Metoda Hellingera - klika pytań

24.08.05, 22:21
Potrzebuję opini na temat terapi metodą Hellingera.
Zdiagnozowano u mnie silną nerwicę, mam skorzystać z tej terapi. Może ktoś zna
ją z autopsji? interesuje mnie m.in. - jak długo trzeba czekać na efekty? czy
są skutki uboczne? oraz jak ona (terpia)przebiega - czy wystarczy jednorazowa
sesja?
    • sam20 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 24.08.05, 23:07
      jednorazowa wizyta ? to tak jakbyś miała kotka i chciala go nakarmić
      jednorazowo na rok :)
      • aja18 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 25.08.05, 08:05
        czy korzystałeś z tej metody, że wysuwasz tak daleko idące wnioski?
        • aja18 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 25.08.05, 08:09
          aja18 napisała:

          > czy korzystałeś z tej metody, że wysuwasz tak daleko idące wnioski?

          poza tą jednorazową terapią mam indywidualną terapię, ale zrobienie porządku z
          konstelacjami rodzinnymi metodą Berta Hellingera podobno jest dość szybkie i
          trwałe. Poszukuję opini !!!! czy to znajduje potiwerdzenie w rzeczywistości, czy
          też tylko jest to teorią. Wg. Ciebie jak skutecznie wyleczyć nerwicę?
          • euforyk Re: Metoda Hellingera - klika pytań 25.08.05, 17:30
            w gazecie pisalo ze to zabobon i mozg niszczy
    • oliwiia Re: Metoda Hellingera - klika pytań 26.08.05, 13:22
      Metoda B. Hellingera polega na tzw."ustawianiu rodziny" Korzystałam z tej
      metody. Uważam, że jest efektywna o ile przeprowadza ją wyspecjalizowany
      psycholog z doświadczeniem. Jest to metoda, która w szybki i jasny sposób
      pozwala zobaczyć i zrozumieć pewne rodzinne zależności, emocje i dzięki temu
      obrazowi można zupełnie zmienić ustawienie, co często daje rozwiązanie problemu.
    • merkuria Re: Metoda Hellingera - klika pytań 27.08.05, 22:39
      podpisuję się pod tym, co pisze oliwia. sama czasem korzystam z tej metody jako
      uzupełnienie terapii indywidualnej i zauważyłam zmiany na lepsze. tylko trzeba
      się wybrać do dobrego specjalisty, a nie szamana, który coś tam o Hellingerze
      wyczytał.
      • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 27.08.05, 23:30
        bron Boze do samego Berta:) podobno niezly hardkor uprawiał na tych swoich ustawieniach.
        • merkuria Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 12:32
          lucyna, jaki hardkor PODOBNO? Hellinger ma swój sposób pracy, polscy terapeuci -
          każdy z osobna - też sobie wypracowali swoje wersje metody. nie każdemu
          pacjentowi to odpowiada, fakt. ale to trzeba samemu zobaczyć, a nie opierać się
          na opiniach osób trzecich. same ustawienia SĄ kontrowersyjne.
          • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 13:10
            no są, kontrowersyjne, dla mnie zbyt kontrowersyjne.
            Myślisz że lepiej od razu na sobie przeprowadzać eksperymenty? ja myślę że lepiej najpierw zasięgnąć
            opinii osób trzecich.
            ale wolna wola, przecież nikomu nie zabraniam iść i sie ustawić w kolejkę do Berta.
            • euforyk Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 13:56
              ale o co chodzi w tej metodzie? kiedys artykul czytalem, juz nie pamietam,
              podobno facet ustawia ludzi na scenie i kaze im role odgrywac czy cos takiego i
              terapia trwa jeden dzien i zgarnia facet za to kupe kasy. moglby ktos szerzej
              powiedziec?
              • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 14:20
                tajemniczosc tej metody jest tym większa , ze Ci co byli na takiej terapii nie chca zdac szczegolowej
                relacji, tym bardziej budzi ona moja nieufnosc.
                • oliwiia Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 14:46
                  U Berta mozna miec tylko jedna sesje, reszta nalezy juz do psychologa
                  prowadzacego. Jesli chodzi o tajemniczosc, to moze chodzi po prostu o
                  zachowanie dyskrecji, przeciez wtedy mozna sie otworzyc na maksa i rozne moga
                  byc reakcje na ustawienia.
                  • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 29.08.05, 14:54
                    ale mi chodzi nie o reakcje i co kto powiedzial , tylko np o to co konkretnie sie robi w czasie takiej
                    sesji, ta informacja jest nie do uzyskania od osob ktore zostaly poddane.
                    • renia_26 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 30.08.05, 23:27
                      Poczytaj www.hellinger pl , pozdrawiam.
                    • werciula Do lucyna_n - Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 15:58
                      Opowiem Ci w wolnej chwili, jak to wyglądało. Ja zachowałam sporo dystansu do
                      tego, co sie działo. Powiem ogólnie, że przypominało to raczej (same
                      ustawienia) seans szamański i jakieś lekko hipnotyczne manipulacje niż terapię.
                      • lucyna_n Do lucyna_n - Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 16:08
                        Jeżeli masz sie denerwować to lepiej jak najszybciej zapomnij, ja jakoś dam sobie radę, chociaż
                        przydaloby się jako przestroga dla innych żeby nie wdepneli, bo intensywnie jest to promowane i
                        praktycznie co drugi psycholog oferuje ustawienia w zestawie i pakiecie.
                      • hasanet Do lucyna_n - Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 17:10
                        werciula napisała:

                        > Powiem ogólnie, że przypominało to raczej (same
                        > ustawienia) seans szamański i jakieś lekko hipnotyczne manipulacje niż
                        terapię.
                        Dzięki ustawieniom zrozumiałam, co już jest absolutnie niemożliwe.
    • werciula Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 15:52
      Polecam wnikliwą lekturę wszystkich zawartych pod tym linkiem wątpliwości:
      forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=357&st=0 . Dodam, że sama
      raz uczestniczyłam w ustawieniach i mając mnóstwo wątpliwości, zaczęłam szukać
      informacji. Szukam nadal. Metoda mnie samej wydała się niebezpieczna. A już na
      pewno nie jest to leczenie. Osoby ze stanami depresyjnymi powinny te seanse
      omijać z daleka.
      • azx Jak mi ktos w swojej analizie pisze "ostrzedz" to 16.10.05, 16:30
        zaczynam byc podejrzliwy...Uzasadnienie teoretyczne u Hellingera jest żadne ale efekty są realne i zastanawiające, jak słyszałem od kompetentnej uczestniczki takiego ustawienia.
        • lucyna_n Re: Jak mi ktos w swojej analizie pisze "ostrzedz 16.10.05, 16:34
          doświadczenie uczy, że doświadczenie niczego nie uczy, zwłaszcza cudze

          a orty zdarzają się w najlepszej rodzinie, nie ma się co czepiać.
        • werciula Re: Jak mi ktos w swojej analizie pisze "ostrzedz 16.10.05, 21:26
          To fakt, ortografia nie jest najmocniejszą stroną autorki:)
          Dla mnie jednak ważniejsza jest zawartość, szczególnie radykalne odrzucenie
          metod Hellingera przez niemieckie środowiska akademickie.

          A teraz do rzeczy w odpowiedzi na posty powyżej.

          To,co wzbudza moje największe podejrzenia (i nie tylko moje) to ustawienia.
          Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśnię krótko na podstawie wartszatu, w
          którym wzięłam udział. Wyglądało to tak, że spośród zgromadzonych zgłasza się
          osoba, której system rodzinny będzie odtwarzany. Osoba ta wybrała (na polecenie
          prowadzącej) spośród zgromadzonych, reprezentantów jej najbliższej rodziny i
          jej samej. Potem prowadząca patrzyła chwilę w oczy tej, której system rodzinny
          miał być odtwarzany. Następnie powiedziała do stojących (tych wybranych): "a
          teraz idźcie za swoim ciałem, poczujcie, jakie miejsce w rodzinie chcecie
          zająć". Czyli kilka osób odtwarzało rodzinę dziewczyny, która na to patrzyła.
          Ważne jest, że ona wcześniej absolutnie nic na temat swojej rodziny nie mowiła.
          I te osoby, reprezentjące ojca, matkę i samą ustawianą zaczęły się
          przemieszczać. Wyglądało to tak: ojciec i matka (reprezentanci) stali oddaleni
          od siebie a córka blisko ojca. Wtedy prowadząca powiedziała: "niech ojciec i
          matka spojrzą sobie w oczy. Ojciec niech powie, co czuje". Ojciec
          (reprezentant): "nie mogę patrzeć żonie w oczy". Prowadząca pokazując jedną z
          zebranych osób: "ty będziesz reprezentowała kobietę ojca z przeszłości". Potem
          do matki: "pochyl się przed tą kobietą i powiedz - akceptuję ciebie, ale to ja
          jestem jego żoną", potem do męża: "pochyl sie przed tą kobietą i powiedz - ja
          teraz mam inną kobietę, z którą mam dzieci, a teraz powiedz do córki: nie
          musisz zastępowac mi tamtej kobiety, jestes moją córką".

          Wiem, długie to, ale trudno opisać precyzyjnie i krótko zarazem taka sytuację.
          Nie wiem, czy udało się Wam ogarnąć, o co chodzi:) Jesli nie, pytajcie.

          W kazdym razie widzicie, jak to ma działać. Obce osoby, które nie wiedzą nic o
          danej rodzinie mają grać jej role i czuć jej uczucia! Prowadząca intepretuje
          zachowania nie realnych osób, ale tych reprezentantów. Nie wiedząc nic o
          dziewczynie, ktróej rodzina była w ten sposób odtwarzana powiedziała: "jak
          widzisz, twój ojciec był przywiazany do byłej kobiety, a ty próbowałaś zająć
          jej miejsce, byłaś taka córeczką tatusia". Wywnioskowała to wyłacznie z tego,
          jak względem siebie chcieli ustawiać się reprezentanci, też nic nie wiedzący o
          rodzinie, którą odtwarzali!

          Powiem jeszcze tyle, że niebezpiecznym założeniem systemu jest to, że każdy ma
          dobrych rodziców, takich, jakich potrzebuje. Czyli jeżeli ojciec cię torturował
          to po to, żeby uchronic cie przed czyms jeszcze groźniejszym. Dokładnie taka
          sytuacja miała też miejsce na tym warsztacie. Dlatego napisałam, że w tej
          metodzie nie znajdzie ratunku osoba z problemami psychicznymi. Najwyżej dowie
          się, że jest skazana na skłonnosci samobójcze, bo taki jest system jej rodziny.

          Usłyszałam też wiele rzeczy sensownych o relacjach rodzinnych, rozmaitych
          mechanizmach. I to zdecydowanie sobie zatrzymam na prywatny użytek:)

          Jednak sam proces ustawiania (czyli wczuwania się obcych osób w sytuację
          rodziny, o której nic nie wiedzą) jest dla mnie zdecydowanie podejrzany. Dodam
          jeszcze, że temu wszystkeimu towarzyszyła atmosfera z lekka szamańska.
          Prowadząca wpatrywała się tajemniczo w oczy, wyciągała wnioski nie wiadomo skąd
          i interpretowała na ich podstawie relacje rodzinne.
          • lucyna_n ja pier.... 16.10.05, 21:53
            przyznaję że przeroslo to moje naśmielsze "oczekiwania"
            kopara opadnięta do samej ziemi
            ale szarlataneria!!!
          • noomii Re: Jak mi ktos w swojej analizie pisze "ostrzedz 16.10.05, 23:53
            Mam pytanie,
            jakis czas temu w zwiazku z moimi dolegliwosciami bylam u psychologa,ktory
            polecil mi wybrac z roznych kamieni luzno lezacych na podlodze, wszystkich
            czlonkow mojej rodziny i ulozyc je w wybranej przez siebie konfiguracji, tak
            jak czuje, do tych "prowizorycznych" czlonkow rodziny dochodzily rowniez
            strzalki ktore wedlug wlasnego uznania dokladalam to tych kamieni...tak to
            mniej wiecej wygladalo...na tej podstawie psycholog okreslil stosunki panujace
            w mojej rodzinie,o dziwo duzo sie zgadzalo,miedzy innymi dowiedzialam sie ze
            moimi atakami paniki staralam sie zwrocic na siebie uwage rodzicow ktorych
            nigdy nie bylo w domu bo ciagle pracowali...Duzo sie dowiedzialam ale nijak mi
            to pomoglo w mojej nerwicy i atakach paniki i przerwalam sesje...ale wracajac
            do mojego pytania,czy to moze mialo cos wspolnego z opisywana tu przez Was
            metoda? I po co to wszystko skoro nie ma efektu?
          • babcia_kasi Re: Jak mi ktos w swojej analizie pisze "ostrzedz 24.11.05, 15:44
            Fajnie że opisałaś ustawienie.Czy ktoś jeszcze był, widział, może opowiedzieć?
            Ja jestem dość "zafascynowana" ...teatrem tam się odbywającym.Symboliką.
            No właśnie...szamaństwem!Przecież to jest "wyjdę z siebie i stanę obok", tak
            myślę.
            Ale nie wiem, czy sama bym się zdecydowała na ustawienie.Gosia była u osoby,
            która ma kilkudziesięcioletnią praktykę psychologa.Jest też na terapii
            psychologicznej,zdecydowała się, jest zadowolona, bo właśnie "spojrzenie z
            zewnątrz" dało jej siłę i dystans.Aż druga moja córka orzekła "no kurcze,
            nareszcie da się z nią mówić".Jest otwarta, wydaje się mocniejsza, pewna
            siebie,wyciszona-to nie mało.
            Chętnie podyskutuję na ten temat, albo możemy już nic nie mówić.Szanuję każdy
            punkt widzenia.Rozumiem osoby, które się tego boją-bo jest czego.
            Ktoś tu mówił, że osoba po ustawieniu popełniła samobójstwo.No i na co to jest
            dowód?Moja koleżanka w trakcie kilkuletniej, standartowej terapii
            psychologicznej popełniła samobójstwo.Na co to jest dowód?
            Cudów nie ma.Są tylko różne dziwne rzeczy na tym świecie.Jedni wychodzą dobrze
            na tym, na czym inni bardzo źle.I na co to jest dowód?Najwyżej na różnorodnośc.
            Pozdrawiam.Izabela


        • azx Generalnie, także chciałbym mieć zawsze jakieś 17.10.05, 10:08
          racjonalne uzasadnienie takich rzeczy a tutaj, jak pisałem, uzasadnienie jest żadne. Ale sprawa jest zagadkowa. Relacja bardzo trzeźwej i wiarygodnej osoby po takiej sesji jest zadziwiająca. Osoby odgrywające role mówiły o emocjach całkowicie im obcych a zrozumiałych dla osoby "ustawianej", jakby informacje przechodziły telepatycznie, na jakichs dziwnych poziomach których nie znamy. Uważam, że w terapii najważniejszy jest impuls do zrozumienia swojej sytuacji i zmiany sposobu myslenia. Jak bedę miał okazję, to na pewno pójdę na coś takiego.
          • werciula Re: Generalnie, także chciałbym mieć zawsze jakie 17.10.05, 12:50
            Ja się własnie zastanawiam, jak to wszystko odnosiło się do faktycznych relacji
            w rodzinie. Osoby "ustawiane" obserwowały i nie protestowały! Więc faktycznie,
            co to takiego: telepatia?! Powiem tylko, że po upływie kilku dni nadal czuję
            niepokój.
            Dodam jeszcze jeden przykład z tych ustawień. Otóż w jednym z nich, w
            prawdziwej rodzinie reprezentowanej na warsztacie, doszło do śmierci dziecka
            przy porodzie. Najpierw dziewczyna, która reprezentowała to zmarłe dziecko
            zwinęła się na podłodze (poczuła, że musi tak zrobić). Po jakimś czasie
            dziewczyna, która reprezentowała matkę, powiedziała, że się strasznie wstydzi,
            ale musi cos zrobić. I wtedy podeszła do tej skulonej na podłodze
            reprezentantki zmarłego dziecka, przytuliła ją i zaczęła płakać! Tuliła ją i
            płakała!! Wtedy prowadząca powiedziała: "twoja matka nie mogła się skontaktować
            ze zmarłym dzieckiem, choć bardzo tego chciała, ty urodziłaś się potem, dlatego
            nie mogłaś dostać od matki miłości. A teraz podejdź i przytul się do obojga
            rodziców. Usiądź na podłodze, oprzyj się plecami tak, żeby czuć nogi obydwojga
            rodziców. Co czujesz?", dziewczyna ustawiana: "dobrze mi".
            Cholera, zastanawiam się, z czym te "ustawiane" osoby wróciły do swojego życia,
            do prawdziwych rodziców, do codzienności?? Niestety nie zdążyłam dorwać ich po
            tych warsztatach, żeby zapytać, co naprawdę się w nich działo. Bo przecież taka
            dziewczyna marzy o zaznaniu uczuć, które przekazała jej obca osoba.
            Co Wy o tym sądzicie? Co tu może działać?
      • hasanet Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 17:14
        werciula napisała:

        > Metoda mnie samej wydała się niebezpieczna. A już na
        > pewno nie jest to leczenie.
        Nie wszystko jest do uzdrowienia. Taka deprecha nie bardzo, wraca jak zły
        szeląg.
        > Osoby ze stanami depresyjnymi powinny te seanse
        > omijać z daleka.
        Dlaczego?
      • heej Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 18:43
        z tego co przeczytalem w tym linku, wynika, ze metoda Helligera, to metoda
        Mskaiq. Osoba ww depresji nigdy nie ma racji, racje maja inni, tzeba wybaczyc
        tym ktorzy niszczyli bo to nie ich wina i sobie za bledy. winny jest zawsze
        depresyjny, agresora trzeba zrozumiec.
        • hasanet Re: Metoda Hellingera - klika pytań 16.10.05, 21:51
          heej napisał:

          > winny jest zawsze
          > depresyjny, agresora trzeba zrozumiec.
          Rozumienie pozwala osnuć się kokonem chroniącym przed nienawiścią. To
          destrukcyjne uczucie. Najeźdźców należy sie pozbyć, lecz tak by nie wyrzucić
          niewinnych. Ucieczka to też jakaś droga. Trzeba ją jednak wytyczyć. Najgorsza
          sytuacja, gdy agresor nosi w sobie krętacza. Żaden to grunt pod nogami. Nie ma
          jak negocjować, szukać kompromisów. Można jedynie pogadać sobie do ściany.
          • bursztyn10 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 17.10.05, 17:38
            W metodzie tej niepokojace jest to,że jest ona oparta technikach w duzej mierze
            okultystycznych. Osoby chore mogą rozchorować się jeszcze bardziej. I cjhociaż
            skutecznośc jest niezaprzeczalnie wysoka -zdecydowanie odradzam. To moze byc
            jak z deszczu pod rynnę.
            • werciula Re: Metoda Hellingera - klika pytań 17.10.05, 19:12
              > W metodzie tej niepokojace jest to,że jest ona oparta technikach w duzej
              mierze
              >
              > okultystycznych.

              Skąd to wiesz? Czy masz jakieś konkretne informacje, może o założeniach? Bo ja
              własnie coś takiego podejrzewałam, czułam. To naprawdę było dziwne...

            • hasanet Re: Metoda Hellingera - klika pytań 17.10.05, 22:06
              Masz rację. Każdy stara się być człowiekiem. Jak ktoś mi kiedyś powiedział: bij
              ostro po ryju. To był zwyczajny facet. Znał życie. Kij ma dwa końce. Gó..
              bryzga na wszystkie strony. Co z tego, kiedy nie pozostawiono nam żadnego
              wyboru.
    • ziemiomorze Re: Metoda Hellingera - klika pytań 18.10.05, 11:27
      Bralam udzial w ustawieniach u 'szamana' - psychologa bez formalnego treningu
      czy licencji czy czegos tam. 'Prawdziwi' hellingerowcy, dowiedziawszy sie
      o 'takich praktykach' (czyli o tym, ze ktos bez uprawnien wykorzystuje w
      tworczy i nieortodoksyjny) byli oburzeni.

      Metoda jest kontrowersyjna, ale nieslychanie gleboka i skuteczna.
      Przeprowadzona z uwaga i szacunkiem (czyli daleko od zalozen i praktyki teorii
      hellingerowskiej, ktore odbieram jako przemocowe), jest wyjatkowo dobrym i
      skutecznym narzedziem terapii. Tyle, ze wg moich informacji, 'wlasciwe'
      i 'czyste' ustawianie jest brutalnym grzebaniem w duszy i emocjach.
      • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 18.10.05, 19:14
        czyli prawdziwi hellingerowcy to sa jacy, Ci łagodni daleko od zalożen i praktyki hellingerowskiej (???), czy
        Ci brutalnie grzebiący, bo już nic nie kumam

        podsumowując, jakby nie patrzeć wieje grozą.
        • hasanet Re: Metoda Hellingera - klika pytań 18.10.05, 19:42
          lucyna_n napisała:

          > podsumowując, jakby nie patrzeć wieje grozą.
          Racja. Ja Herllingera rozgryzałam poprzez wizualizację, a to nie było przyjemne
          wcale a wcale.
        • ziemiomorze Re: Metoda Hellingera - klika pytań 19.10.05, 13:36
          lucyna_n napisała:

          > czyli prawdziwi hellingerowcy to sa jacy, Ci łagodni daleko od zalożen i
          prakty
          > ki hellingerowskiej (???), czy
          > Ci brutalnie grzebiący, bo już nic nie kumam

          W 'prawdziwym' ustawieniu nie bralam udzialu ja, tylko paru moich bliskich i na
          podstawie ich opowiesci wyciagnelam wnioski o brutalnosci i przemocowosci tej
          metody. Co mnie zdziwilo, bo moje ustawienia (te 'nieprawdziwe') byly
          niesamowite - podroz wglab siebie, z ktorej wraca sie madrzejszym i mocniejszym.

          > podsumowując, jakby nie patrzeć wieje grozą.

          Podsumowujac, to trzeba bardzo uwazac z doborem terapeuty/metody.
          Lyzka mozna zjesc jogurcik albo kogos zabic i tak samo jest z kazdym innym
          narzedziem, wlaczajac w to narzedzia i metody terapeutyczne,
          • lucyna_n Re: Metoda Hellingera - klika pytań 19.10.05, 16:08
            "uważać z doborem", to łatwo powiedzieć trudniej zrobić, nie da się poznać terapeuty nie poznając
            sposobu w jaki działa , przy pewnej dozie szczescia można oprzeć się na opinii osoby do której ma się
            zaufanie ale zazwyczaj nie ma takiej możliwości , więc jedynie przez uczestnictwo w terapii, a wtedy
            może już być po ptokach.
            • isza3 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 19.10.05, 20:30
              Cześć!
              Przeczytałam uważnie to co napisaliście i dzięki.Byłam na ustawieniu, wtedy gdy
              ta metoda dopiero raczkowała na rynku terapii.Ustawiałam swoją rodzinę
              pierwotną, też dziwnie się czułam, ale pomogło i nie było nadużycia. Myślę
              teraz, że faktycznie jest to niesamowite doświadczenie, ale wykorzystuje ona
              techniki terapii grupowej tylko nie ma obróbki myslowej, a ludzie pracują na
              samych uczuciach - dlatego tak to silnie działa.
              • aneta01a Re: Metoda Hellingera - klika pytań 19.10.05, 21:41
                isza3 napisała:

                > Ustawiałam swoją rodzinę
                > pierwotną, też dziwnie się czułam, ale pomogło i nie było nadużycia.
                Też mi się powiodło. Przeżyłam ja i rodzina.
                Aneta
    • rumiankowa Re: Metoda Hellingera - klika pytań 20.10.05, 13:41
      Przeczytalam to co pisaliscie i b. ta metoda przypomina psychodramy, w ktorych
      bralam udzial podczas terapii grupowej. Z tym ze byly robione juz po czasie,
      gdy zarowno terapeuci jak i uczestnicy byli choc troche zorientowani w
      problemach danej osoby jak i jej sytuacji. To czego doswiadczylam to wielkie
      katharisi i oczyszczenie - wszystko symbiliczne, ale b. realne i mocno
      przezywane. W kazdym razie to ma sens i dziala - ale nie jako pojedyncza sesja
      z zupelnie nieznajomymi osobami - tylko jako czesc terapii.
      • ziemiomorze Re: Metoda Hellingera - klika pytań 21.10.05, 12:35
        Bralam udzial takze w psychodramach - ustawienia sa z piec razy mocniejsze,
        mysle. Mam wrazenie, ze masz racje - samo ustawienie jako 'eksperyment
        terapeutyczny', bez pomocy przed i po nim jest na grzyba. Ma sens w trakcie
        terapii (i tylko, jesli na udzial w nim klienta zgodzi sie jego terapeuta).
        • tora83 Re: Metoda Hellingera - klika pytań 21.10.05, 15:17
          Bylam na ustawieniach u Berta ostatnio (podczas jego ostatniej wizyty w
          Polsce). Fakt, bardzo kontorwersyjna metoda ... Ja bylam wylacznie
          obserwatorem, ale i tak bardzo mocno mnie to wszystko, co dzialo sie na scenie,
          poruszylo. On sam uwaza, ze leki i fobie jest w stanie wyleczyc w bardzo
          krotkim czasie. Jesli natomiast chodzi o terapeutow, ktorzy pracuja jego metoda
          przylaczam sie do wiekszosci - trzeba wybierac bardzoo ostroznie.
    • melania200 Re: Metoda Hellingera - bardzo ostrożnie 22.10.05, 14:16
      Hellinger nie jest ani psychiatrą ani psychologiem, jest byłym mnichem, który
      stworzył bardzo kontrowersyjną metodę, której nie wolno mu praktykować ( bo nie
      ma uprawnień). On może tylko ja na specjalnych pokazach POKAZYWAC. Jesli ktos
      ma troche wiedzy o psychoterapii, jest wrazliwy NIE WOLNO mu korzystać z
      rodzinnych ustawień, gdzie ojciec jest zawsze najważniejszy, a matka jest
      podległa. To wyrafinowana metoda, dobra dla ludzi akceptujących taki porządek
      rodzinny- ojciec jest wszystkim reszta zerem.
      Metoda jest na cenzurowanym odkąd kobieta w depresji po "rodzinnych
      ustawieniach " popełniła samobójstwo, co było bardzo głośne w Niemczech.
      • tora83 Re: Metoda Hellingera - bardzo ostrożnie 24.10.05, 16:08
        A ja wiem, ze Hellinger pomogl wielu osobom, zreszta - sama bylam swiadkiem
        takich sytuacji. Dlatego nie moge sie zgodzic ze stwierdzeniem, ze jest
        nieskuteczna i niebezpieczna.
        • werciula Re: Metoda Hellingera - bardzo ostrożnie 24.10.05, 22:36
          A ja wiem, że są trzy słońca, tylko wszyscy upierają się i widzą tylko jedno;)

          Jeśli jest tak, jak mówisz, operuj, proszę, konkretami:
          1. Czego konkretnie byłaś świadkiem?
          2. Czego dotyczyła pomoc we wszystkich przypadkach (wielu), o których mówisz?

          Czy czytałaś posty powyżej? To wszystko według Ciebie nie niesie żadnego ryzyka?
          • hasanet Re: Metoda Hellingera - bardzo ostrożnie 24.10.05, 22:44
            Herllingerowca to ja bym się nie bała, nawet samego Berta. Zawsze idzie wyjść
            obronną ręką z układu z normalnym człowiekiem. Najgorsze są trolle. Strach
            nawet pomysleć jak mogłyby skrzywdzić, tylko po to żeby było wesoło.
    • troppo_bella Byłam i czułam 26.10.05, 13:49
      Poszłam raz na ustawienia Hellingerowskie z ciekawości, trochę po to, żeby
      sprawdzić, czy ta metoda terapii nadaje się dla mnie. Byłam tzw obserwatorem,
      czyli nie ustawiałam swoich problemów, ale uczestniczyłam w ustawieniach innych
      osób.

      Nie wiem, jak to się dzieje, ale to działa. Nie jest to raczej zbiorowa
      histeria, bo pierwsze ustawienie działo się w pełnej powątpiewania ciszy, ale
      już po chwili poczułam mnóstwo emocji osoby, którą przedstawiałam, nie moich w
      każdym razie. Niezwykły smutek i ból, potem, gdy ustawiająca, która była moją
      matką, przeprosiła mnie - ukojenie, spokój. Irracjonalne, płynęło wprost z
      trzewi.

      Ustawiający - jak widziałam - poza jedną trochę, zagubioną, która mówiła - mnie
      to nie przekonuje - widziałam, że wychodzili jak nowi, kompletnie inna twarz,
      inny poruszanie się, wielka zmiana w ciągu godziny. Ciekawe, co sie pote z tym
      działo.

      Psycholog, który to prowadzi ma w ręku potężną broń, którą może operować do
      czysta albo nieźle skrzywdzić, takie przeświadczenie wyniosłam z tego
      warsztatu. To nie zabawa, w każdym razie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja