życiu. Praca
          daje zapomnienie, ale to jest pozorne wyjście. Już się o tym przekonałam. Do
          tego moja praca nie wymaga codziennego wychodzenia z domu (wszystło mogę po
          prostu przesyłać mailem, a wychodzić 1 lub 2 x w tygodniu).

          Znam ten lęk przed wolnym. Lęk przed tym, co się może stać, jak będę miała
          wolne.

          Rozumiem Cię i trzymam kciuki!

          Ria :))
          • shangri-la Re: wolny czas 23.06.05, 09:41
            Kiedy to mnie dopadło po raz pierwszy dwa lata temu....od piątkowego wieczoru
            do niedzielnego potrafiłam się zamykać samotnie i rozpaczać niemal bez przerwy
            i tak przez pół roku....koszmar nadchodzącego weekendu mnie
            przytałaczał.Oczywiście szukałam tzw "zastepczych rozrywek", ale nie zawsze
            dało się gdzieś uciec.
            Tym razem jest nieco inaczej, może dlatego , że ogólnie mam tego czasu wolnego
            dużo więcej, będąc na urlopie .....ataki rozpaczy przychodzą najczęściej rano,
            bez względu na dzień tygodnia.....czwarty miesiąc mija...powinnam już odstawić
            lexotan, ale każdego ranka połykam go z nadzieją, że tym razem troszkę złagodzi
            ten stan.
            Natomiast od lat, bardzo przykre sa dla mnie wszelkie święta a zwłaszcza
            Sylwester....zamykam się w domu i wyłaczam telefon, nie chcę już słuchać tych
            banalnych życzeń, bo i tak się mają nijak do rzeczywistości a ludzie którzy
            wypowiadaja te zdawkowe formułki, właśnie świetnie sie bawią i sądza, że
            sprawiaja mi przyjemnosć.....od kilku lat nie daje im juz okazji na poprawienie
            sobie samopoczucia litością wobec mnie.
            To samotność jest trudna do pokonania a depresję uważam za BRAK MIŁOSCI.
            Smutek i narastające przygnebienie rodzi się latami, a kiedy "naczynie się
            prszelewa", jak stwierdził mój lekarz....przychodzi depresja .
            • deirdra Re: wolny czas 23.06.05, 11:28
              Akurat wczoraj o tym myslalam. Dawniej na nic nie starczalo mi czasu, ciagle
              bylam zabiegana , zajeta, mialam mnostwo zainteresowan. Pracuje niestety tylko
              na pol etatu. Po poludniu jest koszmar. Po prostu nie mam co robic. Wiem
              doskonale, co jest do zrobienia : pranie, prasowanie, sprzatanie ( mieszkanie
              wyglada, jakby przez nie tsunami przeszlo ), mozna by tez mezowi cos ugotowac.
              Kiedy widze dookola siebie wszystkie te rzeczy , ktore powinny byc zrobione,
              moj stan sie jeszcze pogarsza. W drodze z pracy do domu jem hamburgera, w domu
              klade sie spac, albo tak po prostu leze w lozku.
              Mam tez problemy z bezsennoscia. Biore wiec stilnox. ale ja go biore o 22.00,
              jestem zupelnie niezmeczona ( bo czym ? ) , wiec zeby zasnac, biore 6 tabletek
              stilnoxu i popijam alkoholem.
              • ania_05 Re: wolny czas 23.06.05, 23:20
                a może by tak zrobić spotkanko? jakiś przytulny pubik, znak rozpoznawczy? i już
                jest towarzystwo na sobotnie popołudnie.
                • gilraena Re: wolny czas 23.06.05, 23:29
                  tu masz racje. otworzyc sie i miec nadzieje, ze uda sie. ale mieszkamy w tak
                  roznych miejscach.

                  uswiadomilam sobie, ze moja samotnosc jest tez zwiazana z rezygnacja. kontakty
                  mi sie urwaly w trudnym momencie depresji. nie mialam sily nikomu niczego
                  tlumaczyc. ja wyjasnic i wymagac od drugiej osoby zrozumienia, ze mam leki, ze
                  boje sie wyjsc z domu, ze nie lubie tlumu, mam agorafobie...ale to wcale nie
                  znaczy, ze nie moge sprobowac odbudowac tego wszystkiego. tylko to niskie
                  poczucie wlasej wartosci...teraz juz nikt nie chce ze mna kontaktu, nikt mnie
                  nie lubi, sraja na mnie ptaki....
                  • ania_05 Re: wolny czas 23.06.05, 23:40
                    przesadzasz chyba troche, skad jesteś?
    • kuba_halford Re: wolny czas 24.06.05, 11:40
      gilraena napisała:

      > ...od poltora roku nie mialam wiecej niz 4 dni wolnego. przede mna caly
      > miesiac urlopu. boje sie jak cholera. nawet po dlugim weekendzie trudno mi sie
      > na nowo odnalezc w trybie praca-dom. zapominam o nerwicy i depresji duzo
      > pracujac. a jak pjawia sie wolna chwila po prostu nie wiem co zrobic ze soba.
      > od razu pojawiaja sie lęki. to dobrze, ze radze sobie z nerwica poprez prace.
      > ale nie umiem, nie wiem jak odpoczywac. naprawde ten miesiac mnie przeraza...
      > kiedys na terapii uslyszalam, abym sprobowala w srodku dnia usiasc sobie w
      > parku na lawce i po prostu NIC NIE ROBIC. wierzycie mi, ze nie dalam rady?
      > prawie atak paniki. nie umiem zwolnic.....

      Hahahahaha ja sie musze bez przerwy uczyc zeby nie myslec zaduzo nad dolkiem a
      gdy sie nie uczylem (np. bylem zabardzo zmeczony) np. podczas drogi powrotnej
      do domu to potem sobie wyrzuty robie ze czas smarnowalem. Kiedys czytalem po
      drodze czesto beletrystyke (zawsze 2 h dziennie "darmowego" czytania) ale
      ostatnio i to sobie wyrzucam ze przeznaczylem na czytanie jakis glupot nie
      majacych zastosowania wiec beletrystyke czytam tylko przed snem gdy na ksiazke
      do nauki juz mam zamalo koncentracji.
      Tez nie umiem nadal usiasc i nic nie robic.
      pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka