Dodaj do ulubionych

zakochałem sie w pacjentce...

04.08.05, 13:11
jestem psychologiem, pracuje państwowo (staż 8 lat). nie wiem co mam robić bo
naprawde się zakochałem w mojej pacjentce!! jest ode mnie młodsza o ok 10
lat, przychodzi od kilku miesięcy. jest cudowna! inteligentna i piękna! nie
wiem co mam robić, czy to może wpłynąć na terapie (dziewczyna miala powazna
depresje i nerwice) , czy ona wyczuwa że sie w niej bujam? co mam robić?
wiem ,że na te strone wchodzą tez psycholodzy dlatego prosze was o pomoc. tak
bezpośrednio głupio mi sie zwrócic do kogos u nas w ośrodku... naprawde nie
wiem co robic...moze wy wiecie? prosze o wyrozumialosc i troche wsparcia...
Obserwuj wątek
    • grave.digger Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 13:14
      Ja bym kazal zamknac jej oczy i oprzec sie na kleczkach o fotel czy co tam masz
      (niby ze jakies nowe cwiczenia rozluzniajace beda) i bym ja zapial z nienacka
      az by jej migdalki sie zrobily widoczne na szyji.
      • orlando10 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 13:50
        Powinieneś rozwiązać kontarkt terapeutyczny. Twoje emocjonalne zaangażowanie
        może jej tylko zaszkodzić.
        • 100lec Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:49
          Wierzycie w to że temat założył psycholog z 8-letnim stażem?
          Na oko kalkulując musiałby być doświadczonym lekarzem dobijającym 40-stki,ale
          sadząc po treści...
          W każdym razie porada p. grave.digger'a wydaje sie być interesująca.
    • anatemka Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 13:58
      a nie możesz jej komus przekazac i randkować z nią?
      może powiedz, że nie możesz jej dłużej prowadzić, bo sie zakochałes. Co ona z
      tym zrobi to sie okaże:)
    • poziomeczka Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:09
      Jak dla mnie to prowokacja :/
    • zaba_pelagia Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:14
      zdaje sie, ze psycholodzy maja dokładnie zapisane w swoim kodeksie zawodowym,
      ze muszą unikać prywatnych kontaktów z pacjentami, prawda?
      więc spadaj!
      • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:01
        zaba_pelagia napisała:

        > zdaje sie, ze psycholodzy maja dokładnie zapisane w swoim kodeksie zawodowym,
        > ze muszą unikać prywatnych kontaktów z pacjentami, prawda?
        Jeśli taki zapis rzeczywiście istnieje, bywa traktowany dość liberalnie.
        asa
      • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:37
        Żabo, czy sugerujesz, że terapeuci to automaty? Są? Czy mają być? Automaty mają
        zajmować się ludźmi? Ech, gadać sie nie chce.
        Żyrafa
    • aidka_nr_5 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:28
      Oto mizeria polskiej psychologii. Zaliczyłam już wizyty u 15 psychologów i po
      dwóch, trzech spotkaniach musiałam rezygnować z współpracy, bo widziałam jak
      facet się ślinił na mój widok. Czułam, że najchętniej rzuciłby się na mnie i
      zgwałcił. W dodatku poziom intelektualny terapeutów jest mierny. Niby mają
      dyplomy wyższych uczelni, a wogóle nie rozumieją co się do nich mówi.
      • madziara41 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:30
        aidka_nr_5 napisała:

        > Oto mizeria polskiej psychologii. Zaliczyłam już wizyty u 15 psychologów i po
        > dwóch, trzech spotkaniach musiałam rezygnować z współpracy, bo widziałam jak
        > facet się ślinił na mój widok. Czułam, że najchętniej rzuciłby się na mnie i
        > zgwałcił. W dodatku poziom intelektualny terapeutów jest mierny. Niby mają
        > dyplomy wyższych uczelni, a wogóle nie rozumieją co się do nich mówi.

        Każda myszka swój ogonek chwali ...
      • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:02
        Pilnie podejmuj współpracę z psychiatrą.
        asa
      • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:05
        Ktoś kiedyś pytał, co w moim slangu znaczy projekcja...
      • calipso2 do aidki nr 5 04.08.05, 15:20
        Zaliczyłam już wizyty u 15 psychologów i po
        > dwóch, trzech spotkaniach musiałam rezygnować z współpracy, bo widziałam jak
        > facet się ślinił na mój widok. Czułam, że najchętniej rzuciłby się na mnie i
        > zgwałcił.

        Dlaczego nie pójdziesz do kobiety psychologa? Czy one też tak na Ciebie
        reagowały? Może to w takim razie projekcja?
    • lidia1001 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:55
      Macie wszyscy dziwne reakcje. Przecież lekarz, to też człowiek,a nad uczuciami
      trudno zapanować. Nie wiem na ile jesteś profesjonalistą i hamujesz reakcje na
      nią. Jeżeli miała poważne problemy, to na pewno Twoje zadurzenie (jako
      pacjentce) jej nie pomoże. Spróbuj jej powiedzieć, że chciałbys sie z nią
      spotkać prywatnie i zrezygnuj z prowadzenia jej. Może własnie Twoje uczucie i
      wsparcie bardziej jej pomoże niż terapia- zakładając, ze masz poważne zamiary
      i, że ona potraktuje Cię poważnie.
      Z reszta, przecież jesteś psychologiem, a to pewnie dość popularna sytuacja
      • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:59
        lidia1001 napisała:Znaczy, że myślimy identycznie, Lidko
        Ż.
      • nowa18na22forum Re: zakochałem sie w pacjentce... 23.10.17, 13:18
        Właśnie! Lekarz też człowiek. Jestem pacjentką i od początku mamy dobre wibracje. Potrzebuję jedynie naprowadzenia na właściwy tor. Leków ni muszę ani nie chcę brać. Lekarz twierdzi, że jestem dzielna, silna i dam sobie radę. Mam mu sporo do powiedzenia, ponieważ już to pomoże mi. Zdaję sobie sprawę, że może lepiej byłoby pójść do psychologa (kobiety ;-) i podrzuciłam mu tę myśl. On jednak chce się mną zająć. Wie, że jestem wolna, tylko najpierw chcę uporządkować swoje życie, by angażować się w związek. Naczytałam się sporo o etyce zawodu lekarza i co radzi się lekarzom i pacjentom. Czuję jednak, że powoli się angażuję uczuciowo. Przerwanie kontaktu z nim byłoby teraz dla mnie zbyt trudne. On interesuje się moim życiem. Mam nadzieję, że czas pokaże co się między nami dzieje. Nie chcę poruszać na razie z nim tego tematu. Wolę, by to wyszło od niego. Na razie wytrzymuję i spotkania z nim dobrze na mnie wpływają. Na pewno nie wyjdę z inicjatywą. Przyznaję, że takiego partnera chciałabym mieć, ale po zakończeniu terapii. Jeśli będzie to dalej aktualne.
        • mardaani.74 Re: zakochałem sie w pacjentce... 23.10.17, 14:20
          nie idź tą drogą, albo idź jeśli chcesz, tylko bądź gotowa na srogie rozczarowanie, bo najgorzej jak ktoś myli zawodową uprzejmość i zainteresowanie z uczuciem.
    • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:57
      bladzioch napisał:

      > czy ona wyczuwa że sie w niej bujam?
      Twierdzisz, że nie jest rurą z zaślepką.
      > co mam robić?
      > wiem ,że na te strone wchodzą tez psycholodzy dlatego prosze was o pomoc.
      Wystarczy, że zapytasz przecietnego faceta, co się robi w takich razach. To na
      początek.
      > tak
      > bezpośrednio głupio mi sie zwrócic do kogos u nas w ośrodku... naprawde nie
      > wiem co robic...
      Może sąsiad albo kumpel z innej branży, ojciec lub brat..
      > prosze o wyrozumialosc
      Popełniłeś przestępstwo?
      > i troche wsparcia...
      Lepiej działaj w pojedynkę.
      asa
    • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 14:57
      A ja mu wierzę. Przeciez nad uczuciami nie panuje się. Co zrobić? Odstąpic od
      terapii tej dziewczyny. Jak zapyta - powiedzieć jej. PRAWDA . Prawdziwość, co
      tam jeszcze - to sobie cenię. Jeśli facet prowokuje, to trudno.
      Żyrafa
      • bladzioch Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:40
        chętnie bym jej powiedział, ale wątpie czy ona podziela moje uczucie- niby z
        jakiej racji?? niestety nie jestem przystojniakiem. a tak przynajmniej moge na
        nią popatrzeć raz na tydzień :) eh..
        • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:50
          Brzydcy mają lepiej, bo wiedzą z większą pewnością, że druga osoba "kupuje"
          ich wnętrze a nie tapetę, która i tak po jakims czasie (tu nie ma mocnych), się
          zmieni... Czy tak słabo drogi terapeuto oceniasz siebie (myślę o "środku"), czy
          dziewczynę, która patrzy tylko na to co się świeci. Te ładne dziewczyny to maja
          marnie, bo czasem faceci "boją się" ich urody. Czy taka zwykła żyrafa z małym
          móżdżkiem ma to wszystko terapeucie po wyższych studiach pisać? Chyba
          żeczywiście padło na mózg z tego zakochania. A do popatrzenia to są obrazki.
          Albo można do kina. Tam dużo jest pięknych pań.
          Żyrafa
          • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 15:52
            Żeczywiście - ha ha ha
            Ech, ta dysleksja, lak to trzeba uważać.
            • bladzioch Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 16:02
              pani Żyrafo, pani wcale nie ma małego móżdżku! dziękuje za rady, musze to
              wszystko przemyśleć..........................
              • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 16:05
                Oprócz terapeutowania masz chyba dodatkowe źrodło przychodu...
                asa
              • zyrafa46 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 23:51
                He he he, a od kiedy to do żyrafy przez panią?
                Żyrafa
    • mskaiq Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 16:20
      Jesli Twoja pacjetka ma nadal depresje i nerwice to dominuje w Niej strach.
      Kiedy jest w nas strach nie ma miejsca na milosc, dlatego przypuszczam ze Ona
      nie wie ze sie w Niej bujasz.
      Czy to moze wplynac na terapie? Jesli Jej to powiesz to bedzie mialo duzy
      wplyw, moze byc negatywny. Ona w tej chwili raczej nie bedzie w stanie zwrocic
      Ci uczucia, strach do tego nie dopusci.
      Jesli nie powiesz Jej o Twoich uczuciach to mozesz nadal Jej pomagac. Wedlug
      mnie efektywnie, bedziesz mial bardzo wiele serca i cierpliwosci dla Niej a to
      w terapi jest najwazniejsze.
      Jesli chodzi o Ciebie to proba zabicia milosci, gdybys sie na to chcial
      zdecydowac moze spowodowac u Ciebie silna depresje. Nie wolno zabijac milosci,
      jest czescia nas. Probujac sie pozbyc jej otwierasz sie na uczucia negatywne,
      wtedy pojawia sie depresja.
      Jesli nie chcesz sie angazowac w ten zwiazek to nie prowadz wiecej terapi i daj
      Sobie wiele czasu aby zapomiec o Niej, bez proby pozbywania sie milosci do
      Niej. Zwykle z czasem pojawi sie ktos inny i wtedy ta milosc ktora obudziles w
      Sobie mozesz oddac innej osobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • calipso2 Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 16:39
      To trudna sytuacja.
      Jak ta dziewczyna by się poczuła gdybyś ją "wyrzucił"z terapii u siebie do
      kogoś innego?
      Jeśli ją kochasz to napewno chcesz dla nie jak najlepiej, prawda? Chyba, że tak
      naprawdę chcesz ją tylko "puknąć", he, he, he?...
      Co będzie dla niej najlepsze?
      Na jakim etapie terapii jest? Czy to koniec, środek, czy dopiero początek?
      Czy nie zniszczysz aby jej terapii wyrzucając ją od siebie? Napewno tak.
      Czy nie jesteś w stanie, w takim stanie jak jesteś, prowadzić jej dalej?
      Czy wybadałeś czy miałbyś u niej szansę?
      Czy jest wolna?
      Czy już jest w Tobie "zakochana"?
    • tananek Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 20:06
      hmmm jak dla mnie to tez prowokacja.... takie sprawy to sie juz na studiach omawia no ale moze Pana na tych zajeciach nie bylo...
      Jezeli tak jest jak Pan pisze to trzeba sie wybrac na superwizje jak najszybciej i tyle
      pozdrawiam
    • danuski Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 20:25
      tak cię naszło po obejrzeniu filmu "książę przypływów" czy jakims innym?

      gdybys był psychologiem z doświadczeniem to bys tu takich płytkich prowokacji
      nie stosował
      a jeśli te 8 lat praktyki to faakt-no trudno
      twoi pacjęci-i pacjentki- musza poczekać naa pozytywne rezultaty terapi ww
      twoim gabinecie na nastęepne co najmniej 8 lat
    • euforyk Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 20:37
      bladzioch napisał:

      > wiem ,że na te strone wchodzą tez psycholodzy dlatego prosze was o pomoc.

      Jest tu do wyboru kilka szkol terapeutycznych :

      I. Szkoła mskaiq

      pionier i ojciec terapii na forum depresja, guru podejscia psychologicznego. dal
      poczatek trzem kierunkom terapii :

      - szkola "walczacych z myslami", kontynuowwana przez kilku jego obiecujacych
      uczniow.

      - podejscie hermeneutyczne, analiza emocjonalna wyjasniajaca pacjentowi zrodlo
      jego stanu, podlozem ktorego jest walka milosci i strachu. ze szkoly tej
      wywodzil sie jeden zbuntowany uczen, negujacy podstawowe zalozenia tej terapii i
      wskazujacy na zrodla nerwicy i depresji w walce klasowej.

      - szkola sportowa

      stan ducha zalezy od stanu ciala. ostatnio idea ta zostala przejeta przez
      terapeute mlodszej generacji suchegoxxx, ktory w znacznym stopniu uszczegolowil
      ta idee.

      II. szkoła pozytywnej energii i wsparcia emocjonalnego terapeutki zyrafy.

      III. szkola ortopedyczna

      podejscie ktore budzi sporo kontrowersji na forumie, polegajace na tzw. terapii
      z glana, genezy jego szukac mozna w "realizmie krytycznym"

      IV. podejscie farmaceutyczne

      ostatnio glowny propagator tej metody dokonal gwaltownego przewrotu w swoim
      podejsciu do problemu i odszedl w kierunku szkoly sportowej.

      V. podejscie antypsychiatryczne

      10ii na razie dokonuje ciekawych badan na tym polu, jego idee jak na razie nie
      znajduja zbyt wielu zwolennikow
      • danuski Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 20:57
        kazdy z nas tu na tej stroniee jest psychologiem
        dobrze by było aby swoje eksperymenty przeprowadzal najpierw na sobie

        a w temacie miłości do pacjentki
        zwyciężzyła opcjaa Mskaiqa, ze miłość pokona kazdy strach, nawet strach
        przyznania się do zaakochania w pacjentce, bo wszystkie szkoły dotychczasowe
        opierały się na dowodach, ze to pacjentki zakochują się w swoich terapeutach co
        wzmacnia siłę oddziaływania terapii...no i przywiązanie też
        a przywiązanie pacjentki to i regularna kaska
        • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 21:31
          danuski napisała:

          > a w temacie miłości do pacjentki
          > zwyciężzyła opcjaa Mskaiqa, ze miłość pokona kazdy strach, nawet strach
          > przyznania się do zaakochania w pacjentce, bo wszystkie szkoły dotychczasowe
          > opierały się na dowodach, ze to pacjentki zakochują się w swoich terapeutach
          co
          >
          > wzmacnia siłę oddziaływania terapii...no i przywiązanie też
          > a przywiązanie pacjentki to i regularna kaska
          A ja Cię miałam za pierwszą naiwną.
          asa
      • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 21:32
        BEEKEEPER!!!
        • euforyk Re: zakochałem sie w pacjentce... 04.08.05, 22:00
          hasanet napisała:

          > BEE

          i czego beczy?

          >KEEPER!!!

          no tak, ucieszyła sie owieczka na widok dozorcy.
          • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 01:09
            Bee...be...be...kopytka niosą mnie.
            Znaczy spieprzam pieszo.
            Liczę na dobrego pasterza. Ponoć do trzech nie umiem zliczyć.
            Pozdr
            asa
            • euforyk Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 08:38
              > Liczę na dobrego pasterza.

              a pasterz liczy owce, możecie liczyc na siebie, no chyba ze usnie

              > Ponoć do trzech nie umiem zliczyć.

              wystarczy do jednosci - licz na siebie, tylko bystrzachy licza do dziesieci.
              • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 09:25
                euforyk napisał:

                > > Liczę na dobrego pasterza.
                >
                > a pasterz liczy owce, możecie liczyc na siebie, no chyba ze usnie
                Dobrze, że nie odmówiłeś mu materialnego bytu. To rodzi nadzieję.
                > > Ponoć do trzech nie umiem zliczyć.
                >
                > wystarczy do jednosci - licz na siebie, tylko bystrzachy licza do dziesieci.
                Zmanipulować dzięsięciu?! To dopiero byłoby coś!
                asa
                • euforyk Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 09:41
                  > > > Liczę na dobrego pasterza.
                  > >
                  > > a pasterz liczy owce, możecie liczyc na siebie, no chyba ze usnie
                  > Dobrze, że nie odmówiłeś mu materialnego bytu. To rodzi nadzieję.

                  trudno byloby odmowic, pasterzy teraz jak psow, wiecej niz owieczek, to one
                  zdaja sie idealna ułuda.


                  > > > Ponoć do trzech nie umiem zliczyć.
                  > >
                  > > wystarczy do jednosci - licz na siebie, tylko bystrzachy licza do dziesie
                  > ci.
                  > Zmanipulować dzięsięciu?! To dopiero byłoby coś!

                  owca prowadzaca stado pasterzy , ach ta moc dialektyki
                  • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 14:20
                    euforyk napisał:

                    > > Zmanipulować dzięsięciu?! To dopiero byłoby coś!
                    >
                    > owca prowadzaca stado pasterzy , ach ta moc dialektyki
                    Nie wolno mi się śmiać. Mam zajady!!!
                    asa
      • lucyna_n poleć po nickach , będzie pikantniej 04.08.05, 21:59
        ale i tak opisik cudny, rewelacja, uśmiech szczery ode mnie dla Ciebie :D
        • euforyk Re: poleć po nickach , będzie pikantniej 04.08.05, 22:01
          heeej lucyna :-)
          • lucyna_n Re: poleć po nickach , będzie pikantniej 04.08.05, 22:02
            hej hej, miło znów zobaczyć Cie w takiej formie na forumie:)
            • zyrafa46 Re: poleć po nickach , będzie pikantniej 04.08.05, 23:56
              Chyba zacznę mój 100 kilometrowy galopek dookoła Lucyny, zgodnie z sugestią...
              Może i mnie zauważy łaskawie ;-)
              Lucyno, Twój nastrój - wnioskuję - dobry, mnie rozzuchwala
              Żyrafa
              • lucyna_n Re: poleć po nickach , będzie pikantniej 05.08.05, 09:50
                ale o co Ci znowu chodzi?

                • zyrafa46 Re: poleć po nickach , będzie pikantniej 05.08.05, 19:32
                  A bo Cię zwyczajnie lubię. A co? Nie wolno? Wolno. No to z tej sympatii, jak
                  wnioskuje Twój dobry nastrój - to zaczepiam. :-)))) Ot co.
                  Żyrafa
      • marenta zawaliste! 05.08.05, 14:30
        • hasanet Nieprawdopodobne! 05.08.05, 15:30
          Wiem, że nie dbasz o tani poklask gawiedzi.
          asa
          • marenta coś sobie mylnie interpretujesz 05.08.05, 15:55
            • hasanet Re: coś sobie mylnie interpretujesz 05.08.05, 21:12
              W niczym to nie zubaża moich doznań emocjonalno-mentalnych.
              asa
              • marenta Re: coś sobie mylnie interpretujesz 06.08.05, 00:04
                a moje wręcz wzbogaca
      • mardaani.74 Re: zakochałem sie w pacjentce... 23.10.17, 14:11
        ten wpis jest moim zdaniem wpisem wszechczasów na fd

        miło było to przeczytać raz jeszcze :)
        • mardaani.74 Re: zakochałem sie w pacjentce... 23.10.17, 14:12
          konkretnie chodzi mi o wpis Euforyka
          "bladzioch napisał:

          > wiem ,że na te strone wchodzą tez psycholodzy dlatego prosze was o pomoc.

          Jest tu do wyboru kilka szkol terapeutycznych :

          I. Szkoła mskaiq

          pionier i ojciec terapii na forum depresja, guru podejscia psychologicznego. dal
          poczatek trzem kierunkom terapii :

          - szkola "walczacych z myslami", kontynuowwana przez kilku jego obiecujacych
          uczniow.

          - podejscie hermeneutyczne, analiza emocjonalna wyjasniajaca pacjentowi zrodlo
          jego stanu, podlozem ktorego jest walka milosci i strachu. ze szkoly tej
          wywodzil sie jeden zbuntowany uczen, negujacy podstawowe zalozenia tej terapii i
          wskazujacy na zrodla nerwicy i depresji w walce klasowej.

          - szkola sportowa

          stan ducha zalezy od stanu ciala. ostatnio idea ta zostala przejeta przez
          terapeute mlodszej generacji suchegoxxx, ktory w znacznym stopniu uszczegolowil
          ta idee.

          II. szkoła pozytywnej energii i wsparcia emocjonalnego terapeutki zyrafy.

          III. szkola ortopedyczna

          podejscie ktore budzi sporo kontrowersji na forumie, polegajace na tzw. terapii
          z glana, genezy jego szukac mozna w "realizmie krytycznym"

          IV. podejscie farmaceutyczne

          ostatnio glowny propagator tej metody dokonal gwaltownego przewrotu w swoim
          podejsciu do problemu i odszedl w kierunku szkoly sportowej.

          V. podejscie antypsychiatryczne

          10ii na razie dokonuje ciekawych badan na tym polu, jego idee jak na razie nie
          znajduja zbyt wielu zwolennikow"
    • googoo3 Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 01:30
      Pieprzycie Hipolicie. Sciemniasz i to zdrowo. I chyba nie jesteś psychologiem
      tylko psycholem.
      • joasia_23 Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 12:42
        Podpucha jak nic. Gdybys byl psychologiem to byś tu nie pisał pytając o
        pozwolenie. Wiesz jak oni to robią ? Terapia a po terapii " ćwiczenia
        relaksacyjne". I raczej nikomu sie nie chwalą tak jak ty na forum.
        • looserka Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 13:23
          Tak, ale naiwnych nie sieją - sami rosną.
          A zabawianie się kosztem innych nadal jest ulubioną formą rozrywki wielu
          blźnich naszych...
          • hasanet Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 14:26
            Rozmyślałam nad tym, lecz to prostacka rozrywka.
            asa
          • joasia_23 Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 14:45
            looserka napisała:

            > Tak, ale naiwnych nie sieją - sami rosną.
            > A zabawianie się kosztem innych nadal jest ulubioną formą rozrywki wielu
            > blźnich naszych...

            Kto jest naiwnym - psycholog czy pacjentka ?
            • looserka Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 18:29
              forumowicze
              • poziomeczka Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 18:45
                niektórzy forumowicze ;)))
        • calipso2 do joasi_23 05.08.05, 15:38
          Terapia a po terapii " ćwiczenia
          > relaksacyjne". I raczej nikomu sie nie chwalą tak jak ty na forum.

          Joasiu,zaineresowało mnie co napisałać.
          Co to mają być te ćwiczenia relaksacyjne? Co oni podczas tych ćwiczeń
          relaksacyjnych robią z tymi pacjentkami? Ciągną do łóżka? Czy wykorzystują do
          tego fakt, że pacjentki są w nich "zakochane" (co jest normalnym elementem
          terapii)?
          Powiedz coś o tym? Czy to jest powszechne?
          • euforyk Re: do joasi_23 05.08.05, 16:04
            calipso2 napisała:

            > Co oni podczas tych ćwiczeń relaksacyjnych robią z tymi pacjentkami? Ciągną
            do łóżka?
            > Powiedz coś o tym? Czy to jest powszechne?

            masowe, podstawowy element terapii

            dwie podstawowe reguły terapeutyczne :

            - panna niedopchnieta , rzadko usmiechnieta

            - kawaler nieruszony, ma ciagle nos skwaszony
            • calipso2 nowy nurt w psychoterapii 05.08.05, 16:11
              masowe, podstawowy element terapii
              >
              > dwie podstawowe reguły terapeutyczne :
              >
              > - panna niedopchnieta , rzadko usmiechnieta
              >
              > - kawaler nieruszony, ma ciagle nos skwaszony

              O kurcze! Nowa szkoła terapeutyczna nam się tu rodzi!!! :->>
              Euforyku, czy będziesz prekursorem?!


              • euforyk Re: nowy nurt w psychoterapii 05.08.05, 16:15
                > O kurcze! Nowa szkoła terapeutyczna nam się tu rodzi!!! :->>
                > Euforyku, czy będziesz prekursorem?

                nie mam serca by odmowic nieszczesliwej w potrzebie :-)
                • calipso2 Re: nowy nurt w psychoterapii 05.08.05, 16:16
                  euforyk napisał:

                  > > O kurcze! Nowa szkoła terapeutyczna nam się tu rodzi!!! :->>
                  > > Euforyku, czy będziesz prekursorem?
                  >
                  > nie mam serca by odmowic nieszczesliwej w potrzebie :-)

                  Z Ciebie Euforyku to jest dobry chłop!
                  Przywróciłeś mi wiarę w człowieka!... :->>
                  • euforyk Re: nowy nurt w psychoterapii 05.08.05, 16:19
                    calipso2 napisała:

                    > :->>

                    i już usmiech na twarzy

                    tylko ogranicz czekoladki, bo drugi podbrodek rosnie, a stresu i tak nie zajesz.
                    • calipso2 Re: nowy nurt w psychoterapii 05.08.05, 16:25
                      Bardzoooo śmieszne!!! :->
                      Okropny jesteś, Euforyku!
                      Miłego weekendu
          • anais85 naprawde? 05.08.05, 16:05
            pacjentki zakochują sie w psychologach?? zawsze?? a czy pacjenci w paniach
            psycholog też?? nie wydaje mi sie :/
          • joasia_23 Re: do joasi_23 05.08.05, 16:36
            Nie wiem czy to jest powszechne. Znam tylko jednego psychologa.
            • calipso2 Re: do joasi_23 05.08.05, 16:48
              I tak Ci zrobił?
              • joasia_23 Re: do joasi_23 05.08.05, 16:52
                Robi.
                • calipso2 Re: do joasi_23 05.08.05, 16:59
                  Skarbie, przepraszam, że pytam, wiem, że może nie chcesz o tym pisać na tym
                  forum, ale czy on Cię nakłania do seksu na tych spotkaniach?
                  • joasia_23 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:02
                    Na początku tak , teraz juz nie musi.
                  • calipso2 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:07
                    Jak to znosisz?
                    Chodzicie ze sobą, czy to tylko seks?
                    • joasia_23 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:08
                      Tylko seks.
                      • calipso2 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:10
                        Jak to znosisz?
                        • slow5 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:17

                          obok:-)
                        • joasia_23 Re: do joasi_23 05.08.05, 17:21
                          calipso2 napisała:

                          > Jak to znosisz?

                          Różnie. Zależy o co pytasz.
    • gochaaa a ja zakochalam sie w uczniu 05.08.05, 17:41
      Jestem nauczycielka i mam podobny problem - zakochalam sie w moim uczniu.
      Smieszne nie? Jest 6 lat mlodszy ode mnie... ale ma w sobie to "cos".....
      Glupia sytuacja ale ciagle o nim mysle i nie moge zapomniec... nie umiem sobie
      wytlumaczyc ze to nie ma sensu itd. Jak dowiedzialam sie ze ma dziewczyne to
      strasznie zabolało... pewnie jakas smarkata. ale i tak woli ją niż mnie:(
      • rudaxyz Re: a ja zakochalam sie w uczniu 05.08.05, 18:14
        Nie łam się, 6 lat to niewielka różnica wieku.Mam znajomego, który ożenił sie
        ze swoją nauczycielką. Jest od niego starsza 8 lat. Są szczęśliwi, mają dwoje
        dzieci i on poza nią świata nie widzi! Czy on podejrzewa co do niego czujesz?
        Jak sie zachowuje w stosunku do Ciebie? Długo jest z dziewczyną?
        • hasanet Re: a ja zakochalam sie w uczniu 05.08.05, 21:22
          Ruda, zdajesz sobie sprawę, jak dziś trudno o pracę?
          asa
      • hasanet Re: a ja zakochalam sie w uczniu 05.08.05, 21:21
        gochaaa napisała:

        > Jak dowiedzialam sie ze ma dziewczyne to
        > strasznie zabolało... pewnie jakas smarkata. ale i tak woli ją niż mnie:(
        Przecież to naturalne.
        asa
    • poziomeczka Re: zakochałem sie w pacjentce... 05.08.05, 18:09
      Ludzie-zastanówcie się! Gdyby facet rzeczywiście był psychologiem i znalazł się
      w takiej sytuacji to pewnie poszedłby po radę do superwizora lub innego
      psychologa. No cóż...prowokacja-aż w oczy parzy :/
      • bladzioch no tak mi nie wierzycie, ale...... 05.08.05, 20:49
        joasi23 to tak. powodzenia :/
        • joasia_23 Re: no tak mi nie wierzycie, ale...... 05.08.05, 21:24
          Co Ci grozi za romans z pacjentką? Za uprawianie z nią seksu podczas terapii na
          kozetce ?
    • joasia_23 Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/t 06.08.05, 21:10
      • zyrafa46 Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 06.08.05, 21:20
        Joasi pewnie chodzi - jak sobie poradziłeś. Życzymy (przepraszam innych, ze w
        ich imieniu ale chyba tak jest) Ci dobrego dla Ciebie oraz Twojej pacjentki -
        rozwiązania sprawy. jak juz będziesz miał jakieś wieści - napisz nam o tym. Czy
        o to Ci chodziło Joasiu?
        Żyrafa
        • joasia_23 Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 06.08.05, 22:47
          O to również. Chciałam również zapytać dlaczego mi nie wierzy?
          • citalinka Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 06.08.05, 23:29
            ja tu tak trochę nie a'propos, ale musze to gdzies napisać!!!
            no muszę to gdzieś napisać!!!
            aż się boję napisać. ale tak chyba jest!! wiele o tym świadczy w każdym razie!!
            bardzo wiele!!! od rana do wieczora mnóstwo o tym świadczy!!!
            no dobrze -zakochałam się chyba.
            nawet mogłoby być szczęsliwie, gdyby coś tam i coś tam. ale oczywiście jest
            nieszczęśliwie. los dba, żebym nie wypadła ze stylu nieszczęsliwych zakochań
            może?
            • bladzioch Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 08.08.05, 15:28
              no proszę :)) jestem . ale już jutro mnie nie ma , bo jadę zaczerpnąć jodu nad
              morzem :) może mój umysł się wówczas rozjaśni i będę znał odpowiedzi na
              wszystkie nurtujące mnie i was pytania. pozdrawiam
              • joasia_23 Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 08.08.05, 15:42
                Jeśli ja kochasz - zaryzykuj. Jeśli chcesz się tylko nią zabawić to odradzam
                Ci. "Wykorzystana " pacjentka może być okrutna - wiem coś o tym.
              • joasia_23 Miłego odpoczynku nad morzem :) n/t 08.08.05, 16:04
              • citalinka Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 08.08.05, 23:10
                nie sądzę, bladzioch (skądwziąłeś tego nicka?), ale gdybyś poznał jąkś odp na
                pyt jakiekolwiek, byle dało się nad tym trochę dyskutować, porozmawiajmy.

                Jestem ostatnio b mocno przepełniona pytaniami wszelakimi, w związku z tym
                spragniona odpowiedzi, niczym kania dżdżu.

                Nie sądzę, by tak łatwo udało się porozmawiać
                ale - może. citalinka
                • hasanet Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 07:55
                  citalinka napisała:

                  > Jestem ostatnio b mocno przepełniona pytaniami wszelakimi, w związku z tym
                  > spragniona odpowiedzi, niczym kania dżdżu.
                  Gdybyś nie czuła się kanią, ostatnimi czasy miałabyś dosyć wody z nieba.
                  asa
                • euforyk Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 11:15
                  kania czubajka
                  • citalinka Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 15:26
                    kania czubajka, rząd citalowate

                    pierwszy i ostatni przedstawicie gatunku; gatunek zagrożony bezsennością i
                    własną głupotą, tak głównie.a potem całą resztą.
                    • euforyk Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 16:10
                      ale za to smaczny, i fajnie taka znalezsc gdzies iglastym mlodniaku
                  • hasanet Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 16:22
                    Obejrzałam: całkiem jak muchomor.
                    asa
                    • citalinka Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 17:00
                      wypraszam sobie. nie jak muchomor!! jeno kania jak łania rącza, jak dziewczę
                      prawie hoże, jak lelija (tak właśnie), kania jak rozległa kraina mlekiem i
                      miodem płynąca, jak maki krwią pojone, a nie ku.. muchomor!
                      no co wy!!
                      • zyrafa46 Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 17:06
                        lubię muchomory. Są śliczne.
                        Ż.
                        • marenta Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 17:15
                          ponoć dobry na mistyczne wizje!
                          • zyrafa46 Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 18:26
                            To dlatego nie dajesz się zaprosic na ciasteczko????? Wolisz muchomorka?
                            To ja sobie pobiegnę.
                            Ż.
                            • marenta Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 18:29
                              ja??? w życiu, jak tylko zaczynam widzieć więcej niż jest zaraz lecę ćwiczyć
                              pompki
                              • hasanet Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 19:54
                                Kolejny maskaizm na Forumie! A niby Mask taki beee...
                                asa
                                • euforyk Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 20:00
                                  > Kolejny maskaizm na Forumie! A niby Mask taki beee...

                                  Mask owca? dialektyka ma swoje granice
                                • marenta Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 20:29
                                  masqik.. alfa i omega kres i początek każdej podróży
                                  • marenta Re: Halo !!! Gdzie jesteś panie psychologu ??? n/ 09.08.05, 23:08
                                    a pośrodku tej drogi wymiociny z muchomorów
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka