Dodaj do ulubionych

beznadzieja

09.11.05, 12:02
Ludzie z powodu depresji ktoś nie żyje - ja też chce tam iść. Zycie to
beznadzieja
Obserwuj wątek
    • hasanet Re: beznadzieja 09.11.05, 12:14
      cinius4 napisała:

      > Ludzie z powodu depresji ktoś nie żyje - ja też chce tam iść.
      Zdajesz sobie sprawe, jak to baaardzo daleko? Zwroc uwage na bezskuteczne proby
      samobojcze i odpowiedz sobie, czy Cie na to stac, a dopiero potem zacznij
      nawijac na Forumie jako tysieczna osoba, ktora rozwaza problem samoboja. A
      wiesz chociaz jak? Nie odpowiadaj, bo znow zacznie sie krecic watek: szybko,
      latwo i przyjemnie. Lepiej przewietrz archiwum, zobaczysz, ze sie nie da.
      • czerwonoskory Re: beznadzieja 09.11.05, 12:18
        > Lepiej przewietrz archiwum, zobaczysz, ze sie nie da.

        Depresyjne myślenie.Z takim myśleniem to nawet samobój nie wychodzi.
        • hasanet Re: beznadzieja 09.11.05, 12:24
          Lekarze nie obawiaja sie o tych, ktorzy leza plaska. Natomiast pilnuja chorych
          w fazie pobudzenia, bo ci maja naped, by siegnac po ostateczne rozwiazanie.
          • czerwonoskory Re: beznadzieja 09.11.05, 12:27
            Ruch w psychiatryku to nie jest to co psychiatrzy lubią najbardziej.
            • cinius4 Re: beznadzieja 09.11.05, 12:34
              Narodzie ja juz jestem po - teraz tylko to musze dopracowac
        • hasanet Re: beznadzieja 12.11.05, 23:57
          I chwała Bogu, przejdzie.
    • mskaiq Re: beznadzieja 09.11.05, 14:12
      Zycie nie jest beznadzieja, olbrzymia wiekszosc ludzi je ceni, znam bardzo
      wiele osob dla ktorych zycie to wielka i radosna przygoda.
      Jakie ono bedzie zalezy od Ciebie, zamiast myslec o zabijaniu Siebie, pomysl co
      trzeba zrobic abys zaczela je cenic i lubic.
      Zwykle kiedy widzimy zycie jako beznadzieje to mamy olbrzymie problemy ze soba,
      po prostu nie lubimy siebie zwykle do takiego stopnia ze probujemy sie zabic.
      Kiedy to zmienisz, jesli uda Ci sie zaakceptowac Siebie to wtedy zaakceptujesz
      i zycie, polubisz je, odnajdziesz sens.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • cinius4 Re: beznadzieja 09.11.05, 14:16
        Dziekuje za ciepłe słowo
    • yarek_shalom Tylko miłość Jezusa może Ci pomóc... 12.11.05, 22:34
      Zapraszam do przeczytania ksiazki pt NICKY CRUZ OPOWIADA - jest to prawdziwa
      historia przywodcy najpotezniejszego i najbrutalniejszego gangu Nowego Yorku
      lat 50-tych - gangu Mau Mau...

      Ksiazka byla wydawana w latach 80-tych, przeczytalo ja na swiecie kilkaset
      milionów ludzi...

      Ksiazka opowiada nie tylko o walkach gangow, zabojstwach, przestepstwach ale
      przedstawia również historie wielu osob które w poszukiwaniu sensu zycia
      utraciły wszystko...

      Ksiazka jest w wykazie materiałów ktore aktywnie zwalczaja problem narkotykow
      wsrod mlodziezy... zostala umieszczona jako glowna pozycja na najwiekszej
      stronie poswieconej problemowi narkotykow w Polsce!

      Książkę Nicky Cruz opowiada udostępniono w internecie za zgodą Wydawnictwa AGAPE

      Ksiazka jest w całości na stronie:

      kchweswidnik.w.interia.pl

      Strony zagraniczne które potwierdzają historię Nicky Cruza:

      www.nickycruz.org
      www.nickycruz.org/about/the_man.htm
      www.tcfarm.org/History/Nicky.html

      Oto początek 1 rozdziału:

      - Złapcie tego zwariowanego szczeniaka! ktoś krzyknął.
      Ledwo otwarto drzwi należącego do linii lotniczych PANAM samolotu
      Constellation, pomknąłem po schodkach w dół i dalej w kierunku budynku
      nowojorskiego lotniska Idlewild. Działo się to 4 stycznia 1955 roku i zimny
      wiatr szczypał mnie w policzki i uszy.
      Kilka godzin wcześniej mój ojciec w San Juan wprowadził mnie,
      zbuntowanego piętnastoletniego chłopaka portorykańskiego, na pokład tego
      samolotu. Poleciwszy mnie opiece pilota, nakazał siedzieć w samolocie, dopóki
      nie zgłosi się po mnie mój brat, Frank. Ale gdy drzwi się otwarły, pierwszy
      wybiegłem z samolotu i co sił w nogach pomknąłem po betonowej płycie.
      Trzej ludzie z obsługi lotniska skoczyli i przygwoździli mnie do siatki
      ogrodzenia przy wyjściu. Gdy starałem się uwolnić, lodowaty wiatr przenikał
      przez moje tropikalne ubranie. Dyżurujący przy wyjściu policjant chwycił mnie
      za ramię i ludzie z linii lotniczych spiesznie wrócili do swoich zajęć.
      Traktowałem to wszystko jak zabawę i spojrzawszy na policjanta, uśmiechnąłem
      się do niego.
      Ty zwariowany Portorykańczyku! Co sobie do diabła wyobrażasz? krzyknął
      policjant.
      Wyczułem w jego głosie nienawiść i uśmiech zamarł mi na ustach. Grube policzki
      policjanta były zaczerwienione od chłodu, a oczy łzawiły mu od wiatru. W
      obwisłych wargach podskakiwało nie zapalone cygaro. Nienawiść! Poczułem, jak
      napełnia moje ciało. Taką samą nienawiść czułem do mojego ojca i matki, do
      nauczycieli i do policjantów w Porto Rico. Nienawiść! Próbowałem mu się
      wywinąć, ale trzymał mnie żelaznym chwytem...

      Zapraszam!

    • olgierd.tomczorek pomoc 13.11.05, 13:33
      Depresja?? www.pomoc-psychologiczna.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka