tms82
17.12.05, 21:18
Czesc.
Na poczatku 2004 zdiagnozowano mi depresje. Byla ona przyczyna calkowitego
rozpieprzenia mojego zycia (wyrzucili mnie ze szkoly, mialem konflikty z
prawem etc.). Bylo bardzo ciezko, a depresja byla powazna - urojenia,
wmawianie sobie chorob, derealizacja, ogolnie wszystko co bylo mozliwe. Pod
koniec nie moglem nawet wychodzic z domu. Po trzech miesiacach wcinania
tabletek ciagle bylo zle, ale zdalem mature. Co tu duzo gadac bylo zle
jeszcze po roku, ale moglem prowadzic w miare normalne zycie. Po maturze
wyjechalem do Wielkiej Brytanii, gdzie poszedlem sobie na studia.
Dzis studiuje sobie na drugim roku i jestem zadowolony z zycia, chociaz
ciagle mam problemy ze snem i samoakceptacja.
Tak jak wiekszosc osob nie wierzylem w to, ze bedzie dobrze i ze tabletki
moga az tak zmienic zycie.
Nie dawajcie sie nabrac na przysiady, pompki i swieze powietrze - to jeszcze
bardziej doluje. Lepiej udac sie do lekarza, bo wlasnie po to sa.
Pozdrawiam i zycze Wesolych Swiat