Dodaj do ulubionych

paskudna ohyda

17.10.05, 13:03
Znowu jest mi dziwnie i chce sie wygadac. Nienawidze swojego ciala, szczerze.
Jest mi wstyd, ze ludzie sie na mnie patrza, gdy przechodze. Tak bardzo
chcialabym byc niewidzialna. Czuje, ze dziwnie chodze, robie glupie miny albo
cos jeszcze gorszego. Wydaje mi sie, ze wszyscy to zauwazaja. Tak, moj
egocentryzm sie odzywa. ZAstanawiam sie za kazdym razem, czy nie zrobilam
czegos glupiego, analizujac swoje zachowanie dochodze do wniosku, ze sie
osmieszam po prostu. Nie cierpie swojej twarzy i tego ohydnego cielska. Boze,
ile bym dala, zeby moc byc kims innym, inaczej wygladac. Nie da sie tego
zmienic, no chyba, ze poprzez operacje plastyczne, ale to nie teraz. Nie mam
pieniedzy. Masakra. Najgorszy mam profil, nie lubie, jak ktos go zauwaza.
Wszystko jest u mnie nie tak. Niczego w swoim wygladzie nie lubie. Bo nie ma
w nim zadnej ladnej lub wzglednej rzeczy. Niektorzy maja ladne dlonie, inni
oczy, jeszcze inni nogi czy biodra. A ja? Jestem calkowicie zje..a. Nie moge
siebie zaakceptowac i juz, nie moge tez niczego zmienic. Ku.. czuje sie
paskudnie. Wiem, ze to okropnie plytkie myslenie, ale nie oszukujmy sie,
wyglad ma duze znaczenie. Dlaczego mi poskapiono urody? Nienawidze swojego
ciala, brzydze sie nim. Nie chce go i juz.
Obserwuj wątek
    • blue_a Re: paskudna ohyda 17.10.05, 13:21
      a co na temat Twojego ciała np. mama, koleżanki? Bez podtekstów. Co na temat
      Twojej urody?
      • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 13:39
        nic, nie gadamy o tym, bo i po co. myslisz, zeby mi szczerze odpowiedzialy
        buahaha. kiedys ktos powiedzial, ze jestem srednia. coz za komplement.
        • zyrafa46 Re: paskudna ohyda 17.10.05, 14:00
          A jaką masz cerę? Jeśli ładną to może wystarczyć. Jeśli brzydką, to można
          zmienić.
          Miałam kiedyś w pracy mlodziutka koleżanke. Tam ze 3 lata po maturze. Była
          baaardzo tęga. Cała. Miała śliczną cerę. O charakterze nie wspomnę. Wolę mówic
          o pozytywach. Spodobała sie (właśnie ona, tak jakby nie miał ślicznych
          kolezanek w grupie studeckiej) bardzo sympatycznemu mlodemu asystenowi. Są od
          dobrych paru lat małżeństwem.
          Zresztą w co by TWÓJ ŚRODEK nie był obleczony, to i tak ON jest najważniejszy a
          nie reszta.
          Pa, Żyrafa
          • ola644 Re: paskudna ohyda 17.10.05, 14:35
            witam.przybyłam tu z upelnie innego forum,z tymze gdyby sie zastanowic,mozna
            dojsc do wniosku,ze mamy ze soba wiele wpsolnego.chocby ten post.. sama wiem,co
            czujesz.dlatego,nei bede Ci wpajac,bys dostrzegla w swoim ciele rzeczy,ktore
            zdolasz zakceptowac,bo z doswiadczenia wiem,ze zaraz na mysl nasuwaja sie ta
            gorsza strona mojego wygladyu,ktora wszystko przysłania..wiedz,jednak,ze zycie
            to najwiekszy dar,jaki otrzymujemy.tak wiec zyjesz,masz rece i
            nogi,wzrok,słuch..potrafisz myslec,nie jestes w zaden sposob uposledzona
            (pozwalam sobei na te opinie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi) wyglad nei ejst
            w czlowieku najwazniejszy.pierwsze wrazenie nie ejstes najwazniejsze w nasyzm
            zyciu.postaraj sie docenic,to co masz .a masz z pewnoscia wiele,skoro nazekasz
            jedynei na swoj wyglad.. a przeciez sila,wiara,nadzieja i przede wszytskim
            wlasna,ciezka praca działają cuda,również w problemie wyglądu.
            ps.prosze,zapamiętaj,ze ty to nie Twoje ciało i twarz,Ty to cała reszta..
            pozdrawiam.
          • zyrafa46 Re: paskudna ohyda 17.10.05, 16:12
            Czytam * Twoje posty od dłuższego czasu. Jestes fantastyczną dziewczyną. Stań
            przed lustrem i powiedz głupiemu leniowi nad leniami, że sie odcinasz. Dla mnie
            od dłuższego czasu jestes Gośką*. Ten leń nad leniami to tak dla śmichu.
            Ufff, nareszcie napisałam to, co dawno "chodziło mi po głowie".
            Żyrafa
            • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 19:38
              "i powiedz głupiemu leniowi nad leniami" sama jestes glupia.
          • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:41
            zyrafa46 napisała:

            > Zresztą w co by TWÓJ ŚRODEK nie był obleczony, to i tak ON jest najważniejszy
            a
            >
            > nie reszta.
            Sa młode i młodsze. Nie wmawiaj, że to nie ma znaczenia.
        • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:38
          len_nad_leniami napisała:

          > kiedys ktos powiedzial, ze jestem srednia.
          Nie jest źle. Łatwo rozpłynąć się w tłumie. Dla depresów nie bez znaczenia -
          bezpiecznie.
    • smolineczka Re: paskudna ohyda 17.10.05, 15:03
      Len, zawsze miałam problemy ze swoim ciałem (może, mam złą przemianę materii i
      problemy hormonalne, a oprócz tego zawsze mi dopisywał apetyt, a ze wszystkich
      sportów uprawiam jedynie pływanie i lubię spacery, - więc, więcej kalorii mi
      przybywa, niż ubywa), ale w lepszych okresach życia bywam całkiem atrakcyjna.
      Przyznam się, że najlepej wyglądam, kiedy się zakochuję albo cierpię z jakiegoś
      powodu: ślicznie wyglądałam, kiedy zachorowałam na wrzody, kiedy poroniłam i
      właśnie nie tak dawno, kiedy mi się zaczeła depresja i zażywałam leki,
      obniżjące przy okazji apetyt... Wiesz, jak się dziwiłam, że mimo, że
      wyszczuplałam, nie czuje się szczęśliwa? Od kiedy nie zażywam leków, apetyt
      wrócił. Teraz znów nienawidzę siebie za to, że tyle uwagi poświęcam myślom o
      jedzeniu...
      • zalamanakasia Re: paskudna ohyda 17.10.05, 15:39
        Nie myslcie tyle o wygladzie, jedzieniu, tyciu, chudnieciu itp, bo to prowadzi
        do innej choroby psichicznej, z której udalo mi sie calkowicie wyjsc. Nauczcie
        sie akceptowac siebie, jak wam sie nie uda, najlepiej ´pogadac o tym z
        psychologiem. Chudosc i pieknosc nie przynosi szczescia!!!! Tylko depresje.

        Byla anorektyczka i bulimiczka.
      • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:44
        smolineczka napisał:

        > Teraz znów nienawidzę siebie za to, że tyle uwagi poświęcam myślom o
        > jedzeniu...
        Ja nie tylko myślę. Czy mam się powiesić, czy pieprzyć urodę. To drugie jest
        przyjemniejsze.
        • smolineczka Re: paskudna ohyda 18.10.05, 18:09
          hasanet napisała:

          Ja nie tylko myślę. Czy mam się powiesić, czy pieprzyć urodę. To drugie jest
          przyjemniejsze.

          W moim przypadku, Hasanet, wybór między "powiesić się czy pieprzyć urodę" jest
          tak męczący, że czasami dochodzę do wniosku, że chyba nie tyle szkodzi "małe co
          nie co", zjedzone po drodze z pracy do domu, ile sama myśl, że nie powinnam
          podjadać, a nie jestem w stanie sobie odmówić przyjemności. Wstydzę się swojego
          łakomstwa i braku woli; jest tyle wspaniałych rzeczy, o których warto myśleć
          zamiast marzeń o ciastku. Dziewczynki nie powinny się tak obżerać, trzeba dbać
          o linię :-)
          • hasanet Re: paskudna ohyda 18.10.05, 20:41
            smolineczka napisał:

            > W moim przypadku, Hasanet, wybór między "powiesić się czy pieprzyć urodę"
            jest
            > tak męczący, że czasami dochodzę do wniosku, że chyba nie tyle szkodzi "małe
            co
            >
            > nie co", zjedzone po drodze z pracy do domu, ile sama myśl, że nie powinnam
            > podjadać, a nie jestem w stanie sobie odmówić przyjemności.
            Bo i po co miałabyś to robić. Nic na siłę - piszą na Forumie.
            > Wstydzę się swojego
            >
            > łakomstwa i braku woli;
            Nie ma powodu. Nie wszyscy są niezłomni, odlani ze spiżu. Każdy ma wady, byle
            miał wystarczająco zalet, wtedy jest w porządku. Jesteśmy - przeciętne kobiety:
            Ty i ja.
            > jest tyle wspaniałych rzeczy, o których warto myśleć
            > zamiast marzeń o ciastku.
            Hm..kiedy ciastko jest pyszne. Gdy nie ma, trzeba obejść się smakiem. To fakt,
            a te się nami nie przejmują.
            > Dziewczynki nie powinny się tak obżerać, trzeba dbać
            > o linię :-)
            A kto nam narzuci, że trzeba? My same, jak będziemy głupie. Nikt inny nie ma
            takiej mocy.
            • smolineczka Re: WIĘCEJ OPTYMIZMU! 19.10.05, 17:58
              Masz rację: "Każdy ma wady, byle miał wystarczająco zalet, wtedy jest w
              porządku." Wady mam dwie: oprócz łakomstwa, potrafię być okropnie zazdrosna :^)
              Pozostałe - to zalety ;)
    • mskaiq Re: paskudna ohyda 17.10.05, 17:06
      Nie napisalas czego nie lubisz tak bardzo w Sobie, najczesciej nie lubimy
      nadwagi a ten problem mozna rozwiazac.
      Jesli Twoj problem bierze sie z nadwagi to kiedy uda Ci sie stracic sporo
      kilogramow, wtedy zmienia sie wszystko, twarz, rece a takze Twoja pogoda
      ducha. Kiedy jestes pogodna usmiechnita to wygladasz inaczej, stajesz sie
      atrakcyjna.
      Najlepszym sposobem straty niechcianych kilogramow to cwiczenia fizyczne i
      aktywnosc.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 17:09
        jasne, mam ku.. nadwage. waze jakies 48 kg na 162 cm. daj sobie juz spokoj z
        gownianymi radami bo sie rzygac chce.
        • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 17:09
          gowno prawda!!!!!!!!!!!!!!!!! spierda.laj z tymi swoimi je..ymi gownianymi
          radami.
          • rather.not.happy Re: paskudna ohyda 17.10.05, 17:49
            wyglad jest wazny.wiem to po sobie.jestem nieladna,na dodatek przytylam
            bardzo,nawet nie napisze ile,bo wstyd.tak na marginesie,postanowilam od dzis
            przejsc na diete,setny raz,ale moze sie uda. u mnie wyglada to tak - moj wyglad
            wplywa na moj sposob zycia.hamuje mnie przed roznymi sytuacjami, odbiera mi
            pewnosc siebie.chcialabym byc ladna,nie ma w tym nic zlego,to nie jest proznosc.
            tak jak len - bardzo bym chciala wygladac inaczej,lepiej.
            nie lubie jak ktos pociesza w stylu "gdyby wszyscy byli tacy sami,na swiecie
            byloby nudno","wyglad nie jest najwazniejszy" itp. nie byloby nudno i jest
            wazny.nuie mowie,ze najwazniejszy,ale wazny.operacji plastycznej nie zrobie,bo
            tez nie mam na to kasy,poza tym boje sie [ nie pytajcie czy jest cos czego sie
            nie boje... ].moge ewentualnie schudnac,co zamierzam od dzis wprowadzac w
            zycie,tylko jak je znam,za tydz.znow napadnie mnie glod i nazre sie konkretnie.
            pozdr.leniu.
            • mskaiq Re: paskudna ohyda 17.10.05, 18:08
              Mysle ze nie wprowadzaj diety, jedz normalnie, bo bedziesz sie glodzila a
              pozniej wyrownywala straty. Jedz tyle co obecnie i dodaj do tego cwiczenia
              fizyczne. Zaczniesz wtedy tracic wage, ja w taki sposob stracilem ponad 20
              kilogramow.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 18:13
                nie zycze sobie, zeby ten calym maskaj sie wypowiadal w moich watkachl prosze o
                skasowanie go.
                • miriam11 Re: paskudna ohyda 17.10.05, 18:32
                  len_nad_leniami napisała:

                  > nie zycze sobie, zeby ten calym maskaj sie wypowiadal w moich watkachl prosze
                  o> skasowanie go.
                  On się musi wypowiadać, bo ma misję. Dzień bez porady na temat marchewki to
                  dzień stracony. W lżejszej wersji to się nazywa nerwica natręctw, w cięższej -
                  psychopatia.
                  • cyria Re: paskudna ohyda 17.10.05, 18:36
                    len_nad_leniami napisała:

                    > gowno prawda!!!!!!!!!!!!!!!!! spierda.laj z tymi swoimi je..ymi gownianymi
                    > radami.

                    Przepraszam,wtrącę się...
                    Nie jestem misjonarką...ale szanujmy się...

                    Pozdrawiam Leniu.
                    • zyrafa46 Re: paskudna ohyda 17.10.05, 18:55
                      To prawda: Co NAM brzydkiego z ust wychodzi to NAM samym szkodzi. Tak mi sie
                      powiedziało.


                      Gośka, nie denerwuj sie i tak Cie lubię. Wez słoik, idź do kibla, zamknij oczy,
                      zrób ze słoika drobny maczek. Potem szufelka, zmiotka. Wstyd sie przyznać, to
                      stary, babski sposób na newrrrwy.
                      Zyrafa
                      • len_nad_leniami Re: paskudna ohyda 17.10.05, 19:37
                        jaka goska do cholery?
                      • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:56
                        zyrafa46 napisała:

                        > To prawda: Co NAM brzydkiego z ust wychodzi to NAM samym szkodzi. Tak mi sie
                        > powiedziało.
                        Masz rację, lecz sękatym kijem opędzisz się od psa, inaczej Cię żywcem zeżre.
                        Bywa to najlepszy sposób,by się uchronić przed kłami. Nie twierdzę, że jedyny,
                        ale są takie osobniki, że przestają ujadać, kiedy im się odszczeknąć w
                        zrozumiałym języku. Niestety, ech..
                    • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:52
                      cyria napisała:

                      > Przepraszam,wtrącę się...
                      > Nie jestem misjonarką...ale szanujmy się...
                      Czasem trzeba walić po ryju łopatą aż świszcze. To plugawe zajęcie, lecz
                      potrafi zapewnić to, co jest potrzebne Anecie i Marencie.
                  • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:49
                    Nawijać, pouczać, umoralniać, zadręczać... Natchniony jezuita, święty.
                • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:47
                  Tego sie nie doprosisz. Musisz krwawo wywalczyć u jakiejś wyższej instancji.
    • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:33
      Okryj się czymś. Załóż stosowną bieliznę, co nie odsłania.
    • zoltanek Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:35
      Sprzedaje świetny środek na odchudzanie. Jak jesteś zainteresowana, napisz na
      priva. Jak nie da się zmienić wszystkiego, to zmień chociarz te obrzydliwości,
      które możesz. pozdro
      • hasanet Re: paskudna ohyda 17.10.05, 21:57
        Zoltanku, dorabiasz na boku?
        • zoltanek Re: paskudna ohyda 17.10.05, 22:10
          ta, ale kiepsko idzie. sprzeadłem dopiero 5 preparatów, czyli zarobiłem jakieś
          70 zł. kiepsko, ale mam już inny interesik na boku. heihie

          • hasanet Re: paskudna ohyda 18.10.05, 20:43
            A studia? Filozofia, psychologia, dziewczyna?
            • zoltanek Re: paskudna ohyda 22.10.05, 18:11
              studia - matematyka
              dziewczyna - OK, nalal jestem z nią

              jak idzie prostowanie ludzików?
              • hasanet Re: paskudna ohyda 22.10.05, 20:36
                zoltanek napisał:

                > studia - matematyka
                > dziewczyna - OK, nalal jestem z nią
                Cieszę się. Niech Ci się wiedzie.
                >
                > jak idzie prostowanie ludzików?
                Spróbuj rozpłaszczyć kasztan na placek gołymi rękami, to będziesz wiedział.
                • zoltanek Re: paskudna ohyda 23.10.05, 12:00
                  hehhe
                  według nauk medycznych powinienem być tym kasztanem, a żyje sobie całkiem nieźle.
                  czy nie wątpisz czasem w sens swojej pracy? nie czujesz się czasem jak chilurg plastyczny?
                  • hasanet Re: paskudna ohyda 23.10.05, 18:05
                    zoltanek napisał:

                    > czy nie wątpisz czasem w sens swojej pracy?
                    Nie moze tak być, jak jest, a tym bardziej jak było. Muszę coś z tym zrobić,
                    choć nie bardzo wiem co i jak. Została metoda prób i błędów. Jakoś sobie
                    poradzę, przecież nie mam wyboru. Może mi zima przyjdzie z odsieczą. Kasztany
                    same pękają już teraz po pierwszych przymrozkach. Poczekam do wiosny.
                    > nie czujesz się czasem jak chilurg
                    > plastyczny?
                    Tak, ale od czegoś trzeba zacząć, a czegoś mi ogromnie żal. Chciałabym coś
                    ocalić, lecz wątpię, czy się da. To nie zależy ode mnie, ale mogłaby jesień
                    podarować mi na pamiątkę jeden kasztan z wyrysowanym uśmiechem, żebym miała się
                    czym cieszyć w nieprzyjazny, zimowy czas.

                    • zyrafa46 Re: paskudna ohyda 23.10.05, 23:58
                      :-)
                      • hasanet Re: paskudna ohyda 24.10.05, 07:52
                        Znasz moje myśli. Dokładnie wiesz, na czym mi zależy.
    • marenta Re: paskudna ohyda 18.10.05, 00:17
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym

      Nikt mnie nie kocha
      Nikt mnie nie lubi
      Nikt mnie nie szanuje
      Nikt mnie nie chce!

      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym

      Jestem brzydki
      Jestem obleśny
      Jestem paskudny
      Jestem brudny!

      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym

      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Jestem odpadem atomowym
      Kazik- Odpad atmowy
    • zalamanakasia Re: paskudna ohyda 18.10.05, 20:28
      kurcze. piszac zwrócilas sie o pomoc, a wlasciwie nie tego szukasz. Nie
      wyladowuj na innych swojej zlosci i zachowuj sie kobito.
    • o-ren_ishi Re: paskudna ohyda 20.10.05, 16:38
      Oo.
      Widze, ze nie jestem sama.
      Ja tez siebie nienawidze. Ble,ble,ble... Czuje sie brzydka jak cholera.
      Beznadziejna wrecz. Czuje sie ohydnie sama ze soba. I nie cierpie patrzec do
      lustra. Zwlaszcza, gdy nie mam makijazu.. Ble.. <wyrzyg>
      Co mnie trzyma przy zyciu:
      - Bog;
      - rodzina.
      Hahaha.
      Hahahahahahha.
      Hahahahahhaa.
      A na zajeciach wcale sie nie skupiam.. Mam w dupie zajecia, hahaha...hahaha...
      hahaha.hhhahahaha...hahaha... Wogole nie czytam. Mam juz zajebiste zaleglosci,
      ale mam to w dupie. Hahaha.
      • beno_2 Re: paskudna ohyda 20.10.05, 16:42
        o-ren_ishi napisała:

        > - Bog;
        > - rodzina.
        Mnie jeszcze ojczyzna. To wciąga: kultura i język i w ogole.
        > Mam juz zajebiste zaleglosci,
        > ale mam to w dupie. Hahaha.
        Będziemy szukać roboty ramię przy ramieniu. Ja znam języki, a Ty coś umiesz?
      • marenta Re: paskudna ohyda 20.10.05, 16:55
        > A na zajeciach wcale sie nie skupiam.. Mam w dupie zajecia, hahaha...hahaha...
        > hahaha.hhhahahaha...hahaha... Wogole nie czytam. Mam juz zajebiste
        zaleglosci,
        > ale mam to w dupie. Hahaha.

        tu jest chyba coś podobnego w odniesieniu do notorycznego spóźnialstwa.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30347910&a=30432529 (oczywiście
        ja bym się przejmowała)
        • kama1976 Re: paskudna ohyda 22.10.05, 17:44
          Len_nad_leniami lepiej włóż główę w kubeł z zimną wodą. Poza tym ja nie
          widziałam jeszcze brzydkich ludzi, co najwyżej zaniedbanych... Skoro uważasz,
          że jesteś brzydki/a to zadbaj o siebie!
          • lucyna_n Re: paskudna ohyda 22.10.05, 18:25
            z tym zaniedbaniem to taki slogan, są ludzie ladni i są ludzie brzydcy i nie ma sensu udawać że jest
            inaczej. Ja osobiście wolę tych brzydkich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka